środa, 13 grudnia 2023

Rozdział 5 "W końcu sam na sam"

Czekamy właśnie na wejście do sali ze sceną gdzie ma odbyć się konkurs, zobaczyliśmy po chwili żę do studio ktoś wchodzi 
- No nie wierzę - powiedziałam, a cała reszta popatrzyła w tą samą stronę co ja 
- No nie, Camila! - krzyknęła Fran i pobiegła do niej i przytuliła się. Za nią wszedł Broduey, Maxi i Naty 
- Jejku kiedy wróciliście? - zapytałam w końcu 
- Przed chwilą i mamy dobre wieści, zostajemy już do końca roku - powiedział Maxi 
- Ale super, bierzecie udział w konkursie? - zapytała Ludmiła 
- W jakim konkursie?
- Studio organizuje konkurs na to kto będzie ich gwiazdami bo mamy teraz swoją wytwórnię i wybiorą 3 osoby które podpiszą kontrakt a teraz wybiorą 2 osoby które pojadą nas reprezentować w Madrycie w międzynarodowym konkursie - powiedziała szybko Fran 
- O matko ale my nic nie mamy przygotowanego - powiedziała Naty 
- No właśnie a poza tym my dopiero wróciliśmy nie będziemy nikomu się teraz wtrącać - dodał Maxi 
- Dokładnie, popatrzymy na was - zaśmiała się Cami. 
- Zapraszam wszystkich - powiedział jeden z oceniających i otworzył nam drzwi - to może pierwszy Leon Verdas, powiedział a Leon wszedł na scenę i zaczął śpiewać piosenkę której jeszcze nie słyszałam, była piękna, później każdy z nas po kolei występował i przyszła kolej na mnie, zestresowałam się i kiedy byłam z tyłu podszedł do mnie Leon 
- Nie stresuj się, będziesz świetna tak jak zawsze z resztą 
- Dziękuję - odpowiedziałam i przytuliłam się do niego, on mnie tak dobrze traktuje a ja do niego się nie odzywam. Dodało mi to dużo otuchy i wyszłam na scenę i dałam z siebie wszystko. 

Czekamy właśnie na ogłoszenie wyników nie mogę się doczekać nakręciłam się strasznie na ten wyjazd. 
- Dobrze moi drodzy - zaczął Pablo - mam tutaj wyniki kto będzie nagrywał płytę oraz kto pojedzie do Madrytu, a więc płytę będzie nagrywać, Ludmiła Ferro, Leon Verdas oraz Violetta Castillo- kiedy to usłyszałam byłam szczęśliwa i od razu wtuliłam się w Diego 
- Gratuluję mała - wyszeptał mi do ucha 
- A teraz uwaga pierwszą osobą która pojedzie do Madrytu to Violetta Castillo natomiast druga osoba to Leon Verdas gratulację dzieciaki i życzę powodzenia, po lekcjach przyjdźcie do mnie powiem wam co i jak - zamurowało mnie jak to usłyszałam, nie tak to miało wyglądać... 
- No proszę proszę kto by się spodziewał - usłyszałam Gery 
- Gery o co Ci znowu chodzi ?
- Pieprzona córeczka tatusia 
- Gery przestań - wtrącił się nagle Leon - daj jej w końcu spokój 
- Nigdy, nie widzisz jak ona manipuluje wszystkimi?
- Jedyną osobą która tu kimś manipuluję jesteś ty 
- Dobra, dobra już spokojnie - wtrącił się Diego - Gery lepiej będzie jak już pójdziesz 
- Idioci - dodała odchodząc 
- Nie przejmuj się nią - powiedział Leon 
- No właśnie po praz pierwszy zgadzam się z Leonem 
- Łał dzięki, a w zasadzie miałbym do Ciebie sprawę 
- O proszę ciekawie się zapowiada 
- Ponieważ chłopaki wrócili to chciałbyś znowu być w zespole?- Leon mnie zaskoczył czyżby zaczął akceptować Diego? 
- Przemyślę to dobra? 
- Jasne, a teraz mogę zabrać Violettę? Do Pablo oczywiście - zapytał Leon, coś mi tu nie gra on jest dla niego za miły 
- Tak, tylko łapy przy sobie 
- Tak, tak nie martw się - odpowiedział i poszliśmy do gabinetu Pablo, musieliśmy na niego poczekać ponieważ przyszedł ktoś nowy. 
- Zobacz w końcu sam na sam - zaczął Leon 
- Leon daj spokój 
- Violetta nie uważasz że to przeznaczenie? 
- To znaczy?
- Będziemy sami możemy się poczuć tak jak kiedyś - powiedział i złapał mnie za rękę 
- Leon proszę Cię 
- Violetta proszę Cię będziemy sami nikt się o niczym nie dowie, zabawmy się trochę 
- Leon to szalone - miał już coś powiedzieć ale wszedł już Pablo i opowiadał nam wszystko jak to ma wyglądać. Leon dał mi szaloną propozycję ale może zgodzę się na nią w końcu nikogo tam  z nami nie będzie możemy robić co chcemy, co się stanie tam zostanie tam. 

Kiedy wróciłam do domu od razu do mojego pokoju wpadła Ludmiła 
- Violetta i jak? 
- Co?
- No cieszysz się?
- Z tego że wygrałam tak
- Nie o tym mówię 
- A o czym?
- Czy cieszysz się że lecisz tam z Leonem?
- Sama nie wiem Ludmiła 
- Violetta przecież wiem jak jest niby go unikasz ale tak na prawdę go pragniesz
- Aż tak to widać?
- Ja to widzę bo mieszkam z Tobą i widzę jak się zachowujesz przy Diego a jak przy nim zastanów się czy chcesz żeby to tak wyglądało. 
- Ludmiła to jest ciężkie
- Ciężkie to jest życie z moją matką 
- Serio? Przecież ona jest taka miła 
- Chyba dla Ciebie, uwierz mi nie ufaj jej nie warto znam ją od urodzenia i nie jest taka na jaką wygląda 
- Dlaczego mi to mówisz?
- Wiem że nie rozmawiasz z tatą ale może to dobry moment żeby mu powiedzieć 
- Ludmiła nie, nie mam zamiaru o nim rozmawiać a tym bardziej z nim, wybacz ale jak chcesz załatw to sama. - powiedziałam a blondynka wyszła z mojego pokoju, ja natomiast zaczęłam się pakować ponieważ jutro zaraz po zajęciach jedziemy na lotnisko i lecimy do Madrytu. 
 
NASTĘPNY DZIEŃ
PRISCILLA 
Dziś dopnę swego, pozbędę się raz na zawsze tej Angie, poprosiłam mojego znajomego o pomoc i przeciął kable od hamulców w jej samochodzie. Obserwowałam sytuację z ukrycia jak to się skończy, za kilka dni mam wziąć ślub z Germanem i nie wyobrażam sobie że ona tam będzie. 
Kiedy zobaczyłam że zbliża się do samochodu to schowałam się bardziej, ale to co zobaczyłam zamurowało mnie, moja dziecko wsiada z nią do auta 
- Nie Angie stój ! - zaczęłam krzyczeć 
- Mama?
- Angie zatrzymaj samochód 
- Nie mogę! - zaczęła krzyczeć a ja zaparłam się i zatrzymałam auto Angie i szybko wyprowadziłam z niego moją córkę 
- Mamo co ty zrobiłaś?! 
- Nie ja przepraszam.... 
- Priscilla czy ty coś majstrowałaś przy moim aucie?
- Ja przepraszam... - powiedziałam i rozpłakałam się, teraz sobie uświadomiłam co robię i jakim człowiekiem jestem, mój były mąż miał rację..
- Mamo ty już kompletnie zwariowałaś musisz iść się leczyć 
- Tak, tak kochanie masz rację 
- Priscilla dlaczego to zrobiłaś? - zapytała mnie Angie 
- Chciałam się Ciebie pozbyć, nie chciałam żebyś zabrała mi Germana 
- Zwariowałaś?! Nie chciałam Ci nikogo zabrać, German jest oszustem i nie mogła bym być z takim człowiekiem 
- Przepraszam - powiedziałam i rozpłakałam się... teraz jak German się o tym dowie to z nami koniec...  

GERMAN 
Kiedy dowiedziałem się co się stało, od razu zerwałem z Priscillą ale pomogłem jej znaleźć dobrego lekarza do jej problemów. Umówiłem się też z jej byłym mężem, przyjedzie tutaj i zdecydujemy czy Ludmiła poleci z nim czy zostanie tutaj u mnie w domu, zacząłem j traktować jak prawdziwa córkę i pozwolę jej tu mieszkać ile będzie chciała, z nią chociaż mam dobry kontakt, Violetta dalej jest na mnie wściekła. Dobrze że jest w Madrycie może jak wróci to coś się zmieni... 
- Panie Germanie możemy porozmawiać?
- Jasne Ludmiła wejdź 
- Co będzie dalej?
- Nie mam pojęcia, a co byś chciała żeby było dalej? Chcesz tutaj zostać? 
- Bardzo bym chciała 
- Wiesz pokochałem Cię tak jakbyś była moją córką i możesz zostać tutaj ile chcesz 
- Dziękuję proszę pana 
- Mów mi po imieniu już tyle się znamy że powinnaś tak mówić 
- Dobrze - powiedziała i przytuliła się do mnie, strasznie mi brakuje tych przytuleń ze strony Violetty, ale na to będę musiał jeszcze długo poczekać...
 
VIOLETTA 
Dolecieliśmy na miejsce i właśnie zwiedzamy sobie miasto, jest tutaj na prawdę cudownie się bawię z Leonem 
- Cieszę się że jesteśmy tutaj razem - powiedział nagle i stanął przede mną 
- Ja też i nie wyobrażasz sobie jak 
- Violetta co będzie z nami?
- Jak to co? Wiesz jak to się zawsze kończy 
- Może musimy przestać się bać i spróbować?
- Ale co z Diego?
- A kochasz go? - i tu mnie zatkało, nie wiedziałam co odpowiedzieć, nie mogę powiedzieć tak ale nie mogę tez powiedzieć nie... 
- Nie wiem Leon, nie umiem Ci odpowiedzieć 
- A mnie kochasz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz