środa, 6 listopada 2024

Rozdział 10

Tak jak myślałam rano Andres zrobił aferę 
- Leon! Leon! - krzyczał 
- Andres co się tak drzesz? - z góry zeszli wszyscy, a ja otworzyłam w tym czasie drzwi 
- Nie ma Leona nigdzie go nie ma - powiedział przerażony 
- Spokojnie na pewni gdzieś tu jest 
- Tak jest tutaj - powiedziałam w końcu, a wszyscy się dziwnie popatrzyli, aż w końcu Leon wyszedł 
- Tak spałem u Violi na kanapie bo Andres strasznie chrapał - powiedział a wszyscy zaczęli się śmiać 
- Ej nie może być aż tak źle 
- Uwierz mi Andres jest, więc nie obraź się ale ja będę sapał tutaj na kanapie - Andres trochę posmutniał ale zaraz mu przeszło jak tylko zjedliśmy śniadanie, potem postanowiliśmy zrobić dziś niewielką imprezę, więc z dziewczynami postanowiłyśmy iść do sklepu
- To my idziemy do sklepu - powiedziałam 
- Jak idziemy? - zapytał zszokowany Leon 
- No normalnie 
- Masz - powiedział i rzucił mi kluczyki do swojego samochodu, wszyscy byli w szoku nawet ja
- Żartujesz?
- Przecież umiesz jeździć dasz radę - powiedział z uśmiechem i puścił mi oczko, uśmiechnęłam się więc też i wyszłyśmy z dziewczynami na pole gdzie stały dwa samochody i udałyśmy się w kierunku jednego z nich, był to Mercedes 
- Nie wierzę że dał Ci auto 
- Ja tym bardziej - powiedziałam 
- Leon Verdas nigdy nikomu nie dał kluczyków do motoru ani do samochodu 
- No widocznie Ci ufa - powiedziała Cami 
- Dobra skończmy to dziewczyny i jedźmy nie chce spędzić całego dnia na dziwnych domysłach 
- Okej jak chcesz - powiedziała Fran - Ale to dziwne - na szczęście już nic więcej nie powiedziała i wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy. 

Zakupy zajęły nam chyba ze 3 godziny, ale co się dziwić w końcu mamy tu być cały tydzień
- Mamy wszystko? - zapytała Cami 
- Chyba tak 
- To co wracamy? 
- Jasne - odpowiedziałam i zaczęłam iść w stronę auta, wpakowałyśmy zakupy do bagażnika i ledwo tam weszły, powrót zajął nam nie dużo czasu bo jakieś 20 minut, dobę że Leon dał mi to auto bo nie wyobrażam sobie taszczyć tego wszystkiego na nogach jeszcze pod górę. Kiedy dojechałyśmy przed drzwiami stał Leon 
- No nareszcie, już się bałem że ktoś was uprowadził 
- Nas? Czy twoje auto? - zapytała Ludmiła śmiejąc się 
- Nie no o was - powiedział Leon i też się zaśmiał, później chłopacy pomogli nam z zakupami i zaczęłyśmy je rozpakowywać. 
- Po co tyle tego kupiłyście? - zadał pytanie zmęczony już noszeniem Fede
- No jak to tydzień to dużo czasu więc kupiłyśmy tyle ile nam wystarczy - wytłumaczyła Cami 
- Ta na pewno 
- Ej dziś na pewno dużo jedzenia zniknie, przecież robimy grilla - powiedziałam, reszta się zgodziła ze mną
Popołudnie minęło mi i dziewczyną całkiem szybko, zajęłyśmy się przygotowywaniem kiełbasek, karczku,  szaszłyków oraz sałatek. Chłopacy w tym czasie przygotowali grilla zastawili stół i całkiem ładnie im to wyszło.
- No no chyba dostaniecie nagrodę - powiedziała Fran podchodząc do Diego i przytulając go
- No to fanie macie - powiedział Leon, a wszyscy się zaśmiali, później rozpoczęła się impreza. 
 
Jest już po północy, wszyscy bawią się bardzo dobrze alkohol działa na niektórych za bardzo już, ponieważ Andres zasnął i nie da się go dobudzić a jak już to sepleni że nie da się go zrozumieć. 
- Castillo - usłyszałam za sobą ten piękny głos, wiedziałam o co mu chodzi więc postanowiłam iść w tą grę z resztą tak też się umówiliśmy, jeśli któreś z nas powie nazwisko drugiego to znaczy że ma na niego ochotę 
- Verdas - odwróciłam do niego i patrzyłam uwodzicielski wzrokiem 
- Może się urwiemy na chwilkę?
- Zwariowałeś? Przecież zauważą że nas nie ma
- No weź nie dam rady, wyglądasz cudownie 
- Poczekaj aż wszyscy pójdą spać - powiedziałam i szybko cmoknęłam go w usta i odeszłam. 
Nie trzeba było długo czekać ponieważ w momencie wszyscy się zebrali i zniknęli w swoich pokojach, sprzątanie zostawiamy na jutro. 
Wchodząc do pokoju zauważyłam że chyba nie jestem sama, uśmiechnęłam się nie widziałam za wiele bo do pokoju światło dawał tylko księżyc ale wszędzie poznam tą posturę, podeszłam do niego i już dobrze wiedziałam że to nikt inny jak Leon, nie czekaliśmy długo żeby przejść do tego po co tutaj jesteśmy, momentalnie Leon rzucił mnie na łóżko i zaczął rozbierać, ja oczywiście nie byłam mu dłużna i szybko przeszliśmy do konkretów naszego spotkania. 
 
Obudziłam się w całkiem dobrym humorze, popatrzyłam że Leon dalej śpi w moim łóżku, postanowiłam że muzę go obudzić przecież nikt nie może tutaj go zobaczyć 
- Leon, Leon wstawaj 
- Kochanie jeszcze chwilkę - wymruczał 
- Kochanie? - zapytałam uśmiechając się do siebie, on jakby otrzeźwiał 
- Przepraszam, wymsknęło mi się, już znikam - powiedział i zaczął się zbierać - wybacz ale nie mogę się powstrzymać - dodał i wrócił do mnie nachylił się i pocałował mnie, oddawałam każdy jego pocałunek, ale niestety nic nie może trwa wiecznie, oderwał się ode mnie i wyszedł po cichu z mojego pokoju. 

2 DNI PÓŹNIEJ
- Chyba będzie burza - powiedziała Fran patrząc przez okno 
- Masz rację - powiedział Leon stając koło niej - pomożecie mi pochować rzeczy?
- Jasne - powiedział Diego i razem z chłopakami wyszli i zaczęli sprzątać wszystkie leżaki, stołki oraz stół i oczywiście wypuścili wodę z basenu. 
- No gotowe - powiedział Diego i nagle zaczęło mocno wiać i zaczęło padać i nagle grzmot i ciemność, ja aż podskoczyłam bardzo boję się burzy 
- Świetnie, chyba zostaliśmy bez prądu - powiedział Leon 
- Więc co będziemy robić? - zapytała Ludmiła 
- No nie wiem, musimy czekać aż włączą prąd - powiedział Maxi 
- To może w coś zagramy? - zaproponowałam żeby tylko nie myśleć że za oknem szaleje burza - Leon masz tutaj gdzieś latarkę albo świeczki? 
- No przecież wiesz - po chwili dopiero dotarło do niego co powiedział
- No nie wiem dawno mnie tutaj nie było i myślałam że twoja mama coś tu pozmieniała - wybrnęłam jakoś z tego, na szczęście nikt nie pytał, poszłam szukać świeczek i latarki, po chwili wszystko miałam i wróciłam do reszty, postanowiliśmy zagrać w butelkę pierwsze zakręcenie wypadło na Diego 
- No Dieguś, pytanie czy wyzwanie - zapytała Fran 
- Może wyzwanie 
- Hmm może byś tak mnie pocałował? - Diego długo nie czekając pocałował Francescę, nie powiem nie wiedziałam że będziemy grać w taką butelkę, potem wypadło na mnie
- Ja może pytanie 
- Dobra czy kiedykolwiek urywałaś coś przed swoimi przyjaciółmi?- zadała mi pytanie Naty, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, popatrzyłam na Leona potem na Ludmiłę a na końcu na swojego brata który pokręcił przecząco głową 
- Nie - odpowiedziałam szybko i zakręciłam butelką, wypadło na Leona 
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie 
- hmmm a wiec - zaczęła Francesca - musisz się rozebrać do bokserek i siedzieć tak do końca gry 
- Muszę? - zapytał jeszcze dla pewności 
- Musisz - powiedziała zadowolona Fran więc Leon zrobił co kazała, uwielbiam patrzeć na jego mięśnie ale muszę się powstrzymać 
- O stary chyba coś jest na rzeczy 
- Co? 
- Masz lekko podrapane plecy i kilka malinek - powiedział Maxi i cała reszta zaczęła patrzeć na Leona, postanowiłam że się zabawię 
- No no Verdas, jaki ty rozrywkowy jesteś - Leon popatrzył w moją stronę i myślałam że mi zaraz coś zrobi, ale gra toczyła się po chwili dalej.
 
Po kilku godzinach grania i picia postanowiliśmy iść spać więc każdy poszedł do swojego pokoju tak jak i ja, przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka, ale ni było dane mi zasnąć ponieważ ktoś wszedł do mnie do pokoju 
- Ktoś tu chyba czegoś chciał - usłyszałam głos Leona 
- Co skąd ten pomysł? 
- Powiedziałaś hasło - powiedział i zaczął mnie całować i rozbierać, więc nie byłam dłużna i też zaczęłam go rozbierać, nagle usłyszałam okropny grzmot, szybko odskoczyłam od Leona i schowałam się pod kołdrą, Leon zaczął się tylko śmiać 
- Przestań no - powiedziałam po chwili wynurzając się 
- No tak zapomniałem że się boisz burzy, zostać z Tobą? 
- Jeśli możesz - powiedziałam a on się zgodził - ale już bez żadnych zabaw za bardzo się bałam.
 
POWRÓT DO DOMU 
Spakowaliśmy już swoje walizki i zaraz wyruszamy do domu, oczywiście wszystko posprzątaliśmy jakby nigdy tu nikogo nie było, przez te ostatnie dni odpoczęłam i nabrałam siły na próby które nas czekają lada moment
- Wszystko wzięłaś? - zapytał się mnie Leon 
- Tak, ale przecież jak coś to wrócimy nie? - zapytałam pociągającym głosem 
- Oj wrócimy - odpowiedział, kiedy wszyscy się spakowali wsiedliśmy do samochodów i wracaliśmy do domów. 
Droga minęła szybko i bez przeszkód, gdy tylko weszłam do domu postanowiłam przebrać się i iść jeszcze na spacer, mam problem z dokończeniem piosenki i pomyślałam że spacer w parku dobrze mi zrobi. Kiedy tak się przechadzałam zobaczyłam w oddali Leona i jakąś dziewczynę, przytulali się nie znam jej więc na pewno nie jest to jego kuzynka, postanowiłam do nich podejść 
- Hej, Leon
- Viola, cześć a co ty tu robisz? - zapytał zakłopotany 
- Tak przyszłam się przejść, nie przedstawisz mnie? 
- A tak Violetta to jest Anna moja 
- Była dziewczyna, jeszcze - powiedziała dziewczyna i podała mi rękę - a ty Violetta ?
- Ja jestem znajomą Leona - powiedziałam i uścisnęłam jej rękę, nie mogę uwierzyć że on spotyka się ze swoją byłą za moimi plecami i wszystko wygląda jakby mięli do siebie wrócić - wiecie co ja wam nie będę przeszkadzać - powiedziałam i zaczęłam odchodzić 
- Violetta proszę to nie tak - zaczął Leon 
- Nie ważne jak, baw się dobrze cześć - odeszłam smutna... jak on mógł mi to zrobić tak mnie wykorzystać tylko dla swoich przyjemności a teraz lata po parku ze swoją byłą... nie wybaczę mu tego że tak mnie okłamał i wykorzystał...  
 
FRANCESCA  
Kiedy wróciliśmy do domu okazało się że nie ma co jeść, od jakiegoś czasu mieszkam razem z Diego więc postanowiliśmy się wybrać do sklepu, kiedy wracaliśmy zobaczyliśmy Violettę szła szybkim krokiem tak jakby płakała, zaczęłam ją wołać ale tylko przyśpieszyła krok 
- Diego coś się stało i to coś strasznego 
- Chcesz do niej iść?
- Chyba powinnam 
- Daj mi te zakupy i biegnij za nią - powiedział Diego i zabrał siatkę z zakupami a ja popędziłam za Violettą
- Viola stój! - w końcu się zatrzymała, była cała zapłakana - kochana co się stało?
- Fran... nic takiego 
- Viola nie oszukasz mnie 
- Fran powiedz mi ty dłużej znasz Leona - kiedy zaczęła to mówić zdziwiłam się - kim jest Anna? 
- Co? Skąd o niej wiesz? - zapytałam zdziwiona, nie chcę za dużo o niej mówić to zła osoba 
- Spotkałam ich razem 
- Viola ja nie chcę Ci tego mówić, po prostu byli razem kiedyś ale to stare dzieje 
- Fran nie kłam 
- Viola uwierz mi - kiedy to powiedziałam Violetta odwróciła się i poszła, nie mogę jej powiedzieć prawdy.... 
Po kilku minutach wróciłam do mieszkania 
- Co tak szybko? 
- Diego jestem okropna 
- Czemu?
- Violetta zapytała mnie o Annę 
- Annę? 
- To jest była dziewczyna Leona 
- Dlaczego się Ciebie o nią pytała?
- Bo ja znam Leona dłużej, ale nie mogłam powiedzieć jej prawdy i chyba się obraziła 
- Ale co jest jakąś tajemnicą? 
- Nie do końca ale Anna to zła osoba. Zniszczyła psychicznie Leona
- To znaczy?
- Leon bardzo ją kochał, a ona wykorzystała go i zostawiła ośmieszając, wtedy Leon się zmienił 
- Jak zmienił?
- Wiesz Leon wcześniej nie był taki z wyglądu jak teraz, był nieco grubszy ni ubierał się tak modnie i zawsze miał długie włosy, a kiedy ona zrobiła mu coś takiego co zrobiła wziął się za siebie, odciął się od nas na jakiś czas i sam widziałeś jak teraz wygląda, umięśniony dobrze ubrany i uczesany 
- Kurde nie sądziłem że Leon mógł być kiedyś inny, myślałem że zawsze był taki 
- Nie, dlatego też teraz staje w obronie innych słabszych, żeby nikt nie przeżył tego co on.  
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz