wtorek, 23 maja 2023

Rozdział 26

ROK PÓŹNIEJ 
Nie wiem jak to określić ale stało się to co najgorsze, od pół roku nie jestem z Leonem, jak to się stało? Jedna impreza za dużo alkoholu, albo po prostu chęć poczucia czegoś innego. Tak Leon i ja rozstaliśmy się po jeden z imprez, na której on kogoś poznał, z resztą ja chyba nie jestem lepsza, jestem od pewnego czasu z jednym chłopakiem i nie powiem brakuje mi Leona, ale nie mogę się zatrzymywać na przeszłości widocznie nie jest nam pisane być razem. 
- Violetta! - usłyszałam po chwili krzyk mojej przyjaciółki
- Ludmiła - blondynka podbiegła do mnie i przytuliła mnie 
- Na reszcie jesteś 
- Też się stęskniłam 
- Co u Ciebie? 
- Jakoś leci 
- Nie tęsknisz za Leonem?
- Ludmiła 
- Dobrze przepraszam 
- Wiesz że mam kogoś i jestem szczęśliwa 
- Tak samo jak z nim? - i tu mnie ma, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, z nikim nie byłam tak szczęśliwa jak z nim 
- Ludmiła nie każ mi odpowiadać 
- Bo nie jesteś szczęśliwa, dlatego nosisz na szyi pierścionek od niego? 
- Proszę Cię nie mówimy o tym - przytaknęła i poszłyśmy do samochodu, ja przyleciałam już dziś a Frank przylatuje dopiero za 3 dni. Po kilku godzinach byliśmy już w domu blondynki i wybierałyśmy ostatnie detale na jej ślub. 
- Violetta cześć - powiedział Fede kiedy wrócił do domu 
- Cześć Fede 
- Ludmiła powiedziałaś jej?
- Yyyy 
- O czym?
- Jeszcze nie 
- Ale o czym?
- No bo widzisz, świadkiem Federico będzie Leon 
- Co takiego?! Ludmiła
- Violetta przepraszam 
- No nic nie mogę się gniewać 
- Violetta uwierz mi że on nie zrobił tego co myślisz 
- Ludmiła proszę Cię widziałam zdjęcia 
- A wysłuchałaś go?
- Nie miałam czego słuchać, on sam nie umiał mi tego wytłumaczyć ale proszę Cię nie wtrącaj się w moje życie! - powiedziałam wściekła i wyszłam od niej, muszę ochłonąć. Zrobiła to specjalnie nic mi nie mówiąc o Leonie i jeszcze go broni. 
Kidy tak szłam w pewnym momencie na kogoś wpadłam 
- Przepraszam nie zauważyłam pana 
- Nic się nie stało - kiedy odpowiedział zaparło mi dech w piersiach, to on zmienił się. - Leon?
- Violetta 
- Zmieniłeś się 
- No trochę czasu minęło - Leon miał teraz dłuższe włosy i lekki zarost 
- Super wyglądasz 
- Ty jeszcze lepiej, zapuściłaś włosy 
- Tak Frankowi się tak podoba 
- Jesteś szczęśliwa widzę 
- Tak 
- Może masz ochotę na kawę?
- Leon 
- Spokojnie chce tylko pogadać - zgodziłam się no bo przecież nie umiem mu odmówić, chociaż to by było łatwiejsze, muszę się pilnować.  

WIECZÓR
Spędziłam całkiem miło czas z Leonem, nie sądziłam że będzie tak super, chociaż nie z nim zawsze jest super nawet po takim czasie rozłąki 
- Czy coś poza tym że kogoś masz się zmieniło?
- Chyba nie, a u Ciebie? 
- Kończę właśnie nagrywanie kolejnej płyty 
- O proszę i co dalej?
- Nic, wracam tutaj na stałe i przejmuję firmę ojca
- Ale jak to?
- Normalnie, mam już co chciałem a przynajmniej część więc wystarczy.
- Widzę że dalej nosisz obrączkę na palcu - powiedziałam i uśmiechnęłam się 
- Dostałem ją od najważniejszej osoby w życiu nie mogę jej ściągnąć - kiedy to powiedział zrobiło mi się niewiarygodnie ciepło na sercu 
- Szkoda że się tak potoczyło 
- Violetta 
- Nie nie będziemy o tym rozmawiać, ja już muszę iść widzimy się na ślubie, cześć 

LEON 
Świetnie Verdas, jak ja jej mam wytłumaczyć jak było na prawdę jak ona nie chce mnie wysłuchać, chciałem jej powiedzieć prawdę ale skoro jest szczęśliwa... Zapłaciłem za kawę i poszedłem do klubu. Straciłem rachubę czasu i nawet chyba trochę świadomość 
- Leon? - usłyszałem znajomy głos 
- Diego cześć 
- Leon chodź do domu nie nadajesz się już do niczego 
- O i tu racja nie nadaję się do niczego, jestem skończonym dupkiem 
- Leon co Ci się stało? Chodź siadaj i mów 
- Spotkałem się z Violettą 
- I co? 
- Chciałem jej powiedzieć prawdę ale jest za późno 
- Leon ale jaką prawdę? 
- Ja nie zdradziłem Violetty 
- CO?
- Dosypano mi tabletkę gwałtu i urwał mi się film, ta dziewczyna zaprowadziła mnie do siebie i zrobiła nam zdjęcie do niczego nie doszło
- Ale skąd ty to?
- Zrobiłem badania i wykazało obecność tego czegoś, a ona potem się przyznała... - powiedziałem mu to i po prostu się rozpłakałem - moje życie się już skończyło 
- Co ty mówisz na nic nie jest za późno musisz jej powiedzieć
- Nie, ona jest szczęśliwa z kimś innym nie mogę jej stać na drodze - powiedziałem, a później Diego już w ciszy odprowadził mnie do domu 

DIEGO 
Nie mogę uwierzyć w to co zobaczyłem i usłyszałem od Leona, wróciłem do domu i musiałem obudzić Fran 
- Fran, obudź się 
- Diego? Czemu tak późno mnie budzisz która godzina? 
- 2 w nocy, ale muszę Ci coś powiedzieć
- To musi być na prawdę ważne skoro budzisz mnie o tej porze 
- Spotkałem Leona, kompletnie pijanego 
- I ? 
- Rozmawiałem z nim, spotkał się z Violettą i załamał się 
- Czym niby?
- Chciał jej powiedzieć prawdę, to co się stało prawie rok temu to nie była wina Leona 
- Co?!
- Ta laska dosypała Leonowi coś do dinka a potem zaprowadziła do siebie i zrobiła mu zdjęcie, do niczego między nimi nie doszło 
- Violetta wie?
- Nie, nie chciała go słuchać 
- Musimy jej powiedzieć
- Leon nie chce jej mówić 
- Czemu?
- Bo jest już szczęśliwa z kimś innym, nie chce jej tego psuć 
- Oni nigdy nie będą szczęśliwi jak tak dalej pójdzie 
- Wiem, ale Fran obiecaj że nic nie zrobisz bez jego wiedzy 
- Dobrze obiecuję 

DZIEŃ ŚLUBU
VIOLETTA
 
Niestety Frank nie mógł dolecieć więc jestem sama, jadę właśnie jednym samochodem z Leonem na miejsce ślubu. Leon ściął włosy i ogolił się i jest taki przystojny jak kiedyś, nie no stop Violetta 
- Pięknie wyglądasz - odezwał się po chwili 
- Dziękuję, ty też - odpowiedziałam
- Widzę że ty też nosisz pierścionek ode mnie - spojrzałam na niego a potem na siebie, szlak musiał mi wypaść zza dekoltu, szybko go schowałam i nie odezwałam się nic na ten temat. 
W ciszy już dojechaliśmy na miejsce, weszliśmy zaraz za Ludmiłą i Fede, Ludmiła wyglądała cudownie, a Fede nigdy nie był taki elegancki. 
Do samego wieczora unikałam Leona nie umiałam z nim rozmawiać, widziałam tylko że już jest dość pijany, kiedy wyszedł na zewnątrz poszłam za nim. Poszedł w stronę lasku który był na terenie domu weselnego 
- Leon? 
- Violetta 
- Co ty tu robisz? 
- Nic
- Jak nic? Jesteś całkiem pijany 
- Dlatego już mnie tam nie ma, żeby nie zrobić czegoś głupiego 
- To znaczy? - zapytałam zaciekawiona, a on nic nie odpowiedział tylko złapał mnie mocno i zaczął całować, nie mogłam go odepchnąć, nawet nie chciałam 
- Przepraszam - powiedział odrywając się ode mnie i odchodząc kawałek - nie powinienem, jesteś szczęśliwa a ja nie mogę Ci tego popsuć. Nie odpowiedziałam mu nic tylko odeszłam od niego. Nie mogę sobie pozwolić namieszać w głowie. 
 
Po kilku godzinach okazało się że Leon zniknął 
- Ej zostawił karteczkę - krzyknął nagle Diego - napisał że dziękuję za zaproszenie ale musi szybko wracać do domu i przeprasza że w taki sposób to przekazuje - odetchnęłam z ulgą że nic mu się nie stało 
- No to możemy się dalej bawić 
- Violetta poważna jesteś?
- O co Ci chodzi Fran?
- To że on wyszedł pijany i w domu też pewnie pije 
- Ale on jest dorosły i robi co chce i nikt mu tego nie zabroni 
- Jest jedna osoba która może mu pomóc
- Jaka? Ta paniusia z którą się przespał?
- Violetta mam dosyć - nagle Fran krzyknęła - obiecałam Diego że Ci nie powiem bo Leon nie chciał żebyś wiedziała. 
- Ale o czym? 
- On się nie przespał z tą dziewczyną! Ona mu dosypała czegoś do drinka i zaciągnęła do siebie i tam zrobiła mu zdjęcie, potem się przyznała do wszystkiego że nic nie było 
- Co? Ale dlaczego mi nie powiedział?
- Chciał ale ty nie chciałaś go słuchać, a jak go spotkałem to mi to powiedział i powiedział że nie będzie Ci nic mówił bo jesteś już szczęśliwa i nie chce Ci tego psuć - powiedział Diego, nie mogę uwierzyć w to co się stało... dlaczego nie mogłam go wysłuchać... 
- Wiecie co ja już wrócę do domu, muszę to przemyśleć - powiedziałam pożegnałam się ze wszystkimi i pojechałam, ale nie do domu tylko do Leona.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz