W szpital byłam po 30 minutach. Kiedy tylko zobaczyłam tatę podbiegłam do niego.
V: Tato Olga mi wszystko powiedziała, dlaczego nie zadzwoniłeś?
H: Nie chciałem cię martwić...
V: Ale tato przecież Angie jest dla mnie jak mama. Powiedz mi lepiej co z nią.
H: Angie wczoraj się bardzo źle czuła... Przywiozłem ją tu od razu jak straciła przytomność.
V: Tato to juz wiem... Co teraz z nią? I co z dzieckiem?
H: Widzisz Violu... Jeszcze nic nie wiadomo...
V: Jak to?
H: No bo zrobili cesarskie cięcie, Angie czuje się już dobrze ale z dzieckiem podobno nie jest zbyt dobrze... Nie jest jeszcze do końca rozwinięte, w końcu to dopiero 7 miesiąc.
Po tych słowach przeraziłam sie. Siadłam na krześle i czekałam z tatą na lekarza. Nawet nie zauważyłam że ktoś do mnie dzwoni, dopiero tata mi to uświadomił. Odebrałam. To Leon.
L: Viola co jest dzwonie i dzwonie co się stało?
V: NIc Leon wszystko w porządku...
L: Viola przecież słyszę że coś jest nie tak. Gdzie jesteś?
V: Jak ty mnie znasz... W szpitalu. Angie wczoraj się źle poczuła i zrobili cesarkę, z Angie wszystko dobrze, ale nie można tego powiedzieć o dziecku...
L: Violuś zaraz tam będę.
V: Dziękuje ale wiesz że nie musisz.
L: Wiem ale cie kocham i cie nie zostawię w ciężkiej sytuacji, wiem jak Angie jest dla ciebie ważna. Zaraz jestem papa kocham cie.
V: Ja tez cie kocham.
Miło mi się zrobiło kiedy Leon powiedział że zaraz będzie żeby mnie wspierać. Po chwili przyszedł lekarz. Nie miał dobrych wiadomości...
H: Panie doktorze co się dzieje?
Lek.: Niestety nie mam dobrych wieści...
I w tym momencie przyszedł Leon obiął mnie od tylu i słuchaliśmy dalej lekarza...
Lek: Z pańska żoną jest wszystko w porządku, ale myślę że teraz będzie jej potrzebna bliskość.
H: Dlaczego co się dzieje?
Lek.: Niestety dziecko było jeszcze za słabe. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy ale to i tak nic nie dało... Przykro mi. Proszę teraz być przy żonie.
Po tym zaczęłam płakać, Leon mnie mocno do siebie przytulił a ja płakałam w jego umięśniony tors. Tata poszedł do Angie. Leon próbował mnie uspokoić, nie bardzo mu to wychodziło bo nie chciałam go słuchać...
L: Viola lepiej idź do Angie w lepszym stanie. Niech cie takiej nie widzi. Idź ją wspieraj a nie załamuj się.
V: Tak, Masz racje. Dziękuje ci.
czwartek, 19 maja 2016
sobota, 14 maja 2016
Rozdział 81
Przygotowywałam się na randkę z Leonem. Do mojego pokoju weszła Angie.
A: Hej Violu i jak? Gotowa?
V: Myślę że tak. Dobrze wyglądam?
A: Wyglądasz ślicznie.
V: A ty? Jak się czujesz?
A: O dziwo dobrze. Nie mogę się już doczekać aż będzie razem z nami.
V: Ja też. Bora muszę lecieć bo Leon pewnie już czeka.
A: A powiedz mi jeszcze jedno.
V: Co?
A: Wracasz na noc?
V: Yyy nie wiem...
A: Jak co to powiem tacie że poszłaś do Fran
V: Dziękuje ci. Kocham cię papa.
A: Ja tez cię kocham. Baw sie dobrze!
Wyszłam z domu i od razu zobaczyłam samochód Leona. Wsiadłam do niego i pojechaliśmy do restauracji. Było wspaniale, jedzenie przepyszne. W końcu Leon powiedział że zarezerwował nam pokój w hotelu. Uśmiechnęłam się i zaczęłam mówić
-A jesteś pewien że chcę zostać?
L: Jesteś mi to winna.
V: Aha no tak zapomniałam. Wybaczysz mi?
L: Jeśli się postarasz to oczywiście.
V: A ty tylko o jednym.
Po zjedzonej kolacji poszliśmy do pokoju. Od samego wejścia Leon zaczął mnie całować bardzo namiętnie. Zamknął drzwi na klucz i zaczął rozpinać moją koszulę, j nie pozostawałam mu dłużna, zrobiłam to samo i w tym samym momencie zrzuciliśmy z sienie koszule. Później Leon ściągnął spodnie a ja swoją spódniczkę. Poszliśmy pod prysznic, było cudownie.Potem przenieśliśmy się na łóżko. Kochaliśmy się dobre 3 godziny. Było świetnie.
*Następny dzień*
Obudziłam się o 9.30. Leon już nie spał i kiedy tylko zobaczył, że otworzyłam oczy uśmiechną sie i pocałował lekko moje usta na powitanie. Po 30 minutach poszłam się ubrać i Leon odwiózł mnie do domu. Weszłam do środka i nagle Olga cała z płaczem sie do mnie przytuliła.
V: Olga co się stało? Czemu płaczesz? Gdzie są wszyscy?
O: Wczoraj panienka Angie źle się czuła, strasznie wymiotowała i straciła przytomność i od wczoraj nie dostałam żadnego telefonu co się dzieje.
Kiedy Olga mi to powiedziała załamałam sie... Ja się dobrze bawiłam, a tu się tyle stało. Postanowiłam że pojadę do szpitala.
A: Hej Violu i jak? Gotowa?
V: Myślę że tak. Dobrze wyglądam?
A: Wyglądasz ślicznie.
V: A ty? Jak się czujesz?
A: O dziwo dobrze. Nie mogę się już doczekać aż będzie razem z nami.
V: Ja też. Bora muszę lecieć bo Leon pewnie już czeka.
A: A powiedz mi jeszcze jedno.
V: Co?
A: Wracasz na noc?
V: Yyy nie wiem...
A: Jak co to powiem tacie że poszłaś do Fran
V: Dziękuje ci. Kocham cię papa.
A: Ja tez cię kocham. Baw sie dobrze!
Wyszłam z domu i od razu zobaczyłam samochód Leona. Wsiadłam do niego i pojechaliśmy do restauracji. Było wspaniale, jedzenie przepyszne. W końcu Leon powiedział że zarezerwował nam pokój w hotelu. Uśmiechnęłam się i zaczęłam mówić
-A jesteś pewien że chcę zostać?
L: Jesteś mi to winna.
V: Aha no tak zapomniałam. Wybaczysz mi?
L: Jeśli się postarasz to oczywiście.
V: A ty tylko o jednym.
Po zjedzonej kolacji poszliśmy do pokoju. Od samego wejścia Leon zaczął mnie całować bardzo namiętnie. Zamknął drzwi na klucz i zaczął rozpinać moją koszulę, j nie pozostawałam mu dłużna, zrobiłam to samo i w tym samym momencie zrzuciliśmy z sienie koszule. Później Leon ściągnął spodnie a ja swoją spódniczkę. Poszliśmy pod prysznic, było cudownie.Potem przenieśliśmy się na łóżko. Kochaliśmy się dobre 3 godziny. Było świetnie.
*Następny dzień*
Obudziłam się o 9.30. Leon już nie spał i kiedy tylko zobaczył, że otworzyłam oczy uśmiechną sie i pocałował lekko moje usta na powitanie. Po 30 minutach poszłam się ubrać i Leon odwiózł mnie do domu. Weszłam do środka i nagle Olga cała z płaczem sie do mnie przytuliła.
V: Olga co się stało? Czemu płaczesz? Gdzie są wszyscy?
O: Wczoraj panienka Angie źle się czuła, strasznie wymiotowała i straciła przytomność i od wczoraj nie dostałam żadnego telefonu co się dzieje.
Kiedy Olga mi to powiedziała załamałam sie... Ja się dobrze bawiłam, a tu się tyle stało. Postanowiłam że pojadę do szpitala.
poniedziałek, 9 maja 2016
Rozdział 80
Po skończonej lekcji kompletnie zapomniałam że obiecałam coś Leonowi. Poszłam z dziewczynami do sali ze sceną. Zaczęłyśmy rozmawiać.
N: Jejku jeszcze dwa tygodnie i skończymy naszą historię z tym miejscem.
C: Nie moge w to uwierzyć. Jeszcze pamiętam jak dopiero zaczynałam się tu uczyć, poznałam wtedy Fran. Jejku było tak pięknie.
F: Tak. Będzie mi tego brakować...
V: A chciałybyście tu zostac?
N: No to chyba oczywiste ale przecież to nie mozliwe..
V: Możliwe. Mój tata kiedy urodzi się dziecko przepisuje studio mi więc zagramy pare koncertów i będziecie mogły tu wrócić i zacząć uczyć.
F: Naprawdę?!
V: Tak naprawdę
Dziewczyny strasznie się ucieszyły i mocno mnie przytuliły. Po chwili usłyszałam jak ktoś kaszlnął. Podniosłam głowę i zobaczyłam Leona. Wtedy sobie przypomniałam obietnicę jaką mu dalam.
V: Aj Leon przepraszam, kompletnie zapomniałam.. Wybacz..
L: Nie wybaczę ci... Musisz się bardzo postarać żebym wybaczył.
Popatrzył na mnie z chytrym uśmieszkiem. Wiedziałąm o co mu chodziło
V: No chyba cię coś boli!Czemu nie przyszedłem po mnie jak skończyłam lekcjie żeby mi przypomnieć?!
L: Aha czyli to moja wina?!
V: No a nie?!
L: Dobra wiesz co nie chce mi się z tobą gadać. Jak się uspokoisz to zadzwoń.
V: A jak nie zadzwonię?!
L: To sobie znajdę jakąś inną!
Momentalnie mnie zatkało... Do oczu napłynęły mi łzy... Popatrzyłam jeszcze na Leona i wyszłam stamtąd i poszłam w kierunku swojego domu powstrzymując się od płaczu. Po chwili usłyszałam głoś Fran i Cami. Podbiegły do mnie i mocno przytuliły. Powiedziały że mam przestać się przejmować że Leon poprostu się zdenerwował. Wiedziałam ale i tak to zabolało. Podziękowałam dziewczyną i poszłam do domu. Od razu udałam się do mojego pokoju. Zdziwiłam się że drzwi były zamknięte. Otworzyłam je, a w środku były tylko białe róże. Moje ulubione. Zza szafy wyszedł Leon z jedną białą różą.
L: Violu przepraszam cię. Źle się czuje z tym co powiedziałem. Nie chciałem tego powiedzieć, to wszystko w nerwach.
V: Jejku sam to wszystko zrobiłeś?
L: Tak i zabieram cię dziś wieczorem na kolację.
V: A z jakiej to okazji?
L: A z takiej że dokładnie dzisiaj wypada nasza rocznica poznania się.
V: Jejku ty to pomiętasz?
L: Jakbym mógł zapomnieć pierwszy najwspanialszy dzień w moim życiu?
V: Kocham się.
L: Ja cię kocham bardziej.
Wtedy złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Po oderwaniu się mocno się do niego przytuliłam.
N: Jejku jeszcze dwa tygodnie i skończymy naszą historię z tym miejscem.
C: Nie moge w to uwierzyć. Jeszcze pamiętam jak dopiero zaczynałam się tu uczyć, poznałam wtedy Fran. Jejku było tak pięknie.
F: Tak. Będzie mi tego brakować...
V: A chciałybyście tu zostac?
N: No to chyba oczywiste ale przecież to nie mozliwe..
V: Możliwe. Mój tata kiedy urodzi się dziecko przepisuje studio mi więc zagramy pare koncertów i będziecie mogły tu wrócić i zacząć uczyć.
F: Naprawdę?!
V: Tak naprawdę
Dziewczyny strasznie się ucieszyły i mocno mnie przytuliły. Po chwili usłyszałam jak ktoś kaszlnął. Podniosłam głowę i zobaczyłam Leona. Wtedy sobie przypomniałam obietnicę jaką mu dalam.
V: Aj Leon przepraszam, kompletnie zapomniałam.. Wybacz..
L: Nie wybaczę ci... Musisz się bardzo postarać żebym wybaczył.
Popatrzył na mnie z chytrym uśmieszkiem. Wiedziałąm o co mu chodziło
V: No chyba cię coś boli!Czemu nie przyszedłem po mnie jak skończyłam lekcjie żeby mi przypomnieć?!
L: Aha czyli to moja wina?!
V: No a nie?!
L: Dobra wiesz co nie chce mi się z tobą gadać. Jak się uspokoisz to zadzwoń.
V: A jak nie zadzwonię?!
L: To sobie znajdę jakąś inną!
Momentalnie mnie zatkało... Do oczu napłynęły mi łzy... Popatrzyłam jeszcze na Leona i wyszłam stamtąd i poszłam w kierunku swojego domu powstrzymując się od płaczu. Po chwili usłyszałam głoś Fran i Cami. Podbiegły do mnie i mocno przytuliły. Powiedziały że mam przestać się przejmować że Leon poprostu się zdenerwował. Wiedziałam ale i tak to zabolało. Podziękowałam dziewczyną i poszłam do domu. Od razu udałam się do mojego pokoju. Zdziwiłam się że drzwi były zamknięte. Otworzyłam je, a w środku były tylko białe róże. Moje ulubione. Zza szafy wyszedł Leon z jedną białą różą.
L: Violu przepraszam cię. Źle się czuje z tym co powiedziałem. Nie chciałem tego powiedzieć, to wszystko w nerwach.
V: Jejku sam to wszystko zrobiłeś?
L: Tak i zabieram cię dziś wieczorem na kolację.
V: A z jakiej to okazji?
L: A z takiej że dokładnie dzisiaj wypada nasza rocznica poznania się.
V: Jejku ty to pomiętasz?
L: Jakbym mógł zapomnieć pierwszy najwspanialszy dzień w moim życiu?
V: Kocham się.
L: Ja cię kocham bardziej.
Wtedy złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Po oderwaniu się mocno się do niego przytuliłam.
wtorek, 3 maja 2016
Rozdział 79
*Pięć miesięcy później*
Przez te miesiące czas szybko mi upłynął. Dużo czasu spędzałam z Angie, ale nie zapominałam o Leone. Za dwa tygodnie kończyliśmy studio. Nie mogę uwierzyć że to już koniec.. Tata niedawno powiedział mi że studio będzie należało do mnie. Cieszyłam się ponieważ zawsze chciałam zostać w miejscu które spełniło moje marzenia. O godzinie 8.50 wyszłam z domu. Szłam sobie powoli i postanowiłam że pójdę po Gery. Przez te oststnie 5 miesięcy chodziła do nas do studia, torche jej pomogłam w dostaniu się. Ciekawe czy będe tego żałować.. Widzie jak patrzy na Leona.
V: Gery cześć. Jak tam?
G: O hej Viola, a wszystko dobrze.
V: Widuje cię coraz częściej z Alexem. Czy coś po między wami jest?
G: Już sama nie wiem... Jest ktoś w kim się zakochałam, ale on na mnie nie spojrzy więc ... Z resztą nie mam pojecia..
V: W kim się zakochałaś?
G: Nie moge ci powiedzieć...
V: W Leonie prawda?
G: Tak.. Przepraszam Violi.. Widziałam go w parku jeszcze zanim do ciebie przyszłam i coś mnie tknęło, ale potem zrozumiałam że nie moge być z kimś kto jest zajęty..
V: Wiesz ja wiedziałam że coś do niego czujesz od samego początku..
G: I mimo to tyle mi pomogłaś?
V: Tak. I cieszę się że mi powiedziałaś prawde.
G: Nie mogłam tego przed tobą dłużej ukrywać.
Potem zmieniłyśmy temat i po 10 minutach byłyśmy w studio. Podeszłam od razu do Leona i dałam mu buziaka w policzek na przywitanie. Gery poszła do sali muzycznej skończyć piosenkę, a ja zostałam z Leonem i powiedziałam mu że Gery czuje coś do Alexa. Leon się bardzo ucieszył bo usłyszeniu tego.
V: No i co cię tak rozbawiło?
L: No bo jeśli uda mam się ich zeswatać to wreszcie nie nie będe o ciebie zazdrosny i będziesz tylko moją.
Po tym Leon mnie przytulił i zaczął zbliżać się do moich ust ale niestety mój tata musiał nam przerwać...
H: Hej a może by tak nie w miejscu publicznym?
V: Tato!
H: No dobrze dobrze przepraszam.
L: Viola twój tata ma rację.
V: Co?! I ty przeciwko mnie?
L: Nawet bym nie śmiał.
Uśmiechnął się, złapałą za ręke i poszliśmy do pomieszczenie z szafkami. Oparł mnie o ścianę i przybliżył się do mnie, był coraz bliżej i bliżej i wtedy zadzwonił dzwonek...
L: No poprostu nie wieże.
V: Sory kotek, do zobaczenia po lekcji.
Powiedziałam chytrym głosem i poszłam na lekcje. Leon stał przez chwilę jak wryty aż w końcu poszedł na zajęcia.
Przez te miesiące czas szybko mi upłynął. Dużo czasu spędzałam z Angie, ale nie zapominałam o Leone. Za dwa tygodnie kończyliśmy studio. Nie mogę uwierzyć że to już koniec.. Tata niedawno powiedział mi że studio będzie należało do mnie. Cieszyłam się ponieważ zawsze chciałam zostać w miejscu które spełniło moje marzenia. O godzinie 8.50 wyszłam z domu. Szłam sobie powoli i postanowiłam że pójdę po Gery. Przez te oststnie 5 miesięcy chodziła do nas do studia, torche jej pomogłam w dostaniu się. Ciekawe czy będe tego żałować.. Widzie jak patrzy na Leona.
V: Gery cześć. Jak tam?
G: O hej Viola, a wszystko dobrze.
V: Widuje cię coraz częściej z Alexem. Czy coś po między wami jest?
G: Już sama nie wiem... Jest ktoś w kim się zakochałam, ale on na mnie nie spojrzy więc ... Z resztą nie mam pojecia..
V: W kim się zakochałaś?
G: Nie moge ci powiedzieć...
V: W Leonie prawda?
G: Tak.. Przepraszam Violi.. Widziałam go w parku jeszcze zanim do ciebie przyszłam i coś mnie tknęło, ale potem zrozumiałam że nie moge być z kimś kto jest zajęty..
V: Wiesz ja wiedziałam że coś do niego czujesz od samego początku..
G: I mimo to tyle mi pomogłaś?
V: Tak. I cieszę się że mi powiedziałaś prawde.
G: Nie mogłam tego przed tobą dłużej ukrywać.
Potem zmieniłyśmy temat i po 10 minutach byłyśmy w studio. Podeszłam od razu do Leona i dałam mu buziaka w policzek na przywitanie. Gery poszła do sali muzycznej skończyć piosenkę, a ja zostałam z Leonem i powiedziałam mu że Gery czuje coś do Alexa. Leon się bardzo ucieszył bo usłyszeniu tego.
V: No i co cię tak rozbawiło?
L: No bo jeśli uda mam się ich zeswatać to wreszcie nie nie będe o ciebie zazdrosny i będziesz tylko moją.
Po tym Leon mnie przytulił i zaczął zbliżać się do moich ust ale niestety mój tata musiał nam przerwać...
H: Hej a może by tak nie w miejscu publicznym?
V: Tato!
H: No dobrze dobrze przepraszam.
L: Viola twój tata ma rację.
V: Co?! I ty przeciwko mnie?
L: Nawet bym nie śmiał.
Uśmiechnął się, złapałą za ręke i poszliśmy do pomieszczenie z szafkami. Oparł mnie o ścianę i przybliżył się do mnie, był coraz bliżej i bliżej i wtedy zadzwonił dzwonek...
L: No poprostu nie wieże.
V: Sory kotek, do zobaczenia po lekcji.
Powiedziałam chytrym głosem i poszłam na lekcje. Leon stał przez chwilę jak wryty aż w końcu poszedł na zajęcia.
poniedziałek, 2 maja 2016
Rozdział 78
Nareszcie występ! Nie mogłam się tego doczekać. Było naprawdę super, przyszło dużo ludzi i wszystko wyszło znakomicie. Na koniec organizator serdecznie nam podziękował i wręczył mały upominek każdemu z nas. Potem pojechaliśmy do hotelu i mieliśmy 15 minut żeby się spakować. Ludmiła oczywiście zaczęła narzekać że nie zdąży ale jakoś jej sie udało. Po 30 minutach byliśmy już w samolocie. Mój tata i Angie też postanowili wrócić. W domu byliśmy po 6 godzinach. Weszłam do pokoju i od razu poszłam spać.
*Następny dzień*
Postanowiłam że nie pójdę dziś do studia. Ubrałam sobie szlafrok i poszam do kuchni coś zjeść, na wejściu powitała mnie Olga mocnym uściskiem. Podała mi kanapki i sok pomarańczowy. Zjadłam ze smakiem i usłyszałam dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć. Za nimi stała jakaś kobieta i powiedziała że ona do mojego taty, zaprowadziłam ją do gabinety taty. Ciekawe kto to... Poszłam na górę i ogarnęłam się trochę i poszłam Do Ludmi.
V: Hej ja jak wyspałaś sie?
Lu: Hej Violu no pewnie że tak.
V: To co powiesz na zakupy?
Lu: Jak ty mnie znasz, idziemy będe gotowa za 5 minut.
V: Okej czekam na dole.
Jestem ciekawa czy faktycznie wyrobi się w 5 minut, ku mojemu zdziwieniu udało jej sie to. Szłyśmy chodnikiem i rozmawiałyśmy sobie o "naszym" nowym rodzeństwie, od pewnego czasu z Ludmiłą traktujemy się jak prawdziwe siostry. Weszłyśmy do pierwszego sklepu z ślicznymi ubraniami. Ludmiła oczywiście wykupiła prawie pół sklepu... Po paru godzinach byłyśmy już strasznie zmęczone więc zadzwoniłam po Ramallo ale powiedział że nie ma czasu bo razem z tatą rozmawiają z dekoratorką. Więc zadzwoniłam do Leona. Zgodził się żeby nas odwieźć do domu ale nie wiedział że musi aż tyle zawieźć. Jak zobaczył tyle siatek z zakupami to mu ręce opadły. Marudząc pomógł nam wnieść torby do auta i odwiózł nas do domu. Wypakowaliśmy siatki i podziękowałyśmy Leonowi. Kiedy miał już wychodzić mój tata poprosił go o pomoc. Razem z Ramallo i Federiciem pojechali do sklepu z meblami. Mojemu tacie strasznie odbiło na punkcie dziecka. Angie jest dopiero w trzecim miesiącu a on już kupuje meble. Ja z Ludmi i Olgą zaczęłyśmy sprzątać jeden z trzech pokoi gościnnych w którym będzie pokój dziecka. Angie przyniosła nam soki żeby uspokoić pragnie. Po 2 godzinach przyjechali chłopaki i zaczęli je skręcać. Wszystko zrobili w 3 godziny z przerwami. Potem tata zaprosił Leona na kolacje. Znowu siedzieliśmy wszyscy razem.
H: Violu.
V: Tak tato?
H: Może by Leon tu zamieszkał?
V: Co?
H: To co słyszysz.
V: Nie tato u mnie w pokoju jest za różowo.. Nie..
L: Nawet nie jesteśmy jeszcze gotowi żeby ze sobą mieszkać
H: No skoro tak mówicie.Ale pamiętajcie jak coś to możecie zawsze zmienić zdanie.
A: Herman nie męcz ich już.
H: NI dobrze kochanie.
Skończyliśmy jeść kolacje Ludmiła zaproponowała nam spacer po parku. Poszliśmy we czwórkę. Chodziliśmy uliczkami parku i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Ustaliliśmy też że ślub weźmiemy wszyscy razem bo wyjdzie taniej. Później poszliśmy do budki z watą cukrową. Po godzinie wróciliśmy do domu, Leon pożegnał sie ze mną, wsiadł do samochodu i pojechał do domu. A ja jeszcze weszłam do pokoju dziecka, aż sama bym chciała nieć takiego szkraba ale jeszcze za wcześnie na dzieci. Potem poszłam do łazienki wykąpałam się i poszłam spać.
*Następny dzień*
Postanowiłam że nie pójdę dziś do studia. Ubrałam sobie szlafrok i poszam do kuchni coś zjeść, na wejściu powitała mnie Olga mocnym uściskiem. Podała mi kanapki i sok pomarańczowy. Zjadłam ze smakiem i usłyszałam dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć. Za nimi stała jakaś kobieta i powiedziała że ona do mojego taty, zaprowadziłam ją do gabinety taty. Ciekawe kto to... Poszłam na górę i ogarnęłam się trochę i poszłam Do Ludmi.
V: Hej ja jak wyspałaś sie?
Lu: Hej Violu no pewnie że tak.
V: To co powiesz na zakupy?
Lu: Jak ty mnie znasz, idziemy będe gotowa za 5 minut.
V: Okej czekam na dole.
Jestem ciekawa czy faktycznie wyrobi się w 5 minut, ku mojemu zdziwieniu udało jej sie to. Szłyśmy chodnikiem i rozmawiałyśmy sobie o "naszym" nowym rodzeństwie, od pewnego czasu z Ludmiłą traktujemy się jak prawdziwe siostry. Weszłyśmy do pierwszego sklepu z ślicznymi ubraniami. Ludmiła oczywiście wykupiła prawie pół sklepu... Po paru godzinach byłyśmy już strasznie zmęczone więc zadzwoniłam po Ramallo ale powiedział że nie ma czasu bo razem z tatą rozmawiają z dekoratorką. Więc zadzwoniłam do Leona. Zgodził się żeby nas odwieźć do domu ale nie wiedział że musi aż tyle zawieźć. Jak zobaczył tyle siatek z zakupami to mu ręce opadły. Marudząc pomógł nam wnieść torby do auta i odwiózł nas do domu. Wypakowaliśmy siatki i podziękowałyśmy Leonowi. Kiedy miał już wychodzić mój tata poprosił go o pomoc. Razem z Ramallo i Federiciem pojechali do sklepu z meblami. Mojemu tacie strasznie odbiło na punkcie dziecka. Angie jest dopiero w trzecim miesiącu a on już kupuje meble. Ja z Ludmi i Olgą zaczęłyśmy sprzątać jeden z trzech pokoi gościnnych w którym będzie pokój dziecka. Angie przyniosła nam soki żeby uspokoić pragnie. Po 2 godzinach przyjechali chłopaki i zaczęli je skręcać. Wszystko zrobili w 3 godziny z przerwami. Potem tata zaprosił Leona na kolacje. Znowu siedzieliśmy wszyscy razem.
H: Violu.
V: Tak tato?
H: Może by Leon tu zamieszkał?
V: Co?
H: To co słyszysz.
V: Nie tato u mnie w pokoju jest za różowo.. Nie..
L: Nawet nie jesteśmy jeszcze gotowi żeby ze sobą mieszkać
H: No skoro tak mówicie.Ale pamiętajcie jak coś to możecie zawsze zmienić zdanie.
A: Herman nie męcz ich już.
H: NI dobrze kochanie.
Skończyliśmy jeść kolacje Ludmiła zaproponowała nam spacer po parku. Poszliśmy we czwórkę. Chodziliśmy uliczkami parku i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Ustaliliśmy też że ślub weźmiemy wszyscy razem bo wyjdzie taniej. Później poszliśmy do budki z watą cukrową. Po godzinie wróciliśmy do domu, Leon pożegnał sie ze mną, wsiadł do samochodu i pojechał do domu. A ja jeszcze weszłam do pokoju dziecka, aż sama bym chciała nieć takiego szkraba ale jeszcze za wcześnie na dzieci. Potem poszłam do łazienki wykąpałam się i poszłam spać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)