*MIESIĄC PÓŹNIEJ*
Alex dostał się do studia, dzięki stypendium które mu załatwiłam, że mu się to należało ma duży talent, do studia doszła też Gery, chyba mnie nie lubi nie wiem dlaczego, z Leonem jest coraz gorzej, łatwo się denerwuje i nie wiem o co mu chodzi, próbuję z nim porozmawiać ale nie możemy normalnie ze sobą porozmawiać, zawsze kończy się kłótnią. Właśnie w tym momencie wracam od niego cała wściekła, pokłóciliśmy się oczywiście o Alexa, Leon uważa że za dużo czasu spędzam z Alexem a ja za to uważam że za dużo jeździ na motorze, opuszcza coraz więcej zajęć w studio... Kiedy tak szłam wpadam przez przypadek na jakiegoś chłopaka który szedł z większą grupą.
- Przepraszam nie zauważyłam Cię
- Czyżby? Ja myślę że specjalnie to zrobiłaś - chłopak zaczął się dziwnie zachowywać
- Muszę już iść
- O nie nie moja droga panienko nigdzie nie pójdziesz - powiedział to z dziwnym uśmiechem na twarzy, a reszta jego kolegów okrążyła nas, bałam się już bo nie wiedziałam co się zaraz wydarzy.
- Taka ładna dziewczynka idzie sama, na 100% szuka jakiejś okazji na poznanie dla siebie idealnego faceta
- Nie, muszę iść dajcie mi spokój- powiedziałam i próbowałam odejść ale jakiś typ złapał mnie mocno za rękę i trzymał cały czas
- Nigdzie nie pójdziesz, najpierw ja Cię zaliczę a później reszta i powiesz który był najlepszy - zaczęłam krzyczeć żeby ktoś mi pomógł, zaczęłam płakać i nie wiedziałam co mam jeszcze robić. Po chwili usłyszałam że ktoś krzyczy
- Ej co tu się dzieję?! Puście ją w tech chwili albo dzwonię na policję
- Dobra gościu już - powiedzieli i odeszli a ja upadłam na kolana i zaczęłam płakać
- Violetta? Nic Ci nie jest?
- Fran to wy, jak dobrze, dziękuję - przytuliłam się do Fran i płakałam jej w ramię - nie wiedziałam co się stanie zaraz, bałam się on mówił takie okropne rzeczy...
- Już, uspokój się wszystko jest dobrze, gdzie jest Leon? - zapytał się Diego
- Pokłóciliśmy się...
- Tak myślałem.. ale i tak się dziwię że puścił Cię samą
- Nie puścił... sama się o to prosiłam to ja wybiegłam z jego domu...
Fran i Diego odprowadzili mnie do domu, poprosiłam żeby nic nie mówili Leonowi. Po co on ma wiedzieć... Kiedy leżałam już w łóżku ktoś wpadł do mnie do pokoju.
FRANCESCA
Nie mogłam się powstrzymać i zadzwoniłam do Leona i powiedziałam co się przed chwilą wydarzyło, wiem że to go ruszy bo nie pozwoli skrzywdzić Violetty.
- Myślisz że dobrze zrobiłaś?
- Tak Diego, on musi wiedzieć
- Może i tak, myślisz że do niej pójdzie?
- Pokłócili się więc raczej wątpię, może jutro z nią porozmawia.
- No dobrze, chodź już do domu, widzę że Ci zimno
- Tak to prawda, coś proponujesz?
- Sprawię tylko że będzie Ci cieplutko - pocałował mnie i weszliśmy do środka jego domu i zaczęliśmy od razu na wejściu się rozbierać.
VIOLETTA
Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam w drzwiach Leona, byłam w szoku i to bardzo dużym.
- Leon? Co ty tu robisz?
- Francesca do mnie zadzwoniła i powiedziała co się stało
- A prosiłam żeby tego nie robiła..
- Bo? Nie chciałaś żebym wiedział takich rzeczy?
- Nie chciałam po prostu dzwonić o tej porze i Ci przeszkadzać
- Violetta ty możesz dzwonić o każdej porze, przecież jakby Ci się coś stało nie wybaczył bym tego sobie- podszedł bliżej mnie a ja po prostu się rozpłakałam i w tuliłam w niego
- Przepraszam....
- Już nie płacz, zostać z Tobą?
- A możesz?
- Jasne że mogę, nawet zabrałem rzeczy na jutro - uśmiechnęłam się do niego i zrobiłam mu miejsce na łóżku, on rozebrał się i wskoczył pod pierzynę, ja wtuliłam się w niego i zasnęłam jak małe dziecko.
Rano wstałam i zobaczyłam że Leona nie ma obok mnie, zdziwiłam się trochę, podniosłam się i siadłam na łóżku i nagle ktoś wszedł do pokoju, nikt inny jak Leon z tacką jedzenia.
- Ooo jakie pyszności
- Specjalnie dla Ciebie wstałem wcześniej i zrobiłem naleśniki
- Olga Ci pozwoliła robić coś w jej kuchni? - zaśmiałam się, tak jak i on
- Było ciężko ją uprosić żeby mi pozwoliła ale w końcu udało mi się ją przekonać
- Jesteś wspaniały - wzięłam tackę z jedzeniem i zaczęłam jeść te pyszności. Po około godzinie byliśmy już gotowi do wyjścia, wsiedliśmy do samochodu Leona i ruszyliśmy.
GERY
Nie mogę już patrzeć na Leona i Violettę, muszę coś wymyślić żeby się rozstali i wiem nawet kto mi w tym pomoże.
-Alex! Hej, słuchaj przemyślałeś moją propozycję?
- Tą, żeby rozdzielić Leona i Violettę?
- Tak, dokładnie
- Okej pomogę Ci z chęcią
- Cudownie, więc posłuchaj mam pomysł. Dziś chłopaki mają przesłuchanie przed ważnym sponsorem, zadzwonię tam, przedstawię się jako Violetta i odwołam występ
- Nie uważasz że to trochę zbyt dalekie posunięcie?
- Nie przesadzaj - powiedziałam i wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do sponsora
~Tak słucham?
~Dzień dobry tutaj Violetta Castillo, chciała bym odwołać dzisiejsze spotkanie z zespołem chłopaków ze studia
~Ale dlaczego? Coś się stało?
~Po prostu nie są w stanie dziś zagrać
~Rozumiem dziękuję za telefon - rozłączyłam się i z uśmiechem schowałam telefon do torebki i z uśmiechem poszłam z Alexem do studia, nie mogę się doczekać aż akcja się rozegra.
LEON
Robimy właśnie ostatnią próbę przed występem przed ważnym sponsorem, jeśli to wyjdzie to w końcu zaczniemy grać koncerty na wielkich scenach.
- Ej chłopaki nie chce nic mówić, ale oni już powinni tu być pół godziny temu
- Jak to? - zapytałem zdziwiony
- No zobacz sam, pół godziny temu powinni być
- Czekaj zadzwonię tam
~Tak?
~Dzień dobry tutaj Leon Verdas, dzwonię w sprawie naszego występu mieli państwo być u nas pół godziny temu
~Chłopaki ze studia tak?
~Dokładnie
~Dostaliśmy telefon że dziś nie dacie rady występować
~Ale jak to? Kto zadzwonił
~Z tego co wiem niejaka Violetta Castillo, odwołała wasz występ - kiedy to usłyszałem wściekłem się, jak ona mogła mi to zrobić... rozłączyłem się i rzuciłem telefonem
- Leon stary co jest- zapytał Maxi
- Violetta odwołała nasz występ
- Co? Przecież to niemożliwe
- To skąd wiedzą jak się nazywa co?! Nie rozumiem jak ona mogła. - wściekły wyszedłem z sali, chłopaki mnie wołali ale nie słuchałem, wpadłem w jakiś szał, zobaczyłem Violettę z dziewczynami, podszedłem szybko i szarpnąłem ją na bok
- Ała, Leon co ty robisz?!
- Jak mogłaś co?!
- Ale o co Ci chodzi?
- Nie udawaj głupiej, zadzwoniłaś do sponsora i odwołałaś nasz występ
- Co?! Ty słyszysz co ty mówisz? Po co miała bym to robić?
- No nie wiem ty mi powiedz
- Ja nic nie zrobiłam i nigdzie nie dzwoniłam
- Ciekawe że powiedzieli twoje imię i nazwisko
- Leon, nie miałam powodu żeby to robić, dlaczego mi nie wierzysz?!
- Zniszczyłaś moje marzenia! Z nami koniec - powiedziałem to i zobaczyłem że Violetta całkiem się popłakała i wybiegła ze studia, nie żałowałem żadnych słów nie wybaczę jej tego nigdy.
ALEX/CLEMENT
Widziałem z Gery całą sytuację, zrobiło mi się szkoda Violetty... Wiedziałem że nic dobrego to nie przyniesie, Violetta wybiegła ze studia płacząc
- Co ty zrobiłaś?
- No co udało się, już do siebie nie wrócą
- Gery nie rozumiem jak możesz być taka podła
- Słuchaj uważaj sobie bo zaraz każdy będzie znał twój sekrecik - no i tu mnie ma, widziała mnie kiedyś z ojcem i wie że nie nazywam się Alex tylko Clement, ale muszę udawać kogoś innego żeby móc spełniać marzenia... Nie odezwałem się już nic tylko poszedłem na lekcje.
VIOLETTA
Nie mogę uwierzyć że Leon oskarżyła mnie o coś takiego... Wybiegając ze studia słyszałam że dziewczyny mnie wołały ale nie chciałam z nimi rozmawiać, siedzę teraz na ławce i płacze... kto mógł zrobić coś takiego....
- Violetta tutaj jesteś- usłyszałam głos Cami
- No tutaj...
- Słyszałyśmy wszystko, nie mogę uwierzyć że on uważa że to ty...
- Ja też..
- Musisz z nim porozmawiać jak ochłonie
- Fran to nic nie da... on mnie nienawidzi... wszystko jest skończone
- Nie mów tak
- Cami to nie ma sensu, idę do domu chce zostać sama.. - wstałam i poszłam do domu zamknęłam się w pokoju i nie wyszłam z niego do wieczora