środa, 26 maja 2021

Rozdział 11

*MIESIĄC PÓŹNIEJ*

Alex dostał się do studia, dzięki stypendium które mu załatwiłam, że mu się to należało ma duży talent, do studia doszła też Gery, chyba mnie nie lubi nie wiem dlaczego, z Leonem jest coraz gorzej, łatwo się denerwuje i nie wiem o co mu chodzi, próbuję z nim porozmawiać ale nie możemy normalnie ze sobą porozmawiać, zawsze kończy się kłótnią. Właśnie w tym momencie wracam od niego cała wściekła, pokłóciliśmy się oczywiście o Alexa, Leon uważa że za dużo czasu spędzam z Alexem a ja za to uważam że za dużo jeździ na motorze, opuszcza coraz więcej zajęć w studio... Kiedy tak szłam wpadam przez przypadek na jakiegoś chłopaka który szedł z większą grupą.
- Przepraszam nie zauważyłam Cię 
- Czyżby? Ja myślę że specjalnie to zrobiłaś - chłopak zaczął się dziwnie zachowywać 
- Muszę już iść 
- O nie nie moja droga panienko nigdzie nie pójdziesz - powiedział to z dziwnym uśmiechem na twarzy, a reszta jego kolegów okrążyła nas, bałam się już bo nie wiedziałam co się zaraz wydarzy.
- Taka ładna dziewczynka idzie sama, na 100% szuka jakiejś okazji na poznanie dla siebie idealnego faceta 
- Nie, muszę iść dajcie mi spokój- powiedziałam i próbowałam odejść ale jakiś typ złapał mnie mocno za rękę i trzymał cały czas 
- Nigdzie nie pójdziesz, najpierw ja Cię zaliczę a później reszta i powiesz który był najlepszy - zaczęłam krzyczeć żeby ktoś mi pomógł, zaczęłam płakać i nie wiedziałam co mam jeszcze robić. Po chwili usłyszałam że ktoś krzyczy
- Ej co tu się dzieję?! Puście ją w tech chwili albo dzwonię na policję 
- Dobra gościu już - powiedzieli i odeszli a ja upadłam na kolana i zaczęłam płakać 
- Violetta? Nic Ci nie jest?
- Fran to wy, jak dobrze, dziękuję - przytuliłam się do Fran i płakałam jej w ramię - nie wiedziałam co się stanie zaraz, bałam się on mówił takie okropne rzeczy... 
- Już, uspokój się wszystko jest dobrze, gdzie jest Leon? - zapytał się Diego 
- Pokłóciliśmy się...
- Tak myślałem.. ale i tak się dziwię że puścił Cię samą 
- Nie puścił... sama się o to prosiłam to ja wybiegłam z jego domu... 
Fran i Diego odprowadzili mnie do domu, poprosiłam żeby nic nie mówili Leonowi. Po co on ma wiedzieć... Kiedy leżałam już w łóżku ktoś wpadł do mnie do pokoju.
 
FRANCESCA 
Nie mogłam się powstrzymać i zadzwoniłam do Leona i powiedziałam co się przed chwilą wydarzyło, wiem że to go ruszy bo nie pozwoli skrzywdzić Violetty. 
- Myślisz że dobrze zrobiłaś? 
- Tak Diego, on musi wiedzieć
- Może i tak, myślisz że do niej pójdzie?
- Pokłócili się więc raczej wątpię, może jutro z nią porozmawia. 
- No dobrze, chodź już do domu, widzę że Ci zimno 
- Tak to prawda, coś proponujesz? 
- Sprawię tylko że będzie Ci cieplutko - pocałował mnie i weszliśmy do środka jego domu i zaczęliśmy od razu na wejściu się rozbierać. 

VIOLETTA 
Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam w drzwiach Leona, byłam w szoku i to bardzo dużym.
- Leon? Co ty tu robisz? 
- Francesca do mnie zadzwoniła i powiedziała co się stało
- A prosiłam żeby tego nie robiła..
- Bo? Nie chciałaś żebym wiedział takich rzeczy?
- Nie chciałam po prostu dzwonić o tej porze i Ci przeszkadzać
- Violetta ty możesz dzwonić o każdej porze, przecież jakby Ci się coś stało nie wybaczył bym tego sobie- podszedł bliżej mnie a ja po prostu się rozpłakałam i w tuliłam w niego 
- Przepraszam.... 
- Już nie płacz, zostać z Tobą? 
- A możesz? 
- Jasne że mogę, nawet zabrałem rzeczy na jutro - uśmiechnęłam się do niego i zrobiłam mu miejsce na łóżku, on rozebrał się i wskoczył pod pierzynę, ja wtuliłam się w niego i zasnęłam jak małe dziecko. 
 
Rano wstałam i zobaczyłam że Leona nie ma obok mnie, zdziwiłam się trochę, podniosłam się i siadłam na łóżku i nagle ktoś wszedł do pokoju, nikt inny jak Leon z tacką jedzenia. 
- Ooo jakie pyszności
- Specjalnie dla Ciebie wstałem wcześniej i zrobiłem naleśniki 
- Olga Ci pozwoliła robić coś w jej kuchni? - zaśmiałam się, tak jak i on 
- Było ciężko ją uprosić żeby mi pozwoliła ale w końcu udało mi się ją przekonać 
- Jesteś wspaniały - wzięłam tackę z jedzeniem i zaczęłam jeść te pyszności. Po około godzinie byliśmy już gotowi do wyjścia, wsiedliśmy do samochodu Leona i ruszyliśmy. 
 
GERY
Nie mogę już patrzeć na Leona i Violettę, muszę coś wymyślić żeby się rozstali i wiem nawet kto mi w tym pomoże. 
-Alex! Hej, słuchaj przemyślałeś moją propozycję?
- Tą, żeby rozdzielić Leona i Violettę?
- Tak, dokładnie 
- Okej pomogę Ci z chęcią 
- Cudownie, więc posłuchaj mam pomysł. Dziś chłopaki mają przesłuchanie przed ważnym sponsorem, zadzwonię tam, przedstawię się jako Violetta i odwołam występ 
- Nie uważasz że to trochę zbyt dalekie posunięcie?
- Nie przesadzaj - powiedziałam i wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do sponsora 
~Tak słucham?
~Dzień dobry tutaj Violetta Castillo, chciała bym odwołać dzisiejsze spotkanie z zespołem chłopaków ze studia 
~Ale dlaczego? Coś się stało?
~Po prostu nie są w stanie dziś zagrać 
~Rozumiem dziękuję za telefon - rozłączyłam się i z uśmiechem schowałam telefon do torebki i z uśmiechem poszłam z Alexem do studia, nie mogę się doczekać aż akcja się rozegra.  

LEON 
Robimy właśnie ostatnią próbę przed występem przed ważnym sponsorem, jeśli to wyjdzie to w końcu zaczniemy grać koncerty na wielkich scenach. 
- Ej chłopaki nie chce nic mówić, ale oni już powinni tu być pół godziny temu 
- Jak to? - zapytałem zdziwiony 
- No zobacz sam, pół godziny temu powinni być
- Czekaj zadzwonię tam 
~Tak?
~Dzień dobry tutaj Leon Verdas, dzwonię w sprawie naszego występu mieli państwo być u nas pół godziny temu 
~Chłopaki ze studia tak?
~Dokładnie 
~Dostaliśmy telefon że dziś nie dacie rady  występować 
~Ale jak to? Kto zadzwonił 
~Z tego co wiem niejaka Violetta Castillo, odwołała wasz występ - kiedy to usłyszałem wściekłem się, jak ona mogła mi to zrobić... rozłączyłem się i rzuciłem telefonem
- Leon stary co jest- zapytał Maxi 
- Violetta odwołała nasz występ
- Co? Przecież to niemożliwe 
- To skąd wiedzą jak się nazywa co?! Nie rozumiem jak ona mogła. - wściekły wyszedłem z sali, chłopaki mnie wołali ale nie słuchałem, wpadłem w jakiś szał, zobaczyłem Violettę z dziewczynami, podszedłem szybko i szarpnąłem ją na bok 
- Ała, Leon co ty robisz?! 
- Jak mogłaś co?! 
-  Ale o co Ci chodzi? 
- Nie udawaj głupiej, zadzwoniłaś do sponsora i odwołałaś nasz występ 
- Co?! Ty słyszysz co ty mówisz? Po co miała bym to robić?
- No nie wiem ty mi powiedz 
- Ja nic nie zrobiłam i nigdzie nie dzwoniłam 
- Ciekawe że powiedzieli twoje imię i nazwisko 
- Leon, nie miałam powodu żeby to robić, dlaczego mi nie wierzysz?! 
- Zniszczyłaś moje marzenia! Z nami koniec - powiedziałem to i zobaczyłem że Violetta całkiem się popłakała i wybiegła ze studia, nie żałowałem żadnych słów nie wybaczę jej tego nigdy. 

ALEX/CLEMENT 
Widziałem z Gery całą sytuację, zrobiło mi się szkoda Violetty... Wiedziałem że nic dobrego to nie przyniesie, Violetta wybiegła ze studia płacząc
- Co ty zrobiłaś?
- No co udało się, już do siebie nie wrócą
- Gery nie rozumiem jak możesz być taka podła 
- Słuchaj uważaj sobie bo zaraz każdy będzie znał twój sekrecik - no i tu mnie ma, widziała mnie kiedyś z ojcem i wie że nie nazywam się Alex tylko Clement, ale muszę udawać kogoś innego żeby móc spełniać marzenia... Nie odezwałem się już nic tylko poszedłem na lekcje.

VIOLETTA 
Nie mogę uwierzyć że Leon oskarżyła mnie o coś takiego... Wybiegając ze studia słyszałam że dziewczyny mnie wołały ale nie chciałam z nimi rozmawiać, siedzę teraz na ławce i płacze... kto mógł zrobić coś takiego.... 
- Violetta tutaj jesteś- usłyszałam głos Cami 
- No tutaj...
- Słyszałyśmy wszystko, nie mogę uwierzyć że on uważa że to ty...
- Ja też..
- Musisz z nim porozmawiać jak ochłonie
- Fran to nic nie da... on mnie nienawidzi... wszystko jest skończone 
- Nie mów tak
- Cami to nie ma sensu, idę do domu chce zostać sama.. - wstałam i poszłam do domu zamknęłam się w pokoju i nie wyszłam z niego do wieczora

poniedziałek, 17 maja 2021

Rozdział 10

WYJAZD
Dziś wylatujemy, jadę właśnie z Leonem na lotnisko, nie wyspałam się bo sprawdzałam czy na pewno wszystko zabrałam 
- Kochanie jesteśmy 
- Już wychodzę - wywlokłam się z samochodu i chciałam wziąć walizkę, ale Leon mnie uprzedził 
- Lepiej ja to wezmę 
- Przecież sobie poradzę, nie jestem aż taka zmęczona 
- No dobrze - dał mi walizkę i ruszyliśmy w miejsce  zbiórki, byli już tam wszyscy nasi przyjaciele. Przywitaliśmy się i czekaliśmy na Marottiego i Pablo. 
Po około 20 minutach przyjechali i zaczęliśmy odprawę. Po dość długim czasie w końcu siedzę w samolocie i mogę się przytulić do Leona i iść spać. Pora zacząć nową przygodę! 

7 TYGODNI PÓŹNIEJ
Ostatni koncert już za parę godzin, cały czas towarzyszą mi wielkie emocje mimo że już tyle razy wychodziłam na scenę. Siedzę w garderobie i szykuję się na próbę 
- Violetta! Twoja kolej - usłyszałam głos Marottiego i ruszyłam na scenę.Próba minęła dosyć szybko, więc teraz szykujemy się na występ przed publiką. Jestem zestresowana jakby to był mój pierwszy występ. 
- Widzę że się stresujesz, mogę Cię jakoś rozluźnić? - zapytał Leon i zaczął całować mnie po szyi 
- Przestań nie tutaj, a poza tym jestem pięknie umalowana i uczesana 
- No dobrze tym razem Ci odpuszczę - zaśmiał się i cmoknął w policzek i wyszedł. 

Do koncertu zostało już parę minut, a nikt nigdzie nie może znaleźć Ludmiły... 
- Violetta! - zawołał mnie Marotti 
- Tak?
- Wchodzisz za Ludmiłę 
- Co? Ale ja nie dam rady przecież ona lata na uprzęży
- Nic się nie martw to bezpieczne nic Ci nie będzie - trochę przerażona zaczęłam się ubierać w kostium Ludmi, jestem przerażona... 

Wychodzę właśnie na scenę, Leon cały czas patrzy na mnie zza kurtyny, reszta chłopaków jest ze mną na scenie, wzięłam głęboki wdech i zaczęłam śpiewać. Wczułam się i zaczęłam się tym wszystkim bawić, w końcu poleciałam ku górze i czułam się jakbym latała. Kiedy skończyła się piosenka poczułam że spadam, całe życie przeleciało mi przed oczami, byłam gotowa na spotkanie z twardą sceną, ale poczułam że wpadam w czyjeś ramiona, otworzyłam oczy i zobaczyłam że to Leon, uśmiechnęłam się do niego i wtuliłam jak w misia. 

LEON
Kiedy zobaczyłem że Violetta spada rzuciłem się jej na ratunek, nie darował bym sobie jakby coś jej się stało. Obiecałem jej tacie że będę o nią dbał. Na szczęście udało mi się ją złapać, publika klaskała, a Violetta wtuliła się we mnie, postawiłem ją na scenie ukłoniła się i jeszcze raz się do mnie przytuliła. 
Zeszliśmy ze sceny i podbiegła do nas Ludmiła 
- Violetta przepraszam, ja nie chciałam, postawiłam butelkę wody na stole ten stół się złamał, drabina się przewróciła no i 
- Już spokojnie Ludmiła - uspokoiła ją Violetta- Leon na szczęście mnie złapał i żyję 
- Bardzo Cię przepraszam - Ludmiła przytuliła się do Violetty, a ja byłem w szoku że Ludmiła się aż tak zmieniła. 

VIOLETTA 
- Nic Ci nie jest młoda? - podleciał Fede 
- Wszystko okej - uśmiechnęłam się do niego i poszliśmy wszyscy do garderoby, gdzie przygotowałam się do następnego występu,a zarazem ostatniej piosenki. powiedziałam sobie że już nigdy nie zgodzę się na uprząż i nie będę latać nad sceną. 

Już po koncercie, to ostatni koncert, jutro mamy jakiś wywiad w telewizji i wracamy do domu. Nie mogę się doczekać aż przytulę się do taty i do Olgi. Wiem że tata ma mi coś do powiedzenia i nie mogę się doczekać co ma mi do powiedzenia. 
Wychodzimy właśnie ze stadionu gdzie odbył się koncert, na ulicy było pełno naszych fanów, machali nam śpiewali nasze piosenki, nie spodziewałam się czegoś takiego , nigdy o czymś takim nie marzyłam.Wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy do hotelu. Wpadłam do pokoju i od razu pobiegłam do łazienki trochę się odświeżyć, ponieważ Leon zaprosił mnie na randkę, mamy dziś miesięcznicę i mam dl niego z tej okazji mały prezent, jest to coś w stylu obrączki z wygrawerowanym moim imieniem, mam nadzieję że mu się spodoba. 

LEON
Szykuję się właśnie na randkę z Violettą, kupiłem jej bransoletkę  której już dawno mi mówiła i mam nadzieję że jej się spodoba, popatrzyłem na zegarek i zobaczyłem że już pora iść po Violettę. Zapukałem do drzwi jej pokoju, po chwili mi otworzyła, wyglądała cudownie aż zaparło mi dech w piersi 
- Wyglądasz pięknie 
- Dziękuję - odpowiedziała z uśmiechem i złapałem ją za rękę i poszliśmy do restauracji. 
- Jest tutaj pięknie 
- Tylko dlatego że ty tu jesteś - powiedziałem do niej a ona się zarumieniła 
- Mam coś dla Ciebie - zdziwiłem się kiedy to powiedziała, Violetta wyciągnęła z torebki niewielkie pudełeczko i dała mi je do ręki, otworzyłem je i zobaczyłem obrączkę 
- Podoba Ci się?- podniosłem ja nią wzrok i wziąłem do ręki obrączkę i zobaczyłem że w środku jest wygrawerowane jej imię 
- Jest cudowna, skąd wiedziałaś że chcę taką?
- Kiedyś mi wspominałeś i stwierdziłam że to będzie idealna okazja - uśmiechnąłem się do niej i założyłem obrączkę na palec wskazujący. Następnie ja wręczyłem jej prezent, kazałem jej zamknąć oczy i wyciągnąć rękę. Zapiąłem jej bransoletkę na ręce i kiedy Viola otworzyła oczy to aż łzy jej poleciały
- Dziękuję ona jest piękna 
- Nie piękniejsza od Ciebie- Violetta zarumieniła się, a później zajęliśmy się kolacją i resztę wieczoru spędziliśmy bardzo miło.

WYLOT DO DOMU 
FRAN
Dziś wracamy do domu, cały wyjazd spędziłam w zasadzie z Diego, nie jesteśmy razem jak na razie jesteśmy przyjaciółmi, jakoś dziwnie mi przed Violettą, wiem że nie powinnam po tym wszystkim... Ale jakoś ciężko mi być z byłym mojej przyjaciółki. 
- O czym tak myślisz piękna? 
- Diego proszę przestań, my nie powinniśmy 
- Fran ale dlaczego? Przecież wszystko jest wyjaśnione 
- Wiem ale jakoś się nie mogę przemóc.. przecież byłeś z moją przyjaciółką 
- Tak ale nie z miłości i dobrze o tym wiesz 
- Tak ale ona Ciebie kochała 
- Fran nie oszukujmy się ona zawsze kochała Leona- Diego ma rację... może pora przestać się oszukiwać i być szczęśliwą? 
- Diego daj mi trochę czasu dobrze?
- Dobrze, czekam z niecierpliwością - cmoknął mnie w policzek i poszedł, stałam i czekałam nie wiem na co... 
- Fran? - usłyszałam głos Cami - Wszystko okej? 
- Tak, chyba... 
- Chodzi o Diego? 
- Tak, nie wiem co mam zrobić, chyba się w nim zakochałam
- No to co Ci szkodzi? 
- Violetta... 
- Fran, daj spokój ona jest twoją przyjaciółką i zrozumie że chcesz być szczęśliwa
- Myślisz? 
- No jasne że tak, a teraz leć do Diego i powiedz mu że go kochasz - przytuliłam ją i pobiegłam za Diego, złapałam go za ramię on szybko się odwrócił a ja nie myśląc długo pocałowałam go. 
Po chwili usłyszałam oklaski naszych przyjaciół. Popatrzyłam w stronę Violetty, była wesoła więc Cami miała rację. Teraz będę szczęśliwa, nie mogę uwierzyć że wracam z trasy z chłopakiem którego chyba już kocham.

5 DNI PÓŹNIEJ
BUENOS AIRES 
VIOLETTA 
Już dziś zaczynamy nowy i ostatni rok w studio, nie mogę się doczekać. Jestem właśnie w parku i nucę sobie jakąś piosenkę i wspominam miłe chwile z koncertów. Po chwili na kogoś wpadłam
- Przepraszam nie zauważyłam Cię
- Nic się nie stało, a tak swoją drogą jestem Cle... Alex! 
- Witaj Alex, jestem Violetta
- Ta Violetta? 
- No tak
- Czyli pewnie idziesz do studia? 
- Tak, ty też się tam wybierasz? 
- Oczywiście że tak, chciałbym się zapisać bo strasznie lubię tańczyć i śpiewać 
- Więc chodź ze mną - uśmiechnęłam się i poszliśmy razem do studia, dowiedziałam się że Alex będzie się starał o stypendium ponieważ nie stać go na to żeby płacić za studio, mam nadzieję że mu się uda.  
Wchodząc do studia zobaczyłam Leona i od razu wiedziałam że coś mu nie pasuje że idę z jakimś chłopakiem. Pożegnałam się z Alexem i podeszłam do Leona 
- A co to za chłoptaś? 
- To Alex, chce się zapisać do studia 
- Aha, fajnie 
- Czy ty jesteś zazdrosny? - popatrzyłam na niego zaciekawionym wzrokiem i zaczęłam go szturchać 
- Coś ty, Leom Verdas nigdy nie jest zazdrosny - zaśmiał się a ja razem z nim, wiem w co zaczyna grać 
- Chyba pan, panie Verdas coś kręci 
- Czyżby panna Castillo nie dowierzała co mówię?
- Ani trochę panie Verdas, oszukuje pan, wszystko widziałam - uśmiechnęłam się do niego zalotnie a on przybliżył mnie do siebie i pocałował, czułam się jakbyśmy byli sami na tym korytarzu. Trwała by ta chwila dłużej jakby nie Gregorio który nam przerwał i przy okazji krzyczał na nas za to co robimy. 
- Chodźmy lepiej do auli, Pablo już czeka 
- Tak, wydaje mi się że to dobry pomysł - popatrzyliśmy jeszcze na Gregorio i pobiegliśmy na aulę. Byli już tam wszyscy. 
- Witajcie kochani - zaczął Pablo - mam coś wam do pokazania tak na dobry początek, popatrzcie - podniósł coś i zobaczyliśmy płytę. - Tutaj mam dla każdego płytkę ze wszystkimi występami, proszę weźcie po jednej na pamiątkę. Zabraliśmy płytki i dalej słuchaliśmy co Pablo ma nam do powiedzenia, czuję że ten rok będzie równie cudowny jak poprzedni.

wtorek, 6 kwietnia 2021

Rozdział 9

Dziś dzień koncertu, nie mogę się doczekać, ale brakuje mi tutaj taty, próbuję się do niego dodzwonić ale to nic nie daje... zaraz wychodzimy z Leonem na scenę, ale ja nie wiem czy dam radę zaśpiewać.. 
- Co tam Violetta?- przyszedł do mnie Leon
- Sama nie wiem..
- Ale ja chyba wiem, chciała byś żeby twój tata tutaj był i żeby Cię przytulił prawda? 
- Nie wiarygodne jak mnie znasz, ale nie przypuszczałam że mogę się tak od niego oddalić... 
- Wiesz jeszcze możesz to naprawić - kiedy to powiedział usłyszałam znaną mi melodię, Leon podprowadził mnie bliżej sceny - ta piosenka to dzieło twoje twojej mamy i twojego taty, więc to wasze dzieło wspólne, leć - uśmiechnęłam się i pobiegłam na scenę. Czułam że na nowo zbliżam się do taty. Na koniec Leon wszedł z gitarą i cała reszta zaśpiewała ze mną, to było coś wspaniałego, Leon nie mógł nic lepszego wymyślić. 
- Dziękuję Ci, jesteś najlepszy - powiedziałam do Leona i przytuliłam go
- Wiesz że dla Ciebie zrobiłbym wszystko 
- Nikt nie zrobił jeszcze dla mnie czegoś takiego 
- Będę Cię zawsze uszczęśliwiał nie ważne co się stanie.- Leon chciał mnie właśnie pocałować ale przerwał nam Diego 
- Hej, słuchacie chcę z wami porozmawiać 
- Nie widzisz że przeszkadzasz? - powiedział wściekły Leon 
- Leon przestań - złapałam go za rękę i czekałam co Diego ma do powiedzenia 
- Chciałem przeprosić, wiem że zrobiłem głupstwo, ale chciałem za wszelką cenę znaleźć ojca..
- To Cie nie usprawiedliwia - wtrącił dalej zły Leon 
- Wiem Leon, ale teraz kiedy go odnalazłem i rozmawiam z nim to wiem że zrobiłem głupstwo i chcę to naprawić 
- Mogłeś myśleć o tym wcześniej, ale dziękuję że przyszedłeś i przepraszasz, jak dla mnie jest okej - posłałam mu uśmiech i podaliśmy sonie ręce. Po tym Diego zostawił nas samych 
- To na czym my to? 
- Wiesz co muszę iść poprawić włosy, ale zaraz wracam - rzucił Leon i pobiegł do garderoby. 
 
LEON 
Nie wierzę że Violetta tak łatwo mu wybaczyła, przecież zrobił jej takie świństwo. Postanowiłem że sobie z nim pogadam 
- Słuchaj, to że Violetta Cie wybaczyła nie znaczy że ja Ci wybaczę to co jej zrobiłeś 
- Leon przecież CI mówiłem że wiem co zrobiłem 
- Nie interesuje mnie to, nigdy Ci nie zapomnę jak ją skrzywdziłeś. - powiedziałem i odszedłem zły, poprawiłem sobie włosy i pora było żeby wyjść na scenę z zespołem, jak sobie myślę że mam śpiewać z Diego to mnie chce szlak trafić. 

Po koncercie poszedłem do garderoby i siadłem na stołku. Po chwili ktoś wszedł do środka, odwróciłem się to nikt inny jak moja Viola 
- Coś się stało? - zapytała zmartwiona
- Nie dlaczego? 
- Bo widzę że jesteś zły i nawet chyba wiem przez co...
- Violetta po prostu nie będę w stanie mu zaufać po tym wszystkim.
- Leon, dajmy mu szanse, może się zmieni co? - uśmiechnęła się do mnie 
- No dobrze, ale robię to dla Ciebie - uśmiechnąłem się do niej a ona do mnie i podeszła do mnie i przytuliła mnie, a ja stwierdziłem że skoro jesteśmy sami, pocałowałem ją namiętnie, ale oczywiście ktoś musiał nam przeszkodzić. 
- O sory gołąbeczki - nikt inny jak Diego- następnym razem zapukam - zaśmiał się i wszedł do środka
- ja może już pójdę - powiedziała Violetta cmoknęła mnie jeszcze w policzek i poszła 
- Dbaj o nią, ja bylem głupi - powiedział Diego co mnie zszokowało 
- Może nie dawaj mi rad co?
- Może imasz rację, ale wiem że ją bardzo skrzywdziłem i chcę żebyś mi zaczął ufać że tamten Diego już nie wróci 
- Dam Ci szansę tylko dlatego że Violetta mnie prosiła, ale jeden zły ruch i koniec 
- Jasne - podaliśmy sobie ręce i zobaczymy jak to będzie, w końcu mamy ze sobą spędzić całe wakacje na koncertach. 

HERMAN
Czekam na Violettę w samochodzie, nie wiem jak mam jej powiedzieć że wyjeżdżam na jakiś czas.. może to być dla niej trudne ale jest już dorosła, w końcu ma prawie 19 lat. Czekałem jeszcze chwilkę i zobaczyłem że zbliża się do samochodu razem z Leonem, może i nawet lepiej powiem żeby o nią dbał. Wsiedli razem do tyłu i zapewne czekali aż ruszę i pojedziemy 
- Tato, coś się dzieję? 
- W zasadzie to tak, tylko nie wiem jak mam to powiedzieć 
- Najlepiej prosto z mostu 
- To może ja wyjdę - powiedział Leon i chwytał już za klamkę 
- Nie Leonie zostań to w będzie się ciebie tyczyć, no dobrze więc Violu muszę wyjechać na jakiś czas
- To znaczy na ile? 
- Nie wiem, na razie na rok - widziałem że Violetta się załamuje - i chciałbym prosić Leona żeby się Tobą zajmował jak najlepiej 
- Kiecy wyjeżdżasz? - zapytała moja córka już ze łzami w oczach 
- Za 3 dni i chcę spędzić z Tobą każdy dzień bo wiem że ty też zaraz wyjeżdżasz - posłałem jej uśmiech-i mam nadzieję że będziesz tam najlepsza  

3 DNI PÓŹNIEJ 
VIOLETTA 
Dziś tata wyjechał, ja siedzę w pokoju i piszę kolejną piosenkę, ale że mi nie szło postanowiłam że wyjdę się przejść po parku. Chodziłam bez celu i popatrzyłam na zegarek, była 16.30 Leon ma trening na torze więc może go odwiedzę, ciekawe czy Lara dalej tam pracuje. 
Doszłam na miejsce koło 17, zauważyłam Larę, czyli dalej jednak tutaj pracuję, Leon nic nie mówił. Podeszłam do Lary i chciałam się przywitać 
- Lara? - odwróciła się do mnie i była bardzo zdziwiona na mój widok
- Violetta? A co ty tu robisz? 
- Przyszłam do Leona
- A, Leon jest tam- pokazała palcem na szatnie, podeszłam tam i byłam świadkiem jak Leon wychodzi zły z niej i wpada w jakąś dziewczynę, widziałam też że się pokłócili i Leon odszedł, postanowiłam podejść do tej dziewczyny 
- Hej, wszystko w porządku?
- Tak, dzięki 
- Wiesz przepraszam Cię za niego, to mój chłopak i nie wiem o co chodzi że jest taki zły 
- Spoko, rozumiem. Jestem Gery 
- A ja Violetta, a teraz przepraszam idę uspokoić mojego chłopaka 
 
GERY 
Całkiem słodki ten chłopak, szkoda że ma dziewczynę... Zawsze mam pecha do facetów ale może teraz będzie inaczej? Może teraz go jakoś zdobędę? Zobaczymy co czas przyniesie, muszę się o nim bardzo dużo dowiedzieć. 
- Hej, ty jesteś Lara?
- Tak, to ja 
- Słuchaj znasz może takiego chłopaka, jest przystojny ma ciemne włosy i chyba tutaj jeździ 
- Pewnie chodzi o Verdasa - dziewczyna podeszła do mnie i pokazała jego zdjęcie 
- Tak to on 
- To Leon Verdas nasz najlepszy zawodnik, ale radzę odpuścić ma dziewczynę i nie wtrącaj się 
- A skąd ty wiesz że coś się nie zmieni?
- Bo ja też byłam naiwna, on ją kocha i zawsze będzie ją kochał - trochę się wkurzyłam na tą laskę, to że jej się nie udało nie znaczy że mi się nie uda.

VIOLETTA 
Biegłam za Leonem dość długo, w końcu się zatrzymał ale ja nie zdążyłam zareagować i wpadłam na niego i przewróciliśmy się. 
- Violetta? 
- No nareszcie, wołam Cię i wołam 
- Wybacz zamyśliłem się 
- Wiem, byłam na torze i widziałam co się stało, mogę wiedzieć czemu taki jesteś?
-Diego nie chce być już w zespole 
- Jak to?
- Nie wiem, powiedział że po trasie nie będzie już z nami grał 
- Coś ty mu powiedział? 
- Nic, słowo. Sam tak zdecydował..
- Leon spokojnie, przecież jest Federico 
- Masz rację, jesteś genialna - powiedział cmoknął mnie w usta i załapał za rękę i pociągnął gdzieś za sobą. Wariat. 

Wróciłam do domu dość późno, pora się zacząć pakować bo za 2 dni wyjeżdżamy, nie mogę się doczekać jak będzie pięknie, ciekawe czy przyjdzie dużo ludzi. Poszłam na poddasze i zabrałam walizkę do której włożyłam parę ubrań i kilka par butów, muszę wziąć parę rzeczy, w końcu będziemy tam prawie 2 miesiące.

piątek, 2 kwietnia 2021

Rozadział 8

 Wstałam w bardzo dobrym humorze, wiem że jestem szczęśliwa i że będę szczęśliwa. Dziś wracamy już do domu, pora się zjawić w studio, w końcu zaraz przedstawienie i trwają próby. Patrząc jednak na to wszystko nie wiem czy będę w stanie zaśpiewać i być w studio... Jeszcze do tego pokłóciłam się z tatą i nie mam na nic siły, dobrze że chociaż mam Leona. 
- Violetta! Chodź na śniadanie 
- Już idę! - zbiegłam szybko do niego i usiadłam do stołu 
- Zrobiłem naleśniki 
- Ale super, kocha je 
- Jesteś gotowa żeby wrócić?
- Nigdy nie będę gotowa żeby tam wrócić, nie rozumiem dlaczego Ludmiła tak bardzo mnie nie lubi i wymyśliła coś takiego.
- Nie przejmuj się typ proszę
- Leon łatwo Ci mówić Ciebie nie upokorzyli 
- W studio mówią o mnie że jestem podrywaczem i psuję związki ludzi 
- Może jednak tu zostaniemy na zawsze? - zapytałam z nadzieją że może jednak się zgodzi żeby zostać, on tylko się zaśmiał
- Tak Ci się tutaj podoba? 
- Jest tu cudownie, wiesz chciała bym kiedyś mieć taki dom i mieszkać z daleka od miasta 
- Więc postaram się spełnić to marzenie 
- Jesteś kochany. A ty masz jakieś marzenia?
- Mam 
- Jakie? 
- Chciałbym mieć 2 dzieci piękny dom i piękną żonę i oczywiście chcę być znanym piosenkarzem 
- Urocze, mało który facet chce mieć rodzinę 
- Ale ja chcę ja tylko z Tobą, jeśli Ciebie nie będzie zostaje mi kariera 
- Oj ty romantyku - zaśmiałam się i dokończyliśmy śniadanie już w ciszy. Następnie poszłam się pakować. Po około godzinie zapakowaliśmy walizki do bagażnika i ruszyliśmy, dziś w studio zaczynamy 0 12 więc zdążymy dojechać. 

Jesteśmy właśnie pod studio boję się wysiąść z samochodu.. 
- Violetta chodź - powiedział Leon który otworzył drzwi 
- Nie poczekaj jeszcze 
- Violetta 
- No dobrze - powiedziałam i wysiadłam powoli z samochodu, wszystko kiedy nas zobaczyli zaczęli coś szeptać, wiedziałam że tak będzie 
- Ej, może ja też posłucham co?! - krzyknął Leon a wszyscy jakby się go przestraszyli- no co tak patrzycie? Jeszcze raz coś usłyszę to nie ręczę za siebie. - wszyscy jakby się go przestraszyli i rozeszli się, nie wierzę że Leon jest tak władczy. 
Weszliśmy do sali ze sceną gdzie byli nasi przyjaciele 
- Viola! Leon! - zawołała Cami i przytuliła się do nas, reszta zrobiła to samo, cieszyłam się że chociaż oni są ze mną 
- A gdzie Fran? - zapytałam 
- Widziałam ją w sali Angie 
- To ja do niej pójdę - muszę z nią porozmawiać i wyjaśnić co nieco, zobaczyłam że siedzi i coś pisze weszłam niepewnie do środka 
- A co ty tu robisz?! 
- Chcę porozmawiać 
- Nie wiem czy ja chcę. - była zła 
- Fran proszę nie chcę się z Tobą kłócić.. ja nie wiedziałam że poczułaś coś do Diego przecież.. 
- Violetta daruj sobie, zdradzałaś Diego z Leonem, a ja chciałam być lojalna...
- Fran przepraszam... 
- Nie wybaczę Ci tego, nie powiedziałaś mi najważniejszej rzeczy która się dzieję w twoim życiu 
- Ale ty też mi nie powiedziałaś ważnej rzeczy w swoim życiu 
- Violetta ja sobie muszę wszystko przemyśleć 
- Fran ty tak serio? Violetta Cię przeprasza a ty zachowujesz się jak jakaś paniusia, Ciebie tylko ona skrzywdziła a ją skrzywdziło wiele osób. - nagle wtrącił się Leon 
- O proszę adwokat przyszedł 
- Leon po co się strącasz? 
- Bo nie mogę patrzeć jak dwie największe przyjaciółki się kłócą i to przez jakiegoś chłopaka 
- Leon, masz rację - powiedziała nagle Fran - Viola przepraszam też, jestem głupia ale po prostu byłam zła że nic mi nie powiedziałaś... - na koniec tylko ją przytuliłam, wychodząc z sali spotkałam Diego, złapałam Leona za rękę i chciałam szybko odejść
- O proszę zakochańce idą - powiedział Diego 
- Daruj sobie co? - wyskoczył Leon
- Bo co? Pobijesz mnie? 
- Nie, bo nie będę się zniżał do twojego poziomu 
- Jaki ty cwany jesteś, zabierasz mi laskę pukasz ją na boku 
- Nie mów tak o Violettcie! 
- Bo co? - powiedział ze cwanym uśmieszkiem, a Leon nie czekał tylko mu przywalił, Diego się przewrócił 
- Nigdy więcej nie zbliżaj się do Violetty i nie mów o niej takich rzeczy - dodał Leon i zabrał mnie i Fran z tamtego miejsca, nie poznaje Leona, nie wiedziałam że on taki potrafi być, kiedy doszliśmy do sali wtuliłam się w Leona. 
 
Po lekcji Federico chciał nam coś powiedzieć więc zostaliśmy w sali.
- Kochani chcę wam powiedzieć że po przedstawieniu wyjeżdżam i nie wiem kiedy wrócę i czy w ogóle wrócę...
- Fede ale dlaczego?
- Po prostu muszę zapomnieć o kimś kto był dla mnie ważny a tutaj nie dam rady - popatrzyłam na niego a potem w stronę w którą patrzył, okazuję się że patrzył na Ludmiłę, kiedy wpatrzyłam się w nią bardziej zobaczyłam że zaczyna płakać i wybiegła z sali. Nie wiem czemu ale poszłam za nią. Zobaczyłam że siada na ławce przed studio i płacze 
- Ludmiła? 
- To wszystko moja wina.. to przeze mnie wyjeżdża... 
- Widzę że go kochasz 
- Tak i wszyscy mają rację z tym że zostanę sama.. właśnie się czuję samotna.. Violetta przepraszam Cię... 
- Już dobrze Ludmiła, skoro go kochasz walcz o niego 
- Nie mogę po tym co Ci zrobiłam on nas przekreślił..
- Porozmawiam z nim co? 
- Mogła byś? 
- Jasne - nagle Ludmiła przytuliła się do mnie, co bardzo mnie zdziwiło przecież ona nigdy taka nie była, czyżby miłość zaczęła ją zmieniać? 
 
FEDERICO 
Jestem już w domu i zaczynam się powoli pakować, nie wiem czy dobrze robię ale to jedyne wyjście.. 
Po chwili ktoś zapukał do mojego pokoju 
- Proszę - do pokoju weszła Violetta 
- Możemy porozmawiać? 
- Jasne chodź 
- Fede po tym co powiedziałeś Ludmiła wybiegła płakała 
- NO i co?
- Fede ona Cię kocha, ja rozmawiałam z nią i wiem że jeśli będzie chciała to się zmieni 
- Violetta co ty mówisz? 
- Ludmiła mnie przeprosiła, Fede daj jej szanse nie wyjeżdżaj, proszę 
- Pomyślę nad tym.. 
- Fede Ludmiła zrobiła co zrobiła ale jeśli masz być szczęśliwy to bądź ja nie mam nic do gadania.
- Dziękuję za tą rozmowę wiesz? Możesz mieć rację, chcę pomóc Ludmile się zmienić 
- Więc na co czekasz? Leć do niej - powiedziała a ja po prostu wstałem i pobiegłem do jej domu, otworzyła mi drwi na szczęście ona, była w dresie i widać było że płakała
- A co ty tu robisz? - zapytała w końcu, a ja nic nie odpowiedziałem tylko zacząłem ja całować, widać że była zdziwiona, ale po chwili oddawała każdy pocałunek, weszliśmy do środka, Ludmiła zamknęła drzwi i zaprowadziła mnie do swojego pokoju gdzie przeżyliśmy ze sobą bardzo namiętne chwilę. 

- Fede co teraz? 
- Jak to co? Chcę być z Tobą, chcę Ci pomóc się zmienić na lepsze 
- Dziękuję Fede - powiedziała w tuliła się w moje nagie ciało. 
Po około godzinie stwierdziłem że nie ma co wracać i zostałem u Ludmiły.

czwartek, 1 kwietnia 2021

Rozdział 7

LEON
Wybiegłem za Violettą, słyszałem jeszcze jej rozmowę z Fran, to niewiarygodne że jej przyjaciółka powiedziała coś takiego zamiast być przy niej po protu ją olała i jeszcze się obraziła. Wiem że nie mogę zostawić Violetty samej, szedłem za nią aż pod sam park i zobaczyłem że podeszła na most wiedziałem że to może znaczyć tylko jedno, a kiedy weszła na barierkę szybko do niej podbiegłam i szybko ściągnąłem ją z barierki
- Oszalałaś dziewczyno?!!
- Może i tak - mówiła płacząc - ale po co mam tutaj być skoro oni mnie tak upokorzyli.. Leon przepraszam że Ci nie wierzyłam..
- Uspokój się proszę, nie myśl więcej o tym o chciałaś zrobić proszę... - też zacząłem płakać i jeszcze mocnej ją w siebie wtuliłem
- Przepraszam - wyszeptała i zaczęła mocniej płakać, po chwili odsunęła się ode mnie ale dalej trzymałem ją w tali
- Chodź pójdziemy do mnie, zrobię Ci kakao
- Dobrze - lekki uśmiech zawitał na jej pięknej buźce, szliśmy w ciszy ale ja cały czas obejmowałem ją  ramieniem. Do mojego domu doszliśmy w 10 minut, na szczęście rodzice są w delegaci i mam pusty dom.
Zrobiłem Violi kakao i dodałem pianki i śmietanę, wiem że takie lubi najbardziej, zaniosłem jej to do salonu, podziękowała mi lekkim uśmiechem, ja natomiast siadłem obok niej i przytuliłem ją do siebie.
- Dlaczego to chciałaś zrobić?
- Nie widziałam sensu dalszego życia... wszyscy w studio się ze mnie śmieją, przyjaciółka się obraziła
- Ale jestem ja i nie zniósł bym tego jakbyś sobie coś zrobiła
- Przepraszam.. - pocałowałem ją w czółko i usłyszałem swój telefon, popatrzyłem na wyświetlacz, Federico
~Tak Fede?
~Leon Violetty nie ma w domu
~Wiem, jest ze mną nie martw się wszystko jest dobrze
~Całe szczęście tak się martwiłem
~Nie będzie nas parę dni, także nie musisz się martwić na zapas
~Dobrze, pilnuj jej jak oka w głowie
~Tak jest - rozłączyłem się i zobaczyłem pytający wzrok Violetty na sobie
- Co?
- Nie będzie nas kilka dni?
- No tak, zabieram Cię gdzieś, żebyś przestała się martwić
- Ale
- Nie ma żadnej odmowy, zaraz jedziemy po parę twoich rzeczy i znikamy na parę dni
- No dobrze. 

VIOLETTA 
Jesteśmy w drodze w jakieś miejsce w które Leon mnie zabiera, cieszę się że od tego odpocznę.. Ciekawi mnie jak Diego się dowiedział o tym i skąd miał ten filmik i dlaczego to wszystko zrobił... Myśląc o tym zaczęłam znowu płakać. 
- Violetta co się dziej? - zapytał zatroskany Leon 
- Jakbyś nie wiedział, najpierw Diego, potem Fran.. Leon dlaczego Ci nie uwierzyłam... Chciałeś mnie chronić żeby się coś takiego nie wydarzyło i jakbym Cię posłuchała nigdy by do tego nie doszło i nie czuła bym się tak jak teraz, a co ważniejsze nie straciła bym przyjaciółki 
- Violuś, wszystko się ułoży pomiędzy Tobą a Fran zobaczysz. 
- Oby... - dalej już jechaliśmy w ciszy. W zasadzie nie wiem na czym stoję, Leon to tylko mój przyjaciel nie było powiedziane że on chce być moim chłopakiem... Może niedługo się dowiem kim on chce dla mnie być. 
 
Po 2 godzinach jazdy w końcu gdzieś dojechaliśmy, był to całkiem spory domek praktycznie w lesie, totalna głusza.
- Jak tu pięknie 
- Prawda? 
- Gdzie jesteśmy? 
- W domu wakacyjnym moich rodziców - popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się i dalej podziwiałam ten piękny dom. Wysiadłam z samochodu i poszłam przed siebie, widziałam całą panoramę jakiegoś miasta, był już wieczór więc wszystko było pięknie oświetlone, poszłam dalej i zobaczyłam przepiękny taras z basenem. 
- Leon tutaj jest cudownie 
- Wiem, dlatego Cię tutaj zabrałem. Wiem że tutaj możemy być sobą 
- To znaczy?
- Violetta nie chcę się ukrywać, chcę być z Tobą szczęśliwy i nie bać się o nic.
- Czy ty prosisz mnie żebym została twoją dziewczyną?
- A jeśli tak to się zgodzisz? - popatrzyłam na niego i nie zastanawiając się zbyt długo rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam całować 
- Taka odpowiedź może być? - uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech i podniósł mnie i okręcił wokół własnej osi, kocham go i teraz wiem że będę szczęśliwa choćby nie wiem co. 
 
2 DNI PÓŹNIEJ
FRANCESCA 
Nie wierzę w to co zrobiła Violetta i jeszcze perfidnie nie przychodzi do studia i co najlepsze Leona też nie ma. 
- Fran nie uważasz że przesadziłaś? - zapytała mnie nagle Cami 
- Nie, ja chciałam być uczciwa, a co ona robiła?
- Ale przecież całowałaś się z Diego 
- No i co? ona robiła coś gorszego
- Francesca - o nie jak ona do mnie tak mówi to będzie przemowa - Czy ty na prawdę jesteś ślepa? Diego ją zranił i miał taki plan od dawna, chciał się czegoś dowiedzieć i wykorzystał Violetę żeby zdobyć to co chce. 
- Skąd wiesz? 
- Federico mi powiedział i wiem też co Violetta chciała zrobić
- Niby co? 
- Leon ściągał ją z mostu bo chciała skoczyć 
- Teraz chce zrobić z siebie ofiarę
- Fran jak możesz?! Zastanów się co jest ważniejsze - powiedziała już zła i odeszła, może i ma rację co nie znaczy że Violetta dobrze zrobiła, ale może jednak przesadziłam... 

MAXI 
- Naty, możesz mi powiedzieć co się dzieję? Martwię się 
- No dobrze w końcu i tak się dowiesz, ale proszę nie mów nikomu że wiesz to ode mnie 
- No dobrze, ale powiedz o co chodzi 
- Diego nie wymyślił tego sam... to był plan Ludmiły.. 
- Słucham?
- Ja wiem że mnie znienawidzisz ale próbowałam to odkręcić ale nie chcieli mnie słuchać..
- Naty, co ty mówisz? 
- Rozumiem jak nie będziesz chciał mnie już znać... - nie mogłem dalej tego słuchać tylko pocałowałem ją, nic nie zmieni mojego uczucia do niej, przecież to nie jej wina że Ludmiła taka jest 
- Naty nie mów takich głupot, ja wiem że Ludmiła to twoja przyjaciółka ale mogłaś powiedzieć wcześniej prawdę 
- Wiem przepraszam 
- Chodź się przytul. - wtuliła się we mnie, a ja postanowiłem powiedzieć wszystkim czego się dowiedziałem. Zadzwoniłem zaraz do Leona. 
~Tak Maxi?
~Nie uwierzysz czego się dowiedziałem 
~Więc zamieniam się w słuch 
~Diego i Ludmiła zaplanowali to razem ale głownie Ludmiła, to ona chciała pozbyć się Violetty
~Pięknie, mogłem się tego domyślić... Dzięki za telefon - rozłączył się a ja powiedziałem reszcie o wszystkim, widziałem jak Fede się załamuje i wychodzi.

FEDERICO
Nie mogłem w to uwierzyć że wszystkim kierowała Ludmiła... przysięgała że nic nie robi złego...Zobaczyłem ją w parku na ławce i postanowiłem podejść 
- Jak mogłaś?
- Ale co?
- Wiem wszystko, wiem o Diego i o tym co wymyśliłaś 
- Ale 
- Nie nic nie mów, to co mogło być pomiędzy nam jest skończone, jesteś podła i zaraz zostaniesz sama i nie będziesz miała nikogo. Mnie już straciłaś. - rzuciłem ozięble i odszedłem od niej, widziałem że ma łzy w oczach ale to już nic nie zmieni, nie mogę być z kimś kto tak krzywdzi ludzi. Postanowiłem więc że po zakończeniu roku wrócę do Madrytu i spróbuję o niej zapomnieć...

Rozdział 6

 Przebudziłam się chyba w nocy bo było ciemno, poczułam tylko że ktoś na mnie leży, pomyślałam od razu że to Diego
- Diego cieszę się że jesteś - wyszeptałam do niego i wtedy podniósł się i zobaczyłam Leona, miałam lekkie zdziwienie 
- Jeśli chcesz żeby był tutaj Diego zaraz po niego zadzwonię - wiem że był trochę zły - Violetta mam nadzieję że teraz mi wierzysz że to przez Diego straciłaś ten głos 
- Wyjdź. - powiedziałam i odwróciłam się od niego
- Ty może powiesz mi że mnie zwodzisz co? I że tak naprawdę kochasz tego swojego Diega bo tak bardzo go bronisz 
- Bo go niesłusznie oskarżasz 
- Dobra nie mam ochoty się z Tobą kłócić więc przemilczę to ale żebyś nie żałowała później swoich decyzji.

*2 TYGODNIE PÓŹNIEJ*
Na szczęście już wszystko jest dobrze i mogę normalnie śpiewać, ale widzę że z Leonem jest coś nie tak od pewnego czasu, muszę z nim porozmawiać
na szczęście był w sali Angie więc nikt nas nie zobaczy i nie będzie przeszkadzał.
- Tutaj jesteś
- A no tutaj, co chciałaś? - mówił jakby był obojętny
- Leon co się dzieję? - podeszłam do niego i złapałam go za ręce, a on je szybko wyrwał
- Violetta ja tak dłużej nie mogę
- Nie rozumiem
- Nie mogę patrzeć na Ciebie i na niego, to mnie przerasta
- Ale
- Nie przerywaj mi, Nie chcesz mi wierzyć ze Diego nie jest tym za kogo się podaje i nie wierzysz mi że to on miał coś wspólnego z twoją utratą głosu, tonie jest chłopak dla Ciebie
- Leon, to co mówisz jest śmieszne, Diego to dobry chłopak i mnie kocha, to ja go ranię
- Ale on o tym nie wie
- No i co?
- Jeśli Cię zrani to nie mów że Cię nie ostrzegałem
- Leon
- Violetta przejrzyj na oczy,
- Przejrzałam i widzę że jesteś po prostu zazdrosny
- Tak masz rację jestem zazdrosny i wiesz co? Powiem Ci coś, pomogłaś mi zdecydować dzięki tej kłótni
- Niby co?
- Kończę ze studiem
- Słucham?
- Nie będę dalej na to patrzył i nie mogę dalej na to patrzeć. Mam dosyć
- Leon proszę nie rób tego
- Już postanowiłem - wyszedł wściekły z sali, a ja momentalnie się rozpłakałam... Upadłam na ziemię bo uświadomiłam sobie że to prze zemnie przekreśla całe swoje życie i marzenia... Jestem okropna, nie powinnam się była wdawać z nim w romans...
- Violetta co się stało? - podszedł do mnie Fede
- Chciała bym Ci powiedzieć ale nie mogę..
- Viola mi możesz wszystko powiedzieć wiesz o tym
- Ale obiecaj że nikomu nie powiesz
- Przysięgam
- Od kilku tygodni spotykam się z Leonem
- Co?! Oszalałaś?
- Fede proszę...
- Przepraszam mów dalej
- Chodzi o to że przez to wszystko Leon chce odejść ze studia, bo mu nie wierzę że Diego coś kombinuje z Ludmiłą, a przecież on mnie kocha a to ja go ranię
- Violetta nie wiem co mam Ci powiedzieć, nie powinnaś w to iść, ale nie będę Cię karcił za to co zrobiłaś bo wiem że kochasz Leona
- Fede...
- Viola musisz skończyć spotykać się z którymś z nich
- To straszne że historia musi się powtarzać... - popłakałam się jeszcze bardziej i przytuliłam się do Fede.
 
LUDMIŁA
Po lekcjach umówiłam się z Diego w parku. Czekam na niego właśnie na jednej z ławek, wybrałam miejsce gdzie nikt nigdy nie przychodzi więc mamy spokój i nikt na s nie zobaczy.
- Co tam Ludmiła?
- O Diego jesteś wreszcie, siadaj mam ostatnie zadanie
- Więc zamieniam się w słuch
- Wiesz że niedługo występ i Violetta ma śpiewać solówkę więc musisz jej złamać serce
- No dobra ale jak mam to zrobić?
- Idziecie dziś na randkę prawda?
- No tak
- Więc słuchaj, idź z nią do łóżka, a potem przestań się do niej odzywać i powiedz że jest cienka w łóżku i nie chcesz mieć z nią nic wspólnego, możesz też rozpowiedzieć to w studio, wtedy dowiesz się kim jest twój ojciec
- Ty to masz łeb, no dobra, więc za tydzień kończę akcję - ucieszyłam się i mam nadzieję że wszytko pójdzie zgodnie z planem.  Na szczęście w parku zobaczyłam coś co pomoże zniszczyć Violettę.

VIOLETTA
Chciałam porozmawiać z Leonem i na szczęście był w parku, podeszłam do niego i usiadłam obok
- Przejdziemy się ?
- Violetta?
- Tak, ja przejdziemy się?
- No dobrze czego chcesz? - wstaliśmy i ruszyliśmy alejkami
- Leon nie możesz odejść ze studia przeze mnie, wiem że tam jest twoje życie i tam są twoje marzenia
- Violetta
- Nie Leon, proszę kocham Cię i chcę żebyś zawsze był przy mnie, proszę jeśli nie możemy być razem to zostańmy przyjaciółmi
- Dobrze, ale mogę Cię pocałować ostatni raz?
- Możesz - Leon zbliżył się do mnie i pocałował mnie bardzo namiętnie, czułam że przelewa całą swoja miłość do mnie, nie chciałam tego kończyć ale wiem że trzeba iść dalej
- Kocham Cię i zawszę będę
- Dziękuję Ci ja Ciebie też kocham i nigdy nie przestanę - przytuliłam się jeszcze do niego i wiem że teraz pora zacząć nowy rozdział w swoim życiu.

RANDKA
Jestem właśnie na randce z Diego ale jednak cały czas myślę o Leonie i o tym naszym pocałunku. Idziemy właśnie do mieszkania Diego, chyba wiem co on planuje i wiem że jestem na to gotowa, muszę zacząć nowy rozdział w życiu.
 - Violetta czy chcesz może
- Iść z Tobą do łóżka? Tak - powiedziałam i rzuciłam się na niego i nie powiem było całkiem dobrze, żałuję że wcześniej się na to nie zdecydowałam. Ten dzień należał do udanych, może w końcu zapomnę o tym co łączyło mnie z Leonem.
Diego odprowadził mnie do domu, a ja dość szczęśliwa poszłam spać.

NASTĘPNY DZIEŃ
Diego nie odezwał się do mnie dziś, nie odbiera ode mnie telefonu nie wiem o co może chodzić.
Zobaczyłam go pod szafkami ale kiedy tylko mnie zobaczył odszedł nie rozumiałam o co może chodzić przecież wczoraj było tak dobrze..Poszłam więc do sali Angie gdzie zaczęłam grać coś na pianinie.
- A co ty tu robisz sama? - zapytał mnie nagle wchodzący Leon
- Coś tam sobie gram
- Czemu jesteś sama?
- Cóż nie wiem, Diego mnie unika cały dzień, rano nie odebrał telefonu..
- Violetta nie chcę nic mówić, ani być chamski ale czy ty z nim spałaś?
- Tak...
- Violetta..
- Leon przestań
- Po co to zrobiłaś?! Zobaczysz że tutaj jest coś na rzeczy
- Leon ty znowu swoje?!
- Tak, bo się o Ciebie martwię i boje się że będziesz przez niego cierpieć
- Nie mogę tego słuchać! - krzyknęłam i wyszłam z sali, kiedy szłam korytarzem ludzie coś szeptali a niektórzy się śmiali, nie wiem o co może chodzić, nagle podbiegła do mnie Cami
- Violetta, tutaj jesteś, słyszałaś co mówią w studio?
- Nie, o co chodzi
- Śmieją się z Ciebie, ktoś powiedział że jesteś łatwa i słaba no wiesz w łóżku
- Że co? Ale kto to zrobił?
- Viola tylko nie denerwuj się... ale to był Diego
- Co? - nagle moje serce pękło na tysiąc kawałków... Leon miał rację...
- Boże co ja teraz zrobię?
- Spokojnie może to się jakoś wyjaśni, chodź na razie na lekcje - poszłyśmy do sali ze sceną gdzie niedługo ma odbyć się lekcja. Nagle pojawił się Diego, wziął mikrofon i wszedł na scenę 
- Słuchajcie kochani, trochę śmieszna sytuacja ale muszę wam coś powiedzieć. Wczorajszy dzień miał być dla mnie pięknym dniem a okazało się że moja dziewczyna Violetta Castillo jest słaba w łóżku i zdradza mnie od paru tygodni ze swoim byłym. - nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam, jak on może mi to robić, popatrzyłam na Leona który był wściekły. 
- A żebyście uwierzyli mam nagranie z wczorajszego dnia jak niby kończyli ze sobą - Diego puścił nagranie jak j i Leon się całujemy w parku i było dobrze słychać o czym rozmawiamy. 
- Violetta jak mogłaś!? - wrzasnęła na mnie nagle Fran - To ja mam wyrzuty sumienia że zakochałam się w chłopaku mojej przyjaciółki i teraz dowiaduję się że nie potrzebnie bo miałaś kogoś innego! Nienawidzę Cię i brzydzę się Tobą - powiedziała mi to prosto w twarz, a ja po tym się rozpłakałam i wybiegłam ze studia, to koniec mam już dosyć tego wszystkiego...

FEDERICO
Nie wierzę w to co zrobił Diego Violettcie.. Bałem się o Violettę widziałem w jakim była stanie i jeszcze do tego Fran.. Wiem że Leon z nią wybiegł, postanowiłem że pójdę do domu i tam pogadam z Violettą. Wychodząc ze studia spotkałem Diego
- Diego dlaczego to zrobiłeś?
- Chciałem poznać prawdę o ojcu a to była dobra okazja żeby się dowiedzieć
- Okazja? Tak traktujesz Violettę?
- Oj tam zaraz ludzie zapomną, a ja dowiem się czego chciałem.
- Czyli Leon od początku miał rację co do Ciebie, jesteś okropny - rzuciłem i wyszedłem ze studia. 

Rozdział 5

Wstałam rano tak jak zawsze, wzięłam prysznic i ubrałam się oraz spakowałam wszystko co potrzebowałam i zeszłam do kuchni, gdzie przywitała mnie Olga
- Witaj cudna moja, jak się spało 
- Dobrze - powiedziałam ledwo 
- Jejku co się stało kochana? 
- Nie wiem - powiedziałam już resztkami sił 
- Panie Hermanie Violetta straciła głos - krzyknęła Olga 
- Violu co się dzieję - zapytał tata a ja tylko wzruszyłam ramionami - dobrze posłuchaj idź do studia a po szkole pojedziemy do lekarza - kiwnęłam głową na tak i wyszłam z domu, po drodze spotkałam Leona 
- Cześć Violu- pomachałam mu i uśmiechnęłam się - Violetta wszystko okej? - kiwnęłam głową na nie 
- Nie mogę mówić - wydarłam z siebie resztkami sił te słowa 
- Ale jak to? Zaraz byłaś wczoraj z Diego prawda? - kiwnęłam na tak - Widzisz mówiłem Ci że to tak się skończy ! - no nie, jak on może tak go oskarżać, przecież byliśmy na polu mogło mnie zawiać. Zła odeszłam od niego nie wiem jak on może oskarżać Diego o coś takiego. 
 
Lekcje minęły na szczęście spokojnie, teraz lekcje z Pablo 
- Violetta pamiętasz że masz zaśpiewać przez przedstawicielami - uświadomiła mnie Ludmiła, zrobiłam wielkie oczy i uciekłam od niej, co ja teraz zrobię? Musze się spiąć i zaśpiewać, nie mogę zawieść Pabla... Zaczęłam się rozśpiewywać i czułam że to może nie wyjść ale wiem że muszę się spiąć i dam radę 
- Violetta i co ty robisz? 
- Nie widzisz? 
- Violetta nie możesz zaśpiewać, ledwo mówisz a co dopiero! 
-Nie krzycz na mnie! Dam radę! 
- Violetta zespól już jest gotowy, wskakuj na scenę - krzyknął Pablo a ja go posłuchałam i dałam z siebie wszystko co mogłam i mam nadzieję że nikt nic nie zauważył. Najbardziej ciekawiła mnie Ludmiła jak się patrzyła z niedowierzaniem. Trochę mnie to zastanowiło ale przecież Leon nie może mieć racji... 
 
U LEKARZA
Czekam już na swoją kolej po tym co zaśpiewałam nie mogłam się już odezwać, Diego siedzi ze mną,  w końcu wyszedł lekarz i zaprosił mnie do środka. 
- Dobrze Violetto tata mi powiedział co Ci dolega więc pozwolisz że zrobię Ci badania - zgodziłam się i poszłam na te badania, nie były one zbytnio przyjemne. - Dobrze Violetto wyniki będą jutro najpóźniej po jutrze, więc zadzwonię do twojego taty jak się dowiem co się dzieje - uśmiechnęłam się do niego i wyszłam, oczywiście zabronił mi się odzywać a tym bardziej śpiewać, postanowiłam więc że nie będę chodziła do studia. 

Już jestem w domu, zaraz 15 czyli Leon przyjedzie, na szczęście Diego już wyszedł i mogę na spokojnie się przygotować, popatrzyłam na zegarek punkt 15, zobaczyłam przez okno samochód Leona. Zadowolona zbiegłam ze schodów i wyszłam zostawiając kartkę na stole. 
- Witaj piękna, nawet się nie odzywaj dziś będę tylko ja mówił - cmoknął mnie u w uta a ja się tylko uśmiechnęłam i patrzyłam na niego żeby powiedział mi w końcu gdzie jedziemy. 
- Zastanawiasz się pewnie gdzie jedziemy, a więc zaraz Ci powiem. Jedziemy w miejsce gdzie marzyłaś zawsze żebym Cię zabrał ale nie było okazji -  no nie, nie wierzę że jedziemy do wesołego miasteczka. Ucieszyłam się i zadowolona siedziałam i nie mogłam się doczekać aż w końcu dojedziemy na miejsce. 

DIEGO 
Trochę było mi głupio że dałem Violi to coś do soku, ale przecież jej przejdzie, muszę się zastanowić co mam zrobić żeby żyć normalnie.. Postanowiłem że będę udawał zmartwionego chłopaka i pojadę do Violetty i trochę z nią posiedzę. Jest już 17 więc jeszcze zdążę do niej iść i powiedzieć. 
 
Po 15 minutach byłem na miejscu, zadzwoniłem do drzwi i czekałem aż ktoś mi otworzy. 
- O Diego witaj, a co ty tutaj robisz? 
- Przyszedłem do Violetty, mogę?
- Ale Violetty nie ma 
- Jak to? 
- Zostawiła kartkę że wychodzi, ale nie wiem gdzie 
- No dobrze dziękuję i przepraszam za najście - ciekawe gdzie poszła i dlaczego ja nic o tym nie wiem, zadzwoniłem chyba do każdego czy jest u niego Violetta, został tylko Leon 
~Halo? 
~Leon, wybacz że dzwonię, ale czy przypadkiem Violetty nie ma z Tobą? 
~A co miałaby ze mną robić? 
~No w sumie głupie pytanie, po prostu nie mogę jej znaleźć u nikogo 
~Jak wróci to na pewno się odezwie
~A jeszcze zapytam, nie wiesz gdzie mogła by pójść? Wiesz jednak dłużej z nią byłeś 
~Może poszła do parku Diego sory ale nie mam czasu i ochoty z tobą gadać - rozłączył się, eh ten facet dalej ma do mnie problem o nią. Widocznie nie jest taki cudowny za jakiego się uważa. Zaśmiałem się i poszedłem do domu, przecież nie będę latał za Violettą do parku. 
 
VIOLETTA 
Leon odebrał jakiś telefon i widziałam że nie jest zadowolony, kiedy skończył spojrzałam na niego pytającym wzrokiem
- To Diego - przeraziłam się jak to powiedział - szuka Cię - tym bardziej się zdziwiłam - powiedziałem że może poszłaś do parku - uśmiechnęłam się i poszliśmy dalej się bawić, byliśmy już chyba na wszystkich atrakcjach został teraz tylko diabelski młyn, ciekawe czemu to się tak nazywa przecież to takie romantyczne. 
Gdy wjechaliśmy na samą górę koło się zatrzymało, nieco się przestraszyłam i złapałam Leona za rękę 
- Nie bój się, podziwiaj widoki - faktycznie jest co podziwiać, jest tutaj cudownie. Popatrzyłam znów na Leona i nie zastanawiając się długo złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek. 
Po takich fajnych chwilach Leon odwiózł mnie do domu i jak to zawsze poszłam spać.
 
NASTĘPNY DZIEŃ
Zostaje w domu może będą dziś wyniki i w końcu dowiem się co mi dolega i czemu tak nagle straciłam głos. Zeszłam ogarnięta do gabinetu taty i siadłam naprzeciwko niego i czekałam aż skończy robić to co robił. 
- No i jak Violetto?- znów wzruszyłam ramionami - Czekam na telefon bo doktor już raz zadzwonił i powiedział że coś jeszcze musi sprawdzić żeby się upewnić - zdziwiłam się i jakby tata wypowiedział zadzwonił lekarz, tata miał dziwną minę jak z nim rozmawiał. 
- Violetta musimy jechać do szpitala 
- CO? 
- Nie mów nic już Ci tłumaczę, chodzi o to że muszą Ci zrobić zabieg ponieważ musiałaś wypić coś co jakby zepsuło twoje struny i jeśli zaraz nie będziemy w szpitalu to nigdy nie będziesz mówić. - przestraszyłam się kiedy to usłyszałam prawie się rozpłakałam... nie rozumiem dlaczego mnie to spotyka... zapakowałam parę rzeczy i pojechaliśmy do szpitala. I kiedy tylko dotarłam do niego od razu zabrali mnie na zabieg nie zdążyłam nawet nikomu nic napisać. 

LEON
Wiem że dziś Violetta zostaje w domu, ma mi dać znać jeśli tylko będzie coś wiadomo na temat jej zdrowia. Cały dzień nie byłem sobą nawet inni to chyba zauważyli.
- Leon? - odezwał się Maxi 
- Tak?
- Co z Tobą? Jesteś jakiś dziwny dziś
- Nic takiego 
- No mów 
- No dobra sprawy sercowe 
- O czyżby Leon znalazł swoją wybrankę? 
- Maxi to skomplikowane 
- Co jest skomplikowane? - usłyszałem głos Camilli i zobaczyłem że wszyscy wchodzą do sali. 
- Leon się zakochał - wrzasnął Maxi, myślałem że mu coś zaraz zrobię za to 
- O proszę Leon gratulację, kiedy ją poznamy? 
- Nie wiem, tak jak mówiłem to skomplikowane 
- A czemu? 
- Camila daj spokój co? - powiedziałem juz trochę poirytowany całą sytuacją 
- No dobra już sory - uniosła ręce na znak poddania się i już zaraz zaczęła się lekcja. 

Violetta nie odezwała się przez cały dzień, postanowiłem że do niej pójdę i zapytam co i jak. Podjechałem pod jej dom i wyszedłem z samochodu, zapukałem i czekałem aż ktoś mi otworzy 
- O Leon, a co ty tutaj robisz? 
- Przyszedłem do Violetty, nie odezwała się cały dzień
- No tak, Violetta jest w szpitalu 
- Co? 
- JA za dużo nie wiem ale to chyba coś poważnego było- Olga powiedziała mi też w jakim szpitalu jest Violetta, szybko wskoczyłem do samochodu i pojechałem do szpitala.
Na korytarzu zobaczyłem pana Castillo, podszedłem do niego i się przywitałem, a on powiedział mi wszystko co odkryli lekarze, więc mam nadzieję że teraz Violetta mi uwierzy. 
- Mogę do niej wejść?
- Jasne, ja pojadę już do domu i jeszcze miałbym prośbę 
- Słucham 
- Posiedzisz z nią? Ja muszę wyjechać a nie mogę tego przełożyć i nie chcę jej zostawiać samej 
- A Diego?
- Leon proszę Cię wiem że była wczoraj z Tobą 
- Ale skąd?
- Tylko przy Tobie jest taka szczęśliwa, więc jak zostaniesz? 
- Jasne - podziękował mi i wyszedł, ja natomiast wszedłem do sali Violetty, jeszcze spała, siadłem na krześle obok i złapałem ją za rękę i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. 
 
LUDMIŁA 
Kolejny dzień, kolejny piękny dzień bo nie widzę Violetty, chyba mój plan się powiódł jednak. Został ostatni punkt programu czyli zranienie jej biednego serduszka. 
- Diego! 
- Co? 
- Już wiem co musisz zrobić 
- Słucham więc 
- A więc tak musisz złamać serce naszej Violettcie 
- Niby jak ja mam to zrobić? 
- Jeszcze nie wiem masz czas żeby coś wymyślić 
- A ty?
- Ja też będę myśleć nie bój się - pomachałam mu i odeszłam  zadowolona. Weszłam do sali ze sceną i zobaczyłam tam Fede, nie mogę uwierzyć jaki on jest przystojny i NIE LUDMIŁĄ STOP ty się nie zakochujesz jesteś gwiazdą i nie masz na to czasu 
- Ludmiła! 
- Fede? Co chcesz? 
- Możesz mi coś powiedzieć, ale tak szczerze?
- Jasne że tak - powiedziałam mu a on zaczął się do mnie przybliżać, poczułam się jak księżniczka w pewnym momencie 
- Czy ty coś kombinujesz z Diego? 
- Fede oczywiście że - i w tym momencie się otrząsnęłam - NIE nawet go nie lubię, mogę przysiądź na co chcesz 
- No dobrze wierzę Ci, ale jeśli mnie oszukasz to nigdy nie będziemy mieli dla siebie szansy rozumiesz? Bo wiem że Ci się podobam mała - powiedział cmoknął mnie w policzek i odszedł a ja stałam i nie wiedziałam co się dzieję ze mną poczułam się jakoś źle że go okłamałam...
 
 


środa, 31 marca 2021

Rozdział 4

Jesteśmy już w samolocie i wracamy do domu cały czas trzymam Leona za rękę, puki jeszcze mogę, zaraz wszystko pryśnie i trzeba będzie udawać że nic się nie wydarzyło. 
- Leon? 
- Tak ? 
- Czy kiedy wrócimy to dalej będziesz się chciał ze mną spotykać? 
- A skąd to pytanie, przecież wiesz że będę chciał - pstryknął mnie w nos i się uśmiechnął, jak i ja z resztą. Cały powrót się do niego przytuliłam, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Nawet nie zauważyliśmy że już musimy wysiadać. 
Na lotnisku czekał na mnie Diego, kiedy tylko go zobaczyłam podbiegłam do niego i go przytuliłam. Zabraliśmy swoje walizki i rozeszliśmy się do domów. 
 
Była już 21, Diego dawno poszedł, a ja właśnie szykowałam się do spania kiedy nagle do mojego pokoju ktoś wszedł, odwróciłam się i zobaczyłam Leona 
- A co ty tu robisz? 
- Przyszedłem się z Tobą zobaczyć - pokazał rządek zębów kończąc to mówić 
- Już? Przecież zobaczymy się jutro w studio 
- No tak ale wtedy nie będę mógł zrobić tego - podszedł do mnie szybkim krokiem i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Posiedział ze mną jeszcze chwilkę i poszedł do domu. A ja zasnęłam szczęśliwa. 
 
NASTĘPNY DZIEŃ
FRANCESCA
Dziś Violetta wraca i będzie w studio nie wiem jak jej spojrzę w oczy.. Przecież zrobiłam coś okropnego, zakochałam się w chłopaku mojej przyjaciółki... Kiedy tak rozmyślałam wpadłam na kogoś i jakby pech chciał był to Diego
- Coś ty taka zamyślona? - zaśmiał się i pomógł mi zbierać kartki które upuściłam 
- A tak jakoś - w jednym momencie chwyciliśmy jedną kartkę oboje, poczułam się dziwnie, nachylił się nade mną i byliśmy bardzo blisko siebie nie myślałam wtedy i dałam się ponieść chwili i pocałowałam go. Ale po chwili otrząsnęłam się i szybko uciekłam. Zamknęłam się w łazience i zaczęłam płakać 
- Fran - usłyszałam głos Diego - Fran przepraszam... - wyszłam do niego 
- To nie powinno się było wydarzyć, Violetta jest moją przyjaciółką nie mogła bym jej tego zrobić...
- Rozumiem Cię.. przepraszam bo to moja wina, Violetta się nie dowie prawda? 
- Ja jej nic nie powiem. - posłał mi uśmiech i odszedł a ja znów zaczęłam płakać, ale tym razem podeszła do mnie Camilla 
- Francesca widziałam wszystko coś ty zrobiła?!
- Nie musisz krzyczeć żebym zrozumiała że mi odbiło... 
- Powiesz Violettcie?
- Nie, nigdy nie może się o tym dowiedzieć  
- Fran, ale 
- Nie Cami, nic się nie wydarzyło, a teraz wybacz idę na lekcję 
- Ale, lekcje są dopiero za 20 minut 
- No tak ale ja już idę 
- Ty nie chcesz spotkać Violetty a nie 
- Daj spokój, uciekam 

VIOLETTA 
Kiedy wchodziłam do studia zobaczyłam Cami i Fran, ale kiedy zobaczyła mnie Fran momentalnie uciekła, nie wiem o co może chodzić, podeszłam więc do Cami i zaczęłam z nią rozmawiać. 
- Co Fran taka? 
- A nie wiem, coś się śpieszyło jej
- Aha, okej. Widziałaś może Diego?
- Yyyy nie dziś jeszcze nie,a le pewnie jest w studio 
- A skąd wiesz?
- A bo jak Cię nie było to zawsze o tej godzinie już był więc obstawiam że teraz też jest
- A okej dziękuję - posłałam jej uśmiech i poszłam szukać Diego. 
Znalazłam go dopiero po dłuższej chwili, mieli właśnie próbę z chłopakami postanowiłam że nie będę im przeszkadzać więc obserwowałam występ z boku i trochę się rozmarzyłam i kiedy się ogarnęłam postanowiłam wyjść bo zauważyłam że Diego mnie zobaczył. Musiałam się trochę otrząsnąć nie wiedziałam że to będzie takie trudne powstrzymywać się przed uczuciami do Leona. 
- Violetta, co tak wyszłaś coś się stało?
- Nie nic, nie chciałam wam przeszkadzać, świetnie wam idzie 
- Prawda? Co powiesz na jakieś spotkanie dziś? - zapytał mnie Diego 
- Z chęcią - posłałam mu uśmiech, on musnął mój policzek i odszedł 
- Jakie to było romantyczne - usłyszałam nagle głos Leona za sobą 
- Leon- odwróciłam się do niego, a on zaczął się śmiać 
- No i z czego się tak śmiejesz? - zapytałam zażenowana 
- Tak tylko, jesteście tacu słodcy razem 
- Zazdrościsz? 
- Szczerze? Nie, bo wiem że mam Cię calutką dla siebie - Leon zaczął do mnie podchodzić i wiem że chciał mnie pocałować, ale zobaczyłam że zbliżają się nasi przyjaciele więc się odsunęłam, na szczęście zrozumiał i odszedł ode mnie. 
 
WIECZÓR 
Przed chwilą wróciłam ze spotkania z Diego, spędziliśmy cudowny wieczór, Diego zrobił piknik zupełnie tak jak kiedyś Leon, to było urocze. Teraz jetem już w domu i leżę już w łóżku, pora spać. Gdy miałam się już położyć spać zadzwonił telefon 
~Halo? 
~Chciałem usłyszeć twój głos przed snem 
~I tylko po to dzwonisz? 
~Nie 
~A wiec co takiego chce Leon Verdas o 21ode mnie 
~Chcę Cię jutro zaprosić na randkę 
~Kusząca propozycja panie Verdas 
~Więc mam nadzieję że zgodzi się pani na to panno Castillo 
~No dobrze dam panu szanse, do zobaczenia jutro 
~Przyjadę po panią o 15 
~Dobrze - zaśmiałam się i rozłączyłam no i poszłam spać.  

DIEGO 
Dziś na randce dolałem Violettcie do soku coś co dała mi Ludmiła, ma podobno stracić po tym głos, mam już powoli dosyć tych jej zadań, ale wiem że to już przed ostatnia prosta na poznanie mojego ojca, nie za bardzo popieram to co robi Ludmiła ale co mi szkodzi, najgorsze jest to że po pocałunku z Franczeską jestem przekonany że coś do niej poczułem. 
- Diego możemy porozmawiać?- usłyszałem za sobą głos Naty 
- No dobra, co chcesz?
- Widziałam dziś Ciebie i Fran, nie uważasz że lepiej skończyć to co robisz? 
- Ale wtedy nie dowiem się kto jest moim ojcem 
- I na prawdę chcesz zniszczyć przez to życie jednej dziewczyny? 
- Nic jej nie będzie 
- Jak chcesz, ale uważam że powinieneś to skończyć zanim coś się stanie. - może i Naty ma rację ale przecież teraz nie mogę się wycofać, za długo to trwa.

Rozdział 3

 Wstałam koło 6.30, chciałam od razu wstać ale byłam w uwięzi ramion Leona, uśmiechnęłam się na wspomnienie tego co się wydarzyło. Poczułam po chwili usta na swojej szyi, odwróciłam się w stronę Leona i cmoknęłam go prosto w usta. 
- Wyspałaś się? - zapytał i uśmiechem na twarzy 
- Jak nigdy, ale muszę już uciekać żeby Antonio nic nie zobaczył 
- No nie wiem czy Cię puszczę 
- Leon musisz - on nic mi nie odpowiedział tylko zaczął całować i dotykać delikatnie moje ciało, co sprawiało mi wielką przyjemność, nie zastanawiając się za długo oddałam mu się w całości i nie żałowałam, Leon był delikatny, nie wiedziałam, że ten wyjazd tak dużo zmieni w moim życiu, kocham Leona i chcę go mieć już zawsze przy sobie i być z nim szczęśliwa, ale teraz to nie jest możliwe...

PRÓBA 
Jesteśmy właśnie na próbie do występu, Antonio powiedział że jeśli pójdzie nam teraz dobrze to mamy dziś już czas wolny. 
- No dobrze dzieciaki widzę że idzie wam cudownie więc co mi tam, dziś koniec z próbami.
- Super, dziękujemy Antonio 
- Możecie robić co wam się żywnie podoba, jak będziecie czegoś potrzebować to przyjdźcie do mnie 
- Dobrze - powiedzieliśmy chórem i po przebraniu się poszliśmy na miasto. 
Pierwsze co poszliśmy na jakiś obiad, bo byliśmy mega głodni. 
- Po obiedzie zabieram Cię na spacer po parku 
- Nie mogę C odmówić - uśmiechnęłam się i skończyłam jedzenie. I tak jak Leon powiedział zabrał mnie na spacer po parku, który jest cudowny, było w nim pełno kwiatów i kolorowych drzew.  

FRANCESCA
Przed chwilą skończyły się lekcje ja jeszcze zostałam żeby poćwiczyć piosenkę czuje się od paru dni jakoś inaczej, widzę na sobie wzrok Diego i nie wiem co mam o tym myśleć...
- Fran- usłyszałam jego głos, ten cudowny głos, nie stop 
- Hej Diego, co ty tu robisz? 
- Pewnie to samo co ty - zaśmiał się a ja razem z nim
- No tak głupie pytanie zadałam, przepraszam 
- Mogę Cię posłuchać? 
- Jasne, tylko jeszcze nie jest skończona więc się nie śmiej dobrze? 
- Jasne, śpiewaj a ja Ci zagram- uśmiechnęłam się, a Diego wziął gitarę i zaczęłam śpiewać Diego do mnie dołączył i nie spodziewałam się że wyjdzie tak cudownie, poczułam coś czego nigdy nie czułam, zaczęłam podchodzić bliżej Diego, ale w pewnym momencie otrząsnęłam się co takiego robię przecież to chłopak mojej przyjaciółki. Odsunęłam się i szybko wybiegłam ze studia i szybko pobiegłam do Cami... 
Otworzyła mi od razu i była nieco zdziwiona na mój widok 
- Co ty tu o tej porze robisz? Co się stało?
- Cami jestem okropną przyjaciółką 
- Fran ale o czym ty mówisz?- Wtedy przytuliłam się do niej i zaczęłam płakać 
- Chyba się zakochałam w Diego 
- Że co?!Fran ale jak to? 
- Sama nie wiem, musisz mi pomóc przecież nie mogę się zakochać w chłopaku przyjaciółki 
- A może Ci się tylko wydaje
- Nie, zaśpiewaliśmy razem piosenkę i nie mogłam się opanować, Cami ja go chciałam pocałować rozumiesz? 
- O matko Fran, chodź pogadamy, chcesz coś do picia? - zapytała mnie Cami i poszłyśmy do jej pokoju, gdzie rozmawiałyśmy bardzo długo, dalej nie wiem co mam zrobić... 

LEON
Zabrałem Violettę na spacer, chcę z nią spędzić jak najwięcej czasu, w końcu jeszcze możemy. Jutro jest konkurs i po konkursie wracamy do domu. 
- O czym tak myślisz? - zapytała mnie Violetta 
- O tym że muszę wykorzystać to że jesteśmy tutaj
- Co masz na myśli? - zapytała trochę wystraszona 
- Muszę z Tobą spędzić jak najwięcej czasu puki mogę, sama wiesz 
- No tak, ale zobaczysz że wszystko się ułoży 
- Wiem, ale nie zniosę tego jak będę musiał się Tobą dzielić 
- Nie martw się, powiem Ci coś w tajemnicy, ja i Diego, my ze sobą nie spaliśmy 
- Czyli jestem ten wyjątkowy? - zapytałem zadowolony, zdziwiła mnie tym ale i uszczęśliwiła 
- Tak, jakoś zawsze jak on chciał coś mnie blokowało - pocałowałem ją po tym i poszliśmy dalej. 

Koło 20.30 byliśmy już w hotelu, siedzę właśnie u Violetty i oglądamy jakiś film. Violetta wtuliła się we mnie jak w misia i po chwili zobaczyłem że zasnęła, nie chciałem wychodzić od niej, mogę tak godzinami z nią siedzieć, postanowiłem że zostanę z nią na noc, przeniosłem ją delikatnie na łóżko i położyłem się obok niej i zasnąłem.

KONKURS
VIOLETTA
Zaraz wychodzimy na scenę strasznie się stresuję, wystąpiło już sporo uczestników i widzę że są lepsi.. Mamy małe szanse na wygranie tego konkursu 
- Nie stresuj się, masz się tym bawić pamiętasz? 
- Tak pamiętam 
- No dzieciaki trzymam za was kciuki - powiedział podchodząc do nas Antonio 
- Dziękujemy - odpowiedział mu Leon
- A teraz wystąpią - usłyszałam głos zapowiadającego - Violetta i Leon z Argentyny ! - głęboki wdech i wyszliśmy na scenę i bawiłam się po prostu tym występem.  

Nie poszło nam wcale tak źle bo zajęliśmy drugi miejsce, odebrałam już parę telefonów z gratulacjami od naszych przyjaciół i uświadomiłam sobie że nie rozmawiałam długo z Diego, więc postanowiłam do niego zadzwonić 
~ Halo? 
~Hej Diego 
~A kto to się odezwał w końcu 
~Wiem przepraszam, było dużo prób i tak jakoś wyszło że po prostu nie miałam czasu zadzwonić 
~Nic się nie dzieję, widziałem was świetnie wam poszło 
~Dziękuję, mam nadzieję że oddałeś na mnie głos 
~Na Ciebie tak, na Leona nie 
~CO? 
~Nie nic, drugie miejsce to całkiem dobre patrząc że to na cały świat 
~Prawda że cudownie 
~Tęsknie Kochanie - kiedy to powiedział coś we mnie strzeliło i nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, bo na pewno nie prawdę...~Jesteś tam Violeta?
~Tak, przepraszam zamyśliłam się, ja też tęsknię i nie mogę się doczekać aż się do Ciebie przytulę 
~Dobra leć już spać bo wiem że niedługo macie wylot - pożegnałam się z nim i rozłączyłam się 
- Ja też tęsknię i nie mogę się doczekać aż się do Ciebie przytulę - usłyszałam nagle za sobą głos niczyj inny jak Leona, odwróciłam się do niego z lekkim przestraszeniem
- No co?
- Nie nic, powiedz mi lepiej kto tutaj jest twoim kochaniem, ja czy Diego? 
- Leon ale o co Ci chodzi? 
- O nic, skoro mnie nie ma i ty tak z nim rozmawiasz to jestem ciekawy jak to na prawdę wygląda 
- Leon, przestań przecież wiesz jak jest, sam mi to wszystko zaproponowałeś a teraz masz wielki problem że rozmawiam ze swoim chłopakiem i mówię mu takie rzeczy
- O widzisz i tu dobrze powiedziała, ze swoim chłopakiem - Leon był zły i to bardzo nie wiem nawet o co, przecież to miała być tyko przygoda w Madrycie... Wyszedł wściekły a ja popłakałam się, najgorsze było to że nie mogę do nikogo zadzwonić i się wygadać... 
 
LEON 
Wiem że nie powinienem tak reagować na to co powiedziała do Diego ale coś we mnie pękło jak to usłyszałem i wiem że tak będzie nie wiadomo ile, a ja nie zniosę ukrywania się, kocham Violettę i nie chcę się z nią dzielić a zwłaszcza z nim bo wiem że on coś kombinuje i zrani Violettę... 
Po chwili kiedy skończyłem się pakować zadzwonił mój telefon 
~Halo? 
~Hej Leon, stary gratulację drugiego miejsca 
~A dziękuję Maxi, co chciałeś że dzwonisz?
~Chodzi o to że mam sprawę, nie wiem co się dzieję z Naty 
~W sensie? 
~Zachowuje się dziwnie kiedy pytam o Ludmiłę, jakby nie chciała mi czegoś powiedzieć 
~Posłuchaj Maxi nie naciskaj na nią, będzie chciała to Ci powie 
~Może i tak ale boję się że to coś strasznego, widziałem dziś Ludmiłę i Diego, rozmawiali o czymś 
~Nie wiesz o czym? 
~Niestety, wiem tylko że Diego wziął coś od Ludmiły i odszedł a kiedy zapytałem o to Naty to uciekła 
~Jak wrócę to pogadamy na ten temat 
~Dobra - rozłączyłem się i położyłem się na łóżko i zacząłem rozmyślać o pewnych sprawach i postanowiłem że przeproszę Violettę. 

poniedziałek, 22 marca 2021

Rozdział 2

 Jeszcze tylko parę chwil dzieli nas od poznania zwycięskiej pary konkursu, Marotti kazał się nam ustawić na scenie parami tak więc zrobiliśmy, złapałam Leona za rękę i czekałam niecierpliwie 
- Witajcie znów, mam już wyniki uwaga więc do Madrytu na ogólny światowy konkurs lecą ... Violetta  i Leo, gratulacje - nie mogłam uwierzyć i ze szczęścia rzuciłam się na Leona cała reszta oprócz Ludmiły zaczęli nam gratulować, nie mogę uwierzyć że się udało. Teraz muszę to jakoś oznajmić tacie mam nadzieje że nie będzie zły. 
 
Po reszcie lekcjach wróciłam do domu i od razu poszłam do gabinetu taty
- Musimy porozmawiać 
- Co tak oficjalnie? - zapytał przestraszony tata 
- Wygrałam konkurs 
- No to gratuluję córeczko, ale mów o co chodzi bo zaczynam się bać 
- Chodzi o to że skoro wygrałam to muszę wyjechać na 4 dni - mina taty od razu się zmieniła, bałam się że zaraz będzie krzyczał i nie zgodzi się na mój wyjazd, zamknie w domu pod kluczem i tyle mnie widzieli 
- Dobrze, 
- Co?
- Przecież nie mogę się nie zgodzić, jesteś już dorosła prawda? 
- No tak, dziękuję tato że nie jesteś zły 
- Muszę Ci pozwolić spełniać marzenia - powiedział po czym wstał i mnie przytulił, cieszyłam się że zmienił podejście do moich marzeń. Pobiegłam szybko na górę i zadzwoniłam do Leona 
~ Tata nie ma nic przeciwko wyjazdowi 
~To cudownie, mogę Cię o coś zapytać?
~Jasne, pytaj 
~Zastanowiłaś się? 
~Posłuchaj wiesz dobrze że jesteś i będziesz zawsze dla mnie ważny i chcę spędzić z Tobą miłe chwilę w Madrycie 
~Cieszy mnie taka odpowiedź 
~To dobrze, a teraz dobranoc, rano musimy wstać 
~Przyjadę po Ciebie 
~Dobrze - rozłączyłam się i szybko spakował najważniejsze rzeczy i zasnęłam ustawiając wcześniej budzik na 4 rano. 
 
LUDMIŁA 
To jest niemożliwe że to ona wygrała a nie ja! W oddali zobaczyłam Diego podeszłam do niego 
- Diego musisz coś zrobić 
- Ale co niby?
- Musisz przyśpieszyć akcję 
- Jak wróci to pogadamy okej? Teraz nie mam czasu - powiedział obojętnie i odszedł ode mnie, coś się z nim zaczyna dziać niedobrego. Siedziałam chwile na ławce i nagle ktoś się do mnie przysiadł 
- Federico? A co ty tu chcesz? 
- Wiem że Ci przykro że nie wygrałaś, chciałbym Cię jakoś pocieszyć 
- To miłe z twojej strony - nie wiem czemu ale przytuliłam się do niego, nie mogę zrozumieć co on ze mną robi, przy nim jestem zupełnie inna 
- Łoo Ludmiła nie spodziewałem się tego po Tobie - powiedział Federico 
- I co ty ze mną robisz? 
- Dzięki mnie się zmieniasz, nie myślisz że to pora na jakieś zmiany? 
- No nie wiem Fede 
- A może robisz coś złego i przyznasz się co? 
- Ależ oczyw... chwila chwila, ja wiem co ty kombinujesz i nic ode mnie się nie dowiesz ! - powiedziałam wściekła, prawie się wygadałam że mam plan z Diego.
- Wiedziałem że się nigdy nie zmienisz i zostaniesz sama na końcu 
- Nienawidzę Cię! - krzyknęłam i odeszłam od niego wściekła. Jak on może być taki i tak do mnie mówić... 

LEON
Wstałem o 3.30 wziąłem szybki prysznic i zapakowałem kosmetyki do torby, spojrzałem na zegarek który wskazywał już 4.00 pora jechać po Violettę, mam nadzieję że już wstaje. Zabrałem torbę i ruszyłem do samochodu, lot mamy o 6.30 ale Antonio kazał nam być wcześniej. Po 25 minutach byłem już pod domem Violetty, dałem jej znać że czekam. 
- Hej - powiedziała wsiadając do mojego samochodu po 10 minutach 
- Tylko tyle? 
- Nie rozumiem 
- A może jakieś buzi?
- Leon, proszę - nie drążyłem dalej tylko ruszyłem w kierunku lotniska. 

VIOLETTA
Nie powiem czuję się skrępowana w obecności Leona, nie wiem co mam robić, ten wczorajszy pocałunek był cudowny i te piękne chwile u niego, nie stop, Violetta masz chłopaka i go kochasz 
- Coś się dzieje? - wystraszył mnie Leon 
- Zamyśliłam się po prostu 
- Mam nadzieję że o mnie - ciekawe jak trafił, myślę że raczej nie trudno, od 2 dni myślę tylko o nim i o tym jak by to było jakbyśmy byli razem i nie było by w moim życiu Diega... 
- Myślę o występie i jak nam pójdzie nic więcej - skłamałam, bo przecież nie powiem mu prawdy jak jest.. 
- Będzie dobrze, zobaczysz wygramy 
- Oby - powiedziałam i poprawiłam się na swoim miejscu w samolocie, założyłam słuchawki i odpłynęłam, przed nami długi lot. 

Przebudziłam się i zobaczyłam że jestem wtulona w Leona, uśmiechnęłam się i przytuliłam się jeszcze bardziej
- Już wstałaś? 
- To ty nie śpisz? 
- W ogóle nie spałem
- Przepraszam pewnie Ci było niewygodnie 
- Wręcz przeciwnie, uwielbiam jak się do mnie przytulasz 
- Leon proszę przestań 
- Violetta, daj spokój jesteśmy już prawie w innym kraju, to co się tutaj wydarzy zostanie tutaj - w zasadzie ma rację mówiąc to, przecież nikt się o niczym nie dowie co się wydarzy w Madrycie 
- Masz rację, ale ja nie wiem czy to dobry pomysł...
- Violetta daj się ponieś 
- Dobrze - uśmiechnęłam się do niego i cmoknęłam go w policzek, teraz przez te parę dni możemy być szczęśliwi i nikt nam tego nie odbierze. 

DIEGO
Miałem rano pożegnać Violettę, ale stwierdziłem że to za wcześnie i nie będę się aż tak poświęcał, jestem teraz w studio i czekam na wiadomość od Violetty aż doleci. Idę właśnie do sali Angie poćwiczyć trochę piosenkę, usłyszałem piękną piosenkę, podszedłem pod drzwi i zobaczyłem że to Fran, całkiem fajna ta jej piosenka. Zapatrzyłem się na nią i na to jak świetnie się bawiła śpiewając tą piosenkę, uśmiechnąłem się sam do siebie, nawet nie wiem czemu.
- Czyżby Ci się spodobała Francesca? - usłyszałem nagle głos Naty
- Co? Chyba żartujesz 
- Diego proszę Cię widzę jak na nią patrzysz 
- Chyba Ci się wydaje 
- Diego proszę zastanów się czy ty na prawdę chcesz to wszystko ciągnąć z Ludmiłą, czy na prawdę chcesz żeby Violetta cierpiała?
- Naty proszę nie wtrącaj się w to. 
- Ale Diego 
- Nie Naty, skończ dowiem się kim jest mój ojciec i nikt mi w tym nie przeszkodzi - uniosłem się trochę i odszedłem, może i Naty ma rację, ale przecież nie mogę być z przyjaciółką mojej dziewczyny... Może czas skończyć to przedstawienie? Może pora zacząć być szczęśliwy z kimś kto mi się podoba.

VIOLETTA 
Jesteśmy już w hotelu, skończyłam się rozpakowywać i czekam na Leona. Zaprosił mnie na spacer i nie mogłam mu odmówić, cieszę się na to wyjście. Usłyszałam po chwili pukanie do drzwi, podeszłam i otworzyłam i za nimi stał nie kto inny jak Leon uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego, zabrałam jeszcze torebkę i poszliśmy. 

Po pół godzinie znaleźliśmy się w pięknym parku, nie mogłam wyjść z podziwu jak jest tutaj pięknie 
- Violetta, powiesz mi coś?
- A co takiego? 
- Chcę wiedzieć co będzie jak wrócimy 
- Sama tego nie wiem, boje się że wszyscy się od nas odwrócą, że zranię Diego- powiedziałam a on złapał mnie za rękę i posłał łagodny uśmiech 
- Chyba już to zaszło za daleko nie sądzisz? 
- Może i tak... Leon chcę być szczęśliwa ale nie wiem czy to dobry pomysł żebyśmy do siebie wrócili 
- Ale dlaczego tak mówisz? 
- Nie widzisz co się zawsze dzieje jak chcemy być razem? Zawsze ktoś staje nam na drodze do pełnego szczęścia- Leon popatrzył na mnie i zaczął się uśmiechać- No i z czego się tak cieszysz?
- Nikt nie musi o nas wiedzieć 
- Zaczekaj, chodzi Ci o to żeby zostać kochankami? 
- No coś w tym rodzaju, przynajmniej dopóki się wszystko nie wyjaśni 
- Szalona propozycja, ale zgadzam się na nią 
- A więc zapraszam panią do swojego pokoju 
- O ty - zaśmiałam się i zanim ruszyliśmy do pokoju Leona pocałowałam go namiętnie, już trochę wiem czego chce od życia i wiem że chce życie spędzić z Leonem. 
Po powrocie do hotelu zamknęliśmy się w pokoju Leona i chyba każdy wie co się tam działo.