czwartek, 10 lipca 2025

Rozdział 14

Z samego rana obudził mnie Leon i kazał się ubierać, półprzytomna ubrałam się i wsiadłam do samochodu, ciekawe dokąd jedziemy 
- Leon, możesz mi już powiedzieć gdzie jedziemy?
- Pamiętasz już jakiś czas temu mówiłaś mi o pewnej atrakcji o której marzysz 
- Nie, żartujesz sobie - powiedziałam szczęśliwa, jeśli to jest to o czym marzę to on jest niesamowity 
- Chciałaś skoczyć ze spadochronem więc Ci to załatwiłem 
- Jajku Leon jak się cieszę, ale jak to Ci się udało w ogóle 
- Powiedzmy że mam pewne znajomości i pomyślałem że to będzie idealny prezent na urodziny 
- Leon nie musiałeś 
- Ale chciałem, bo Cię kocham - powiedział i złapał mnie za rękę, resztę drogi jechałam podekscytowana, jestem mu wdzięczna że spełnia moje marzenia. 
Po kilku godzinach dojechaliśmy na miejsce, było tutaj przepięknie, wszystko zostało nam wytłumaczone i wsiedliśmy do samolotu, oczywiście nie skakaliśmy sami byliśmy podpięci do zawodowych spadochroniarzy, kiedy przyszedł moment wyskoku nieco się bałam ale jak już to się stało czułam się cudownie jakbym latała. 

LUDMIŁA
Dziś są urodziny Fede i mam nadzieję że prezent który dla niego mam mu się spodoba, a mianowicie na wakacje zabieram go na safari do Afryki 
- Fede, kochanie wszystkiego najlepszego! - podbiegłam do niego i przytuliłam się 
- Dziękuję kochanie - powiedział cmokając mnie w usta 
- Mam coś dla Ciebie 
- Nie musiałaś 
- Wiem ale chciałam - powiedziałam i dałam mu kopertę 
- A co to takiego? - zapytał i zaczął otwierać kopertę - zwariowałaś? 
- Dlaczego? 
- Przecież to kosztowało tyle pieniędzy 
- Dla Ciebie wszystko, a poza tym nie wiesz co dostała twoja siostra - powiedziałam i zaśmiałam się 
- A co takiego?
- Leon zabrał ją na skok ze spadochronu 
- Co?! Ale super ona tak o tym marzyła - powiedział Fede - to zupełnie tak jak ja żeby polecieć do Afryki na safari, to jest takie ekscytujące - mówił mega szczęśliwy, dawno go takiego nie widziałam, lubię mu sprawiać przyjemność. 
 
VIOLETTA 
Po skoku czułam się szczęśliwa, spełniło się moje marzenie i to dzięki osobie którą kocham ponad życie
- Zadowolona?
- Tak, dziękuję Ci jesteś cudowny 
- Dla Ciebie wszystko, a teraz chodź wracamy do domu - zgodziłam się i po kilku godzinach drogi byliśmy już w domu gdzie czekała mnie niezwykła niespodzianka
 
- Tata? A co ty tu robisz? - zapytałam przytulając się do niego, nie zdążył dobrze wejść a ja i brat rzuciliśmy się na niego 
- Nie przegapił bym waszych urodzin 
- Cieszymy się że jesteś 
- To chyba pora powiedzieć prawdę co?- usłyszeliśmy Angie 
- Tak 
- To może my pójdziemy - odezwał się Leon i wskazał siebie i Ludmiłę
- Nie, zostańcie proszę - powiedział tata - a więc tak myślę że to dobry moment powiedzieć wam co się dzieję 
- Tato, martwimy się mów szybko - odezwał się Fede 
- Nie wyjechałem w sprawie interesów, okazało się że jestem chory 
- Co? 
- Okazało się że jedna z moich nerek nie funkcjonuje jak powinna, dlatego wyjechałem żeby się leczyć i czekać na przeszczep 
- Ale to co teraz?
- Okazało się jak dojechałem na miejsce mają dla mnie nerkę i teraz jestem już po przeszczepie i jestem całkiem zdrowy - powiedział to i kamień spadł mi z serca ucieszyłam się i przytuliłam się do taty, z resztą tak jak mój brat, tata też obiecał że już nas więcej nie okłamie i będzie z nami szczery. Cieszę się że wszystko skończyło się dobrze dla niego i w sumie też dla nas
- A teraz zapraszam was wszystkich na kolację do restauracji - dodał, Leon pojechał do siebie żeby się przebrać w coś elegantszego, ale wrócił dość szybko i wyglądał cudownie, czarne jeansowe spodnie niebieska koszula o do tego czarna marynarka, ja miałam na sobie czarną dopasowaną sukienkę która sięgała mi prawie do kolan 
- Wyglądasz cudownie - powiedział Leon jak mnie tylko zobaczył 
- No ty też niczego sobie - odpowiedziałam i cmoknęłam go w usta i zeszliśmy do salonu gdzie mieliśmy się spotkać i kiedy zobaczyłam Fede zaczęłam się śmiać, wyglądali z Leonem identycznie 
- Fede ja chyba nie jestem twoją siostrą bliźniaczką 
- Patrząc na to jak wyglądamy z Leonem też tak uważam - powiedział i zaśmiał się tak jak cala reszta, po chwili przyszedł też tata i Angie i ruszyliśmy na kolację, było cudownie najlepsze urodziny.  
 
FRANCESCA 
Cały dzień nie mogłam dodzwonić się do Violetty więc napisałam jej wiadomość z życzeniami, nie wiem co z nią się dzieje, chyba że faktycznie wróciła do Leona i spędza z nim czas. 
Postanowiliśmy iść z Diego na spacer w końcu nie mamy nic innego do robienia i kiedy przechodziliśmy obok jednej z restauracji zobaczyłam rodzinę Castillo i Ludmiłę przy jednym stole, ale Leona nigdzie nie było czyli może mi się wydawało że oni się całowali 
- Nie ma Leona - odezwał się mój chłopak 
- No nie ma 
- Czyli nie są razem, jakby byli razem to Leon byłby z nimi 
- Masz rację, szkoda ale i tak się jej jutro zapytam 
- Dobrze, a teraz chodźmy bo robi się już chłodno i jeszcze mi zachorujesz 
- Jak ty się o mnie troszczysz 
- Bo Cię kocham - powiedział i pocałował mnie, cieszę się że moje życie potoczyło się w taki sposób, że Diego stanął na mojej drodze mogę być teraz pewna że to jest ten jedyny. W mieszkaniu zrobiliśmy sobie coś do jedzenia i postanowiliśmy obejrzeć jakiś film, oczywiście Diego wybrał horror a ja strasznie nie lubię tego gatunku filmów więc cały seans przesiedziałam wtulona w niego
- Zrobiłeś to specjalnie
- Może troszkę, ale ja tak lubię jak się do mnie przytulasz 
- Głuptasie nie musisz do tego włączać horrorów, mogę Cię przytulać cały czas bo Cię kocham - powiedziałam i jeszcze raz się w niego wtuliłam. 

wtorek, 8 lipca 2025

Rozdział 13

- No widzę że Leon nas tylko nastraszył - zaśmiała się jego mama 
- Lekarz prosił że jak państwo przyjedziecie żeby iść do niego do gabinetu 
- Dobrze a gdzie ten gabinet?
- Na końcu korytarza 
- Dobrze więc zaraz wrócimy - powiedział jego tata i wyszli, a my zaczęliśmy się śmiać, złapałam Leona za rękę i tak siedziałam obok rozmyślając co dalej 
- Leon, dlaczego podałeś mnie jako numer kontaktowy?
- Tylko twój numer mi wtedy się przypomniał, pamiętam jak upadłem chyba straciłem przytomność ocknąłem się w karetce ale tak nie do końca, mam przebłysk że chcieli ode mnie numer do bliskiej osoby i z automatu podałem twój 
- Mam nadzieję że już taki wypadek nie będzie miał miejsca 
- Jeśli będziesz ze mną obiecuję że już nic sobie nie zrobię - powiedział i uśmiechnął się, widziałam że czego na odpowiedź więc pochyliłam się nad nim i cmoknęłam jego usta 
- Obiecuję że nigdy Cię nie zostawię - wyszeptałam w jego usta on się tylko uśmiechnął i ścisnął jeszcze bardziej moją dłoń.  
 
3 DNI PÓŹNIEJ 
W studio nikt nie wiedział co się stało Leonowi, oczywiście oprócz Ludmiły i Fede dziś Leon już wraca, na szczęście nic poważnego mu się nie stało i może wrócić do tańca i śpiewu normalnie. Jesteśmy razem ale znowu jak na razie w tajemnicy przed innymi, powiemy im kiedy przyjdzie na to dobry moment. 
- Kochani widzę że jesteście wszyscy więc zaczynajmy - powiedział Pablo - zacznijmy może od sceny Violetty i Leona kiedy zrozumieli że coś do siebie poczuli - więc nie czekając długo weszliśmy na scenę i zaczęliśmy grać 
- Super dzieciaki, jesteście naprawdę wiarygodni jeśli tak to zagracie na scenie przed publicznością uwierzą wam że ta historia to prawda - powiedział Pablo - a teraz zapraszam całą resztę na scenę i grajcie
 
Po próbie jak się okazało było już strasznie późno 
- Rany już 18 - powiedziała Cami patrząc na zegarek 
- No dziś się przedłużyło - dodała Naty - ale widzę że miedzy wami chyba jest okej - dodała patrząc na mnie i Leona 
- Tak, porozmawialiśmy i jest okej i obiecujemy że to się już nie powtórzy 
- No mamy taką nadzieję - powiedział Diego i wszyscy się przytuliliśmy
- Chodź podwiozę Cię do domu - powiedział Leon 
- Nie trzeba przejdę się 
- Chyba żartujesz nie będziesz chodzić sama 
- Verdas nie rozkazuj mi - powiedziałam, chyba zrozumiał 
- Okej tak chcesz się bawić - powiedział ze swoim uśmieszkiem na twarzy podszedł do mnie podniósł mnie i przerzucił przez ramię i zaczął iść w stronę auta, wszyscy się na nas patrzyli bałam się że moja spódnica za bardzo się podniosła ale Leon zadbał o to żeby nikt za dużo nie zobaczył, kiedy podeszliśmy do jego auta wrzucił mnie na tylne siedzenia i sam wsiadł do przodu i jechał gdzieś przed siebie, po chwili zrozumiałam gdzie jedziemy
- Leon ja tylko żartowałam 
- Ciii słowo padło - zaśmiał się i stanął nagle, dojechaliśmy na totalne pustkowie, a dokładnie na teraz który jest własnością rodziców Leona nic tutaj nie ma tylko polna droga, Leon wysiadł z auta i wszedł do niego znów tylko ty razem do tyłu nie zastanawiając się długo zaczął mnie całować 
- Dobrze że masz spódniczkę - wyszeptał między pocałunkami 
- A to czemu?
- Bo mogę zrobić tak - powiedział i ściągnął mi majtki swoje spodnie też trochę opuścił, założył co trzeba i zrobiliśmy to pierwszy raz w samochodzie, nie powiem nawet było dobrze Leon ma dużo miejsca z tyłu więc nie musieliśmy się cisnąć. Po skończonej zabawie Leon wyciągnął koc i rozłożył na polanie położyliśmy się na nim i obserwowaliśmy gwiazdy.  
 
FRANCESCA 
Po próbie postanowiliśmy że ja, Diego Cami i Broduey pójdziemy na jakiegoś drinka, kiedy wychodziliśmy ze studia usłyszeliśmy krzyk i śmiech, a nagle zobaczyliśmy Leona który niósł Violettę przerzuconą przez ramię, zdziwiło nas to bo jeszcze kilka dni temu skakali sobie do gardeł 
- Niesamowite jacy oni są zmienni 
- To prawda, a wystarczy jakaś błahostka i będą się kłócić 
- Oby tak nie było bo przedstawienie nam nie wypali - powiedział Diego - a teraz chodźmy się zabawić jutro mamy wolne a potem znowu treningi 
- Tak masz rację Diego idziemy się bawić - dodał Broduey, dołączyli się do nas jeszcze Naty, Maxi, Ludmiła i Fede, a do Violetty i Leona nie szło się w ogóle dodzwonić, jestem ciekawa dlaczego. 
 
Koło 2.30 postanowiliśmy że idziemy już do domu, postanowiłam z Diego że spacer dobrze nam zrobi, niedaleko naszego mieszkania dostrzegłam znajome auto 
- Diego jakieś takie to auto znajome nie sądzisz?  
- Przecież to samochód Leona, ale co on tutaj robi o tej porze - powiedział Diego i nagle usłyszeliśmy jakiś śpiew po czym od strony parku szli Violetta i Leon zadowoleni i śpiewali piosenkę na występ 
- Dziwna pora jak na próbę 
- Zgadzam się z Tobą - mieliśmy już do nich podejść ale nagle skończyli śpiewać i tańczyć i stanęli blisko siebie i pocałowali się, a po chwili wsiedli do auta i odjechali  
- Diego no nie wierzę, oni musieli do siebie wrócić 
- Na to wygląda - powiedział o dziwo szczęśliwy Diego 
- No to juto im musimy pogratulować - dodałam i poszliśmy już do naszego mieszkania. 
 
VIOLETTA 
Wieczór i połowa nocy była cudowna, spędziłam ją razem z Leonem, na koniec pojechaliśmy do parku i spacerowaliśmy alejkami, śpiewaliśmy, tańczyliśmy było po prostu cudownie 
- Kocham Cię - wyszeptał mi Leon kiedy byliśmy już przy samochodzie i skończyliśmy śpiewać 
- Ja Ciebie też - odpowiedziałam i pocałowaliśmy się, po czym wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do domu Leona, ja oczywiście napisałam Angie wcześniej wiadomość że mnie nie będzie w domu, żeby się nie martwiła widzę że ma jakiś gorszy czas ostatnio pewnie też dlatego że nie ma z nami taty i rzadko z nim rozmawiamy 
- Viola co jest posmutniałaś - zobaczył to Leon
- Myślę o tacie, czemu tak mało się odzywa, jest jakiś inny 
- Może coś się stało tam na miejscu, może coś się wysypało wiesz jak jest na budowach 
- Tak wiem ale to nie jest jego zachowanie w ogóle, nigdy taki nie był, nie pozwalał nam wychodzić z domu 
- Violu mamy 23 lata twój tata też jest już starszy i będzie inny niż kilka lat temu, on też dorósł i zrozumiał że nie jesteście już dziećmi 
- Federico mi mówił to samo 
- No właśnie więc coś w tym jest, a teraz nie przejmuj się wszystko będzie dobrze 
- Dziękuję Ci, przy tobie zawsze jestem spokojniejsza 
- Taki mój urok - powiedział - a teraz chodź już się przytul i idziemy spać, gdzieś Cię jutro zabiorę 
- A gdzie?
- Niech to będzie niespodzianka - powiedział, przytulił się mocniej do mnie i poszliśmy spać.  
 

Rozdział 12

Szłam do studio dziś trochę wcześniej bo chciałam przećwiczyć piosenkę 
- O cześć - usłyszałam za sobą, odwróciłam się i zobaczyłam Annę 
- Cześć, co chcesz?
- Chcę porozmawiać o Leonie możemy?
- Nie wiem czy chcę 
- Proszę 
- No dobrze, czego chcesz?
- Chciała bym do niego wrócić i wiem że on też chce do mnie wrócić w końcu spotykamy się od pewnego czasu wieczorami jeśli wiesz o czym mówię 
- Taaak domyślam się- kiedy to powiedziała łzy napłynęły mi do oczu.. czyli jednak byłam zabawką 
- No a skoro on się tak dla mnie zmienił to chcę go odzyskać pomożesz mi?
- Wiesz przepraszam ale nie - powiedziałam i odeszłam od niej już bez słowa... Czyli to prawda Leon i ona na pewno będą znowu razem... 
 
Kiedy weszłam do studia od razu poszłam się przebrać na próbę 
- Violetta możemy pogadać? - usłyszałam jego głos 
- Nie mamy o czym 
- Jak nie mamy? 
- Idź do tej swojej Anny 
- Jakiej mojej co ty znowu wymyślasz?! - Leon podniósł głos 
- nie będziemy tak rozmawiać - chciałam odejść ale złapał mnie za przedramię i to całkiem mocno i pociągnął do siebie 
- Możesz mi powiedzieć o co Ci chodzi?
- Co już wiem wszystko, byłam dla Ciebie tylko zabawką! - krzyknęłam już 
- Słucham?
- Spotkałam się z tą twoją Anną i powiedziała mi jak to ostatnimi czasy spędzaliście wieczory 
- Chyba jej nie uwierzyłaś
- A czemu miała bym nie wierzyć?! Jesteś taki sam jak inni faceci, okropny i chodzi Ci tylko o jedno! - znowu krzyknęłam i wywiązała się pomiędzy nami spora kłótnia, słychać nas było chyba wszędzie bo zlecieli się nasi przyjaciele i zaczęli nas rozdzielać. 
- Co tu się dzieje? - zapytał Maxi - odbiło wam? 
- Chyba jemu - powiedziałam 
- Mi? Spójrz na siebie to ty coś wymyślasz
- O nie 
- Dobra już spokój, albo się ogarniecie albo idziemy do Pablo 
- Dobrze już dobrze ale niech on się do mnie nie zbliża kiedy to nie jest konieczne 
- Jak sobie życzysz - powiedział Leon i odszedł, ja zrobiłam to samo, ale niestety zaraz zaczęła się próba i musieliśmy udawać że wszystko jest w porządku. 
 
LEON 
Anna przegięła kłamiąc Violettcie, nigdy w życiu do niej nie wrócę po tym co mi zrobiła, jest najgorszą osobą jaką kiedykolwiek poznałem, muszę się z nią rozmówić więc po zajęciach postanowiłem się z nią spotkać
- Co ty robisz co?
- Ja nic, o co Ci chodzi?
- Dlaczego okłamałaś Violettę?
- Żeby nam czasem nie przeszkadzała
- W czym?
- Jak w czym, Leon skarbie ja wiem że mnie dalej kochasz 
- Nie! Jesteś najgorszą osobą jaką znałem 
- Dlaczego tak mówisz?
- Po tym co mi zrobiłaś 
- Oj Leon powinieneś mi dziękować zobacz jak teraz wyglądasz, jesteś seksi 
- Daj mi spokój dziewczyna nigdy do Ciebie nie wrócę 
- Leon 
- Nie Anna zniknij z mojego życia i nigdy nie wracaj, zniszczyłaś mi życie po raz drugi ty zawsze będziesz sama nikogo sobie nie znajdziesz jak będziesz tak postępować i wiesz co chyba muszę Ci podziękować za jedno że jestem teraz jaki jestem, bo mam wspaniałych przyjaciół a ty? ty nie masz nikogo i zawsze tak będzie ! - powiedziałem wściekły i odszedłem od niej, wybrałem się na tor motokrosowy żeby się wyluzować, co się okazało nie najlepszym pomysłem będąc w takich nerwach... 
 
ANNA 
Po słowach Leona zrozumiałam kilka rzeczy... ma rację nie mam nikogo i byłam okropna... postanowiłam iść porozmawiać z Violettą wiedziałam gdzie mieszka bo raz przez przypadek zobaczyłam więc poszłam do niej, była bardzo zdziwiona widząc mnie u siebie w pokoju 
- Czego chcesz? I skąd wiesz gdzie mieszkam?
- Violetta przyszłam Cię przeprosić - widziałam że była w szoku - to z Leonem, kłamałam 
- Co dlaczego?
- Chciałam go mieć dla siebie... a teraz wiem że to był błąd powiedział mi kilka rzeczy które niestety są prawdą uświadomiłam to sobie 
- Anno nie rozumiem 
- Wiesz jestem okropna i zawsze byłam... upokorzyłam go kiedyś z resztą nie tylko jego, ale chcę to naprawić dlatego tutaj jestem 
- Wiesz nie spodziewałam się tego po tobie ale przyjmuję przeprosiny 
- Wiesz zasługujesz żeby być z Leonem szczęśliwa on Cię kocha - kiedy to powiedziałam Violetta uśmiechnęła się i podziękowała i kiedy miała coś powiedzieć zadzwonił jej telefon 
~Halo? Co? Ale jak gdzie? Dobrze zaraz będę 
- Coś się stało? - zapytałam bo widziałam że nie za dobrze z nią 
- Leon miał wypadek jest w szpitalu 
- Matko... to moja wina... 
- Nie mów tak ale teraz wybacz muszę do niego jechać 
- Zawiozę Cię mam auto - niechętnie się zgodziła, przynajmniej tak mogę się przydać. Podwiozłam ją pod szpital i odjechałam zacząć zupełnie inne życie z dala od Buenos Aires. 
 
VIOLETTA 
Kiedy odebrałam telefon i dowiedziałam się że Leon miał wypadek wystraszyłam się, przecież on zawsze był taki ostrożny... Anna podwiozła mnie pod szpital i szybko pobiegłam do recepcji 
- Dzień dobry nazywam się Violetta Castillo dostałam telefon że przywieziono tutaj Leona Verdasa gdzie go znajdę? 
- A pani to?
- Jego dziewczyna 
- Dobrze już sprawdzam, tak jest na 3 piętrze na oddziale powypadkowym pokój numer 45 
- Dziękuję - odpowiedziałam i szybko pobiegłam na wskazane przez recepcjonistkę miejsce oczywiście w międzyczasie zadzwoniłam do mamy Leona, nic nie wiedziała o wypadku co dziwne dlaczego dzwonili tylko do mnie? 
 
Po chwili znalazłam się pod odpowiednim pokojem i weszłam do niego, był tam akurat lekarz 
- Dobrze panie Leonie jak na razie wszystkie badania wyszły dobrze, ale musi pan u nas zostać bo nigdy nie wiadomo co przyniesie los 
- Rozumiem 
- Dzień dobry a pani to pewnie Violetta?
- Tak to ja 
- Dobrze że pani jest, pacjent podał panią jako numer kontaktowy, czy powiadomiła pani już rodziców Leona?
- Tak są w drodze 
- Super więc jak się zjawią to niech przyjdą do mojego gabinetu na końcu korytarza 
- Jasne - powiedziałam i lekarz wyszedł, podeszłam do łózka Leona i zobaczyłam go trochę poobijanego 
- Violetta 
- Matko święta Leon co się stało? 
- To nic, byłem trochę zły poszedłem na tor 
- Leon przecież Cię prosiłam żebyś nie jeździł jak jesteś wściekły 
- Tak wiem przepraszam... 
- Rozmawiałam z Anną - kiedy to powiedziałam Leon spoważniał 
- Czego jeszcze od Ciebie chciała?
- Przeprosiła mnie - był w szoku kiedy to powiedziałam- ona mnie tu przywiozła i kazała Ci przekazać że nie już więcej jej nie zobaczysz 
- Jedyny plus tej sytuacji 
- Wiesz może być więcej plusów 
- Słucham? - zapytał jeszcze bardziej w szoku 
- Wiesz Anna przyznała się że kłamała, strasznie Cię przepraszam że jej uwierzyłam..
- Już nic nie mów chodź tu do mnie - powiedział i powoli rozłożył ręce, więc przytuliłam się do niego czuję się bezpiecznie w jego ramionach i mam nadzieję że nic mu nie będzie, podniosłam się delikatnie i patrzyłam w jego oczy on uśmiechnął się lekko przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował, oderwaliśmy się od siebie kiedy do sali weszli jego rodzice.   

wtorek, 12 listopada 2024

Rozdział 11

Wróciłam do domu cała zapłakana, zobaczyła to Ludmiła i szybko pobiegła za mną do pokoju 
- Viola co się stało? 
- Spotkałam Leona 
- No i co w tym strasznego że płaczesz?
- Był ze swoją byłą 
- Co? Jaką byłą
- Anną 
- Żartujesz sobie chyba 
- Nie, przedstawiła mi się jako jego była i dodała słowo jeszcze 
- Nie Violetta nie ma opcji że Leon do niej wróci nie po tym co mu zrobiła 
- Co?
- Posłuchaj ona go strasznie skrzywdziła 
- Widocznie nie tak bardzo skoro się z nią widuje i przytula 
- Viola - widziałam że nie wiedziała co ma mi powiedzieć i po prostu mnie przytuliła, to mi wystarczyło, jestem wdzięczna że ją mam... wiem teraz że Leon mnie wykorzystał, chciał się pewnie zabawić, a zaraz i tak mnie zostawi dla tej całej Anny.... 
 
NASTĘPNY DZIEŃ 
STUDIO
 
Czekamy właśnie na Pablo ponieważ ma coś ogłosić odnośnie naszego wjazdu do Rzymu na zakończenie roku, postanowiłam że nie będę rozmawiać z Leonem i najlepiej się od niego odetnę.
- Witajcie, mam nadzieję że jesteście wypoczęci bo zaczynamy ciężką pracę 
- Jasne Pablo jesteśmy gotowi na wszystko - powiedział Maxi 
- A więc tak, rozmawiałem z organizatorami wydarzenia i uwaga będzie to występ w teatrze i będzie to coś innego niż wasze dotychczasowe koncerty 
- Co to znaczy? - zapytała Cami
- A więc będziemy grali spektakl w formie musicalu, dostałem wczoraj scenariusz a wy musicie jedynie skomponować do tego odpowiednie piosenki 
- A co z rolami?
- A tak już mówię, zaraz każdemu z was rozdam scenariusz i każdy dostanie w nim informację jaką rolę gra - powiedział Pablo i rozdał nam scenariusze, kiedy spojrzałam na swój okazało się że gram główną rolę, cieszę się bardzo ale ciekawe o co chodzi w tym przedstawieniu 
- Dobra Pablo ale teraz powiedz nam coś o tym więcej - powiedziała Fran 
- Już mówię, a więc tak w tej sztuce chodzi głównie o wątek miłosny, dwójka głównych bohaterów są najlepszymi przyjaciółmi i podczas tworzenia piosenek i układów tanecznych zakochują się w sobie ale nie umieją sobie tego powiedzieć i uciekają w muzykę przez którą pokazują swoje emocje 
- O jej to musi być piękna historia 
- Jest, więc musicie się dobrze spisać i wczuć to żeby organizatorzy byli z was dumni i oczywiście każdy po tym będzie miał szansę na karierę ponieważ będzie tam dużo znanych osób - powiedział 
- I oczywiście nie mogliśmy wybrać inaczej głównych ról - wtrąciła się Angie - Leon, Violetta wyjdźcie na scenę proszę - kiedy to usłyszałam wiedziałam już co się szykuję...
- Tak, Leon i Violetta zagrają główne role - dokończył Pablo, świetnie po prostu cudownie.... jak się później okazało musimy napisać piosenkę o miłości i ułożyć do niej układ, nie wiem czy to dobry pomysł, on pewnie będzie wolał siedzieć ze swoją Anną... 

- Violetta - usłyszałam głos Leona 
- Słucham 
- Mogę wiedzieć o co Ci chodzi? 
- W sensie?
- Dlaczego się do mnie nie odzywasz i mnie unikasz? 
- Nie udawaj głupiego - powiedziałam i zaczęłam odchodzić ale złapał mnie i zaciągnął w bardziej ustronne miejsce 
- No mów, zachowujesz się jak dziecko 
- Ja? To ty się zachowujesz jak dziecko! Nie wiesz czego chcesz i bawisz się innymi jakby były twoimi zabawkami - powiedziałam 
- Violetta uspokój się po pierwsze, a po drugie dalej nie rozumiem dlaczego tak uważasz 
- To wiesz co jak się domyślisz to przyjdź do mnie, ja nie mam ochoty z Tobą rozmawiać, a przedstawienie to moja praca którą wykonam dobrze i nie zamierzam się widywać z Tobą za często także wybacz ale muszę już iść - zakomunikowałam mu i poszłam w swoją stronę, nie wierzę jaki on jest, jak można nie wiedzieć co się zrobiło. 

- Violetta! Federico! - usłyszałam głos taty i postanowiłam iść w jego kierunku, tata był w swoim gabinecie, popatrzyłam na Fede i weszliśmy razem do środka 
- Tak tato? 
- Siadajcie kochani - powiedział
- Coś się stało? - zapytał mój brat 
- I tak i nie, posłuchajcie wiem że za kilka tygodni kończycie studio i macie występ w Rzymie i miałem tam z wami być ale niestety nie dam rady z wami jechać 
- Co? Ale jak to?
- Muszę wyjechać na jakiś czas do Nowego Jorku i zostać tak trochę 
- Co? Ale po co?
- Mam tam do załatwienia parę interesów i muszę dopilnować kilku budów i zejdzie mi z tym trochę 
- Trochę? To znaczy ile?
- Może rok może dwa 
- Co?! - krzyknęliśmy z moim bratem równo
- Przepraszam was, oczywiście jak tylko będę miał więcej czasu to przylecę do was - oznajmił, nie mogę uwierzyć że nas zostawia w prawdzie nie samych bo z Angie ale jednak to całkiem daleko i na całkiem długo nas zostawia, po śmierci mamy nigdy nas nie zostawił nawet na jeden dzień.
Posiedzieliśmy jeszcze z nim i poszliśmy szykować się na kolację na którą nas zaprosił. Po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi odruchowo zaprosiłam osobę do środka. 
- Możemy porozmawiać spokojnie? - od razu pożałowałam że pozwoliłam wejść tej osobie 
- Czego tu jeszcze chcesz?
- Ładnie wyglądasz, gdzie się wybierasz? 
- Nie twój interes, mów czego chcesz bo się śpieszę 
- Nie chce się z Tobą kłócić, powiedz mi proszę o co chodzi 
- Leon wyjdź nie chcę z Tob dziś rozmawiać, idź do swojej Anny  
- A więc o to chodzi, to że ona tak Ci powiedziała to nie było prawdą
- Nie obchodzi mnie to, jeśli chcesz być z nią szczęśliwy to bądź nie będę Ci stała na drodze, szkoda tylko że mnie tak wykorzystałeś
- Żartujesz chyba z tym wykorzystaniem
- Nie, zabawiłeś się z jedną byłą a teraz polecisz do drugiej, o ile już tego z nią nie zrobiłeś 
- Violetta nie wiesz co mówisz 
- Może i nie wiem, ale nie chcę Cię tutaj widzieć - kiedy to powiedziałam Leon pokręcił tylko głową i wyszedł.  

FRANCESCA 
Siedzimy z Diego, Cami i Brodueyem w jednej z knajpek i próbujemy cokolwiek napisać 
- Wiecie co nie mam głowy teraz do tego - powiedziała Cami 
- Czemu?- zapytałam 
- Męczy mnie sytuacja z Violettą i Leone, jak oni znowu się będą zachowywać na próbach 
- No masz rację może być ciekawie, zwłaszcza że mają główne role 
- Ciekawe o co poszło tym razem że się nie odzywają 
- Dziewczyny proszę was, musicie tak o wszystkim plotkować? 
- Owszem kochanie taka nasza rola - powiedziała Cami 
- Może porozmawiacie jutro z Violettą, a my z Leonem i poprosimy żeby na próbach się nie kłócili? 
- Całkiem dobry pomysł Diego, jesteś super - powiedziałam i przytuliłam się do swojego chłopaka, resztę wieczoru spędziliśmy na pisaniu piosenki.  
Wracając do domu postanowiłam zadzwonić do Violetty ale niestety nie odebrała, dostałam tylko wiadomość że jest na jakiejś kolacji z rodziną i nie może rozmawiać i że pogadamy jutro więc wróciłam do swojego mieszkania i postanowiłam wziąć gorącą kąpiel i trochę się odprężyć. 

VIOLETTA 
-Co tu robił Leon? - zapytała Ludmiła kiedy weszła do mojego pokoju 
- Chciał pogadać
- I co?
- I nic kazałam mu odejść
- Violetta 
- Nie Ludmiła nic nie mów nie wiesz wszystkiego 
- Czego nie wiem?
- Zamknij drzwi - Ludmiła zrobiła jak kazałam i zaczęłam jej opowiadać o naszym układzie z Leonem, była w szoku ale nie dziwę się 
- Viola jak ty mogłaś na coś takiego wpaść w ogóle 
- Nie wiem, ale wiem jedno że Leon chciał mnie tylko wykorzystać, a na pewno zabawia się już z tą Anną 
- Viola nie nakręcaj się dobrze? 
- Dobrze, a teraz chodźmy bo tata będzie zły 
- Jasne - reszta wieczoru minęła spokojnie i w miłym towarzystwie  

środa, 6 listopada 2024

Rozdział 10

Tak jak myślałam rano Andres zrobił aferę 
- Leon! Leon! - krzyczał 
- Andres co się tak drzesz? - z góry zeszli wszyscy, a ja otworzyłam w tym czasie drzwi 
- Nie ma Leona nigdzie go nie ma - powiedział przerażony 
- Spokojnie na pewni gdzieś tu jest 
- Tak jest tutaj - powiedziałam w końcu, a wszyscy się dziwnie popatrzyli, aż w końcu Leon wyszedł 
- Tak spałem u Violi na kanapie bo Andres strasznie chrapał - powiedział a wszyscy zaczęli się śmiać 
- Ej nie może być aż tak źle 
- Uwierz mi Andres jest, więc nie obraź się ale ja będę sapał tutaj na kanapie - Andres trochę posmutniał ale zaraz mu przeszło jak tylko zjedliśmy śniadanie, potem postanowiliśmy zrobić dziś niewielką imprezę, więc z dziewczynami postanowiłyśmy iść do sklepu
- To my idziemy do sklepu - powiedziałam 
- Jak idziemy? - zapytał zszokowany Leon 
- No normalnie 
- Masz - powiedział i rzucił mi kluczyki do swojego samochodu, wszyscy byli w szoku nawet ja
- Żartujesz?
- Przecież umiesz jeździć dasz radę - powiedział z uśmiechem i puścił mi oczko, uśmiechnęłam się więc też i wyszłyśmy z dziewczynami na pole gdzie stały dwa samochody i udałyśmy się w kierunku jednego z nich, był to Mercedes 
- Nie wierzę że dał Ci auto 
- Ja tym bardziej - powiedziałam 
- Leon Verdas nigdy nikomu nie dał kluczyków do motoru ani do samochodu 
- No widocznie Ci ufa - powiedziała Cami 
- Dobra skończmy to dziewczyny i jedźmy nie chce spędzić całego dnia na dziwnych domysłach 
- Okej jak chcesz - powiedziała Fran - Ale to dziwne - na szczęście już nic więcej nie powiedziała i wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy. 

Zakupy zajęły nam chyba ze 3 godziny, ale co się dziwić w końcu mamy tu być cały tydzień
- Mamy wszystko? - zapytała Cami 
- Chyba tak 
- To co wracamy? 
- Jasne - odpowiedziałam i zaczęłam iść w stronę auta, wpakowałyśmy zakupy do bagażnika i ledwo tam weszły, powrót zajął nam nie dużo czasu bo jakieś 20 minut, dobę że Leon dał mi to auto bo nie wyobrażam sobie taszczyć tego wszystkiego na nogach jeszcze pod górę. Kiedy dojechałyśmy przed drzwiami stał Leon 
- No nareszcie, już się bałem że ktoś was uprowadził 
- Nas? Czy twoje auto? - zapytała Ludmiła śmiejąc się 
- Nie no o was - powiedział Leon i też się zaśmiał, później chłopacy pomogli nam z zakupami i zaczęłyśmy je rozpakowywać. 
- Po co tyle tego kupiłyście? - zadał pytanie zmęczony już noszeniem Fede
- No jak to tydzień to dużo czasu więc kupiłyśmy tyle ile nam wystarczy - wytłumaczyła Cami 
- Ta na pewno 
- Ej dziś na pewno dużo jedzenia zniknie, przecież robimy grilla - powiedziałam, reszta się zgodziła ze mną
Popołudnie minęło mi i dziewczyną całkiem szybko, zajęłyśmy się przygotowywaniem kiełbasek, karczku,  szaszłyków oraz sałatek. Chłopacy w tym czasie przygotowali grilla zastawili stół i całkiem ładnie im to wyszło.
- No no chyba dostaniecie nagrodę - powiedziała Fran podchodząc do Diego i przytulając go
- No to fanie macie - powiedział Leon, a wszyscy się zaśmiali, później rozpoczęła się impreza. 
 
Jest już po północy, wszyscy bawią się bardzo dobrze alkohol działa na niektórych za bardzo już, ponieważ Andres zasnął i nie da się go dobudzić a jak już to sepleni że nie da się go zrozumieć. 
- Castillo - usłyszałam za sobą ten piękny głos, wiedziałam o co mu chodzi więc postanowiłam iść w tą grę z resztą tak też się umówiliśmy, jeśli któreś z nas powie nazwisko drugiego to znaczy że ma na niego ochotę 
- Verdas - odwróciłam do niego i patrzyłam uwodzicielski wzrokiem 
- Może się urwiemy na chwilkę?
- Zwariowałeś? Przecież zauważą że nas nie ma
- No weź nie dam rady, wyglądasz cudownie 
- Poczekaj aż wszyscy pójdą spać - powiedziałam i szybko cmoknęłam go w usta i odeszłam. 
Nie trzeba było długo czekać ponieważ w momencie wszyscy się zebrali i zniknęli w swoich pokojach, sprzątanie zostawiamy na jutro. 
Wchodząc do pokoju zauważyłam że chyba nie jestem sama, uśmiechnęłam się nie widziałam za wiele bo do pokoju światło dawał tylko księżyc ale wszędzie poznam tą posturę, podeszłam do niego i już dobrze wiedziałam że to nikt inny jak Leon, nie czekaliśmy długo żeby przejść do tego po co tutaj jesteśmy, momentalnie Leon rzucił mnie na łóżko i zaczął rozbierać, ja oczywiście nie byłam mu dłużna i szybko przeszliśmy do konkretów naszego spotkania. 
 
Obudziłam się w całkiem dobrym humorze, popatrzyłam że Leon dalej śpi w moim łóżku, postanowiłam że muzę go obudzić przecież nikt nie może tutaj go zobaczyć 
- Leon, Leon wstawaj 
- Kochanie jeszcze chwilkę - wymruczał 
- Kochanie? - zapytałam uśmiechając się do siebie, on jakby otrzeźwiał 
- Przepraszam, wymsknęło mi się, już znikam - powiedział i zaczął się zbierać - wybacz ale nie mogę się powstrzymać - dodał i wrócił do mnie nachylił się i pocałował mnie, oddawałam każdy jego pocałunek, ale niestety nic nie może trwa wiecznie, oderwał się ode mnie i wyszedł po cichu z mojego pokoju. 

2 DNI PÓŹNIEJ
- Chyba będzie burza - powiedziała Fran patrząc przez okno 
- Masz rację - powiedział Leon stając koło niej - pomożecie mi pochować rzeczy?
- Jasne - powiedział Diego i razem z chłopakami wyszli i zaczęli sprzątać wszystkie leżaki, stołki oraz stół i oczywiście wypuścili wodę z basenu. 
- No gotowe - powiedział Diego i nagle zaczęło mocno wiać i zaczęło padać i nagle grzmot i ciemność, ja aż podskoczyłam bardzo boję się burzy 
- Świetnie, chyba zostaliśmy bez prądu - powiedział Leon 
- Więc co będziemy robić? - zapytała Ludmiła 
- No nie wiem, musimy czekać aż włączą prąd - powiedział Maxi 
- To może w coś zagramy? - zaproponowałam żeby tylko nie myśleć że za oknem szaleje burza - Leon masz tutaj gdzieś latarkę albo świeczki? 
- No przecież wiesz - po chwili dopiero dotarło do niego co powiedział
- No nie wiem dawno mnie tutaj nie było i myślałam że twoja mama coś tu pozmieniała - wybrnęłam jakoś z tego, na szczęście nikt nie pytał, poszłam szukać świeczek i latarki, po chwili wszystko miałam i wróciłam do reszty, postanowiliśmy zagrać w butelkę pierwsze zakręcenie wypadło na Diego 
- No Dieguś, pytanie czy wyzwanie - zapytała Fran 
- Może wyzwanie 
- Hmm może byś tak mnie pocałował? - Diego długo nie czekając pocałował Francescę, nie powiem nie wiedziałam że będziemy grać w taką butelkę, potem wypadło na mnie
- Ja może pytanie 
- Dobra czy kiedykolwiek urywałaś coś przed swoimi przyjaciółmi?- zadała mi pytanie Naty, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, popatrzyłam na Leona potem na Ludmiłę a na końcu na swojego brata który pokręcił przecząco głową 
- Nie - odpowiedziałam szybko i zakręciłam butelką, wypadło na Leona 
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie 
- hmmm a wiec - zaczęła Francesca - musisz się rozebrać do bokserek i siedzieć tak do końca gry 
- Muszę? - zapytał jeszcze dla pewności 
- Musisz - powiedziała zadowolona Fran więc Leon zrobił co kazała, uwielbiam patrzeć na jego mięśnie ale muszę się powstrzymać 
- O stary chyba coś jest na rzeczy 
- Co? 
- Masz lekko podrapane plecy i kilka malinek - powiedział Maxi i cała reszta zaczęła patrzeć na Leona, postanowiłam że się zabawię 
- No no Verdas, jaki ty rozrywkowy jesteś - Leon popatrzył w moją stronę i myślałam że mi zaraz coś zrobi, ale gra toczyła się po chwili dalej.
 
Po kilku godzinach grania i picia postanowiliśmy iść spać więc każdy poszedł do swojego pokoju tak jak i ja, przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka, ale ni było dane mi zasnąć ponieważ ktoś wszedł do mnie do pokoju 
- Ktoś tu chyba czegoś chciał - usłyszałam głos Leona 
- Co skąd ten pomysł? 
- Powiedziałaś hasło - powiedział i zaczął mnie całować i rozbierać, więc nie byłam dłużna i też zaczęłam go rozbierać, nagle usłyszałam okropny grzmot, szybko odskoczyłam od Leona i schowałam się pod kołdrą, Leon zaczął się tylko śmiać 
- Przestań no - powiedziałam po chwili wynurzając się 
- No tak zapomniałem że się boisz burzy, zostać z Tobą? 
- Jeśli możesz - powiedziałam a on się zgodził - ale już bez żadnych zabaw za bardzo się bałam.
 
POWRÓT DO DOMU 
Spakowaliśmy już swoje walizki i zaraz wyruszamy do domu, oczywiście wszystko posprzątaliśmy jakby nigdy tu nikogo nie było, przez te ostatnie dni odpoczęłam i nabrałam siły na próby które nas czekają lada moment
- Wszystko wzięłaś? - zapytał się mnie Leon 
- Tak, ale przecież jak coś to wrócimy nie? - zapytałam pociągającym głosem 
- Oj wrócimy - odpowiedział, kiedy wszyscy się spakowali wsiedliśmy do samochodów i wracaliśmy do domów. 
Droga minęła szybko i bez przeszkód, gdy tylko weszłam do domu postanowiłam przebrać się i iść jeszcze na spacer, mam problem z dokończeniem piosenki i pomyślałam że spacer w parku dobrze mi zrobi. Kiedy tak się przechadzałam zobaczyłam w oddali Leona i jakąś dziewczynę, przytulali się nie znam jej więc na pewno nie jest to jego kuzynka, postanowiłam do nich podejść 
- Hej, Leon
- Viola, cześć a co ty tu robisz? - zapytał zakłopotany 
- Tak przyszłam się przejść, nie przedstawisz mnie? 
- A tak Violetta to jest Anna moja 
- Była dziewczyna, jeszcze - powiedziała dziewczyna i podała mi rękę - a ty Violetta ?
- Ja jestem znajomą Leona - powiedziałam i uścisnęłam jej rękę, nie mogę uwierzyć że on spotyka się ze swoją byłą za moimi plecami i wszystko wygląda jakby mięli do siebie wrócić - wiecie co ja wam nie będę przeszkadzać - powiedziałam i zaczęłam odchodzić 
- Violetta proszę to nie tak - zaczął Leon 
- Nie ważne jak, baw się dobrze cześć - odeszłam smutna... jak on mógł mi to zrobić tak mnie wykorzystać tylko dla swoich przyjemności a teraz lata po parku ze swoją byłą... nie wybaczę mu tego że tak mnie okłamał i wykorzystał...  
 
FRANCESCA  
Kiedy wróciliśmy do domu okazało się że nie ma co jeść, od jakiegoś czasu mieszkam razem z Diego więc postanowiliśmy się wybrać do sklepu, kiedy wracaliśmy zobaczyliśmy Violettę szła szybkim krokiem tak jakby płakała, zaczęłam ją wołać ale tylko przyśpieszyła krok 
- Diego coś się stało i to coś strasznego 
- Chcesz do niej iść?
- Chyba powinnam 
- Daj mi te zakupy i biegnij za nią - powiedział Diego i zabrał siatkę z zakupami a ja popędziłam za Violettą
- Viola stój! - w końcu się zatrzymała, była cała zapłakana - kochana co się stało?
- Fran... nic takiego 
- Viola nie oszukasz mnie 
- Fran powiedz mi ty dłużej znasz Leona - kiedy zaczęła to mówić zdziwiłam się - kim jest Anna? 
- Co? Skąd o niej wiesz? - zapytałam zdziwiona, nie chcę za dużo o niej mówić to zła osoba 
- Spotkałam ich razem 
- Viola ja nie chcę Ci tego mówić, po prostu byli razem kiedyś ale to stare dzieje 
- Fran nie kłam 
- Viola uwierz mi - kiedy to powiedziałam Violetta odwróciła się i poszła, nie mogę jej powiedzieć prawdy.... 
Po kilku minutach wróciłam do mieszkania 
- Co tak szybko? 
- Diego jestem okropna 
- Czemu?
- Violetta zapytała mnie o Annę 
- Annę? 
- To jest była dziewczyna Leona 
- Dlaczego się Ciebie o nią pytała?
- Bo ja znam Leona dłużej, ale nie mogłam powiedzieć jej prawdy i chyba się obraziła 
- Ale co jest jakąś tajemnicą? 
- Nie do końca ale Anna to zła osoba. Zniszczyła psychicznie Leona
- To znaczy?
- Leon bardzo ją kochał, a ona wykorzystała go i zostawiła ośmieszając, wtedy Leon się zmienił 
- Jak zmienił?
- Wiesz Leon wcześniej nie był taki z wyglądu jak teraz, był nieco grubszy ni ubierał się tak modnie i zawsze miał długie włosy, a kiedy ona zrobiła mu coś takiego co zrobiła wziął się za siebie, odciął się od nas na jakiś czas i sam widziałeś jak teraz wygląda, umięśniony dobrze ubrany i uczesany 
- Kurde nie sądziłem że Leon mógł być kiedyś inny, myślałem że zawsze był taki 
- Nie, dlatego też teraz staje w obronie innych słabszych, żeby nikt nie przeżył tego co on.  
 

poniedziałek, 4 listopada 2024

Rozdział 9

PONIEDZIAŁEK 
Dziś konkurs, mam nadzieję że dobrze nam pójdzie. Po konkursie wyjeżdżamy za miasto do domku rodziców Leona i nie mogę się doczekać aż odpocznę od tego co się stało w weekend
- Gotowa? - usłyszałam jego piękny głos 
- Chyba tak 
- Będziesz świetna - powiedział i puścił mi oczko, ja się uśmiechnęłam o niego, nie jesteśmy razem, postanowiliśmy że na razie będziemy przyjaciółmi i może od czasu do czasu spotkamy się wieczorem i prześpimy się ze sobą ale nic poza tym, bez żadnych uczuć. 
- Violetta na scenę! - krzyknął Pablo więc szybko wybiegłam na scenę i zaczęłam śpiewać nową piosenkę, co jakiś czas zerkałam na Leona, on się tylko uśmiechał, ale kiedy przyszedł do niego Fede zniknęli ciekawe co kombinują 

LEON 
Kiedy Violeta śpiewała podszedł do mnie Fede 
- Leon mam coś, chodź ze mną - nie czekając szybko poszedłem za Fede 
- Co tam masz?
- Mam nagranie tego się stało poza klubem 
- Co? Jak to ?
- Ma się te kontakty - zaśmiał się 
- Pokazuj - Fede włączył na swoim telefonie filmik gdzie dokładnie widać co się działo i dokładnie widać twarz tego chłopaka 
- Leon ja wiem kto to jest 
- Co? Znasz go?
- Tak mi się wydaje 
- Więc kto to?
- Nie pamiętam jak on się dokładnie nazywał ale miał na imię chyba Markus, jego ojciec kiedyś współpracował z naszym ojcem kilka razy był u nas w domu i kilka razy byliśmy na kolacji 
- Jesteś w stanie dowiedzieć się czegoś więcej? 
- Postaram się - powiedział - ale najlepiej iść z tym ns policję niech oni się tym zajmą żeby już Violetta nie musiała tego wspominać 
- Dobry pomysł, dowiedz się jak się nazywał i po konkursie zanim pojedziemy za miasto pojedziemy na komisariat, ale ani słowa Violettcie jak na razie - Fede się zgodził i wróciliśmy do sali, konkurs chyba poszedł dobrze, zaraz będą wyniki ale będzie wiedział tylko o tym Pablo i to on ma nam przekazać co będzie dalej. 
 
VIOLETTA 
Leon i Fede są jacyś dziwni, coś cały czas rozmawiają pomiędzy sobą i nie chcą powiedzieć o czym. Czekamy na Pablo aż ogłosi co dalej i jak poszedł konkurs.  Po chwili do sali przyszedł mój tata, Angie, Beto i Gregorio, czekamy już tylko na Pablo, w końcu przyszedł ciężko było wyczytać coś z jego twarzy była bez uczuć 
- Pablo no mów w końcu - powiedziała Naty 
- No dobrze ale nie wiem czy będziecie zadowoleni - powiedział dziwnie 
- Co to ma znaczyć Pablo?
- Nie wiem za bardzo jak wam to powiedzieć, ale nie wystąpimy na zakończenie roku na tutejszym stadionie mają już kogoś innego 
- Co? Ale jak to Pablo 
- Przykro mi dzieciaki - powiedział le nie wyszedł jeszcze - ale nie ma się co smucić bo lecimy do Rzymu i tam dacie koncert na zakończenie roku - powiedział już zadowolony 
- O matko ale cudownie  - powiedziała Fran i zaczęliśmy się przytulać 
- Powiedzieli że jesteście najlepszymi uczestnikami konkursu i zasługujecie na coś takiego - dodał jeszcze Pablo i po chwili zabrał resztę nauczycieli i mojego tatę
- No to mamy co świętować na naszym wyjeździe - powiedziała Cami 
- A właśnie musimy przełożyć godzinę wyjazdu - odezwał się nagle Leon 
- Co? Ale czemu? - zapytała Cami 
- Musimy coś z Fede załatwić 
- Okej to dajcie znać jak będziecie wyjeżdżać będziemy czekać spakowani - dodała Fran, ja się zastanawiałam co to może być ale kiedy chciałam zapytać Leon i Fede zniknęli 
- Ludmiła co oni kombinują? 
- Nie mam pojęcia, chodź idziemy do domu trzeba się spakować 
- Serio? Nie obchodzi Cię co robi twój facet?
- Viola jeśli robią coś z Leonem to nie ma się co martwić, a z tego co wiem nie jesteś z Leonem więc nie powinno Cię to tak bardzo interesować
- Może masz rację, dobra chodźmy - powiedziałam i wróciłyśmy do domu gdzie przeszłyśmy do pakowania, nie wiedziałam za bardzo co zabrać więc wzięłam trochę letnich rzeczy a trochę cieplejszych, pogoda lubi ostatnio płatać figle a miejsce w którym jest domek jest w lesie niedaleko jeziora więc jest tam dość chłodno wieczorami 
- Violetta to tam Leon Cię zabierał na motorze?
- Tak, zobaczysz jak tam pięknie zakochasz się 
- Nie mogę się więc doczekać - powiedziała blondynka i zniknęła w swoim pokoju, po chwili do domu wrócił też Fede, spakował się dość szybko i po około 30 minutach przyjechał po nas Leo, był w aucie razem z Andresem, pomógł nam wpakować walizki i ruszyliśmy, ja siedziałam z przodu tylko dlatego że Leon kazał Andresowi iść do tyłu nie  powiem liczyłam na to że tak zrobi, po kilku chwilach jechaliśmy już wszyscy, ja Leon, Ludmiła, Federico i Andres jednym autem a za nami jechał Maxi, Naty, Cami, Broduey, Fran i Diego, zmieścili się do jednego samochodu bo Gregorio tata Diego miał 7 osobowe auto.  
 
2 GODZINY PÓŹNIEJ 
W końcu dotarliśmy, Leon wręczył mi klucze i kazał otworzyć dom, reszta była w szoku jak zaczęłam ich oprowadzać 
- No co?
- Skąd ty to wszystko wiesz? - zapytała Fran 
- Kiedyś tu byłam - rzuciłam szybko i poszłam po swoją walizkę
- Słuchajcie na górze są 3 pokoje - zaczął Leon - a na parterze dwa - powiedział, Fran, Diego, Cami, Broduey, Naty i Maxi wybrali pokoje na górze, Ludmiła i Fede na dole 
- To ja i Leon weźmiemy drugi pokój na dole - powiedział szczęśliwy Andres 
- Andres nie wypada tak - powiedział Leon 
- Ale że co?
- Violetta będzie spać w tym pokoju a my w salonie 
- Ehhh no dobrze, przepraszam Viola 
- Nic się nie stało Andres jak chcesz to możemy spać tam na zmianę - zaproponowałam 
- Nie, to twój pokój - powiedział i posłał mi uśmiech, popatrzyłam kontem oka na Leona patrzył na mnie z lekkim uśmiechem. 
 Po rozpakowaniu się w pokojach postanowiliśmy zjeść kolację, sklepy były już zamknięte więc zamówiliśmy pizzę, po zjedzeniu jej ubrałam na siebie bluzę i wyszłam na taras, chciałam posiedzieć i powspominać miłe chwile jakie tu spędziłam, siadłam na jednym ze schodków tak jak zawsze i patrzyłam przed siebie, po chwili ktoś do mnie dołączył 
- Miałaś rację jest tutaj pięknie - to była Ludmiła - Federico powiedział mi co robili dziś po zajęciach 
- Co takiego?
- Federico znalazł nagranie tego co się stało niedaleko klubu i rozpoznał tego chłopaka który no wiesz 
- Ale jak to? Kto to był?
- To Markus Bing 
- Zaraz, zaraz kojarzę to nazwisko 
- Tak, jego ojciec kiedyś miał jakieś interesy z waszym i Fede powiedział że nie raz się z nim widzieliście 
- Może i tak, ale ja kompletnie na to nie wpadłam, ale nie rozumiem po co mu to nagranie 
- Po tym wieczorze Leon go poprosił o pomoc w znalezieniu go, pojechali po zajęciach na komisariat i powiedzieli wszystko 
- Ale dlaczego ja o tym nic nie wiem?
- Leon nie chciał żebyś musiała do tego wracać 
- Miłe z jego strony - uśmiechnęłam się lekko - co teraz będzie?
- Zamkną tego Markusa i sąd już zdecyduje co będzie dalej z nim się dziać - powiedziała blondynka, potem siedziałyśmy jeszcze i plotkowałyśmy, cieszę się że ją mam, może nie jest moją siostrą ale wiem że mogę na nią liczyć, jest cudowną osobą mimo że nie zawsze taka była, na samym początku nie lubiłyśmy się za bardzo, dopiero kiedy nasi rodzice zaczęli być razem zbliżyłyśmy się do siebie na tyle że Ludmiła wyznała mi całą prawdę jak jej mama ją traktowała.
 
- Możemy się dosiąść? - usłyszałam głos mojego brata, odwróciłam się i zobaczyłam że jest z nim Leon 
- Jasne siadajcie - powiedziała Ludmiła
- Słyszałam co dziś zrobiliście - powiedziałam 
- Nie jesteś zła? 
- Nie, dziękuję wam jesteście cudowni - powiedziałam i przytuliłam się do brata a potem do Leona 
- Nie dam Cię nikomu skrzywdzić - szepnął mi Leon a ucho
- Dziękuję - odpowiedziałam z uśmiechem. Siedzieliśmy chwilę w czwórkę a później dołączyła do nas reszta, siedzieliśmy i śpiewaliśmy. 
 
Po miłym wieczorze każdy już jest w swoim pokoju, ja nie mogłam zasnąć, wiem że zawsze zasypiałam tutaj z Leonem dziwnie mi było samej. Wstałam z łóżka wzięłam dr ręki swój notesik w którym pisze piosenki usiadłam na parapecie na którym były ułożone poduszki specjalnie do siadania i patrzyłam chwilkę na księżyc a później zaczęłam sobie coś nucić i zapisywać jakieś słowa które wpadły mi do głowy
- No Castillo ładne to - usłyszałam nagle za sobą, ale dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedział 
- Zwariowałeś?
- Nie, jesteśmy dorośli a to był twój pomysł - powiedział śmiesznie ruszając brwiami i przysuwając się do mnie 
- No dobrze Verdas niech Ci będzie - powiedziałam i wbiłam się w jego usta, kochaliśmy się namiętnie tak jak kiedy byliśmy razem, kocham go ale nie możemy na razie być razem... 
Po skończonej zabawie bo tak to muszę nazwać, leżeliśmy wtuleni w siebie 
- A tak na prawdę co Cię tutaj sprowadza? 
- Andres strasznie chrapie, a że ty nie chrapiesz to stwierdziłem że tutaj się wyśpię i przy okazji będzie mi dobrze - powiedział i zaśmiał się delikatnie, popatrzyłam na niego i znowu wbiłam się w jego usta, ale kiedy popatrzyłam na zegarek który wskazywał 4.30 ogarnęłam się i zaczęliśmy się ubierać, ja położyłam się do łózka a Leon na kanapę, że jakby ktoś wszedł to żeby nic nie zauważył i się nie domyślił. Bałam się tylko że Andres zrobi nad ranem aferę i się nie zdążymy wyspać....  

Rozdział 8

Leżymy właśnie z Leonem wtuleni w siebie na jego łóżku, chyba mi tego brakowało i teraz wiem że mogę mu wierzyć że mówi prawdę o Gery. 
- Brakowało mi tego - wyszeptał w końcu Leon do mojego ucha 
- Tak mi chyba też - odpowiedziałam - przepraszam Cię powinnam Cię była posłuchać 
- Nie to ja przepraszam, jakbym ja Ciebie wtedy posłuchał to by do tego nie doszło 
- To co zgoda?
- Zgoda - powiedział i cmoknął mnie w usta 
- Powinnam wrócić do domu 
- Zostań 
- Nie mogę
- No dobrze ale sama nie pójdziesz 
- A to czemu?
- Violetta jest prawie północ 
- O matko Ludmiła pewnie się martwi - wstałam szybko i wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam 30 nieodebranych połączeń od Ludmiły, świetnie dostanę jutro kazanie, ubraliśmy się szybko i Leon odwiózł mnie do domu. Starałam się wchodzić bardzo cicho i kiedy już byłam na górze zaświeciło się światło 
- No nareszcie 
- Przepraszam nie chciałam Cię obudzić 
- Nic nie szkodzi mów lepiej jak jest
- Jak ma być? Pogadaliśmy i już nie będziemy się kłócić 
- No a coś więcej 
- Ludmiła nie ma nic więcej 
- Violetta wiem że coś było 
- Skąd ten pomysł?
- Masz na obojczyku malinkę 
- Co? Chyba żartujesz - pobiegłam szybko do lustra i faktycznie zobaczyłam malinkę dziękuje Leon 
- No więc?
- No dobra już powiem Ci - blondynka uśmiechnęła się i poszła ze mną do mojego pokoju i opowiedziałam jej wszystko co się wydarzyło, a później poszłyśmy już spać. 

Wstałam rano z bardzo dobrym humorem ale zaczęło mnie dręczyć jedno pytanie, co jest między mną a Leonem teraz, czy to miało znaczyć że wracamy do siebie? Muszę z nim o tym pogadać. 
Po szybkim prysznicu i śniadaniu ruszyłam do studia, na wejściu spotkałam nikogo innego jak Gery 
- Viola cześć, nie uwierzysz 
- Cześć Gery, w co takiego?
- Zostałam wczoraj na noc u Leona 
- łał to super - odpowiedziałam i powstrzymywałam się od śmiechu, chyba nie sądziła że wiem jaka jest prawda 
- No poszłam do niego zaraz po zajęciach i siedzieliśmy od tamtej pory 
- No to pogratulować, ale wybacz muszę już iść - powiedziałam i odeszłam, weszłam do sali Angie gdzie spotkałam Leona 
- Cześć piękna 
- Hej, no musze Ci powiedzieć że albo mi się coś przyśniło albo masz brata bliźniaka 
- Co? 
- Właśnie spotkałam Gery która powiedziała że resztę dnia i noc wczoraj spędziła z Tobą 
- I widzisz? Mówiłem Ci
- Tak, przepraszam 
- No już chodź tu do mnie - powiedział i przytulił mnie 
- No nareszcie - usłyszeliśmy głos naszych przyjaciół 
- Czy teraz możemy zacząć normalne próby? - zapytała Fran
- Tak, przepraszamy was za nasze zachowanie 
- No dobra już a teraz chodźcie musimy się przebrać - dodała Naty i poszliśmy
 
PO PRÓBIE 
- No dzieciaki jestem z was dumny, jesteście super przygotowani i mam pewność że oczarujecie jury, a teraz chwila przerwy i wracam do was, a i po występie będziecie mieć cały przyszły tydzień wolny - powiedział Pablo i zostawił nas w sali miałam nadzieję że porozmawiamy o czymś innym niż moja malinka na obojczyku ale niestety, Francesca szybko podjęła ten temat 
- Słuchacie mam pewien pomysł - zaczęła Fran
- Jaki? - zapytałam
- Skoro przyszły tydzień mamy wolny to może wybierzemy się gdzieś?
- To całkiem spoko pomysł, a gdzie? - zapytała Cami
- Hmm może gdzieś na jakieś odludzie? - zaproponowała Fran, popatrzyłam szybko na Leona chyba zrozumiał o co mi chodzi 
- Słuchajcie moi rodzice mają domek za miastem, jest całkiem w lesie więc możemy tam jechać 
- O Leon to super pomysł, to co idziemy się czegoś napić? - zgodziliśmy się i poszliśmy na chwilkę przerwy. 
- Violetta możemy porozmawiać? - dorwał mnie Leon kiedy reszta już wyszła 
- Jasne o co chodzi?
- Chyba powinniśmy przegadać co się wczoraj stało nie uważasz? 
- Tak masz rację - powiedziałam i przeszliśmy do miejsca gdzie nikt nas nie zobaczy i nie usłyszy, jest ono na tyłam studio, praktycznie nikt tam nie chodzi więc mamy spokój 
- Więc co z tym robimy co jest między nami? - zapytał 
- Nie wiem sama, widzisz jak to wszystko wygląda jak jesteśmy razem, zawsze coś się komplikuje 
- Chcesz powiedzieć że nie chcesz ze mną być? - zapytał lekko smutny 
- Wiesz to nie tak że nie chcę, bardzo chcę ale to chyba nie dla nas... może to głupie co teraz powiem ale skoro jest nam dobrze ze sobą w łóżku to może by tak 
- Violetta chyba wiem co masz na myśli i powiem Ci że nie poznaje Cię - powiedział i zaczął się śmiać 
- No co? - ja również zaczęłam się śmiać 
- Jesteś niegrzeczna ale zgadzam się, możemy od czasu do czasu chodzić do łózka, ale musimy wymyślić hasło które będzie oznaką że któreś z nas ma ochotę - powiedział
- Okej, hmmm może po prostu po nazwisku? Nikt się nie zorientuje że o coś może chodzić - powiedziałam, Leon się zgodził i po chwili wróciliśmy na próbę.  

Resztę dnia spędziliśmy na próbach, w poniedziałek wielki konkurs od którego zależy czy nasze zakończenie odbędzie się na wielkiej estradzie czy tylko w studio. 
Z racji tego że dziś piątek postanowiliśmy iść do klubu trochę się zabawić, postawiłam więc na krótką czarną sukienkę i do tego całkiem wysokie szpilki i pomalowałam się nieco mocniej i spięłam włosy wypuszczając tylko kilka z przodu. 
Kiedy wybiła 21 razem z Ludmiłą i Fede wyszliśmy z domu i kierowaliśmy się do klubu 
- No Violetta musisz uważać żeby Cię ktoś nie poderwał 
- Dlaczego?
- Wyglądasz nieziemsko 
- Tak myślisz? 
- Tak, pewnie Leon oszaleje 
- Ludmiła proszę nie mów tak, nie jestem z Leonem 
- Jak to? A to co mi mówiłaś?
- Rozmawialiśmy dziś i na razie nie będziemy się spotykać jako para 
- Okej rozumiem, ale może po dziś 
- Już nie kończ, dziś tylko dobra zabawa - blondynka przytaknęła i po kilku minutach byliśmy na miejscu, reszta już tam była i zajęli nam miejsca, kiedy tylko weszłam zobaczyłam wzrok Leona nie mógł oderwać ode mnie wzroku, usiadłam więc obok niego i otworzyłam kartę z drinkami, po chwili przyszedł kelner i wziął od nas zamówienie
- Maxi chodźmy zatańczyć- powiedziała Naty i wyrwała Maxiego do tańca, tak też zrobili inni, przy stoliku zostałam tylko ja, Leon i Andres 
- No Viola wyglądasz cudownie - odezwał się Andres- normalnie jak weszłaś to każdy facet tu się odwracał za Tobą 
- Dziękuję Andres ale nie wydaje mi się 
- Oj wiem co widziałem - kątem oka widziałam minę Leona 
- Andres słuchaj idź zatańcz może kogoś poznasz ? - na szczęście nie musiałam go długo namawiać, od razu pobiegł na parkiet, a ja spojrzałam na Leona 
- Zrobiłaś to specjalnie? 
- Ale co?
- Violetta mam ochotę na coś patrząc a Ciebie 
- To na mnie nie patrz - mrugnęłam mu i poszłam na parkiet, przyłączył się do mnie jakiś chłopak, co jakiś czas patrzyłam w stronę Leona, mina mówiła wszystko za siebie. 

OKOŁO 2 W NOCY 
Bawimy się świetnie, niestety Cami i Broduey już poszli bo niestety trochę za dużo chłopa wypił, Maxi i Naty też się zaraz zbierają a ja bawię się cudownie, cały czas ktoś ze mną tańczy, oczywiście Leon jest wściekły ale nie daje tego po sobie poznać, ale kiedy zobaczyłam że podchodzi do niego jakaś dziewczyna i przymila się do niego to ja nie wytrzymałam i podeszłam do niego, z racji tego że nie było nikogo w pobliżu znajomego zaczęłam teatrzyk
- Hej piękny poznamy się? - zapytałam z uśmieszkiem i wystawiłam nogę na kanapę 
- Oj z chęcią - Leon momentalnie wstał i zabrał mnie na parkiet - Co to zazdrosna?
- A czemu?
- Momentalnie się zjawiłaś jak podeszła do mnie jakaś laska 
- No ty do mnie nie podchodziłeś to musiałam zadziałać - powiedziałam on się tylko uśmiechnął i zaczęliśmy tańczyć, trochę nas poniosło ale specjalnie dla nas dj puścił odpowiednią muzykę a my zaczęliśmy tańczyć coś w stylu bachaty, po skończeniu wszyscy tam obecni zaczęli bić nam brawo, ukłoniliśmy się więc i zeszliśmy z parkietu, żeby napić się kolejnego drinka. 
Po kilku chwilach postanowiłam że będę się zbierać do domu 
- Fran ja już będę lecieć - oznajmiłam przyjaciółce 
- Już? Ale sama?
- Tak, nie chcę nikogo wyciągać 
- No okej ale napisz jak wrócisz do domu 
- Dobrze, pożegnaj ode mnie resztę - powiedziałam i zebrałam swoją torebkę i wyszłam z klubu, byłam trochę pijana ale szłam prosto, obawiam się że rano będę się źle czuła, po chwili poczułam czyjąś rękę na sobie 
- Witaj piękna co tak sama chodzisz? - nie znałam tego chłopaka, zaczęłam się trochę obawiać 
- Cześć mógłbyś mnie zostawić? Nie mam ochoty na towarzystwo a zwłaszcza obcego 
- No daj spokój sama się prosisz tym jak wyglądasz o towarzystwo, wiem kim jesteś 
- Ciekawe 
- Każda panienka taka jak ty chce tylko jednego - powiedział i zaczął mnie ciągnąć za sobą, ja nie miałam tyle siły żeby mu się wyrwać, zaczęłam krzyczeć ale chłopak szybko zamknął moją buzię, i zaczął próbę całowania mnie, zaczęłam płakać i zaczęłam żałować że wyszłam z tego klubu... 

LEON 
Wróciłem z toalety i zobaczyłem że nie ma Violetty 
- Violeta już poszła? - zapytałem 
- Tak - odpowiedziała Fran - kazała przeprosić wszystkich ale była już zmęczona 
- Okej - szkoda że się nie pożegnała, ale bawiłem się dalej z resztą, po około 20 minutach Fran zaczęła być niespokojna 
- To dziwne, Violetta dawno powinna być w domu 
- Może zasnęła od razu? - zapytał Diego 
- Nie to nie możliwe, Violetta zawsze dotrzymuje słowa i odpisuje, zaczynam się martwić - mówiła dalej 
- Spróbuj do niej zadzwonić - zaproponowałem 
- No tak, nie pomyślałam - Violetta nie odebrała - Diego chodźmy jej poszukać 
- Pójdę z wami - powiedziałem, z nami poszedł też Andres, Ludmiła i Federico, rozdzieliliśmy się i szliśmy drogami którymi mogła iść Violetta, po chwili usłyszałem jakiś krzyk, pobiegłem szybko w tamtą stronę i to co zobaczyłem rozwścieczyło mnie, była to Violetta trzymał ją jakiś chłopak i chyba wiem czego od niej chciał, ale nie dam jej skrzywdzić, może nie jesteśmy razem ale to dalej moja księżniczka. 
- Zostaw ją! - krzyknąłem szybko, chłopak jakby się wystraszył, momentalnie odepchnął Violettę od siebie i uciekł ja szybko podbiegłem że zdołałem złapać Violettę 
- Leon - wydusiła z siebie kiedy odwróciła się w moją stronę 
- Już spokojnie jestem przy Tobie, dlaczego wyszłaś sama? 
- Przepraszam -wyszeptała tuląc się we mnie, po chwili dołączyła do nas reszta, nie pytali o nic kiedy zobaczyli że Violetta płacze, tylko ją przytulili odprowadziłem Violę do dom a tam miała się nią zając Ludmiła 
- Fede 
- Tak?
- Musimy znaleźć jednego gościa  
- To znaczy? 
- Ktoś chciał skrzywdzić Violettę - opowiedziałem Fede co widziałem, powiedział że pomoże podziękowałem i wróciłem do domu, mam nadzieję że znajdę tego gościa musi zapłacić za to co chciał zrobić.