czwartek, 1 kwietnia 2021

Rozdział 5

Wstałam rano tak jak zawsze, wzięłam prysznic i ubrałam się oraz spakowałam wszystko co potrzebowałam i zeszłam do kuchni, gdzie przywitała mnie Olga
- Witaj cudna moja, jak się spało 
- Dobrze - powiedziałam ledwo 
- Jejku co się stało kochana? 
- Nie wiem - powiedziałam już resztkami sił 
- Panie Hermanie Violetta straciła głos - krzyknęła Olga 
- Violu co się dzieję - zapytał tata a ja tylko wzruszyłam ramionami - dobrze posłuchaj idź do studia a po szkole pojedziemy do lekarza - kiwnęłam głową na tak i wyszłam z domu, po drodze spotkałam Leona 
- Cześć Violu- pomachałam mu i uśmiechnęłam się - Violetta wszystko okej? - kiwnęłam głową na nie 
- Nie mogę mówić - wydarłam z siebie resztkami sił te słowa 
- Ale jak to? Zaraz byłaś wczoraj z Diego prawda? - kiwnęłam na tak - Widzisz mówiłem Ci że to tak się skończy ! - no nie, jak on może tak go oskarżać, przecież byliśmy na polu mogło mnie zawiać. Zła odeszłam od niego nie wiem jak on może oskarżać Diego o coś takiego. 
 
Lekcje minęły na szczęście spokojnie, teraz lekcje z Pablo 
- Violetta pamiętasz że masz zaśpiewać przez przedstawicielami - uświadomiła mnie Ludmiła, zrobiłam wielkie oczy i uciekłam od niej, co ja teraz zrobię? Musze się spiąć i zaśpiewać, nie mogę zawieść Pabla... Zaczęłam się rozśpiewywać i czułam że to może nie wyjść ale wiem że muszę się spiąć i dam radę 
- Violetta i co ty robisz? 
- Nie widzisz? 
- Violetta nie możesz zaśpiewać, ledwo mówisz a co dopiero! 
-Nie krzycz na mnie! Dam radę! 
- Violetta zespól już jest gotowy, wskakuj na scenę - krzyknął Pablo a ja go posłuchałam i dałam z siebie wszystko co mogłam i mam nadzieję że nikt nic nie zauważył. Najbardziej ciekawiła mnie Ludmiła jak się patrzyła z niedowierzaniem. Trochę mnie to zastanowiło ale przecież Leon nie może mieć racji... 
 
U LEKARZA
Czekam już na swoją kolej po tym co zaśpiewałam nie mogłam się już odezwać, Diego siedzi ze mną,  w końcu wyszedł lekarz i zaprosił mnie do środka. 
- Dobrze Violetto tata mi powiedział co Ci dolega więc pozwolisz że zrobię Ci badania - zgodziłam się i poszłam na te badania, nie były one zbytnio przyjemne. - Dobrze Violetto wyniki będą jutro najpóźniej po jutrze, więc zadzwonię do twojego taty jak się dowiem co się dzieje - uśmiechnęłam się do niego i wyszłam, oczywiście zabronił mi się odzywać a tym bardziej śpiewać, postanowiłam więc że nie będę chodziła do studia. 

Już jestem w domu, zaraz 15 czyli Leon przyjedzie, na szczęście Diego już wyszedł i mogę na spokojnie się przygotować, popatrzyłam na zegarek punkt 15, zobaczyłam przez okno samochód Leona. Zadowolona zbiegłam ze schodów i wyszłam zostawiając kartkę na stole. 
- Witaj piękna, nawet się nie odzywaj dziś będę tylko ja mówił - cmoknął mnie u w uta a ja się tylko uśmiechnęłam i patrzyłam na niego żeby powiedział mi w końcu gdzie jedziemy. 
- Zastanawiasz się pewnie gdzie jedziemy, a więc zaraz Ci powiem. Jedziemy w miejsce gdzie marzyłaś zawsze żebym Cię zabrał ale nie było okazji -  no nie, nie wierzę że jedziemy do wesołego miasteczka. Ucieszyłam się i zadowolona siedziałam i nie mogłam się doczekać aż w końcu dojedziemy na miejsce. 

DIEGO 
Trochę było mi głupio że dałem Violi to coś do soku, ale przecież jej przejdzie, muszę się zastanowić co mam zrobić żeby żyć normalnie.. Postanowiłem że będę udawał zmartwionego chłopaka i pojadę do Violetty i trochę z nią posiedzę. Jest już 17 więc jeszcze zdążę do niej iść i powiedzieć. 
 
Po 15 minutach byłem na miejscu, zadzwoniłem do drzwi i czekałem aż ktoś mi otworzy. 
- O Diego witaj, a co ty tutaj robisz? 
- Przyszedłem do Violetty, mogę?
- Ale Violetty nie ma 
- Jak to? 
- Zostawiła kartkę że wychodzi, ale nie wiem gdzie 
- No dobrze dziękuję i przepraszam za najście - ciekawe gdzie poszła i dlaczego ja nic o tym nie wiem, zadzwoniłem chyba do każdego czy jest u niego Violetta, został tylko Leon 
~Halo? 
~Leon, wybacz że dzwonię, ale czy przypadkiem Violetty nie ma z Tobą? 
~A co miałaby ze mną robić? 
~No w sumie głupie pytanie, po prostu nie mogę jej znaleźć u nikogo 
~Jak wróci to na pewno się odezwie
~A jeszcze zapytam, nie wiesz gdzie mogła by pójść? Wiesz jednak dłużej z nią byłeś 
~Może poszła do parku Diego sory ale nie mam czasu i ochoty z tobą gadać - rozłączył się, eh ten facet dalej ma do mnie problem o nią. Widocznie nie jest taki cudowny za jakiego się uważa. Zaśmiałem się i poszedłem do domu, przecież nie będę latał za Violettą do parku. 
 
VIOLETTA 
Leon odebrał jakiś telefon i widziałam że nie jest zadowolony, kiedy skończył spojrzałam na niego pytającym wzrokiem
- To Diego - przeraziłam się jak to powiedział - szuka Cię - tym bardziej się zdziwiłam - powiedziałem że może poszłaś do parku - uśmiechnęłam się i poszliśmy dalej się bawić, byliśmy już chyba na wszystkich atrakcjach został teraz tylko diabelski młyn, ciekawe czemu to się tak nazywa przecież to takie romantyczne. 
Gdy wjechaliśmy na samą górę koło się zatrzymało, nieco się przestraszyłam i złapałam Leona za rękę 
- Nie bój się, podziwiaj widoki - faktycznie jest co podziwiać, jest tutaj cudownie. Popatrzyłam znów na Leona i nie zastanawiając się długo złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek. 
Po takich fajnych chwilach Leon odwiózł mnie do domu i jak to zawsze poszłam spać.
 
NASTĘPNY DZIEŃ
Zostaje w domu może będą dziś wyniki i w końcu dowiem się co mi dolega i czemu tak nagle straciłam głos. Zeszłam ogarnięta do gabinetu taty i siadłam naprzeciwko niego i czekałam aż skończy robić to co robił. 
- No i jak Violetto?- znów wzruszyłam ramionami - Czekam na telefon bo doktor już raz zadzwonił i powiedział że coś jeszcze musi sprawdzić żeby się upewnić - zdziwiłam się i jakby tata wypowiedział zadzwonił lekarz, tata miał dziwną minę jak z nim rozmawiał. 
- Violetta musimy jechać do szpitala 
- CO? 
- Nie mów nic już Ci tłumaczę, chodzi o to że muszą Ci zrobić zabieg ponieważ musiałaś wypić coś co jakby zepsuło twoje struny i jeśli zaraz nie będziemy w szpitalu to nigdy nie będziesz mówić. - przestraszyłam się kiedy to usłyszałam prawie się rozpłakałam... nie rozumiem dlaczego mnie to spotyka... zapakowałam parę rzeczy i pojechaliśmy do szpitala. I kiedy tylko dotarłam do niego od razu zabrali mnie na zabieg nie zdążyłam nawet nikomu nic napisać. 

LEON
Wiem że dziś Violetta zostaje w domu, ma mi dać znać jeśli tylko będzie coś wiadomo na temat jej zdrowia. Cały dzień nie byłem sobą nawet inni to chyba zauważyli.
- Leon? - odezwał się Maxi 
- Tak?
- Co z Tobą? Jesteś jakiś dziwny dziś
- Nic takiego 
- No mów 
- No dobra sprawy sercowe 
- O czyżby Leon znalazł swoją wybrankę? 
- Maxi to skomplikowane 
- Co jest skomplikowane? - usłyszałem głos Camilli i zobaczyłem że wszyscy wchodzą do sali. 
- Leon się zakochał - wrzasnął Maxi, myślałem że mu coś zaraz zrobię za to 
- O proszę Leon gratulację, kiedy ją poznamy? 
- Nie wiem, tak jak mówiłem to skomplikowane 
- A czemu? 
- Camila daj spokój co? - powiedziałem juz trochę poirytowany całą sytuacją 
- No dobra już sory - uniosła ręce na znak poddania się i już zaraz zaczęła się lekcja. 

Violetta nie odezwała się przez cały dzień, postanowiłem że do niej pójdę i zapytam co i jak. Podjechałem pod jej dom i wyszedłem z samochodu, zapukałem i czekałem aż ktoś mi otworzy 
- O Leon, a co ty tutaj robisz? 
- Przyszedłem do Violetty, nie odezwała się cały dzień
- No tak, Violetta jest w szpitalu 
- Co? 
- JA za dużo nie wiem ale to chyba coś poważnego było- Olga powiedziała mi też w jakim szpitalu jest Violetta, szybko wskoczyłem do samochodu i pojechałem do szpitala.
Na korytarzu zobaczyłem pana Castillo, podszedłem do niego i się przywitałem, a on powiedział mi wszystko co odkryli lekarze, więc mam nadzieję że teraz Violetta mi uwierzy. 
- Mogę do niej wejść?
- Jasne, ja pojadę już do domu i jeszcze miałbym prośbę 
- Słucham 
- Posiedzisz z nią? Ja muszę wyjechać a nie mogę tego przełożyć i nie chcę jej zostawiać samej 
- A Diego?
- Leon proszę Cię wiem że była wczoraj z Tobą 
- Ale skąd?
- Tylko przy Tobie jest taka szczęśliwa, więc jak zostaniesz? 
- Jasne - podziękował mi i wyszedł, ja natomiast wszedłem do sali Violetty, jeszcze spała, siadłem na krześle obok i złapałem ją za rękę i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. 
 
LUDMIŁA 
Kolejny dzień, kolejny piękny dzień bo nie widzę Violetty, chyba mój plan się powiódł jednak. Został ostatni punkt programu czyli zranienie jej biednego serduszka. 
- Diego! 
- Co? 
- Już wiem co musisz zrobić 
- Słucham więc 
- A więc tak musisz złamać serce naszej Violettcie 
- Niby jak ja mam to zrobić? 
- Jeszcze nie wiem masz czas żeby coś wymyślić 
- A ty?
- Ja też będę myśleć nie bój się - pomachałam mu i odeszłam  zadowolona. Weszłam do sali ze sceną i zobaczyłam tam Fede, nie mogę uwierzyć jaki on jest przystojny i NIE LUDMIŁĄ STOP ty się nie zakochujesz jesteś gwiazdą i nie masz na to czasu 
- Ludmiła! 
- Fede? Co chcesz? 
- Możesz mi coś powiedzieć, ale tak szczerze?
- Jasne że tak - powiedziałam mu a on zaczął się do mnie przybliżać, poczułam się jak księżniczka w pewnym momencie 
- Czy ty coś kombinujesz z Diego? 
- Fede oczywiście że - i w tym momencie się otrząsnęłam - NIE nawet go nie lubię, mogę przysiądź na co chcesz 
- No dobrze wierzę Ci, ale jeśli mnie oszukasz to nigdy nie będziemy mieli dla siebie szansy rozumiesz? Bo wiem że Ci się podobam mała - powiedział cmoknął mnie w policzek i odszedł a ja stałam i nie wiedziałam co się dzieję ze mną poczułam się jakoś źle że go okłamałam...
 
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz