wtorek, 6 sierpnia 2024

Rozdział 14 " Violetta to nie jest dobry pomysł"

2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ 
VIOLETTA 
Dziś gram koncert w Madrycie, przez te 2 miesiące za dużo się nie zmieniło nawet zachowanie Jacka, dalej całymi dniami siedzi w firmie i nie spędzamy już czasu ze sobą tak jak kiedyś, może pora to skończyć...Ale nie będę o tym dziś myśleć, mam przed sobą ostatni koncert w tej trasie i mam dla moich fanów małą niespodziankę, ostatnia piosenka będzie wyjątkowa ponieważ zagram nowy utwór który napisałam razem z Leonem. 

OSTATNIA PIOSENKA
- Dziękuję wam za całą trasę że byliście ze mną! Kocham was! - powiedziałam do mikrofonu a tłum zaczął bić brawo i piszczeć - z racji tego że jest to mój ostatni koncert na tej trasie mam dla was niespodziankę, zaśpiewam dla was moją nową piosenkę, nikt jej jeszcze nie słyszał - powiedziałam a ludzie znowu zaczęli piszczeć - ale nie będę tutaj sama, razem ze mną zaśpiewa ktoś kto jest mi bardzo bliski, jest moim przyjacielem od bardzo dawna i wiem że mimo wielu różnic zawsze mogę na niego liczyć powitajcie wielkimi brawami Leon Verdas! - ludzi zaczęli piszczeć i klaskać a na scenę wszedł Leon i zaczęliśmy śpiewać naszą piosenkę.

PO KONCERCIE
Wracamy już do hotelu gdzie mamy chwilkę na ogarnięcie się i zejście na imprezę na szczęście impreza jest w sali bankietowej tego hotelu
- Jack będzie? - zapytał nagle Leon przerywając ciszę w samochodzie 
- Nie - odpowiedziałam szybko i dalej patrzyłam w okno 
- Wszytko okej? 
- Yhym 
- Nie chcesz gadać?
- Yhym 
- Okej - powiedział i do hotelu dojechaliśmy w ciszy. Nie chciałam go tak potraktować ale nie mam ochoty rozmawiać nawet z nim. Poszłam szybkim krokiem do pokoju i szybko się ogarnęłam, włosy zostawiłam rozpuszczone i ubrałam czarną długą sukienkę z rozcięciem od połowy uda i oczywiście szpilki i wyszłam kierując się do sali gdzie już wszyscy byli 
- Łał - powiedział Leon kiedy mnie zobaczył - wyglądasz świetnie 
- Dziękuję, ty też wyglądasz niczego sobie - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam, usiedliśmy do stolika i wypiliśmy parę drinków, rozmowę przerwał mi dziek esemesa i kiedy zobaczyłam tą wiadomość wszystko mi się zawaliło... miałam dobre przeczucie, łyknęłam kilka szotów na raz i wyszłam z hotelu 
- Violetta! 
- Daj mi spokój 
- Nie, co się stało?
- Nic! Leon daj mi spokój - powiedziałam i przyspieszyłam kroku 
- Violetta stój ! - powiedział już tak mniej delikatnie więc się zatrzymałam 
- Czego chcesz?! - zapytałam już  ze łzami w oczach
- Co się stało? - nie chciałam za dużo mówić, wyciągnęłam telefon i pokazałam mu wiadomość ze zdjęciem na którym widać Jacka i jakąś kobietę w dwuznacznej sytuacji 
- Wynajęłam detektywa, chciałam sprawdzić czy faktycznie przesiaduje tyle w firmie i dziś mam już potwierdzenie że to nie firma mu zajmuje tyle czasu - mówiłam podczas spaceru, Leon nie mógł uwierzyć w to wszystko 
- Wiesz co skoro on jest takim chamem nie możesz za nim płakać 
- Co? Nie rozumiem 
- On jest świnia nie warto za nim płakać, to on powinien płakać za Tobą więc chodź - powiedział i złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć 
- Leon gdzie my idziemy?
- Zabawić się, nie będziesz mi tu płakać za jakimś frajerem - kiedy to powiedział zgodziłam się, ma rację nie mogę płakać za kimś kto mnie oszukuje. 
 
Poszliśmy z Leonem do kilku klubów i dobrze się bawiliśmy wypiliśmy kilka drinków ale mam wrażenie że ja wypiłam więcej i już ledwo szłam 
- Leon ja już nie mogę 
- Jeszcze kawałek 
- Nie dam rady - powiedziałam i siadłam na ławce i ściągnęłam swoje szpilki z nóg - od razu lepiej - powiedziałam z ulgą, Leon zaczął się śmiać i usiadł koło mnie 
- Możemy iść dalej?
- Ja chyba tu zostanę - powiedziałam 
- Nie zostawię Cię tutaj - powiedział, wstał i wziął mnie na ręce i zaniósł do hotelu pod same drzwi mojego pokoju, ja cały czas byłam w niego wtulona, Leon otworzył drzwi i położył mnie na łóżku, miał już wychodzić ale ja szybko podniosłam 
- Leon! Nie idź - odwrócił się a ja zaczęłam ściągać z siebie sukienkę 

LEON 
Położyłem Violettę na łóżku i miałem już wychodzić z jej pokoju ale zawołała mnie, odwróciłem się i zobaczyłem że wstała z łóżka i zaczęła się rozbierać 
- Violetta to nie jest dobry pomysł - powiedziałem mimo że miałem ochotę się na nią rzucić 
- Daj spokój to tylko dobra zabawa - powiedziała i podeszła do mnie już w samej bieliźnie i zaczęła odpinać guziki w mojej koszuli 
- Violetta 
- Ciii nic nie mów - wyszeptała mi w twarz i zaczęła całować i już nie mogłem się powstrzymać, alkohol zaczął działać i na mnie, ściągnąłem z niej bieliznę i z siebie resztę ubrania i kochałem się z nią, brakowało mi tego, to było coś wspaniałego czuć jej ciało po tylu latach. 

LUDMIŁA 
Za 3 tygodnie biorę w końcu z Fede ślub zaczynam właśnie wszystko dopinać na ostatni guzik, goście potwierdzeni trzeba tylko ogarnąć dekorację jechać na przymiarkę sukni, muszę to robić sama bo Violetta jest jeszcze na swojej trasie i wraca dopiero za kilka dni. Z rozmyśleń nad wyborem koloru dekoracji wyrwał mnie dzwonek do drzwi, poszłam więc otworzyć, za nimi stała Francesca 
- Hej, mogę wejść?
- Jasne, a co tu robisz?
- Doszły mnie słuchy że ktoś tu zaraz ma wesele i potrzebuje pomocy
- A skąd wiesz? - zapytałam wpuszczając ją do środka 
- Violetta do mnie wczoraj zadzwoniła i poprosiła żebym Ci pomogła bo ona nie da rady 
- Kochana, dziękuję więc siadaj, w sumie nie ma lepszej osoby żeby mi doradziła i podzieliła się swoimi doświadczeniami - powiedziałam przytulając ją i ciągnąc za sobą do jadalni przed laptopa. 
 
Po kilku godzinach wybierania kolorów, dekoracji, kwiatów i prezentów dla gości w końcu mogłyśmy iść coś zjeść, byłam zadowolona, wybrałyśmy 3 kolory, szary, szmaragdowy i brudny różowy, kwiaty dodatkowo będą białe nieduże ale będzie ich masa. 
- Dziękuję za pomoc, sama nie dała bym rady 
- Nie ma za co, wiem jak to jest ja miałam najgorzej bo musiałam sama dać radę, ani Ciebie ani Violetty nie było wtedy w kraju 
- To musiało być okropne 
- Oj tak, powiedz mi Violetta mówiła Ci coś? Że coś się dzieje 
- Nie, a co?
- Wczoraj była jakaś dziwna przez telefon 
- Może była zestresowana 
- Ludmiła czym? Występem? Przecież robi to tyle lat 
- No niby tak, ona od pewnego czasu jest jakaś dziwna 
- To znaczy?
- Mało wychodzi z domu, przestała się uśmiechać jakby przygasła 
- Może coś się stało pomiędzy nią i Jackiem? - wzruszyłam tylko ramionami, nie chciałam jej mówić za dużo, wiem o co chodzi wiem że Violetta podejrzewa Jacka o zdradę ale nie wiem czy chce to mówić komuś jeszcze.. wiem że wynajęła detektywa i czeka tylko na najgorszą wiadomość... Posiedziałam z Fran zmieniając już temat jeszcze jakieś 2 godziny i wróciłam do domu i postanowiłam zadzwonić do Violetty ale nie odbierała, zostawiłam więc jej wiadomość i poszłam się wykąpać. 

VIOLETTA 
Obudziłam się z wielkim bólem głowy, podniosłam się do pozycji siedzącej i zrozumiałam że nie mam na sobie nic, odwróciłam się z przerażeniem bo mało co pamiętam z wczoraj, kiedy zobaczyłam Leona trochę się uspokoiłam ale dotarło do mnie co się stało.... to nie powinno mieć miejsca 
- Leon - postanowiłam go obudzić
- Mmm, zaraz mamo 
- Leon! - krzyknęłam już 
- Tak? - jakby się otrząsnął i usiadł momentalnie na łóżku 
- Wstawaj, nie powinno Cię tu być
- Jak to? Co Ci przeszkadzam?
- Przepraszam - powiedziałam zakrywając twarz dłońmi 
- Czyli żałujesz, rozumiem, wybacz mi więc - powiedział i zaczął się ubierać nie mogłam nic powiedzieć, zatkało mnie kiedy doszedł już do drzwi musiałam go zawołać 
- Leon, nie wychodź 
- Przecież mnie tu nie chcesz
- To nie tak przepraszam.. - podeszłam do niego i przytuliłam się jak mała dziewczynka do misia. Wróciliśmy na łózko 
- Nie wiem czy dobrze zrobiliśmy 
- Możemy to uznać za zabawę dwóch pijanych osób - powiedział śmiejąc się i szturchając mnie, nie miałam innego wyjścia jak również zacząć się śmiać
- Nawet nie wiesz jakie miałam przerażenie jak się obudziłam, że jest tutaj ktoś oby 
- Żartujesz? W życiu bym na to nie pozwolił 
- To chyba będzie najlepsza opcja, niech to co się tutaj stało zostanie tutaj 
- Jasna sprawa, przyjaźń na zawsze? - zaproponował 
- Na zawsze - odpowiedziałam i wtuliłam się w niego, wiem że to najlepsze rozwiązanie, na razie muszę załatwić sprawę z Jackiem. 
 
Po chwili mój telefon zaczął dzwonić, to Ludmiła 
~Halo
~No nareszcie 
~Przepraszam wczoraj było zamieszanie 
~Coś się stało?
~Tak 
~Co takiego? Coś z Jackiem?
~Zgadłaś 
~Mów szybko 
~Dostałam wczoraj zdjęcie od detektywa, miałam rację ma kogoś 
~A to świnia, mam nadzieję że się nie przejmujesz 
~Już nie, wczoraj miałam chwilę załamania ale już jest lepiej 
~No to dobrze, jak wrócisz to daj znać przyjadę 
~Dobrze, dziękuję - powiedziałam i rozłączyłam się, później zaczęłam się pakować i wyruszyliśmy na lotnisko skąd już prosta droga do domu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz