SPOTKANIE
Wchodzimy właśnie do restauracji, Leon cudem pozwolił mi iść z tatą, ale że jest tutaj Ludmiła to nie boi się o mnie. Idziemy w stronę stolika i widzimy dwie postacie, jedna z nich to Nicolas, nowy wspólnik mojego taty a druga postać to jego syn, siedzi tyłem do nas więc nie widzę jego twarzy.
- Nicolas witaj
- Herman jak dobrze Cię widzieć, proszę siadajcie, poznajcie mojego syna Clement- Kiedy chłopak wstał i odwrócił się zamurowało nas... to nikt inny jak Alex, ten chłopak z ubogiej rodziny który walczył o stypendium....
- Alex?
- Co chyba mnie z kimś pomyliłaś - powiedział zdenerwowany, popatrzyłyśmy na siebie z Ludmiłą i wiedziałyśmy co robić
- Tato my wychodzimy
- Co dlaczego?
- Mamy swoje powody, przepraszamy - powiedziała Ludmiła i wyszłyśmy, nie mogę uwierzyć że nas tak okłamał, oczywiście w domu zadzwoniłam do Leona i wszytko mu opowiedziałam. On przyjechał po mnie i zabrał mnie do siebie. Miałam się nie przemęczać ale jakoś nie mogłam się powstrzymać i doszło pomiędzy nami do zbliżenia.
RANEK
Przebudziłam się i było mi nieco chłodno, więc przytuliłam się do Leona i zasnęłam jeszcze. Obudziło mnie to jak ktoś wpadł do pokoju Leona. Byli to chłopacy, jak tylko Leon ich usłyszał to zakrył mnie solidnie kołdrą
Przebudziłam się i było mi nieco chłodno, więc przytuliłam się do Leona i zasnęłam jeszcze. Obudziło mnie to jak ktoś wpadł do pokoju Leona. Byli to chłopacy, jak tylko Leon ich usłyszał to zakrył mnie solidnie kołdrą
- Leon czemu nie odbierasz telefonu? - krzyknął Maxi
- Yyy nie wiecie, tak jakoś
- Chyba wpadliśmy nie w porę - powiedział Andres
- Czemu tak myślisz? - zapytał go Maxi - przecież Leon po prostu śpi
- No może i tak ale nie sam, nie widzicie ile tu damskich ubrań?
- O matko Leon przepraszamy.. już wychodzimy widzimy się w studio - słyszałam jak powiedzieli i wyszli, ja wyszłam spod kołdry popatrzyłam na Leona a on zaczął się śmiać, więc również do niego dołączyłam. Po chwili zebraliśmy się i pojechaliśmy do mnie żebym mogła się przebrać.
- Leon musimy powiedzieć reszcie o Alexie...
- No pasowało by, ale może można by go najpierw wysłuchać?
- Nie wiem.. może masz rację ale boli mnie to wiesz? Tak mu pomagałam..
- Nie zadręczaj się tak tym co? - kiwnęłam głową na tak i wtuliłam się w niego. Miałam ochotę go pocałować ale do mojego domu weszli nasi przyjaciele
- O Leon ty już tutaj? - zapytał zdziwiony Maxi
- Co znaczy już? - zapytała Fran
- Jeszcze godzinę temu byliśmy u niego no i ten
- Co w tym dziwnego?
- A co się stało? - zapytałam zaciekawiona, chciałam trochę wkurzyć Leona bo wiem że teraz dziewczyny będą się go wypytywać o wszystko
- No bo wpadliśmy do Leona i zastaliśmy go no nie samego - powiedział Andres
- O proszę, Verdas ma jakąś dziewczynę - popatrzyłam na niego i zaczęłam się uśmiechać, widziałam tą złość w jego oczach, wiem że mam teraz duże kłopoty...
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Siedzieliśmy cały czas u mnie, powiedziałam wszystkim razem z Ludmiłą całą prawdę o Alexie... nikt nie mógł uwierzyć że ktoś może tak oszukać. Nikt się wtedy nie zastanawiał dlaczego wybrał taką drogę, nic nie usprawiedliwia tego co zrobił.
- Cześć - usłyszeliśmy po chwili za plecami
- Alex, a nie chwila Clement - powiedział wściekły Leon
- Tak wiem jesteście wściekli, ale chcę się wytłumaczyć - powiedział spokojnie
- Masz 5 minut - powiedział Diego
- Mój tata nie chce słyszeć o śpiewaniu ani tańczeniu, chciał żebym został ekonomistą - zaczął tłumaczyć, zaczęłam go rozumieć, pamiętam ja też oszukiwałam tatę, ale nigdy nie oszukałam przyjaciół i nie podawałam innego imienia
- Oszukałeś nas wszystkich, Violetta załatwiała Ci stypendium, a ty mogłeś sam sobie opłacić studio - powiedziała już widać że zła Francesca
- Przepraszam was za to może kiedyś mi wybaczycie...
- Clement posłuchaj - zaczęłam - popełniłeś wielki błąd, ja kiedyś miałam tak jak ty, moja mama zginęła w wypadku jadąc na koncert i po tym mój tata nie chciał słyszeć o niczym związanym z muzyką. Kiedy wróciłam tutaj okłamywałam go i chodziłam do studia, ale nigdy nie zmieniłam imienia i nie udawałam kogoś innego... - mówiłam to już prawie płacząc - pomogłam Ci, a ty nie byłeś w stanie powiedzieć nam prawdy - powiedziałam to i już się rozpłakałam, Leon objął mnie jedną ręką i wtulił w siebie
- Wyjdź lepiej już - powiedział do niego Leon, a Clement zrobił jak mu kazał. - Violetta już uspokój się proszę - powiedział Leon patrząc na mnie
- Przepraszam ale zawsze jak przypominam sobie o mamie i tym wszystkim to chce mi się płakać.
- Oj Viola - powiedziała Ludmiła i również mnie przytuliła, w sumie to wszyscy mnie przytulili, zaśmialiśmy się już po chwili i poćwiczyliśmy jeszcze do występu.
Minął już tydzień i coraz bliżej jest nasz występ na koniec semestru. Chodzę na próby, śpiewam i tańczę, oczywiście Leon jest ze mną wszędzie, to aż dziwne że nikt się nie domyślił że jesteśmy razem. Chociaż nie mają powodów żeby tak myśleć po tej akcji z chłopakami u niego w domu. Siedzę właśnie na moim parapecie i coś tam sobie nucę.
- Cześć kochanie - usłyszałam nagle - gotowa jesteś? - Leon, jak zawsze punktualny
- Oczywiście że tak, ale dziś sobota
- No tak, dlatego Cię gdzieś zabieram
- A gdzie?
- Do domu mich rodziców za miastem, będziemy tam sami
- Hmmm no nie wiem czy się zgodzę - zaczęłam się z nim droczyć
- Okej to wezmę chłopaków
- Ej no nie, już zaraz się pakuję - powiedziałam i wzięłam kilka rzeczy i ruszyliśmy w drogę. Strasznie lubię tam być, widzę całe miasto i mogę tak wpatrywać się godzinami.
- Widzę że jesteś szczęśliwa
- I to bardzo, uwielbiam to miejsce - odpowiedziałam jak już dojechaliśmy - a nasi przyjaciele nie będą niczego podejrzewać?
- Nie, powiedziałem chłopakom że jadę do mojej dziewczyny i nie będę dostępny
- Sprytny, ja też muszę coś wymyślić
- Powiedz że poleciałaś do babci do Madrytu na weekend i po sprawie jak ktoś będzie pytał
- Jesteś genialny - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek - a teraz wybacz idę na basen - powiedziałam szczęśliwa i w drodze na basen zrzucałam z siebie ubrania, przed basenem byłam już w stroju kąpielowym i tylko wskoczyłam, to będzie cudowny weekend
PONIEDZIAŁEK
Przyjechaliśmy do studia w zasadzie prosto z domku rodziców Leona, nikt nie widział na szczęście że wysiadamy z jednego auta, weszliśmy do studia i każdy na nas dziwnie patrzył
- Co się stało?
- Gdzie wy macie telefony?! - krzyknęła Fran
- Nooo chyba mam w torebce
- A mój jest wyładowany - powiedział Leon
- Widać.
- A co się stało?
- Próbujemy się do was dodzwonić od wczoraj. Pablo chciał nas dziś widzieć wcześniej
- No to nie czekajmy tylko chodźmy - powiedziałam i weszliśmy do sali gdzie czekał na nas Pablo
- Witajcie dzieciaki - kiedy zaczął zwróciłam uwagę że są tutaj wszyscy, Pablo, Angie, Gregorio i mój tata - nie mam dla was zbyt dobrych wieści, ale to może Herman wam powie
- Tak, powiem... nie jestem pewien jak wam to przekazać ale spotkałem się ostatnio z Nicolasem i powiedział mi że chce sprzedać studio
- No to co za problem żebyś je kupił? - zapytałam taty
- Nicolas nie chce mi go sprzedać.. Więc niestety ale musicie wiedzieć że na dniach możemy dostać informację o sprzedaży
- Ale co z koncertem?
- Niestety nie możemy go zrealizować... bardzo nam przykro dzieciaki - powiedział Pablo - idźcie teraz do domów widzimy się jutro - nie mogę uwierzyć chyba z resztą tak jak każdy, wszyscy rozeszli się do domów, umówiliśmy się później żeby obgadać tą cała sprawę.
Spaceruję właśnie po parku kiedy przez przypadek wpadłam na Gery
- Przepraszam nie zauważyłam Cię
- Zrobiłaś to specjalnie ! - krzyknęła nagle
- Co? Nie, po prostu się zamyśliłam
- Daruj sobie, mnie tak łatwo nie zwiedziesz
- O co Ci chodzi Gery?
- Nie wiem co Ci wszyscy ludzie w Tobie widzą - rzuciła i odeszła... teraz już wiem że mnie nie lubi, ale co ja jej zrobiłam.. Kiedy szłam tak dalej zobaczyłam w oddali znajomą sylwetkę podeszłam bliżej tej osoby i nie mogłam uwierzyć w to co widzę
- Thomas?
- Violetta?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz