PRZED WYSTĘPEM
- Violetta co się z Tobą dzieje? - zapytała mnie Ludmiła
- Nic, chcę mieć to już za sobą i wrócić do domu
- Violetta - nie lubię jak mówi tak stanowczo, więc nie miałam wyjścia jak powiedzieć jej co się stało, przez ostatnie 3 dni nic minie wychodziło i każdy to zauważył, nawet Pablo który wziął mnie na rozmowę i powiedział że jak to się nie zmieni to nie wystąpię dlatego spięłam się w sobie i zaczęłam obić to co do mnie należy. Oczywiście Ludmiła powiedziała że może mi pomóc odzyskać Leona, ale nie chcę tego podjął decyzję i może tak będzie lepiej dla nas, nigdy nam nie wychodzi wiec nie jest nam najwidoczniej pisane być razem...
- Violetta, Leon na scenę! - krzyknął Pablo, wzięłam głęboki wdech i pobiegłam na scenę, czułam się chociaż przez chwilkę dobrze kiesy śpiewaliśmy naszą piosenkę. Czułam się wtedy cudownie, czułam jakby nasze uczucia wracały, ale trwało to tylko przez piosenkę kiedy zeszliśmy ze sceny Leon już się nie odezwał...
- Violetta - usłyszałam głos Pablo - gratuluję byłaś świetna
- Dziękuję
- Chcesz pogadać?
- Nie, to prywatne sprawy które muszę sama rozwiązać
- Okej rozumiem, ale popatrz mimo czegoś złego dałaś radę wystąpić zapamiętaj że muzyka zawsze będzie dla Ciebie ratunkiem.
- Dziękuję Pablo - i wtedy mnie olśniło on ma rację
Po skończonym koncercie pojechaliśmy do hotelu oczywiście Leon zamknął się od razu w łazience i słyszałam że bierze prysznic więc miałam chwilkę żeby się przygotować i kiedy tylko wyszedł miałam na sobie zwiewną sukienkę i gitarę w ręku i zaczęłam śpiewać piosenkę którą kiedyś mi napisał ale kiedy śpiewałam Leon zebrał swoje kilka rzeczy i wyszedł z pokoju, zrozumiałam po tym że to na prawdę koniec...
FEDERICO
Czekałem przed hotelem na Leona, chciałem z nim pogadać o tym co się stało między nim a Violettą.
- Jestem, o czym chciałeś pogadać ?
- O Violettcie
- O nie nie dam się w to wciągnąć
- Leon proszę Cię, powiedz mi co się stało?
- Ona woli Clementa
- A skąd ta pewność?
- Widziałem ich, nie będę stał jej na drodze do szczęścia, a nam nie jest pisane widocznie bycie razem
- Ale jak tak możesz mówić stary
- Fede proszę nie drąż tego tematu - powiedział i odszedł nie dziwię się że tak reaguje nie chce o tym gadać, nigdy nie lubił gadać o uczuciach, postanowiłem iść do Violetty i trochę jej pomóc w tym wszystkim. Kiedy wszedłem do ich pokoju Violetta siedziała na podłodze i płakała
- Viola, matko co się stało?
- To koniec Fede, on odszedł - mówiła płacząc
- Viola
- Zobacz ubrałam jego ulubioną sukienkę wzięłam gitarę i zaczęłam śpiewać piosenkę którą mi napisał a on po prostu wyszedł.... .- kiedy to powiedziała miałem ochotę biec a nim i obić mu twarz, zadzwoniłem po Ludmiłę i siedzieliśmy z Violettą do samej nocy, wyszliśmy dopiero jak zasnęła, Leona nie było jeszcze jak wychodziliśmy.
LEON
Wróciłem do hotelu po 2 w nocy, byłem w jednym z klubów i trochę wypiłem, kiedy wszedłem do pokoju zobaczyłem że Violetta śpi siadłem na kanapie obok łóżka i patrzyłem na nią, miałem ochotę się do niej przytulić ale nie mogę nie po tym wszystkim.. po chwili zasnąłem na kanapie.
Obudziłem się koło 6 i zobaczyłem że jestem przykryty, Violetta musiała się obudzić i mnie przykryć bo przecież nie miałem koca w pobliżu, kiedy miałem wstawać usłyszałem że Violetta wychodzi z łazienki więc przymknąłem jeszcze oczy, wyszła w samym ręczniku popatrzyła w moją stronę czy na pewno śpię i zrzuciła z siebie ręcznik, wyglądała cudownie, dopiero po chwili zaczęła się ubierać i kiedy wyszła z pokoju wstałem i poszedłem się ogarnąć i spakować, zrezygnowałem ze śniadania
- O nie śpisz już - usłyszałem Violettę która wróciła ze śniadania - nie idziesz na śniadanie?
- Nie jestem głodny - kiwnęła głową i poszła spakować resztę swoich rzeczy
- Pablo nam już kazał schodzić jak ktoś jest gotowy - powiedziała i zaczęła ciągnąć swoja walizkę
- Poczekaj pomogę Ci
- Nie trzeba poradzę sobie
- Violetta daj spokój pomogę Ci - popatrzyła na mnie ale oddała mi swoją walizkę i poszła pierwsza.
Cały lot już nie zamieniliśmy słowa ze sobą, proponowałem też że ją odwiozę z lotniska ale nic nie odpowiedziała tylko wyszła z lotniska...
- Leon - usłyszałem głos Gery
- Słucham
- Mam pytanie, trochę mi głupio, ale nie mam z kim wrócić do domu
- To chodź odwiozę Cię
- Dziękuję, oczywiście dam Ci na paliwo
- Nie no daj spokój to nic takiego - powiedziałem i posłałem jej uśmiech, nie cieszyła mnie jazda z nią ale co miałem odmówić?
Przez całą drogę buzia Gery się nie zamykała miałem ochotę ją wysadzić, jeszcze trafiły się korki jak nigdy... W domu byłem koło 22, byłem padnięty a jutro trzeba pojawić się w studio.
VIOLETTA
Kiedy kładłam się spać dostałam jakiś filmik, był on od Gery włączyłam go i zobaczyłam że jeździ gdzieś z Leonem i chyba dobrze się bawią, a więc to o to chodziło nie chciał ze mną być bo zaczął spotykać się z Gery, znowu się rozpłakałam i nie mogłam zasnąć, wzięłam do ręki mój pamiętnik i zaczęłam coś rysować.
Wstałam średnio wyspana i jakby nie to że musimy być dziś w studio to nikt by mnie tak dziś nie zobaczył. Poszłam się ogarnąć i ruszyłam do studia. Na wejściu przywitałam się z dziewczynami i poszłam się przebrać na zajęcia z tańca, na sali był już Leon
- O przepraszam nie chciałam Ci przeszkadzać
- Nie przeszkadzasz przecież i tak zaraz mamy lekcje - odpowiedział z uśmiechem
- Wiesz co teraz już wszystko rozumiem
- To znaczy?
- Dlaczego ze mną zerwałeś, teraz możesz być szczęśliwy z Gery
- Co? O czym ty do cholery mówisz?
- Jak o czym gdzie ją wczoraj zabrałeś?! Może do domku rodziców za miastem co?
- Violetta przestań odwoziłem ją z lotniska, sama mnie o to poprosiła
- Tak na pewno - i w tym momencie zaczęliśmy się kłócić i to już nie tak cicho jak wcześniej
- Ej co tu się wyprawia? - krzyknął Gregorio, popatrzyliśmy na niego a za nim stali nasi przyjaciele i patrzyli się dziwnie nas, nie dziwię się dawno nas nie widzieli w takiej relacji
- Przepraszamy - powiedział nagle Leon
- O nie tutaj zwykłe przepraszam nie wystarczy, co się z wami dzieje?
- Nic Gregorio to się już nie powtórzy
- O to na pewno, dlatego że na następny tydzień na zajęcia przygotujecie razem układ
- Co? Nie Gregorio
- Violetta nie dyskutuj - popatrzyłam na niego i oczywiście zgodziłam się ale popatrzyłam na Leona wściekłym wzrokiem z resztą tak jak i on na mnie i poszliśmy do dwóch różnych kątów sali i tak minęła lekcja.
- Violetta co to było? - podbiegła do mnie Cami i Fran
- Nic
- Jak to nic? Przecież całe studio was słyszało, co się z wami dzieje?
- Proszę nie chcę o tym rozmawiać - powiedziałam i odeszłam od nich i poszłam do szatni, oczywiście wpadłam tam na kogoś
- No jakby inaczej, zawszę muszę Cię ratować - no tak Leon, kto by inny
- Daj spokój pewnie zrobiłeś to specjalnie
- No chyba ty - kiedy miałam już coś odpowiedzieć zakrył mi usta dłonią - po lekcjach u mnie w garażu. - po tym odsunął się i odszedł, miałam ochotę coś mu odpowiedzieć ale przyszła Ludmiła
- Żartujesz sobie?
- O co Ci chodzi Ludmiła?
- Jak o co? CO to było przed lekcją
- No co? Powiedziałam co o nim myślę
- Ale dlaczego? Co takiego się stało przez noc?
- Otóż dostałam filmik od Gery że super się bawią razem jeżdżąc po mieście
- Violetta
- Nie nic nie mów, on po to ze mną zerwał żeby być z nią
- No teraz to już wymyślasz
- Uwierz mi dobrze się bawili na tym filmiku i zapewne zabrał ją w miejsce które nie powinien
- Ta? To zapytaj jej, właśnie tu idzie - powiedziała Ludmiła i popchnęła mnie w stronę Gery
- Cześć dziewczyny - powiedziała miło Gery
- Hej, a co ty taka zadowolona? - zaczęła Ludmiła
- A wiesz spędziłam wczoraj super wieczór i noc
- Co to znaczy?
- No nie wiem czy powinnam wam mówić, ale Leon jest boski - kiedy to usłyszałam nogi mi się ugięły, co to ma znaczyć? Leon i ona? a więc to prawda zerwał ze mną żeby być z nią
- Violetta? Wszystko dobrze?
- Tak ale chyba muszę się przewietrzyć - powiedziałam a Ludmiła wyprowadziła mnie na zewnątrz
- Wszystko okej?
- Tak, już lepiej ale nie mogę w to uwierzyć - powiedziałam i rozpłakałam się - jak ja mam do niego dziś iść?
- Jak to jak? Musicie zrobić układ, zrób to szybko i będzie z głowy
- Tak wiem... - powiedziałyśmy jeszcze chwilkę i wróciłyśmy na lekcję ale ja nie mogłam przestać myśleć o tym co powiedziała Gery, jak Leon mógł to zrobić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz