piątek, 20 stycznia 2023

Rozdział 18

Całą noc spałam niespokojnie, nie mogę się pogodzić z tym że znowu go straciłam.. 
Kiedy usłyszałam budzik wiedziałam że pora wstawać i iść do studia, chociaż nie wiem po co. Nicolas na dniach pewnie sprzeda studio i nasze plany oraz marzenia rozpłyną się.. 
 
Była już 9.30 więc postanowiłam zwlec się z łóżka i ogarnąć, zabrałam ze sobą do łazienki ubranie i wykąpałam się, ubrałam się no i zeszłam na śniadanie, przy stole siedziała już tylko Ludmiła 
- Coś się stało? - zapytała kiedy mnie zobaczyła 
- Nic 
- Pokłóciłaś się z Leonem?
- Co? Skąd ten pomysł 
- Widziałam wczoraj go pod domem i potem waszą wymianę słów 
- No dobrze pokłóciliśmy się ale to nic takiego 
- Na pewno?
- Tak, jeśli tyko będzie to coś bardzo ważnego to Ci powiem - posłałam jej uśmiech a ona tylko kiwnęła głową i dokończyłyśmy śniadanie już w ciszy. 
 Po śniadaniu udałyśmy się do studia nie wiem w zasadzie po co, na wejściu spotkałyśmy Nicolasa, minął nas szybko 
- Ciekawe co tutaj robił? - zapytała Ludmiła 
- Może sprzedał studio? - Ludmiła wzruszyła ramionami i weszłyśmy do sali ze sceną, byli tam już wszyscy, zobaczyłam też Leona chciałam do niego podejść ale kiedy się zbliżałam on odsunął się więc stwierdziłam że nie chce ze mną rozmawiać więc wróciłam na miejsce. 
- Dzieciaki słuchajcie - zaczął Pablo wchodząc do sali z całą resztą nauczycieli - studio zostało sprzedane
- Co ale jak to? Pablo co teraz będzie? 
- Nic bo właścicielem jestem ja - usłyszeliśmy głos mojego taty, nie mogłam uwierzyć że się udało 
- Więc teraz mogę już oficjalnie powiedzieć że wznawiamy nasze próby do przedstawienia. - powiedział radośnie, a my wtuliliśmy się w nich wszystkich i oczywiście zaczęliśmy próbę. 

2 GODZINY PÓŹNIEJ 
- Violetta, Leon chciałbym z wami porozmawiać - powiedział do nas Pablo, widziałam niezadowolenie w oczach Leona, ale podeszliśmy do niego 
- O co chodzi Pablo?
- Chciałbym dać wam swoje 5 minut, jesteście jednymi z lepszych uczniów studio, wasze głosy są cudowne więc chciałbym żebyście zaśpiewali razem piosenkę 
- Pablo czy to konieczne? - zapytał Leon 
- Tak, Leon to konieczne - powiedział Pablo - oprócz piosenek które ćwiczymy dostaniecie scenariusz ale to powiem zaraz wszystkim więc chodźcie ze mną. - zrobiliśmy jak kazał i czekaliśmy co powie 
- Słuchajcie dzieciaki, to przedstawienie będzie nico inne niż to na zakończenie semestru, mamy tutaj scenariusz, role są już przypisane więc piosenki które śpiewacie będą wplątanie pomiędzy przedstawienie. 
- Dobra, a o co chodzi w tym przedstawieniu? - zapytała Fran 
- A więc mamy dwóch głównych bohaterów którzy są parą i postanawiają założyć zespół i razem z przyjaciółmi zakładają studio
- Trochę to znajome - powiedziała Cami 
- Tak, Cami dobrze zauważyła, to historia a w zasadzie legenda o powstaniu pierwszej szkoły muzycznej 
- Łał, a kto dostał tę rolę? - zapytała Ludmiła 
- Na scenariuszach macie napisane swoje role, więc osoby które mają tą role niech wyjdą na scenę - powiedziała Angie, każdy w tej chwili otworzył swój scenariusz, i nie mogłam uwierzyć że to ja mam główną rolę, wyszłam więc na scenę jak kazano i zaraz obok mnie pojawił się Leon...
- Tak Violetta i Leon, dlatego prosiłem was o piosenkę, macie 3 dni na napisanie jej i ułożenie do niej układu 
- Pablo 
- Leon nic nie mów. - powiedział stanowczo Pablo.  
Po niedługim objaśnieniu wszystkiego każdy rozszedł się w swoją stronę, ja pobiegłam za Leonem, wiem że nie chce grać głównej roli i to ze względu na mnie.. 
- Leon poczekaj - krzyknęłam 
- Czego chcesz? 
- Nie rozmawiaj tak ze mną proszę 
- A jak mam rozmawiać z kimś z kim nie mam ochoty rozmawiać 
- Leon proszę przecież wiesz że to wszystko nie tak 
- Violetta, daj mi spokój - powiedział i odszedł. Muszę to załatwić jakoś inaczej, muszę z nim porozmawiać. 
 
WIECZÓR 20.00 
Jestem przed domem Leona, jego mama powiedziała że jest w garażu więc tam też się skierowałam. Kiedy byłam przy drzwiach usłyszałam że z kimś rozmawia 
- Leon musisz dać sobie z nią spokój, ona nie jest Ciebie warta - to nic jak głos Gery 
- Czy ty wiesz w ogóle o czym mówisz? 
- Wiem, to nie jest miłość ona Cie na pewno zdradziła z tym typem 
- Gery - tutaj już byłam pewna że to ona, nie mogę uwierzyć że ona mu mówi coś takiego..
- Nie Gery, posłuchaj mnie ja chce dla Ciebie dobrze, a Violetta ona Cię wykorzystuje - kiedy zaczęła już tak mówić nie  wytrzymałam 
- Możesz się nie wtrącać w nie swoje sprawy? 
- Violetta? 
- Tak Violetta - widziałam że Gery jest zaskoczona
- Gery idź już - powiedział Leon 
- Ale 
- Gery idź - powiedział już głośniej, wiem że już był zły, może być różnie pomiędzy nami ale on nie da mnie skrzywdzić ani mówić o mnie źle. 
- Leon, chciałam porozmawiać - powiedziałam kiedy Gery już wyszła 
- No dobrze 
- Przepraszam Cię za wczoraj, wiem że powinnam Ci powiedzieć że z nim wyjdę 
- Powinnaś 
- Leon ja nie chcę Cię stracić przez jakąś głupotę 
- Nazywasz Thomasa głupotą?
- To może źle zabrzmieć ale tak, zapewniam Cię że tak, wiesz że to Ciebie kocham - powiedziałam, on popatrzył na mnie i lekko się uśmiechnął- proszę powiedz coś 
- Może napiszmy piosenkę - powiedział zmieniając temat 
- Leon 
- Mamy zadanie od Pablo 
- No chyba sobie żartujesz ja tu przychodzę przepraszam, proszę o wybaczenie a ty od tak zmieniasz temat?! Leon jak tak w ogóle ... - i tu nie dokończyłam bo Leon wbił się w moje usta
- Po co tyle mówisz? - powiedział śmiejąc się po odsunięciu ode mnie 
- Zrobiłeś to specjalnie - powiedziałam i zaczęłam go łaskotać 
- Lubię Cię w taki sposób uspokajać - powiedział i zaśmiał się 
- To muszę częściej to robić - uśmiechnęłam się - powiesz mi co Gery tutaj robiła?
- Przyszła po prostu i zaczęła mówić takie rzeczy z resztą słyszała, nawet nie dała mi dojść do słowa 
- wydaje mi się że ona się w Tobie zakochała  
- Co ty 
- Panie Verdas, jest pan  na tyle przystojny że każda na pana leci 
- Violetta daj spokój, wiesz że mnie to nie interesuje 
- Tak? A kto taki zajął już miejsce w pańskim sercu?
 - Teraz to ty mnie denerwujesz wiesz? - powiedział i zaczął się do mnie zbliżać 
- I co mi zrobisz? - nie usłyszałam już odpowiedzi, Leon wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju gdzie wiadomo do czego doszło. Leon był cudowny, ciesze się że do niego przyszłam, mam nadzieję że wszystko ułoży się dobrze. 
Podczas naszej przyjemności ktoś zapukał do drzwi 
- Leon jesteś tam? 
- Cholera zapomniałem 
- O czym?
- Maxi i Diego mieli przyjść- powiedział i zanim dokończył drzwi się otwarły, Leon tylko mnie zasłonił całym sobą 
- Leon wybacz stary - usłyszałam głos Maxiego 
- Dajcie mi chwilę dobra? - powiedział - zaraz zejdę do garażu 
- Jasne, wybacz - powiedzieli i wyszli, ja tylko zaczęłam się śmiać 
- Violetta przestań - powiedział ale po chwili też zaczął się śmiać - dlaczego oni muszą wchodzić do tego pokoju bez zaproszenia 
- Przyzwyczajeni są że jesteś sam 
- Dobra zbieraj się jutro pogadamy - powiedział i pocałował mnie jeszcze raz, szybko się ubrał i pobiegł do chłopaków, ja zrobiłam to samo tylko że ja dla odmiany poszłam do domu.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz