środa, 13 grudnia 2023

Rozdział 4 "Jak mogłeś mi to zrobić?"

Minęły 2 miesiące z Leonem nie utrzymuje już kontaktu z Diego jest coraz lepiej nie kłócimy się i zaczynam uważać że to dobry partner na całe życie. Schodzę właśnie z góry i słyszę jakąś rozmowę w kuchni. 
- German jak mogłeś jej nie powiedzieć prawdy?! Przyjechałam tutaj tylko z myślą że Violetta zna prawdę 
- Angie przepraszam ale nie mogłem jej powiedzieć 
- German jak nie mogłeś? To kim ty jesteś? Śmiesz się nazywać jej ojcem?
- Angie to nie twoja sprawa, zapomnij o tym
- Nie German jeśli ty jej nie powiesz że udawałeś Jeremiasza i śledziłeś ją to ja to zrobię! 
- Słucham? - weszłam w końcu do pomieszczenia
- Violetta 
- Jak mogłeś mi to zrobić? To przez Ciebie Angie wyjechała i nie raczyłeś mi powiedzieć? Udawałeś że nie wiesz co się dzieje 
- Violetta córeczko przepraszam 
- Nie nic co teraz zrobisz czy powiesz nie sprawi że Ci wybaczę - powiedziałam z płaczem i wyszłam, wpadłam tylko na Priscillę 
- Violu co się dzieję 
- Nie nic, przepraszam muszę iść 
- Viola poczekaj - powiedziała i przytuliła mnie - nie wiem co się stało ale mam nadzieję że będzie dobrze 
- Dziękuję pani - odpowiedziałam i po chwili wyszłam z domu już spokojniejsza. 
 
PRISCILLA 
Ciekawe co tej dziewusze znowu się stało, weszłam do kuchni i zobaczyłam tam Germana razem z tą Angie, same problemy mam z nią muszę się jej pozbyć 
- Angie? A co ty tu robisz? I co się stało Violettcie?
- Nic takiego 
- No nie wierzę jeszcze nawet jej będziesz kłamał?
- German o co chodzi?
- Kiedyś zrobiłem coś głupiego i Violetta się o tym dowiedziała i jest zła. 
- Rozumiem że to z nią wyjaśnisz? - zapytałam Germana 
- Tak załatwię to - odpowiedział i wyszedł 
- Angie proszę Cię nie przychodź tutaj przez jakiś czas
- Co? Dlaczego?
- Jak przychodzisz to są same problemy 
- No nie wierzę 
- Angie wyjdź - powiedziałam stanowczo a ona w końcu wyszła, muszę obmyślić jakiś plan żeby w końcu dała nam spokój.  

LEON 
Nie mogę patrzeć dalej na Violettę jak jest szczęśliwa z kimś kto ją oszukuję ale oczywiście nikt mi nie wierzy, muszę w końcu jakoś udowodnić swoją rację 
- Leon, Leon - no nie znowu ona 
- Gery 
- Co porabiasz 
- A nie widzisz? 
- Leon wiem głupie pytanie ale chciałam zapytać 
- Gery nie daj mi święty spokój, mam dosyć tego że za mną łazisz 
- Ale Leon 
- Nie, nic do mnie nie mów 
- Dlaczego tak, mnie nie lubisz?
- Gery ty tak serio? Zniszczyłaś moją relację z Violettą, rozpowiadasz same kłamstwa na nasz temat nie podobasz mi się i nie kocham Cię i nie pokocham za to jaka jesteś rozumiesz?
- Tak - odpowiedziała i odeszła a ja mam w końcu spokój.Postanowiłem że postaram napisać się jakąś piosenkę, chociaż ostatnio ciężko mi to idzie, jeszcze dziś jest finał konkursu który zdecyduje kto dostanie szansę na nagranie swojej płyty. Wszedłem do sali i wziąłem gitarę i zacząłem coś grać w końcu coś mi wpadło do głowy i wyszła mi całkiem spoko piosenka nie wiarygodne że wystarczyło tylko pomyśleć o Violettcie. 
- O Leon dobrze że Cię widzę 
- Dzień dobry panie Germanie coś się stało?
- Tak chodzi o to że skrzywdziłem Violettę swoim kłamstwem 
- Rozumiem 
- Chciałbym żebyś z nią porozmawiał 
- Wie pan co z chęcią ale Violetta ze mną nie rozmawia 
- Co?
- Wyszło pewne nieporozumienie 
- Rozumiem,  ale chciałbym Cię prosić żebyś ją chronił wiem jak Ci na niej zależy 
- Zawsze staram się to robić
- Dziękuję Leonie  - powiedział i zostawił mnie samego, dlaczego przyszedł akurat do mnie a nie poszedł z tym do Diego, może go nie lubi? 

VIOLETTA 
Diego wyciągnął mnie na randkę i całkiem dobrze mi to zrobiło odreagowałam trochę od tego czego się dowiedziałam, nie jestem zła na Angie chociaż mogła mi powiedzieć od razu... Nie mam ochoty rozmawiać z tatą i nie sądziłam że mogę się tak od niego oddalić. 
- Violetta słyszałaś co twój tata załatwił?
- Nie, przecież wiesz że z nim nie rozmawiam 
- No tak, przepraszam. Ale posłuchaj Ci którzy wygrają konkurs wylecą do Madrytu i będą reprezentować studio na koncercie międzynarodowym 
- O łał 
- Na pewno nie chcesz wziąć udziału?
- Diego sam wiesz jak Gery zareagowała 
- Tak wiem ale nie będą nas oceniali nauczyciele tylko osoby z zewnątrz więc nikt nie będzie wiedział że jesteś córką właściciela studia 
- Wiesz co to całkiem dobry pomysł, jakbym wygrała mogła bym odreagować 
- No właśnie a jak ja bym też wygrał to moglibyśmy razem spędzić trochę czasu - powiedział i pocałował mnie, całkiem fajna propozycja i skorzystam z niej skoro i tak nikt nie będzie wiedział kim jestem nie będzie mnie faworyzował. 

GREGORIO 
Kiedy zobaczyłem znamię Diego zrozumiałem że może być moim synem, ale czemu jego matka mi o tym nie powiedziała. Postanowiłem odnaleźć do niej numer i zadzwonić. Puki co wszystko się zgadza, znamię i samo to że chłopak żeby się odstresować idzie tańczyć, zupełnie jak ja w młodości.
Kiedy odnalazłem numer do Hiacynty zadzwoniłem 
~Tak słucham? - usłyszałem jej piękny jak zawsze głos 
~Cześć tu Gregorio, pamiętasz mnie?
~Ehh ciężko by było o Tobie zapomnieć 
~Mam do Ciebie pytanie tylko odpowiedz szczerze 
~Po tylu latach czego chcesz? - zapytała już zła 
~Poznałem chłopaka, dołączył do nas do studio, ma takie samo znamię jak moje, Diego czy to mój syn? ~Gregorio 
~Hiacynta proszę powiedz mi prawdę - poprosiłem i czekałem dość długo na odpowiedź z jej strony, bałem się usłyszeć cokolwiek 
~Gregorio, tak Diego to twój syn 
~Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
~Zniknąłeś tak nagle nie wiedziałam czy chcesz mieć ze mną jakiś kontakt 
~Przecież bym wrócił pomógł bym Ci 
~Gregorio skończmy tą rozmowę 
~Mogę mu powiedzieć?
~A nie zostawisz go?
~Obiecuję że nie, chcę się zająć moim synem - Hiacynta na szczęście się zgodziła teraz tylko jak ja mam mu to przekazać, nie wiedział kto jest jego ojcem przez 22 lata i nagle się pojawię? Muszę to dobrze przemyśleć.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz