- No widzę że Leon nas tylko nastraszył - zaśmiała się jego mama
- Lekarz prosił że jak państwo przyjedziecie żeby iść do niego do gabinetu
- Dobrze a gdzie ten gabinet?
- Na końcu korytarza
- Dobrze więc zaraz wrócimy - powiedział jego tata i wyszli, a my zaczęliśmy się śmiać, złapałam Leona za rękę i tak siedziałam obok rozmyślając co dalej
- Leon, dlaczego podałeś mnie jako numer kontaktowy?
- Tylko twój numer mi wtedy się przypomniał, pamiętam jak upadłem chyba straciłem przytomność ocknąłem się w karetce ale tak nie do końca, mam przebłysk że chcieli ode mnie numer do bliskiej osoby i z automatu podałem twój
- Mam nadzieję że już taki wypadek nie będzie miał miejsca
- Jeśli będziesz ze mną obiecuję że już nic sobie nie zrobię - powiedział i uśmiechnął się, widziałam że czego na odpowiedź więc pochyliłam się nad nim i cmoknęłam jego usta
- Obiecuję że nigdy Cię nie zostawię - wyszeptałam w jego usta on się tylko uśmiechnął i ścisnął jeszcze bardziej moją dłoń.
3 DNI PÓŹNIEJ
W studio nikt nie wiedział co się stało Leonowi, oczywiście oprócz Ludmiły i Fede dziś Leon już wraca, na szczęście nic poważnego mu się nie stało i może wrócić do tańca i śpiewu normalnie. Jesteśmy razem ale znowu jak na razie w tajemnicy przed innymi, powiemy im kiedy przyjdzie na to dobry moment.
- Kochani widzę że jesteście wszyscy więc zaczynajmy - powiedział Pablo - zacznijmy może od sceny Violetty i Leona kiedy zrozumieli że coś do siebie poczuli - więc nie czekając długo weszliśmy na scenę i zaczęliśmy grać
- Super dzieciaki, jesteście naprawdę wiarygodni jeśli tak to zagracie na scenie przed publicznością uwierzą wam że ta historia to prawda - powiedział Pablo - a teraz zapraszam całą resztę na scenę i grajcie
Po próbie jak się okazało było już strasznie późno
- Rany już 18 - powiedziała Cami patrząc na zegarek
- No dziś się przedłużyło - dodała Naty - ale widzę że miedzy wami chyba jest okej - dodała patrząc na mnie i Leona
- Tak, porozmawialiśmy i jest okej i obiecujemy że to się już nie powtórzy
- No mamy taką nadzieję - powiedział Diego i wszyscy się przytuliliśmy
- Chodź podwiozę Cię do domu - powiedział Leon
- Nie trzeba przejdę się
- Chyba żartujesz nie będziesz chodzić sama
- Verdas nie rozkazuj mi - powiedziałam, chyba zrozumiał
- Okej tak chcesz się bawić - powiedział ze swoim uśmieszkiem na twarzy podszedł do mnie podniósł mnie i przerzucił przez ramię i zaczął iść w stronę auta, wszyscy się na nas patrzyli bałam się że moja spódnica za bardzo się podniosła ale Leon zadbał o to żeby nikt za dużo nie zobaczył, kiedy podeszliśmy do jego auta wrzucił mnie na tylne siedzenia i sam wsiadł do przodu i jechał gdzieś przed siebie, po chwili zrozumiałam gdzie jedziemy
- Leon ja tylko żartowałam
- Ciii słowo padło - zaśmiał się i stanął nagle, dojechaliśmy na totalne pustkowie, a dokładnie na teraz który jest własnością rodziców Leona nic tutaj nie ma tylko polna droga, Leon wysiadł z auta i wszedł do niego znów tylko ty razem do tyłu nie zastanawiając się długo zaczął mnie całować
- Dobrze że masz spódniczkę - wyszeptał między pocałunkami
- A to czemu?
- Bo mogę zrobić tak - powiedział i ściągnął mi majtki swoje spodnie też trochę opuścił, założył co trzeba i zrobiliśmy to pierwszy raz w samochodzie, nie powiem nawet było dobrze Leon ma dużo miejsca z tyłu więc nie musieliśmy się cisnąć. Po skończonej zabawie Leon wyciągnął koc i rozłożył na polanie położyliśmy się na nim i obserwowaliśmy gwiazdy.
FRANCESCA
Po próbie postanowiliśmy że ja, Diego Cami i Broduey pójdziemy na jakiegoś drinka, kiedy wychodziliśmy ze studia usłyszeliśmy krzyk i śmiech, a nagle zobaczyliśmy Leona który niósł Violettę przerzuconą przez ramię, zdziwiło nas to bo jeszcze kilka dni temu skakali sobie do gardeł
- Niesamowite jacy oni są zmienni
- To prawda, a wystarczy jakaś błahostka i będą się kłócić
- Oby tak nie było bo przedstawienie nam nie wypali - powiedział Diego - a teraz chodźmy się zabawić jutro mamy wolne a potem znowu treningi
- Tak masz rację Diego idziemy się bawić - dodał Broduey, dołączyli się do nas jeszcze Naty, Maxi, Ludmiła i Fede, a do Violetty i Leona nie szło się w ogóle dodzwonić, jestem ciekawa dlaczego.
Koło 2.30 postanowiliśmy że idziemy już do domu, postanowiłam z Diego że spacer dobrze nam zrobi, niedaleko naszego mieszkania dostrzegłam znajome auto
- Diego jakieś takie to auto znajome nie sądzisz?
- Przecież to samochód Leona, ale co on tutaj robi o tej porze - powiedział Diego i nagle usłyszeliśmy jakiś śpiew po czym od strony parku szli Violetta i Leon zadowoleni i śpiewali piosenkę na występ
- Dziwna pora jak na próbę
- Zgadzam się z Tobą - mieliśmy już do nich podejść ale nagle skończyli śpiewać i tańczyć i stanęli blisko siebie i pocałowali się, a po chwili wsiedli do auta i odjechali
- Diego no nie wierzę, oni musieli do siebie wrócić
- Na to wygląda - powiedział o dziwo szczęśliwy Diego
- No to juto im musimy pogratulować - dodałam i poszliśmy już do naszego mieszkania.
VIOLETTA
Wieczór i połowa nocy była cudowna, spędziłam ją razem z Leonem, na koniec pojechaliśmy do parku i spacerowaliśmy alejkami, śpiewaliśmy, tańczyliśmy było po prostu cudownie
- Kocham Cię - wyszeptał mi Leon kiedy byliśmy już przy samochodzie i skończyliśmy śpiewać
- Ja Ciebie też - odpowiedziałam i pocałowaliśmy się, po czym wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do domu Leona, ja oczywiście napisałam Angie wcześniej wiadomość że mnie nie będzie w domu, żeby się nie martwiła widzę że ma jakiś gorszy czas ostatnio pewnie też dlatego że nie ma z nami taty i rzadko z nim rozmawiamy
- Viola co jest posmutniałaś - zobaczył to Leon
- Myślę o tacie, czemu tak mało się odzywa, jest jakiś inny
- Może coś się stało tam na miejscu, może coś się wysypało wiesz jak jest na budowach
- Tak wiem ale to nie jest jego zachowanie w ogóle, nigdy taki nie był, nie pozwalał nam wychodzić z domu
- Violu mamy 23 lata twój tata też jest już starszy i będzie inny niż kilka lat temu, on też dorósł i zrozumiał że nie jesteście już dziećmi
- Federico mi mówił to samo
- No właśnie więc coś w tym jest, a teraz nie przejmuj się wszystko będzie dobrze
- Dziękuję Ci, przy tobie zawsze jestem spokojniejsza
- Taki mój urok - powiedział - a teraz chodź już się przytul i idziemy spać, gdzieś Cię jutro zabiorę
- A gdzie?
- Niech to będzie niespodzianka - powiedział, przytulił się mocniej do mnie i poszliśmy spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz