wtorek, 23 maja 2023

Rzdział 27

Będąc już pod blokiem trochę się zawahałam ale wpisałam kod i weszłam na klatkę, kiedy byłam pod jego mieszkaniem nie myśląc nacisnęłam klamkę i drzwi okazały się być otwarte, weszłam powoli do środka było ciemno świeciła się tylko lampka w salonie więc weszłam dalej. Leon siedział na balkonie oparty o okno, w ręce trzymał butelkę chyba whisky 
- Leon co ty robisz?
- Violetta? A co ty tu robisz? 
- Francesca powiedziała mi prawdę 
- Po co? 
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?
- Próbowałem, ale nie chciałaś ze mną rozmawiać, a teraz jesteś szczęśliwa z kimś innym, nie mogę Ci tego zepsuć - powiedział i wziął łyka z butelki 
- Mogę? - zapytałam i wyciągnęłam rękę żeby oddał mi butelkę, a on mi ją dał więc ja ją rozwaliłam 
- Co ty robisz?! - zapytał wściekły 
- Ratuje Cię - powiedziałam i po prostu wbiłam się w jego usta i zaczęłam rozpinać jego koszulę, on za to znalazł zamek na mojej sukience i rozpiął go szybko, następnie ściągnęliśmy z siebie ubrania i przenieśliśmy się do salonu gdzie doszło pomiędzy nami do zbliżenia. 

LEON
Rano przebudziłem się i pierwsze co zobaczyłem to to że leżę na podłodze okryty kocem a obok mnie leży Violetta i to wtulona we mnie, zobaczyłem że też się przebudza 
- Myślałem że mi się to śniło - powiedziałem kiedy tylko zobaczyłem jej uśmiech 
- Czyli pamiętasz?
- Nie mógłbym nie pamiętać - powiedziałem i pocałowałem ją i znowu mogłoby pomiędzy nami do czegoś dojść ale usłyszałem dzwonek do drzwi 
- Leon! Jesteś tam? 
- To Diego - powiedziałem i szybko się zerwaliśmy, Violetta pozbierała swoje rzeczy i pobiegła na górę, ja narzuciłem na siebie tylko dresy i poszedłem otworzyć 
- Stary jak dobrze że nic Ci nie jest 
- Diego, a co ty tu robisz?
- Jesteśmy z Fran na spacerze z Marco i stwierdziłem że wpadnę zobaczę co u Ciebie 
- Jak widzisz wszystko w porządku, a teraz przepraszam ale muszę się zbierać 
- Okej, ale jakby co to dzwoń 
- Jasne dzięki - powiedziałem i zamknąłem drzwi, i odetchnąłem z ulgą, po chwili Violetta zeszłą do mnie, miała na sobie tylko moją koszulę, wyglądała pięknie 
- Pięknie wyglądasz 
- Dziękuję ty z tymi rozczochranymi włosami wyglądasz całkiem przystojnie 
- A wiesz co, mam pewien pomysł 
- Jaki?
- Chodź pod prysznic 
- Nie no Leon 
- Nic nie mów - zacząłem ją całować, a potem podniosłem ją i zaniosłem do łazienki gdzie spędziliśmy bardzo namiętne chwile. 

MIESIĄC PÓŹNIEJ
VIOLETTA 
Dalej zostałam w Argentynie, mam tu kilka prób i jeszcze występ. I nie spotykam się z Leonem, jesteśmy na relacji przyjacielskiej, a teraz jadę po Franka nie widzieliśmy się prawie dwa miesiące, bo zanim tu przyleciałam to Frank był na delegacji 
- Violetta 
- Frank, jesteś - powiedziałam i przytuliłam się do niego 
- Musimy porozmawiać wiesz 
- Wiem ale nie teraz, teraz zabieram Cię na kolację 
- Nie mogę mam dziś koncert 
- To mogę Ci potowarzyszyć?
- Jasne - powiedziałam 
- Nawet nie wiesz jak się stęskniłem - powiedział jeszcze raz i pocałował mnie, kiedy wychodziliśmy z lotniska zrobiło mi się niedobrze i musiałam pobiec do toalety. Od pewnego czasu źle się czuję ale wiem co to może znaczyć, znowu mogę mieć anemię więc znowu wzięłam się za siebie i dbam o zdrowie 
- Viola wszystko w porządku?
- Tak, po prostu wczoraj byłam na spotkaniu i chyba zjadłam coś nieświeżego - nie zadawał więcej pytań, tylko pojechaliśmy do mnie, zostawił swoje rzeczy i pojechaliśmy na koncert. 
 
Dziś śpiewam z Leonem,dogadaliśmy się i zagramy razem kilka koncertów
- Mogę? - usłyszałam zza uchylonych drzwi garderoby 
- Jasne wchodź - powiedziałam
- Świetnie wyglądasz - powiedział 
- Dziękuję - powiedziałam i do garderoby wszedł Frank- Leon to jest właśnie Frank
-Cześć miło Cię poznać - odpowiedział ze sztucznym uśmiechem
-Ciebie również, jesteś super piosenkarzem
-Dziękuję, to ja już pójdę - powiedział i zostawił nas samych
- Coś chciałeś?- zapytałam
- A tak, lepiej się czujesz? - powiedziałam, że tak mimo że wcale tak nie było... Mam nadzieję że przejdzie mi i w trakcie występu nie będę musiała wybiegać do toalety 

FRANCESCA 
Siedzę z moim synkiem na kanapie i czekam na transmisję koncertu Violetty i Leona, fajnie że pogadali i się przyjaźnią a przynajmniej próbują, Leonowi to bardzo pomogło, przestał pić i wrócił do śpiewania. 
- Cześć słodziaki - powiedział Diego wchodząc do domu 
- Tata! - nasz synek już powoli zaczyna mówić i to jest takie super uczucie. 
- Co oglądacie? 
- Zaraz koncert się zaczyna siadasz do nas?
- Jasne, chodź mały na kolanka i oglądamy ciocię i wujka 
 
WIECZÓR
Mały już śpi i w końcu mamy czas dla siebie 
- Na reszcie sami - powiedziałam 
- Coś proponujesz? - zapytał Diego 
- Zrobiłam kolację, zjemy a później pójdziemy pod prysznic a później zobaczymy 
- Lubię Cię taką wiesz - powiedział - ale głodny nie jestem - powiedział i zaczął mnie całować, i oczywiście spędziliśmy super chwilę razem.  

2 DNI PÓŹNIEJ
VIOLETTA 
Siedzimy właśnie z Frankiem w salonie, dalej czuję się okropnie, po chwili znowu zrobiło mi się niedobrze i pobiegłam do toalety 
- Violetta wszystko okej? 
- Tak, tak 
- Może pojedziemy do szpitala?
- Nie trzeba - kiedy to powiedziałam poczułam się jeszcze gorzej i chyba zemdlałam bo obudziłam się w szpitalu. Pierwsze co zobaczyłam wściekłego Franka 
- Co się stało? 
- Może lepiej ty mi powiedz 
- Ale co?
- Jak to co? Powiedz mi kiedy się ostatnio widzieliśmy?
- Dwa miesiące temu 
- No właśnie to jakim cudem jesteś w 4 tygodniu ciąży?! 
- Co?
- To co słyszysz, z kim się puściłaś?! 
- Frank to nie tak 
- Dziwka! - krzyknął i wyszedł z sali, to niemożliwe że jestem w ciąży... Co ja teraz zrobię, co ja powiem reszcie... Uświadomiłam sobie że to dziecko Leona...
~Leon?
~Tak?
~Mógłbyś po mnie przyjechać? Jestem w szpitalu
~Jasne ale coś się stało? 
~Powiem jak przyjedziesz 
~Dobrze - rozłączyłam się i czekałam aż Leon przyjedzie, całkiem szybko mu to poszło, tylko jak ja mu to powiem.. 
- Viola co się stało?
- Leon ja nie wiem jak mam Ci to powiedzieć
- Najlepiej prosto z mostu
- Leon ja jestem w ciąży 
- Co?To znaczy, że mam zniknąć?
- Co? Dlaczego?
- Bo będziecie z Frankiem szczęśliwi, a ja nie będę mógł na to patrzeć
- Leon, ale to nie jest jego dziecko 
- Jak nie jego?
- Nie pamiętasz?
- Na prawdę? - zapytał
- Tak, wszystko wskazuje na ten dzień 
- Nie wiem co powiedzieć
- Może po prostu co czujesz? 
- Okej, a więc jestem w szoku ale bardzo ale to bardzo się cieszę - powiedział i przytulił mnie. Chyba to dobry znak 
-Co teraz będzie? - zapytałam
- Nie wiem, jakoś to powoli pójdzie do przodu. A na razie zabieram Cię znaczy was do siebie - i jak tylko dostałam wypis wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mieszkania Leona, po krótkiej rozmowie podjęliśmy decyzję że na razie nie będziemy mówić nikomu o ciąży, a tym bardziej że Leon jest ojcem.
Kiedy tak siedzieliśmy ktoś zadzwonił do drzwi, Leon poszedł otworzyć okazało się że to Fede i Ludmiła 
- Leon jest tutaj Violetta?
- Jest, wejdźcie 
- Violetta tutaj jesteś wszędzie Cię szukamy, co się stało?
- A co się miało stać?
- Pojechaliśmy do Ciebie ale tam był tylko wkurzony Frank, pakował swoje rzeczy a jak się zapytaliśmy o co chodzi to wykrzyczał że jesteś zwykła szmatą 
- Łał, niezły koleś - powiedział Leon 
- Violetta co się stało? 
- Rozstaliśmy się po prostu i chyba nie może się z tym pogodzić - powiedziałam coś co przyszło mi do głowy
- Jak coś to możesz na nas liczyć pamiętaj - powiedziała - Masz gdzie nocować?
- Może zostać tutaj - powiedział Leon - mieszkanie jest duże jakoś się pomieścimy 
- Ale to nie będzie problem? - zapytałam 
- Skąd, tylko czy tobie nie będzie przeszkadzać
- Nie no jak dla mnie super - powiedziałam, widziałam że Ludmiła zrobiła się spokojniejsza jak to usłyszała.  Posiedzieli jeszcze chwilę i poszli, a ja i Leon zaczęliśmy rozmawiać o poważnych sprawach. Musimy zrobić kolejny etap w naszym życiu, ja puki nie będzie widać że jestem w ciąży będę występować, a później ogłosimy światu nasze szczęście. Na samym początku wybudujemy dom, a później weźmiemy ślub. Niesamowite że jeden wieczór mógł zmienić wszystko i to na taki plus, boję się tylko że Frank może się mścić za to co zrobiłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz