Szłam do studio dziś trochę wcześniej bo chciałam przećwiczyć piosenkę
- O cześć - usłyszałam za sobą, odwróciłam się i zobaczyłam Annę
- Cześć, co chcesz?
- Chcę porozmawiać o Leonie możemy?
- Nie wiem czy chcę
- Proszę
- No dobrze, czego chcesz?
- Chciała bym do niego wrócić i wiem że on też chce do mnie wrócić w końcu spotykamy się od pewnego czasu wieczorami jeśli wiesz o czym mówię
- Taaak domyślam się- kiedy to powiedziała łzy napłynęły mi do oczu.. czyli jednak byłam zabawką
- No a skoro on się tak dla mnie zmienił to chcę go odzyskać pomożesz mi?
- Wiesz przepraszam ale nie - powiedziałam i odeszłam od niej już bez słowa... Czyli to prawda Leon i ona na pewno będą znowu razem...
Kiedy weszłam do studia od razu poszłam się przebrać na próbę
- Violetta możemy pogadać? - usłyszałam jego głos
- Nie mamy o czym
- Jak nie mamy?
- Idź do tej swojej Anny
- Jakiej mojej co ty znowu wymyślasz?! - Leon podniósł głos
- nie będziemy tak rozmawiać - chciałam odejść ale złapał mnie za przedramię i to całkiem mocno i pociągnął do siebie
- Możesz mi powiedzieć o co Ci chodzi?
- Co już wiem wszystko, byłam dla Ciebie tylko zabawką! - krzyknęłam już
- Słucham?
- Spotkałam się z tą twoją Anną i powiedziała mi jak to ostatnimi czasy spędzaliście wieczory
- Chyba jej nie uwierzyłaś
- A czemu miała bym nie wierzyć?! Jesteś taki sam jak inni faceci, okropny i chodzi Ci tylko o jedno! - znowu krzyknęłam i wywiązała się pomiędzy nami spora kłótnia, słychać nas było chyba wszędzie bo zlecieli się nasi przyjaciele i zaczęli nas rozdzielać.
- Co tu się dzieje? - zapytał Maxi - odbiło wam?
- Chyba jemu - powiedziałam
- Mi? Spójrz na siebie to ty coś wymyślasz
- O nie
- Dobra już spokój, albo się ogarniecie albo idziemy do Pablo
- Dobrze już dobrze ale niech on się do mnie nie zbliża kiedy to nie jest konieczne
- Jak sobie życzysz - powiedział Leon i odszedł, ja zrobiłam to samo, ale niestety zaraz zaczęła się próba i musieliśmy udawać że wszystko jest w porządku.
LEON
Anna przegięła kłamiąc Violettcie, nigdy w życiu do niej nie wrócę po tym co mi zrobiła, jest najgorszą osobą jaką kiedykolwiek poznałem, muszę się z nią rozmówić więc po zajęciach postanowiłem się z nią spotkać
- Co ty robisz co?
- Ja nic, o co Ci chodzi?
- Dlaczego okłamałaś Violettę?
- Żeby nam czasem nie przeszkadzała
- W czym?
- Jak w czym, Leon skarbie ja wiem że mnie dalej kochasz
- Nie! Jesteś najgorszą osobą jaką znałem
- Dlaczego tak mówisz?
- Po tym co mi zrobiłaś
- Oj Leon powinieneś mi dziękować zobacz jak teraz wyglądasz, jesteś seksi
- Daj mi spokój dziewczyna nigdy do Ciebie nie wrócę
- Leon
- Nie Anna zniknij z mojego życia i nigdy nie wracaj, zniszczyłaś mi życie po raz drugi ty zawsze będziesz sama nikogo sobie nie znajdziesz jak będziesz tak postępować i wiesz co chyba muszę Ci podziękować za jedno że jestem teraz jaki jestem, bo mam wspaniałych przyjaciół a ty? ty nie masz nikogo i zawsze tak będzie ! - powiedziałem wściekły i odszedłem od niej, wybrałem się na tor motokrosowy żeby się wyluzować, co się okazało nie najlepszym pomysłem będąc w takich nerwach...
ANNA
Po słowach Leona zrozumiałam kilka rzeczy... ma rację nie mam nikogo i byłam okropna... postanowiłam iść porozmawiać z Violettą wiedziałam gdzie mieszka bo raz przez przypadek zobaczyłam więc poszłam do niej, była bardzo zdziwiona widząc mnie u siebie w pokoju
- Czego chcesz? I skąd wiesz gdzie mieszkam?
- Violetta przyszłam Cię przeprosić - widziałam że była w szoku - to z Leonem, kłamałam
- Co dlaczego?
- Chciałam go mieć dla siebie... a teraz wiem że to był błąd powiedział mi kilka rzeczy które niestety są prawdą uświadomiłam to sobie
- Anno nie rozumiem
- Wiesz jestem okropna i zawsze byłam... upokorzyłam go kiedyś z resztą nie tylko jego, ale chcę to naprawić dlatego tutaj jestem
- Wiesz nie spodziewałam się tego po tobie ale przyjmuję przeprosiny
- Wiesz zasługujesz żeby być z Leonem szczęśliwa on Cię kocha - kiedy to powiedziałam Violetta uśmiechnęła się i podziękowała i kiedy miała coś powiedzieć zadzwonił jej telefon
~Halo? Co? Ale jak gdzie? Dobrze zaraz będę
- Coś się stało? - zapytałam bo widziałam że nie za dobrze z nią
- Leon miał wypadek jest w szpitalu
- Matko... to moja wina...
- Nie mów tak ale teraz wybacz muszę do niego jechać
- Zawiozę Cię mam auto - niechętnie się zgodziła, przynajmniej tak mogę się przydać. Podwiozłam ją pod szpital i odjechałam zacząć zupełnie inne życie z dala od Buenos Aires.
VIOLETTA
Kiedy odebrałam telefon i dowiedziałam się że Leon miał wypadek wystraszyłam się, przecież on zawsze był taki ostrożny... Anna podwiozła mnie pod szpital i szybko pobiegłam do recepcji
- Dzień dobry nazywam się Violetta Castillo dostałam telefon że przywieziono tutaj Leona Verdasa gdzie go znajdę?
- A pani to?
- Jego dziewczyna
- Dobrze już sprawdzam, tak jest na 3 piętrze na oddziale powypadkowym pokój numer 45
- Dziękuję - odpowiedziałam i szybko pobiegłam na wskazane przez recepcjonistkę miejsce oczywiście w międzyczasie zadzwoniłam do mamy Leona, nic nie wiedziała o wypadku co dziwne dlaczego dzwonili tylko do mnie?
Po chwili znalazłam się pod odpowiednim pokojem i weszłam do niego, był tam akurat lekarz
- Dobrze panie Leonie jak na razie wszystkie badania wyszły dobrze, ale musi pan u nas zostać bo nigdy nie wiadomo co przyniesie los
- Rozumiem
- Dzień dobry a pani to pewnie Violetta?
- Tak to ja
- Dobrze że pani jest, pacjent podał panią jako numer kontaktowy, czy powiadomiła pani już rodziców Leona?
- Tak są w drodze
- Super więc jak się zjawią to niech przyjdą do mojego gabinetu na końcu korytarza
- Jasne - powiedziałam i lekarz wyszedł, podeszłam do łózka Leona i zobaczyłam go trochę poobijanego
- Violetta
- Matko święta Leon co się stało?
- To nic, byłem trochę zły poszedłem na tor
- Leon przecież Cię prosiłam żebyś nie jeździł jak jesteś wściekły
- Tak wiem przepraszam...
- Rozmawiałam z Anną - kiedy to powiedziałam Leon spoważniał
- Czego jeszcze od Ciebie chciała?
- Przeprosiła mnie - był w szoku kiedy to powiedziałam- ona mnie tu przywiozła i kazała Ci przekazać że nie już więcej jej nie zobaczysz
- Jedyny plus tej sytuacji
- Wiesz może być więcej plusów
- Słucham? - zapytał jeszcze bardziej w szoku
- Wiesz Anna przyznała się że kłamała, strasznie Cię przepraszam że jej uwierzyłam..
- Już nic nie mów chodź tu do mnie - powiedział i powoli rozłożył ręce, więc przytuliłam się do niego czuję się bezpiecznie w jego ramionach i mam nadzieję że nic mu nie będzie, podniosłam się delikatnie i patrzyłam w jego oczy on uśmiechnął się lekko przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował, oderwaliśmy się od siebie kiedy do sali weszli jego rodzice.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz