piątek, 26 maja 2023

Rozdział 29

LEON
Obudziłem się z bólem głowy kiedy odzyskałem świadomość dotarło do mnie co się stało. Popatrzyłem obok mnie leżała Violetta, podniosłem się i zobaczyłem że Violetta patrzy w sufit
- Viola- powiedziałem ale nie odpowiedziała - Violetta? 
- Tak? - powiedziała przecierając łzy 
- Co się stało? - zapytałem podchodząc do niej 
- Leon.. to koniec 
- Co?
- Świat się skończył
- Violetta co się stało?
- Straciliśmy nasze dziecko - wyszeptała i popłakała się, złapałem ją za rękę
- Viola skarbie, będzie dobrze 
- Nic nie będzie dobrze
- Jestem przy Tobie i zawsze będę, przejdziemy przez to razem - powiedziałem i pocałowałem ją w rękę, po chwili do sali wszedł Herman i Ludmiła 
- Violetta skarbie 
- Tato - powiedziała Violetta przez płacz
- Violu jak się czujesz? - zapytała Ludmiła 
- Jest okej 
- Nie musisz kłamać, wiemy wszystko, dlatego zerwałaś z Frankiem? On nie chciał tego dziecka? - zaczęła wypytywać Ludmiła, a Violetta po prostu się rozpłakała 
- Ludmiła, to chyba nie jest dobry moment - powiedziałem wściekły - i to wcale nie jest tak jak myślisz 
- Leon, przestań - powiedziała Violetta 
- Zaraz przestanę jak powiem prawdę - już chciałem im powiedzieć że to było moje dziecko ale Violetta złapała mnie za rękę 
- Nie teraz Leon - przytaknąłem jej, co mam zrobić nie mogę robić nic czego ona nie chce. 
 
VIOLETTA 
Tata i Ludmiła posiedzieli jeszcze chwilę i poszli a ja zostałam z Leonem, już jest o wiele lepiej ale musimy zostać w szpitalu jeszcze 2 dni na obserwacji, w między czasie też była u nas policja, podejrzewają że ten wypadek spowodował ktoś specjalnie. 
- Violetta myślisz że ?
-Zrobił to Frank, na pewno 
- Jest do tego zdolny?
- Powiedział mi że go popamiętam więc chyba tak, Leon boję się 
- Spokojnie jestem przy Tobie - powiedział i mnie przytulił - i zawszę będę bo Cię kocham 
- Ja Ciebie też kocham, ale nie wiem czy sobie poradzę
- Poradzimy sobie razem - powiedział - zobaczysz będziemy jeszcze szczęśliwi i będziemy mieć gromadkę dzieci 
-Kochany jesteś, ale wystarczysz mi tylko ty - powiedziałam i pocałowałam go namiętnie. Z nim uda mi się przejść przez najgorsze. 

DWA DNI PÓŹNIEJ 
Jesteśmy już w mieszkaniu, czekamy na naszych przyjaciół.
- Cześć jesteśmy - usłyszeliśmy głos Ludmiły 
- Siadajcie - powiedział Leon 
- Jak się czujecie? - zapytał Diego 
- Już jest okej 
- Co się tam stało?
- Za bardzo nie wiemy, jechaliśmy autem pamiętam tylko hałas i ból - powiedziałam i zaczęłam płakać, dalej nie jestem w stanie się pogodzić ze stratą dziecka, Leon kiedy tylko zaczęłam płakać objął mnie ramieniem 
- Violu przepraszam nie chciałem - powiedział Fede 
- Nie w porządku, muszę nauczyć się z tym żyć 
- A wiecie kto spowodował tan wypadek? - zapytała Ludmiła 
- Tak - zaczął Leon - to były chłopak Violi 
- Nie możliwe, przecież wydawał się taki super 
- To dlatego że zaszłaś w ciążę? 
- No tak, wolał się pozbyć problemu - powiedziała Fran, a ja nie mogłam już tego słuchać, przecież nie wykrzyczę im że zemścił się bo go zdradziłam a dziecko było Leona, po prostu wstałam i poszłam na górę 
- Dziewczyny nie możecie się powstrzymać? - usłyszałam tylko słowa Diego zanim zamknęłam drzwi. Resztę wieczoru przesiedziałam w pokoju, nie rozmawiałam nawet z Leonem. Dopiero jak już się ściemniło wyszłam, zeszłam na dół widziałam że Leon siedzi na balkonie. 
- Leon co ty robisz? - zapytałam kiedy zobaczyłam obok niego znowu butelkę whisky
- Przepraszam... Przerosło mnie to 
- Co? Dlaczego?
- Bo to moja wina, jakbym wtedy się nie nachlał i nie przespał z Tobą to on by Ci nic nie zrobił - mówił już płacząc 
- Leon, proszę nie mów tak, to co się stało to nie twoja wina
- Violetta znowu zniszczyłem Ci życie - nie mogłam patrzeć na niego jak jest w takim stanie, zabrałam mu butelkę i przytuliłam się do niego, on wtulił się we mnie i cicho płakał. 
- Leon damy sobie radę, cieszę się z tego co mam 
- Na prawdę?
- Tak, jesteś ze mną i to mi wystarczy 
- Kocham Cię 
- A ja Ciebie - odpowiedziałam i jeszcze raz się do niego przytuliłam.
 
2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
Jak na razie wszystko układa się dobrze, mieszkam z Leonem jesteśmy razem ale nikt o tym znowu nie wie. Leon wrócił do koncertów, ja też niedługo wracam, cały czas chodzę do psychologa ale wiem że zaraz idę na wizytę ostatni raz bo dam sobie radę już bez pomocy. 
- Violetta witaj - powiedział mój agent kiedy wszedł do gabinetu
- Dzień dobry 
- I jak gotowa żeby wrócić?
- Tak, chyba tak 
- No to posłuchaj mam dla Ciebie super informację 
- Nie mogę się doczekać 
- A więc tak mam tutaj kontrakt, jeśli go podpiszesz za dwa dni wylatujemy do Hiszpanii i tam rozkręcimy twoją karierę 
- O matko, a na jaki czas ?
- Na rok 
- Sporo czasu, ale wiesz co zgadzam się - powiedziałam i podpisałam kontrakt , teraz tylko muszę powiedzieć o tym Leonowi.. 
 
- Cześć już jestem - powiedziałam kiedy weszłam do mieszkania 
- Co tak późno?
- Musimy porozmawiać 
- Brzmi groźnie 
- Leon muszę wylecieć do Hiszpanii 
- Co?
- Podpisałam kontrakt na nową płytę i trasę i na rok przeprowadzam się do Hiszpanii 
- O to świetnie 
- Coś się stało?
- W zasadzie tak, miałem tego nie robić ale skoro ty podjęłaś taką decyzję to ja też podpiszę kontrakt i wyjadę znowu do Nowego Yorku - kiedy to powiedział zrozumiałam, że chyba będziemy musieli się rozstać
- Leon, chyba teraz jedno rozwiązanie będzie tym dobrym 
- Chcesz się rozstać?
- Jeśli się zakochasz? 
- No tak, ty też się możesz zakochać - powiedział smutny 
- Leon, tak chyba będzie lepiej 
- Skoro tak mówisz - powiedział - a zrobimy to tak jak się należy?
- Jasne - powiedziałam i po prostu rzuciłam się na niego i szybko przeszliśmy do sypialni 

 
 

Rozdział 28

MIESIĄC PÓŹNIEJ

FRANCESCA 
Siedzimy sobie w knajpie razem z Ludmiłą i Violettą, rozmawiamy sobie, a nagle Violetta wybiegła do toalety i długo nie wracała i kiedy poszłyśmy sprawdzić czy wszystko okej znalazłyśmy ją leżącą na podłodze, więc szybko zadzwoniłyśmy po pogotowie. Na szczęście szybko przyjechali i zabrali ją, my czekałyśmy na taxi i pojechałyśmy do szpitala. 
Wbiegłyśmy do szpitala i znalazłyśmy lekarza Violetty 
- Pnie doktorze wszystko z nią w porządku ?
- Tak spokojnie to się zdarza ale więcej informacji nie mogę udzielić 
- Dobrze dziękujemy - powiedziałam i weszłyśmy do Violetty, zbierała właśnie swoje rzeczy
- O dziewczyny jesteście 
- Viola co się stało?
- Nic osłabienie i tyle, trochę przerwy i będzie dobrze 
- Jak dobrze - powiedziała Ludmiła - chodźmy już - po jakiś 10 minutach byliśmy w parku i postanowiłyśmy siąść na jednej z ławek 
- No Viola opowiadaj 
- Ale co?
- Jak Ci się mieszka z Leonem 
- Normalnie jak kolega z koleżanką 
- Nie no chyba żartujesz 
- Dziewczyny nie chcę o tym rozmawiać okej?
- Ale to coś się stało?
- Dowiecie się w swoim czasie okej? - powiedziała tajemniczo, teraz nie będę mogła spać po nocach. 

VIOLETTA 
Wróciłam koło 18 do mieszkania, Leona jeszcze nie było więc siadłam na kanapie i zaczęłam myśleć, tak na dobrą sprawę to nie wiem na czym stoję, czy ja i Leon jesteśmy razem i czy stworzymy coś wspaniałego czy też nie...
- Cześć kochanie! - usłyszałam po chwili Leona, czyli coś jest na rzeczy 
- Kochanie?- zapytałam jak wszedł do salonu 
- No a jak mam do Ciebie mówić? - zapytał z wielkim uśmiechem na twarzy 
- No nie wiem, ale bardzo mi się to podoba - powiedziałam, a kiedy Leon usiadł obok mnie pocałowałam go, on w trakcie przytulił mnie i zaczął się powoli do mnie dobierać, był bardzo delikatny, czułam się jakbym wygrała życie.  
 
Rano obudził mnie piękny zapach, ubrałam szlafrok i zeszłam do kuchni
- A co tak pięknie pachnie? - zapytałam 
- Naleśniki - odpowiedział - specjalnie dla Ciebie takie jakie lubisz 
- Jesteś najlepszy wiesz
- Staram się - powiedział z wielkim uśmiechem i podał mi śniadanie
- Jedziesz ze mną na koncert? 
- Z chęcią
- A zaśpiewasz ze mną? - zapytał z wielkim uśmiechem 
- Będę zaszczycona zaśpiewać z taką super gwiazdą jak Leon Verdas - oboje się zaśmialiśmy i dokończyliśmy śniadanie. 
 
KONCERT 
Zaraz wychodzimy na scenę, ubrałam dziś trochę luźniejsze rzeczy, już trochę zaczyna być widać że brzuszek mi się zaokrągla. 
- Violetta, Leon na scenę - usłyszałam krzyk organizatora i wyszliśmy na scenę. Wszyscy dobrze się bawili, na koniec obrzucili nas miśkami i kwiatami, to właśnie jest najlepsze w tym co robimy, cieszymy innych ludzi. 
 
W drodze do domu rozmawialiśmy i śmialiśmy się, w pewnym momencie usłyszałam trzask, poczułam ból i widziałam ciemność... 
 
LUDMIŁA 
Siedzimy z Fede i świętujemy otwarcie naszej firmy, postanowiliśmy otworzyć wytwórnię i agencję gwiazd. Mamy już pierwszych klientów, nasze świętowanie przerwał nam telefon 
~Tak słucham
~Pani Ludmiła?
~Tak, przy telefonie 
~Dzwonię ze szpitala, trafili do nas Violetta Castillo i Leon Verdas 
~Ale co się stało?
~Mieli wypadek samochodowy proszę przyjechać 
~Dobrze zaraz będę 
- Ludmiła co się stało?
- Violetta i Leon mieli wypadek musimy jechać - Fede szybko się zebrał, ja w drodze do szpitala zadzwoniłam do Fran i do Hermana, wszyscy spotkamy się na miejscu. 
 
SZPITAL 
Czekamy właśnie pod salą operacyjną na jakieś wieści 
- Ile to może trwać? - zapytała Fran 
- Spokojnie na pewno zaraz się dowiemy wszystkiego - uspokajał nas Herman, siedzieliśmy tak jeszcze z 20 minut aż w końcu wyszedł do nas lekarz.
- Witam państwa, a więc tak wszystko już jest dobrze, pan Verdas ma złamaną rękę i lekki wstrząs mózgu, ale poza tym wszystko w porządku 
- A Violetta? - zapytał Herman 
- Pani Violetta no niestety ale przez obrażenia jakie wynikły w wypadku straciła dziecko - kiedy to usłyszeliśmy wbiło nas w ziemię Violetta była w ciąży?! Czy dlatego zerwali z Frankiem?

wtorek, 23 maja 2023

Rzdział 27

Będąc już pod blokiem trochę się zawahałam ale wpisałam kod i weszłam na klatkę, kiedy byłam pod jego mieszkaniem nie myśląc nacisnęłam klamkę i drzwi okazały się być otwarte, weszłam powoli do środka było ciemno świeciła się tylko lampka w salonie więc weszłam dalej. Leon siedział na balkonie oparty o okno, w ręce trzymał butelkę chyba whisky 
- Leon co ty robisz?
- Violetta? A co ty tu robisz? 
- Francesca powiedziała mi prawdę 
- Po co? 
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?
- Próbowałem, ale nie chciałaś ze mną rozmawiać, a teraz jesteś szczęśliwa z kimś innym, nie mogę Ci tego zepsuć - powiedział i wziął łyka z butelki 
- Mogę? - zapytałam i wyciągnęłam rękę żeby oddał mi butelkę, a on mi ją dał więc ja ją rozwaliłam 
- Co ty robisz?! - zapytał wściekły 
- Ratuje Cię - powiedziałam i po prostu wbiłam się w jego usta i zaczęłam rozpinać jego koszulę, on za to znalazł zamek na mojej sukience i rozpiął go szybko, następnie ściągnęliśmy z siebie ubrania i przenieśliśmy się do salonu gdzie doszło pomiędzy nami do zbliżenia. 

LEON
Rano przebudziłem się i pierwsze co zobaczyłem to to że leżę na podłodze okryty kocem a obok mnie leży Violetta i to wtulona we mnie, zobaczyłem że też się przebudza 
- Myślałem że mi się to śniło - powiedziałem kiedy tylko zobaczyłem jej uśmiech 
- Czyli pamiętasz?
- Nie mógłbym nie pamiętać - powiedziałem i pocałowałem ją i znowu mogłoby pomiędzy nami do czegoś dojść ale usłyszałem dzwonek do drzwi 
- Leon! Jesteś tam? 
- To Diego - powiedziałem i szybko się zerwaliśmy, Violetta pozbierała swoje rzeczy i pobiegła na górę, ja narzuciłem na siebie tylko dresy i poszedłem otworzyć 
- Stary jak dobrze że nic Ci nie jest 
- Diego, a co ty tu robisz?
- Jesteśmy z Fran na spacerze z Marco i stwierdziłem że wpadnę zobaczę co u Ciebie 
- Jak widzisz wszystko w porządku, a teraz przepraszam ale muszę się zbierać 
- Okej, ale jakby co to dzwoń 
- Jasne dzięki - powiedziałem i zamknąłem drzwi, i odetchnąłem z ulgą, po chwili Violetta zeszłą do mnie, miała na sobie tylko moją koszulę, wyglądała pięknie 
- Pięknie wyglądasz 
- Dziękuję ty z tymi rozczochranymi włosami wyglądasz całkiem przystojnie 
- A wiesz co, mam pewien pomysł 
- Jaki?
- Chodź pod prysznic 
- Nie no Leon 
- Nic nie mów - zacząłem ją całować, a potem podniosłem ją i zaniosłem do łazienki gdzie spędziliśmy bardzo namiętne chwile. 

MIESIĄC PÓŹNIEJ
VIOLETTA 
Dalej zostałam w Argentynie, mam tu kilka prób i jeszcze występ. I nie spotykam się z Leonem, jesteśmy na relacji przyjacielskiej, a teraz jadę po Franka nie widzieliśmy się prawie dwa miesiące, bo zanim tu przyleciałam to Frank był na delegacji 
- Violetta 
- Frank, jesteś - powiedziałam i przytuliłam się do niego 
- Musimy porozmawiać wiesz 
- Wiem ale nie teraz, teraz zabieram Cię na kolację 
- Nie mogę mam dziś koncert 
- To mogę Ci potowarzyszyć?
- Jasne - powiedziałam 
- Nawet nie wiesz jak się stęskniłem - powiedział jeszcze raz i pocałował mnie, kiedy wychodziliśmy z lotniska zrobiło mi się niedobrze i musiałam pobiec do toalety. Od pewnego czasu źle się czuję ale wiem co to może znaczyć, znowu mogę mieć anemię więc znowu wzięłam się za siebie i dbam o zdrowie 
- Viola wszystko w porządku?
- Tak, po prostu wczoraj byłam na spotkaniu i chyba zjadłam coś nieświeżego - nie zadawał więcej pytań, tylko pojechaliśmy do mnie, zostawił swoje rzeczy i pojechaliśmy na koncert. 
 
Dziś śpiewam z Leonem,dogadaliśmy się i zagramy razem kilka koncertów
- Mogę? - usłyszałam zza uchylonych drzwi garderoby 
- Jasne wchodź - powiedziałam
- Świetnie wyglądasz - powiedział 
- Dziękuję - powiedziałam i do garderoby wszedł Frank- Leon to jest właśnie Frank
-Cześć miło Cię poznać - odpowiedział ze sztucznym uśmiechem
-Ciebie również, jesteś super piosenkarzem
-Dziękuję, to ja już pójdę - powiedział i zostawił nas samych
- Coś chciałeś?- zapytałam
- A tak, lepiej się czujesz? - powiedziałam, że tak mimo że wcale tak nie było... Mam nadzieję że przejdzie mi i w trakcie występu nie będę musiała wybiegać do toalety 

FRANCESCA 
Siedzę z moim synkiem na kanapie i czekam na transmisję koncertu Violetty i Leona, fajnie że pogadali i się przyjaźnią a przynajmniej próbują, Leonowi to bardzo pomogło, przestał pić i wrócił do śpiewania. 
- Cześć słodziaki - powiedział Diego wchodząc do domu 
- Tata! - nasz synek już powoli zaczyna mówić i to jest takie super uczucie. 
- Co oglądacie? 
- Zaraz koncert się zaczyna siadasz do nas?
- Jasne, chodź mały na kolanka i oglądamy ciocię i wujka 
 
WIECZÓR
Mały już śpi i w końcu mamy czas dla siebie 
- Na reszcie sami - powiedziałam 
- Coś proponujesz? - zapytał Diego 
- Zrobiłam kolację, zjemy a później pójdziemy pod prysznic a później zobaczymy 
- Lubię Cię taką wiesz - powiedział - ale głodny nie jestem - powiedział i zaczął mnie całować, i oczywiście spędziliśmy super chwilę razem.  

2 DNI PÓŹNIEJ
VIOLETTA 
Siedzimy właśnie z Frankiem w salonie, dalej czuję się okropnie, po chwili znowu zrobiło mi się niedobrze i pobiegłam do toalety 
- Violetta wszystko okej? 
- Tak, tak 
- Może pojedziemy do szpitala?
- Nie trzeba - kiedy to powiedziałam poczułam się jeszcze gorzej i chyba zemdlałam bo obudziłam się w szpitalu. Pierwsze co zobaczyłam wściekłego Franka 
- Co się stało? 
- Może lepiej ty mi powiedz 
- Ale co?
- Jak to co? Powiedz mi kiedy się ostatnio widzieliśmy?
- Dwa miesiące temu 
- No właśnie to jakim cudem jesteś w 4 tygodniu ciąży?! 
- Co?
- To co słyszysz, z kim się puściłaś?! 
- Frank to nie tak 
- Dziwka! - krzyknął i wyszedł z sali, to niemożliwe że jestem w ciąży... Co ja teraz zrobię, co ja powiem reszcie... Uświadomiłam sobie że to dziecko Leona...
~Leon?
~Tak?
~Mógłbyś po mnie przyjechać? Jestem w szpitalu
~Jasne ale coś się stało? 
~Powiem jak przyjedziesz 
~Dobrze - rozłączyłam się i czekałam aż Leon przyjedzie, całkiem szybko mu to poszło, tylko jak ja mu to powiem.. 
- Viola co się stało?
- Leon ja nie wiem jak mam Ci to powiedzieć
- Najlepiej prosto z mostu
- Leon ja jestem w ciąży 
- Co?To znaczy, że mam zniknąć?
- Co? Dlaczego?
- Bo będziecie z Frankiem szczęśliwi, a ja nie będę mógł na to patrzeć
- Leon, ale to nie jest jego dziecko 
- Jak nie jego?
- Nie pamiętasz?
- Na prawdę? - zapytał
- Tak, wszystko wskazuje na ten dzień 
- Nie wiem co powiedzieć
- Może po prostu co czujesz? 
- Okej, a więc jestem w szoku ale bardzo ale to bardzo się cieszę - powiedział i przytulił mnie. Chyba to dobry znak 
-Co teraz będzie? - zapytałam
- Nie wiem, jakoś to powoli pójdzie do przodu. A na razie zabieram Cię znaczy was do siebie - i jak tylko dostałam wypis wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mieszkania Leona, po krótkiej rozmowie podjęliśmy decyzję że na razie nie będziemy mówić nikomu o ciąży, a tym bardziej że Leon jest ojcem.
Kiedy tak siedzieliśmy ktoś zadzwonił do drzwi, Leon poszedł otworzyć okazało się że to Fede i Ludmiła 
- Leon jest tutaj Violetta?
- Jest, wejdźcie 
- Violetta tutaj jesteś wszędzie Cię szukamy, co się stało?
- A co się miało stać?
- Pojechaliśmy do Ciebie ale tam był tylko wkurzony Frank, pakował swoje rzeczy a jak się zapytaliśmy o co chodzi to wykrzyczał że jesteś zwykła szmatą 
- Łał, niezły koleś - powiedział Leon 
- Violetta co się stało? 
- Rozstaliśmy się po prostu i chyba nie może się z tym pogodzić - powiedziałam coś co przyszło mi do głowy
- Jak coś to możesz na nas liczyć pamiętaj - powiedziała - Masz gdzie nocować?
- Może zostać tutaj - powiedział Leon - mieszkanie jest duże jakoś się pomieścimy 
- Ale to nie będzie problem? - zapytałam 
- Skąd, tylko czy tobie nie będzie przeszkadzać
- Nie no jak dla mnie super - powiedziałam, widziałam że Ludmiła zrobiła się spokojniejsza jak to usłyszała.  Posiedzieli jeszcze chwilę i poszli, a ja i Leon zaczęliśmy rozmawiać o poważnych sprawach. Musimy zrobić kolejny etap w naszym życiu, ja puki nie będzie widać że jestem w ciąży będę występować, a później ogłosimy światu nasze szczęście. Na samym początku wybudujemy dom, a później weźmiemy ślub. Niesamowite że jeden wieczór mógł zmienić wszystko i to na taki plus, boję się tylko że Frank może się mścić za to co zrobiłam.

Rozdział 26

ROK PÓŹNIEJ 
Nie wiem jak to określić ale stało się to co najgorsze, od pół roku nie jestem z Leonem, jak to się stało? Jedna impreza za dużo alkoholu, albo po prostu chęć poczucia czegoś innego. Tak Leon i ja rozstaliśmy się po jeden z imprez, na której on kogoś poznał, z resztą ja chyba nie jestem lepsza, jestem od pewnego czasu z jednym chłopakiem i nie powiem brakuje mi Leona, ale nie mogę się zatrzymywać na przeszłości widocznie nie jest nam pisane być razem. 
- Violetta! - usłyszałam po chwili krzyk mojej przyjaciółki
- Ludmiła - blondynka podbiegła do mnie i przytuliła mnie 
- Na reszcie jesteś 
- Też się stęskniłam 
- Co u Ciebie? 
- Jakoś leci 
- Nie tęsknisz za Leonem?
- Ludmiła 
- Dobrze przepraszam 
- Wiesz że mam kogoś i jestem szczęśliwa 
- Tak samo jak z nim? - i tu mnie ma, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, z nikim nie byłam tak szczęśliwa jak z nim 
- Ludmiła nie każ mi odpowiadać 
- Bo nie jesteś szczęśliwa, dlatego nosisz na szyi pierścionek od niego? 
- Proszę Cię nie mówimy o tym - przytaknęła i poszłyśmy do samochodu, ja przyleciałam już dziś a Frank przylatuje dopiero za 3 dni. Po kilku godzinach byliśmy już w domu blondynki i wybierałyśmy ostatnie detale na jej ślub. 
- Violetta cześć - powiedział Fede kiedy wrócił do domu 
- Cześć Fede 
- Ludmiła powiedziałaś jej?
- Yyyy 
- O czym?
- Jeszcze nie 
- Ale o czym?
- No bo widzisz, świadkiem Federico będzie Leon 
- Co takiego?! Ludmiła
- Violetta przepraszam 
- No nic nie mogę się gniewać 
- Violetta uwierz mi że on nie zrobił tego co myślisz 
- Ludmiła proszę Cię widziałam zdjęcia 
- A wysłuchałaś go?
- Nie miałam czego słuchać, on sam nie umiał mi tego wytłumaczyć ale proszę Cię nie wtrącaj się w moje życie! - powiedziałam wściekła i wyszłam od niej, muszę ochłonąć. Zrobiła to specjalnie nic mi nie mówiąc o Leonie i jeszcze go broni. 
Kidy tak szłam w pewnym momencie na kogoś wpadłam 
- Przepraszam nie zauważyłam pana 
- Nic się nie stało - kiedy odpowiedział zaparło mi dech w piersiach, to on zmienił się. - Leon?
- Violetta 
- Zmieniłeś się 
- No trochę czasu minęło - Leon miał teraz dłuższe włosy i lekki zarost 
- Super wyglądasz 
- Ty jeszcze lepiej, zapuściłaś włosy 
- Tak Frankowi się tak podoba 
- Jesteś szczęśliwa widzę 
- Tak 
- Może masz ochotę na kawę?
- Leon 
- Spokojnie chce tylko pogadać - zgodziłam się no bo przecież nie umiem mu odmówić, chociaż to by było łatwiejsze, muszę się pilnować.  

WIECZÓR
Spędziłam całkiem miło czas z Leonem, nie sądziłam że będzie tak super, chociaż nie z nim zawsze jest super nawet po takim czasie rozłąki 
- Czy coś poza tym że kogoś masz się zmieniło?
- Chyba nie, a u Ciebie? 
- Kończę właśnie nagrywanie kolejnej płyty 
- O proszę i co dalej?
- Nic, wracam tutaj na stałe i przejmuję firmę ojca
- Ale jak to?
- Normalnie, mam już co chciałem a przynajmniej część więc wystarczy.
- Widzę że dalej nosisz obrączkę na palcu - powiedziałam i uśmiechnęłam się 
- Dostałem ją od najważniejszej osoby w życiu nie mogę jej ściągnąć - kiedy to powiedział zrobiło mi się niewiarygodnie ciepło na sercu 
- Szkoda że się tak potoczyło 
- Violetta 
- Nie nie będziemy o tym rozmawiać, ja już muszę iść widzimy się na ślubie, cześć 

LEON 
Świetnie Verdas, jak ja jej mam wytłumaczyć jak było na prawdę jak ona nie chce mnie wysłuchać, chciałem jej powiedzieć prawdę ale skoro jest szczęśliwa... Zapłaciłem za kawę i poszedłem do klubu. Straciłem rachubę czasu i nawet chyba trochę świadomość 
- Leon? - usłyszałem znajomy głos 
- Diego cześć 
- Leon chodź do domu nie nadajesz się już do niczego 
- O i tu racja nie nadaję się do niczego, jestem skończonym dupkiem 
- Leon co Ci się stało? Chodź siadaj i mów 
- Spotkałem się z Violettą 
- I co? 
- Chciałem jej powiedzieć prawdę ale jest za późno 
- Leon ale jaką prawdę? 
- Ja nie zdradziłem Violetty 
- CO?
- Dosypano mi tabletkę gwałtu i urwał mi się film, ta dziewczyna zaprowadziła mnie do siebie i zrobiła nam zdjęcie do niczego nie doszło
- Ale skąd ty to?
- Zrobiłem badania i wykazało obecność tego czegoś, a ona potem się przyznała... - powiedziałem mu to i po prostu się rozpłakałem - moje życie się już skończyło 
- Co ty mówisz na nic nie jest za późno musisz jej powiedzieć
- Nie, ona jest szczęśliwa z kimś innym nie mogę jej stać na drodze - powiedziałem, a później Diego już w ciszy odprowadził mnie do domu 

DIEGO 
Nie mogę uwierzyć w to co zobaczyłem i usłyszałem od Leona, wróciłem do domu i musiałem obudzić Fran 
- Fran, obudź się 
- Diego? Czemu tak późno mnie budzisz która godzina? 
- 2 w nocy, ale muszę Ci coś powiedzieć
- To musi być na prawdę ważne skoro budzisz mnie o tej porze 
- Spotkałem Leona, kompletnie pijanego 
- I ? 
- Rozmawiałem z nim, spotkał się z Violettą i załamał się 
- Czym niby?
- Chciał jej powiedzieć prawdę, to co się stało prawie rok temu to nie była wina Leona 
- Co?!
- Ta laska dosypała Leonowi coś do dinka a potem zaprowadziła do siebie i zrobiła mu zdjęcie, do niczego między nimi nie doszło 
- Violetta wie?
- Nie, nie chciała go słuchać 
- Musimy jej powiedzieć
- Leon nie chce jej mówić 
- Czemu?
- Bo jest już szczęśliwa z kimś innym, nie chce jej tego psuć 
- Oni nigdy nie będą szczęśliwi jak tak dalej pójdzie 
- Wiem, ale Fran obiecaj że nic nie zrobisz bez jego wiedzy 
- Dobrze obiecuję 

DZIEŃ ŚLUBU
VIOLETTA
 
Niestety Frank nie mógł dolecieć więc jestem sama, jadę właśnie jednym samochodem z Leonem na miejsce ślubu. Leon ściął włosy i ogolił się i jest taki przystojny jak kiedyś, nie no stop Violetta 
- Pięknie wyglądasz - odezwał się po chwili 
- Dziękuję, ty też - odpowiedziałam
- Widzę że ty też nosisz pierścionek ode mnie - spojrzałam na niego a potem na siebie, szlak musiał mi wypaść zza dekoltu, szybko go schowałam i nie odezwałam się nic na ten temat. 
W ciszy już dojechaliśmy na miejsce, weszliśmy zaraz za Ludmiłą i Fede, Ludmiła wyglądała cudownie, a Fede nigdy nie był taki elegancki. 
Do samego wieczora unikałam Leona nie umiałam z nim rozmawiać, widziałam tylko że już jest dość pijany, kiedy wyszedł na zewnątrz poszłam za nim. Poszedł w stronę lasku który był na terenie domu weselnego 
- Leon? 
- Violetta 
- Co ty tu robisz? 
- Nic
- Jak nic? Jesteś całkiem pijany 
- Dlatego już mnie tam nie ma, żeby nie zrobić czegoś głupiego 
- To znaczy? - zapytałam zaciekawiona, a on nic nie odpowiedział tylko złapał mnie mocno i zaczął całować, nie mogłam go odepchnąć, nawet nie chciałam 
- Przepraszam - powiedział odrywając się ode mnie i odchodząc kawałek - nie powinienem, jesteś szczęśliwa a ja nie mogę Ci tego popsuć. Nie odpowiedziałam mu nic tylko odeszłam od niego. Nie mogę sobie pozwolić namieszać w głowie. 
 
Po kilku godzinach okazało się że Leon zniknął 
- Ej zostawił karteczkę - krzyknął nagle Diego - napisał że dziękuję za zaproszenie ale musi szybko wracać do domu i przeprasza że w taki sposób to przekazuje - odetchnęłam z ulgą że nic mu się nie stało 
- No to możemy się dalej bawić 
- Violetta poważna jesteś?
- O co Ci chodzi Fran?
- To że on wyszedł pijany i w domu też pewnie pije 
- Ale on jest dorosły i robi co chce i nikt mu tego nie zabroni 
- Jest jedna osoba która może mu pomóc
- Jaka? Ta paniusia z którą się przespał?
- Violetta mam dosyć - nagle Fran krzyknęła - obiecałam Diego że Ci nie powiem bo Leon nie chciał żebyś wiedziała. 
- Ale o czym? 
- On się nie przespał z tą dziewczyną! Ona mu dosypała czegoś do drinka i zaciągnęła do siebie i tam zrobiła mu zdjęcie, potem się przyznała do wszystkiego że nic nie było 
- Co? Ale dlaczego mi nie powiedział?
- Chciał ale ty nie chciałaś go słuchać, a jak go spotkałem to mi to powiedział i powiedział że nie będzie Ci nic mówił bo jesteś już szczęśliwa i nie chce Ci tego psuć - powiedział Diego, nie mogę uwierzyć w to co się stało... dlaczego nie mogłam go wysłuchać... 
- Wiecie co ja już wrócę do domu, muszę to przemyśleć - powiedziałam pożegnałam się ze wszystkimi i pojechałam, ale nie do domu tylko do Leona.  

Rozdział 25

Minęło już kilka dni czuje się już o wiele lepiej, nie miałam okazji jeszcze nikomu powiedzieć o zaręczynach, postanowiliśmy że jak wrócimy do Argentyny to powiemy całej reszcie.
- Violetta mam dobre wieści - usłyszałam po chwili głos Leona 
- Jakie? 
- Skończyłem właśnie nagrywać płytę więc jeszcze premiera i możemy wracać
- Jejku to cudownie, a kiedy jest premiera? 
- W sobotę 
- To za dwa dni, w co ja się ubiorę? - Leon zaczął się śmiać - z czego się śmiejesz? 
- Z niczego, jesteś słodka, chodź pojedziemy na zakupy - nie musiał czekać długo na mnie, szybko się przebrałam i ruszyliśmy do galerii. 
 
Przeszliśmy wiele sklepów i w końcu znalazłam tą jedną jedyną stylizację 
- Łał pięknie wyglądasz
- Na prawdę? Mogę tak iść ?
- Oczywiście niech widzą jakie mam szczęście 
 
SOBOTA
FRANCESCA
Siedzę i leniuchuję przed telewizorem, dziś jest premiera płyty Leona więc postanowiłam że sobie obejrzę transmisję. Jestem ciekawa co u nich, Violetta bez słowa zniknęła nie odzywa się do nikogo. 
Po chwili zadzwonił mój telefon 
~Halo?
~Fran cześć 
~Ludmiła, coś się stało?
~Widziałaś już? 
~Ale co?
~Oglądasz premierę?
~Właśnie włączam 
~To się pośpiesz, Violetta tam jest 
~Co? - Zdziwiłam się nieco. Od tygodnia nie daje znaku życia a nagle pojawia się na premierze 
To koniec przyjaźni Tini z Jorge?!" Dziś wielki dzień dla Leona Verdasa, pierwsza płyta solowa czy będzie coś więcej? Pojawił się właśnie ze swoją drugą połową,Violettą Castillo która od kilkunastu dni nie pojawia się nigdzie w internecie ani na koncertach, mamy pewne doniesienia że Ci dwoje spodziewają się dziecka, co wskazuję omdlenie gwiazdy na ostatnim koncercie"  
~Myślisz że to prawda? 
~Sama nie wiem, Violetta mówiła że źle się czuję od jakiegoś czasu 
~Musimy z nią porozmawiać 
~Tak, jak się do niej dodzwonisz 
~O zobacz teraz będzie wywiad z nimi
 
LEON
- Cześć możemy zając wam chwilę? - zapytała mnie jedna z dziennikarek 
- Jasne 
- Więc kochani powiedzcie na sam początek czy to co mówią to prawda
- A co takiego mówią?
- Czy to prawda że Violetta i ty spodziewacie się dziecka?
- Nie to nie prawda, to jeszcze nie ten czas 
- Czyli planujecie cos?
- Tak - wtrąciła Violetta - Mieliśmy jeszcze nie mówić ale teraz jesteśmy na etapie planowania ślubu 
- O proszę to gratulację, możemy zobaczyć pierścionek? - zapytała dziennikarka a Violetta pokazała do kamery dłoń - no Violetta jesteś szczęściarą 
- Wiem, nie mogłam spotkać nikogo lepszego - dodała i cmoknęła mnie w policzek - chwilę jeszcze porozmawialiśmy i poszliśmy dalej. 

LUDMIŁA 
~No nie wierzę słyszałaś? 
~Ciekawe kiedy mieli zamiar nam powiedzieć 
~Chyba nie prędko patrząc ze wychodzi na to że mieszkają razem w NY - porozmawiałam jeszcze chwile z Fran i czekałam na Fede aż wróci. Za jakiś czas planujemy wrócić na stale do BA, szukamy aktualnie domu żeby mieć gdzie wrócić, przecież nie będziemy siedzieć na głowie Hermanowi i Angie 
 - Jestem już - usłyszałam głos Fede, przyszedł do mnie i od razu opowiedziałam mu wszystko co się dowiedziałam o Violettcie i Leonie
- Rozumiesz jak można było nam nie powiedzieć 
- Ludmiła ale to chyba nie pierwszy raz prawda? 
- No tak masz rację 
- A teraz mam już lepszy temat, znalazłem nam dom wystarczy że go zaakceptujesz - powiedział i pokazał mi zdjęcia 
- Fede jest cudowny bierzemy - powiedziałam i przytuliłam się do niego, posiedzieliśmy jeszcze chwilkę i poszliśmy spać 
 
VIOLETTA 
Cała premiera była świetna, poznałam tylu wspaniałych ludzi i wielu moich idolów, wybawiłam się również za wsze czasy, oczywiście wypiłam tylko lampkę wina bo więcej mi nie wolno, Leon oczywiście tego doskonale pilnuje. Udzieliśmy jeszcze kilka wywiadów i właśnie jesteśmy w drodze do mieszkania 
- Violetta było cudownie 
- Wiem, widzę że się cieszysz
- Nie sądziłem że to tak wszystko się potoczy 
- To co teraz? 
- No co wrócimy do naszego apartamentu uczcimy to jeszcze raz tylko we dwoje, zaśniemy potem wtuleni w siebie, a jak wstaniemy to zaczniemy się pakować i wrócimy do naszego mieszkania w Buenos Aires 
- Widzę że już zaplanowałeś wszystko 
- No prawie wszystko 
- Prawie?
- Całą resztę zostawiam Tobie 
- Ale co takiego?
- Pojedziemy na działkę i będziemy zaczynać budowę, a ty będziesz wszystko ustalać 
- Kocham Cię - powiedziałam i kiedy tylko weszliśmy za próg mieszkania zaczęliśmy się całować i reszty już chyba nie muszę opowiadać bo było cudownie.   

2 TYGODNIE PÓŹNIEJ 
Jesteśmy już w Buenos Aires od tygodnia, dziś wieli dzień mojego taty i Angie, w końcu się doczekałam, właśnie jadę na makijaż i fryzurę razem z Ludmiłą, wrócili 2 dni temu i są na etapie przeprowadzki do swojego domu, ja i Leon powoli szukamy projektu żeby móc zacząć się budować. 
- Violetta idziesz?
- A tak już idę 
- Co ty taka zamyślona? 
- Chyba się po prostu stresuję, wiesz długo czekałam na ten moment 
- No tak, nie dziwię się, to ciekawe jaka będziesz na swoim własnym ślubie 
- Nawet mi o tym nie mów, będę zestresowana cały miesiąc - zaśmiałyśmy się. 

Po 2 godzinach byłyśmy już gotowe i jedziemy właśnie na miejsce gdzie ma się odbyć ślub, tata postawił na piękny zabytkowy zameczek z wielkim ogrodem i fontanną. 
- Ale tu pięknie - powiedziałam kiedy zobaczyłam to miejsce 
- Ty jesteś piękna - usłyszałam po chwili 
- Leon 
- Tak? 
- Nie tutaj, wiesz jak to na mnie działa 
- Wiem i to lubię najbardziej - powiedział i poruszał śmiesznie brwiami. Wziął mnie za rękę i weszliśmy do środka gdzie było na prawdę pięknie. 
- Leon obiecaj mi coś 
- Słucham
- Nasz ślub też będzie w takim pięknym miejscu?
- Nie, będzie w jeszcze piękniejszym - powiedział i pocałował mnie, a po chwili zaczęła się cała ceremonia.  
 
WIECZÓR 
Bawimy się przednio, moje badania wyszły bardzo dobrze więc już mogę sobie na więcej pozwolić
- Leon zapomniałam Ci o czymś powiedzieć 
- O czym?
- Za kilka dni wylatuję w trasę koncertową, muszę ją skończyć 
- Dobrze kochanie, ja też będę miał jeszcze kilka koncertów - po tym miałam jakieś dziwne przeczucie że coś się może stać, ale może tylko mi się wydaje.   
- Violetta tutaj jesteś - usłyszałam Angie 
- Angie jak ty pięknie wyglądasz 
- Dziękuję, powiedz mi to prawda? Wylatujesz znowu? 
- Tak na jakiś czas,a le to tylko kilka koncertów 
- A jak wasz ślub?
- Jeszcze nie wiem, na razie zobaczymy jak nam pójdzie z płytami i trasą 
- Wam?
- Tak Leon też ma jeszcze kilka koncertów zaplanowanych 
- Violetta jesteś pewna że to dobre?
- Angie wiem że się martwisz ale uwierz mi będzie dobrze 
- Okej, ale pamiętaj możesz na mnie liczyć 
- Dziękuję - powiedziałam i przytuliłam ją, mam nadzieję że to nie będzie konieczne.

Rozdział 24

Cały występ wypadł świetnie, cała publiczność była zachwycona. 
- No dzieciaki gratuluję wam - zaczął Pablo - jesteście świetni w tym co robicie i życzę wam samych sukcesów - kiedy skończył popłakał się, my nie czekaliśmy długo i przytuliliśmy go, a potem dołączyła do nas reszta nauczycieli. 
- Kochani - usłyszałam głos mojego taty - chciałbym wam coś powiedzieć 
- Co takiego? - zapytała Fran 
- Angie dołączysz? - Angie tylko kiwnęła głową - A więc chcemy wam powiedzieć, że niedługo się pobieramy i chcemy was wszystkich zaprosić na nasze wesele 
- Tato naprawdę? - tata tylko kiwnął głową, a ja pobiegłam do nich i wtuliłam się w nich, w końcu będę miała normalną pełną rodzinę, z mamą Ludmiły mój tata rozstał się już jakiś czas temu, bo okazało się że to zła kobieta, Ludmiła powiedziała nam wszytko o niej i wiemy że miała iść się leczyć, Ludmiła oczywiście została z nami
- Teraz będziemy prawdziwą rodziną - powiedziałam patrząc na nich - a nie jeszcze kogoś brakuje - dodałam i wyciągnęłam rękę w stronę Ludmiły która ze łzami w oczach dołączyła do nas 
- Dziękuję - wyszeptała, a cała reszta zaczęła nam klaskać. 

KILKA GODZIN PÓŹNIEJ 
Po występie poszliśmy świętować do jednego z klubów, bawiliśmy się przednio. 
- Violetta - usłyszałam głos Leona 
- Tak? 
- Zbieramy się już?
- Ale jest tak fajnie - powiedziałam 
- Widzę jak fajnie, zaraz Cię będę musiał zbierać 
- Daj spokój - powiedziałam i poszłam na parkiet i dobrze się bawiłam, po jakimś czasie zrozumiałam że Leona nie ma... świetnie Violetta wszystko zepsułaś... 

LEON 
Wróciłem do mieszkania zły, Violetta zaczęła się bawić z jakimiś innymi facetami, może wcale mnie nie kocha... Wyszedłem na balkon i siadłem na jednym z krzeseł i zacząłem myśleć o wszystkim, czy to wszystko ma jakiś sens... Z rozmyśleń wyrwał mnie telefon 
~Halo? 
~Leon? Cześć tutaj Timi pamiętasz mnie?
~No jasne że tak, jak mógłbym zapomnieć o najlepszym kuzynie na świecie? 
~No to się cieszę, mam pewną propozycję dla Ciebie 
~Zamieniam się w słuch 
~Mój tata ma wytwórnię wiesz o tym 
~No tak 
~Wiem że właśnie skończyłeś studio i chciałbym zaprosić Cię do współpracy z nami 
~Timi to świetna propozycja 
~Dlatego dzwonię do Ciebie, tylko jest jeden warunek 
~Jaki?
~Musisz na jakiś czas przeprowadzić się do Nowego Yorku - kiedy to usłyszałem to zaniemówiłem
~Na jakiś czas? To znaczy?
~No przynajmniej na rok 
~Wiesz co Timi mogę Ci dać znać jutro? 
~Spoko stary masz jeszcze czas, ale oddzwaniaj szybko 
~Jasne, do usłyszenia - rozłączyłem się i teraz już kompletnie nie wiem co robić, to jest wielka szansa ale nie mogę tak wszystkiego tutaj rzucić.
 
VIOLETTA 
Wyszłam z klubu i od razu zamówiłam taxi i pojechałam do mieszkania Leona, na szczęście mam już swoje klucze więc wejście tam nie było trudne. Kiedy weszłam do środka widziałam że z kimś rozmawiał, kiedy skończył postanowiłam do niego wyjść 
- Leon? 
- Matko Violetta nie skradaj się tak
- Przepraszam 
- Po co tu przyjechałaś?
- Jak to po co? 
- Chyba lepiej się bawiłaś tam
- Leon, przepraszam 
- No dobrze już, chodź - powiedział i rozłożył ręce na znak żebym się do niego przytuliła - Musimy porozmawiać 
- Brzmi groźnie 
- Siadaj, rozmawiałem właśnie z kuzynem, jego tata ma wytwórnię i pomyśleli o mnie z racji tego że skończyłem już studio i chcą ze mną podpisać kontrakt na nagranie płyty 
- To super 
- Tak, tylko że musiałbym wyjechać na jakiś czas
- Co?
- Oni mieszkają w Nowym Yorku 
- Na jak długo?
- Przynajmniej na rok 
- Przynajmniej? Czyli po roku okaże się że nie wiesz kiedy wrócisz i czy w ogóle wrócisz?
-Viola 
- Nie poczekaj, daj mi skończyć, wiem że to dla Ciebie wielka szansa i zawsze o tym marzyłeś, leć jakoś damy radę 
- Jesteś najlepsza wiesz?
- Po prostu Cię kocham - powiedziałam i wtuliłam się w niego, będzie ciężko ale nie mogę przecież mu zabronić spełniać marzeń.  

PÓŁ ROKU PÓŹNIEJ 
FRANCESCA
Czas leci bardzo szybko, Diego prowadzi z Gregorio ArtRebel a ja czekam aż przyjdzie na świat nasz synek, niedługo po zakończeniu studio okazało się że jestem w ciąży. Cami i Broadway są w Brazylii i raczej zostaną tam już na stałe, Cami otworzyła swój teatr a Broadway ma szkołę tańca. Naty i Maxi są w Hollywood, Leon od pół roku jest w Nowym Yorku, a Violeta jest w trasie po Europie, Ludmiła i Fede na razie są we Włoszech ale niedługo planują wrócić i wziąć ślub. 
- Cześć kochanie wróciłem 
- Co tak wcześnie - zdziwiłam się na widok Diego, nigdy tak wcześnie nie wracał do domu 
- Skończyłem wcześniej ale nie dzwoniłem bo chciałem Ci zrobić niespodziankę 
- To miłe, siadaj a ja Ci dam coś do zjedzenia 
- Dziękuję, rozmawiałaś z Violettą? 
- Nie, a skąd to pytanie? 
- To nic nie słyszałaś? 
- Nie
- Violetta zasłabła podczas koncertu 
- Nic nie słyszałam, zaraz zadzwonię. - wiedziałam że od jakiegoś czasu Violetta nie czuję się dobrze ale nie sądziłam że aż tak, wzięłam telefon i wykręciłam numer do niej ale niestety nie odebrała, Leon też. Napisałam więc esemesa że czekam na jakąś informację. 
 
LEON 
Akurat dziś towarzyszyłem Violettcie na koncercie bo sam też miałem kilka występów w Hiszpanii, jestem właśnie przed jej salą i czekam aż skończą się badania. 
- Pan Verdas? - usłyszałem po chwili 
- Tak to ja
- Zapraszam pana do nas - zdziwiłem się trochę, ale wszedłem z lekarzem do sali, Violetta miała łzy w oczach
- Co się  stało? - zapytałem zmartwiony 
-To nic złego ale niestety pani Violetta ma anemię i to dość poważną, musi chwilowo zawiesić karierę żeby wrócić w pełni do sił 
- Ile to potrwa?
- Ciężko powiedzieć, może miesiąc a może też i rok wszystko zależy od organizmu - powiedział 
- Mogę ją już zabrać do domu?
- Tak, przygotuję wypis- powiedział i wyszedł a ja podszedłem do Violetty i usiadłem obok niej 
- I co teraz? 
- Jak to co? To co powiedział lekarz, odpoczniesz przez jakiś czas a ja tego dopilnuję 
- Leon nie możesz, przecież masz swoje życie 
- Tak i właśnie trzymam go za rękę - powiedziałem i złapałem ją za rękę, ona się tylko uśmiechnęła i przytuliła do mnie. 
- Teraz wrócimy do hotelu zabierzesz swoje rzeczy i lecisz ze mną do Nowego Yorku 
- Ale jak to?
- Tak to, ja dokończę co muszę a ty wypoczniesz i wrócimy do Argentyny 
- No dobrze - powiedziała i po chwili lekarz przyniósł jej wypis i ruszyliśmy do hotelu po rzeczy Violetty, w między czasie oddzwoniłem do Fran i powiedziałem że wszystko jest w porządku żeby się już nie denerwowała. 

Po kilku godzinach lotu byliśmy już w NY i jedziemy właśnie do mojego apartamentu.Mam nadzieję że Violi się spodoba, jeszcze u mnie nie była zawsze to ja przylatywałem albo spotykaliśmy się w innych krajach. 
- Zapraszam do moich skromnych progów - powiedziałem otwierając jej drzwi 
- Skromnych? Leon tutaj jest cudownie - powiedziała zachwycona 

VIOLETTA 
Wchodząc do apartamentu Leona zaparło mi dech w piersiach, Leon mieszka w jednym z najwyższych budynków w NY i to oczywiście na samej górze, cały apartament jest przeszklony, kuchnia jest połączona z salonem i jadalnią, zaraz obok jest łazienka i sypialnia z ogromną garderobą 
- Podoba się?
- Podoba? Tu jest cudownie 
- To chodź na zewnątrz, teraz widać pięknie całe miasto - powiedział i wyszliśmy na wielki balkon, mam wrażenie że ten balkon to jak drugie mieszkanie, jest taki wielki i ma nawet jacuzzi. 
- Pięknie, mogę tu zostać na zawsze - powiedziałam 
- Tak? A co z naszym pięknym domem za miastem? I tym twoim tarasem żebyś mogła pić kawę i obserwować miasto z oddali? 
- Pamiętasz? 
- Oczywiście że tak i nawet bym miał niespodziankę 
- Jaką ? 
- Kupiłem działkę w Argentynie 
- Co? Ale kiedy?
- Całkiem niedawno, jest piękna i co najważniejsze widać całe miasto więc będzie tak jak sobie wymarzysz
- Jesteś cudowny wiesz?Ale dlaczego tak wybiegasz w przyszłość? 
- Wiesz miałem to zrobić kiedy indziej, ale myślę że teraz to będzie idealny moment 
- Co? - zapytałam a on zniknął w mieszkaniu, ale zaraz wrócił 
- Zamknij oczy 
- Ale po co?
- No zamknij - zrobiłam jak prosił, po chwili usłyszałam że mogę już otworzyć i kiedy to zrobiłam zobaczyłam że Leon klęczy przede mną z otwartym pudełeczkiem w którym był pierścionek 
- Uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? 
- Leon - zaczęłam i od razu się popłakałam - oczywiście że tak - Leon wstał założył mi pierścionek na palec i pocałował 
- Kocham Cię 
- A ja Ciebie, jesteś najlepszy.