poniedziałek, 17 maja 2021

Rozdział 10

WYJAZD
Dziś wylatujemy, jadę właśnie z Leonem na lotnisko, nie wyspałam się bo sprawdzałam czy na pewno wszystko zabrałam 
- Kochanie jesteśmy 
- Już wychodzę - wywlokłam się z samochodu i chciałam wziąć walizkę, ale Leon mnie uprzedził 
- Lepiej ja to wezmę 
- Przecież sobie poradzę, nie jestem aż taka zmęczona 
- No dobrze - dał mi walizkę i ruszyliśmy w miejsce  zbiórki, byli już tam wszyscy nasi przyjaciele. Przywitaliśmy się i czekaliśmy na Marottiego i Pablo. 
Po około 20 minutach przyjechali i zaczęliśmy odprawę. Po dość długim czasie w końcu siedzę w samolocie i mogę się przytulić do Leona i iść spać. Pora zacząć nową przygodę! 

7 TYGODNI PÓŹNIEJ
Ostatni koncert już za parę godzin, cały czas towarzyszą mi wielkie emocje mimo że już tyle razy wychodziłam na scenę. Siedzę w garderobie i szykuję się na próbę 
- Violetta! Twoja kolej - usłyszałam głos Marottiego i ruszyłam na scenę.Próba minęła dosyć szybko, więc teraz szykujemy się na występ przed publiką. Jestem zestresowana jakby to był mój pierwszy występ. 
- Widzę że się stresujesz, mogę Cię jakoś rozluźnić? - zapytał Leon i zaczął całować mnie po szyi 
- Przestań nie tutaj, a poza tym jestem pięknie umalowana i uczesana 
- No dobrze tym razem Ci odpuszczę - zaśmiał się i cmoknął w policzek i wyszedł. 

Do koncertu zostało już parę minut, a nikt nigdzie nie może znaleźć Ludmiły... 
- Violetta! - zawołał mnie Marotti 
- Tak?
- Wchodzisz za Ludmiłę 
- Co? Ale ja nie dam rady przecież ona lata na uprzęży
- Nic się nie martw to bezpieczne nic Ci nie będzie - trochę przerażona zaczęłam się ubierać w kostium Ludmi, jestem przerażona... 

Wychodzę właśnie na scenę, Leon cały czas patrzy na mnie zza kurtyny, reszta chłopaków jest ze mną na scenie, wzięłam głęboki wdech i zaczęłam śpiewać. Wczułam się i zaczęłam się tym wszystkim bawić, w końcu poleciałam ku górze i czułam się jakbym latała. Kiedy skończyła się piosenka poczułam że spadam, całe życie przeleciało mi przed oczami, byłam gotowa na spotkanie z twardą sceną, ale poczułam że wpadam w czyjeś ramiona, otworzyłam oczy i zobaczyłam że to Leon, uśmiechnęłam się do niego i wtuliłam jak w misia. 

LEON
Kiedy zobaczyłem że Violetta spada rzuciłem się jej na ratunek, nie darował bym sobie jakby coś jej się stało. Obiecałem jej tacie że będę o nią dbał. Na szczęście udało mi się ją złapać, publika klaskała, a Violetta wtuliła się we mnie, postawiłem ją na scenie ukłoniła się i jeszcze raz się do mnie przytuliła. 
Zeszliśmy ze sceny i podbiegła do nas Ludmiła 
- Violetta przepraszam, ja nie chciałam, postawiłam butelkę wody na stole ten stół się złamał, drabina się przewróciła no i 
- Już spokojnie Ludmiła - uspokoiła ją Violetta- Leon na szczęście mnie złapał i żyję 
- Bardzo Cię przepraszam - Ludmiła przytuliła się do Violetty, a ja byłem w szoku że Ludmiła się aż tak zmieniła. 

VIOLETTA 
- Nic Ci nie jest młoda? - podleciał Fede 
- Wszystko okej - uśmiechnęłam się do niego i poszliśmy wszyscy do garderoby, gdzie przygotowałam się do następnego występu,a zarazem ostatniej piosenki. powiedziałam sobie że już nigdy nie zgodzę się na uprząż i nie będę latać nad sceną. 

Już po koncercie, to ostatni koncert, jutro mamy jakiś wywiad w telewizji i wracamy do domu. Nie mogę się doczekać aż przytulę się do taty i do Olgi. Wiem że tata ma mi coś do powiedzenia i nie mogę się doczekać co ma mi do powiedzenia. 
Wychodzimy właśnie ze stadionu gdzie odbył się koncert, na ulicy było pełno naszych fanów, machali nam śpiewali nasze piosenki, nie spodziewałam się czegoś takiego , nigdy o czymś takim nie marzyłam.Wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy do hotelu. Wpadłam do pokoju i od razu pobiegłam do łazienki trochę się odświeżyć, ponieważ Leon zaprosił mnie na randkę, mamy dziś miesięcznicę i mam dl niego z tej okazji mały prezent, jest to coś w stylu obrączki z wygrawerowanym moim imieniem, mam nadzieję że mu się spodoba. 

LEON
Szykuję się właśnie na randkę z Violettą, kupiłem jej bransoletkę  której już dawno mi mówiła i mam nadzieję że jej się spodoba, popatrzyłem na zegarek i zobaczyłem że już pora iść po Violettę. Zapukałem do drzwi jej pokoju, po chwili mi otworzyła, wyglądała cudownie aż zaparło mi dech w piersi 
- Wyglądasz pięknie 
- Dziękuję - odpowiedziała z uśmiechem i złapałem ją za rękę i poszliśmy do restauracji. 
- Jest tutaj pięknie 
- Tylko dlatego że ty tu jesteś - powiedziałem do niej a ona się zarumieniła 
- Mam coś dla Ciebie - zdziwiłem się kiedy to powiedziała, Violetta wyciągnęła z torebki niewielkie pudełeczko i dała mi je do ręki, otworzyłem je i zobaczyłem obrączkę 
- Podoba Ci się?- podniosłem ja nią wzrok i wziąłem do ręki obrączkę i zobaczyłem że w środku jest wygrawerowane jej imię 
- Jest cudowna, skąd wiedziałaś że chcę taką?
- Kiedyś mi wspominałeś i stwierdziłam że to będzie idealna okazja - uśmiechnąłem się do niej i założyłem obrączkę na palec wskazujący. Następnie ja wręczyłem jej prezent, kazałem jej zamknąć oczy i wyciągnąć rękę. Zapiąłem jej bransoletkę na ręce i kiedy Viola otworzyła oczy to aż łzy jej poleciały
- Dziękuję ona jest piękna 
- Nie piękniejsza od Ciebie- Violetta zarumieniła się, a później zajęliśmy się kolacją i resztę wieczoru spędziliśmy bardzo miło.

WYLOT DO DOMU 
FRAN
Dziś wracamy do domu, cały wyjazd spędziłam w zasadzie z Diego, nie jesteśmy razem jak na razie jesteśmy przyjaciółmi, jakoś dziwnie mi przed Violettą, wiem że nie powinnam po tym wszystkim... Ale jakoś ciężko mi być z byłym mojej przyjaciółki. 
- O czym tak myślisz piękna? 
- Diego proszę przestań, my nie powinniśmy 
- Fran ale dlaczego? Przecież wszystko jest wyjaśnione 
- Wiem ale jakoś się nie mogę przemóc.. przecież byłeś z moją przyjaciółką 
- Tak ale nie z miłości i dobrze o tym wiesz 
- Tak ale ona Ciebie kochała 
- Fran nie oszukujmy się ona zawsze kochała Leona- Diego ma rację... może pora przestać się oszukiwać i być szczęśliwą? 
- Diego daj mi trochę czasu dobrze?
- Dobrze, czekam z niecierpliwością - cmoknął mnie w policzek i poszedł, stałam i czekałam nie wiem na co... 
- Fran? - usłyszałam głos Cami - Wszystko okej? 
- Tak, chyba... 
- Chodzi o Diego? 
- Tak, nie wiem co mam zrobić, chyba się w nim zakochałam
- No to co Ci szkodzi? 
- Violetta... 
- Fran, daj spokój ona jest twoją przyjaciółką i zrozumie że chcesz być szczęśliwa
- Myślisz? 
- No jasne że tak, a teraz leć do Diego i powiedz mu że go kochasz - przytuliłam ją i pobiegłam za Diego, złapałam go za ramię on szybko się odwrócił a ja nie myśląc długo pocałowałam go. 
Po chwili usłyszałam oklaski naszych przyjaciół. Popatrzyłam w stronę Violetty, była wesoła więc Cami miała rację. Teraz będę szczęśliwa, nie mogę uwierzyć że wracam z trasy z chłopakiem którego chyba już kocham.

5 DNI PÓŹNIEJ
BUENOS AIRES 
VIOLETTA 
Już dziś zaczynamy nowy i ostatni rok w studio, nie mogę się doczekać. Jestem właśnie w parku i nucę sobie jakąś piosenkę i wspominam miłe chwile z koncertów. Po chwili na kogoś wpadłam
- Przepraszam nie zauważyłam Cię
- Nic się nie stało, a tak swoją drogą jestem Cle... Alex! 
- Witaj Alex, jestem Violetta
- Ta Violetta? 
- No tak
- Czyli pewnie idziesz do studia? 
- Tak, ty też się tam wybierasz? 
- Oczywiście że tak, chciałbym się zapisać bo strasznie lubię tańczyć i śpiewać 
- Więc chodź ze mną - uśmiechnęłam się i poszliśmy razem do studia, dowiedziałam się że Alex będzie się starał o stypendium ponieważ nie stać go na to żeby płacić za studio, mam nadzieję że mu się uda.  
Wchodząc do studia zobaczyłam Leona i od razu wiedziałam że coś mu nie pasuje że idę z jakimś chłopakiem. Pożegnałam się z Alexem i podeszłam do Leona 
- A co to za chłoptaś? 
- To Alex, chce się zapisać do studia 
- Aha, fajnie 
- Czy ty jesteś zazdrosny? - popatrzyłam na niego zaciekawionym wzrokiem i zaczęłam go szturchać 
- Coś ty, Leom Verdas nigdy nie jest zazdrosny - zaśmiał się a ja razem z nim, wiem w co zaczyna grać 
- Chyba pan, panie Verdas coś kręci 
- Czyżby panna Castillo nie dowierzała co mówię?
- Ani trochę panie Verdas, oszukuje pan, wszystko widziałam - uśmiechnęłam się do niego zalotnie a on przybliżył mnie do siebie i pocałował, czułam się jakbyśmy byli sami na tym korytarzu. Trwała by ta chwila dłużej jakby nie Gregorio który nam przerwał i przy okazji krzyczał na nas za to co robimy. 
- Chodźmy lepiej do auli, Pablo już czeka 
- Tak, wydaje mi się że to dobry pomysł - popatrzyliśmy jeszcze na Gregorio i pobiegliśmy na aulę. Byli już tam wszyscy. 
- Witajcie kochani - zaczął Pablo - mam coś wam do pokazania tak na dobry początek, popatrzcie - podniósł coś i zobaczyliśmy płytę. - Tutaj mam dla każdego płytkę ze wszystkimi występami, proszę weźcie po jednej na pamiątkę. Zabraliśmy płytki i dalej słuchaliśmy co Pablo ma nam do powiedzenia, czuję że ten rok będzie równie cudowny jak poprzedni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz