piątek, 14 czerwca 2024

Rozdział 13 "Jesteś najgorszym co mnie w życiu spotkało"

Siedziałam i wpatrywałam się w stronę Jacka i tej kobiety, on mnie nie zauważył przez cały ten czas, siedział śmiał się, trzymał ją za rękę i w pewnym momencie dał jej jakieś pudełeczko, chyba był tam pierścionek, jak tylko to zobaczyłam wybiegłam z restauracji drugim wyjściem żeby mnie nie zauważył, po chwili dobiegł do mnie Leon...
- Violetta poczekaj 
- Leon jak on mógł... - powiedziałam i rozpłakałam się 
- Violetta spokojnie porozmawiaj z nim jak wróci do domu może to nie tak jak Ci się wydaje 
- Leon proszę Cię jak nie to? 
- Czasem coś wygląda inaczej niż faktycznie jest 
- Leon, mogę Cię o coś poprosić?
- Jasne 
- Chodź ze mną do domu, chcę żebyś był przy tym - na szczęście się zgodził, nie wyobrażam sobie zostać sama po rozmowie z Jackiem. 
 
WIECZÓR
Jest już 20 a Jacka jeszcze nie ma, pewnie dobrze się bawi z tą panienką.. Leon jest cały czas ze mną i czekamy na powrót tego łajdaka, w końcu się doczekaliśmy
- Cześć kochanie - usłyszałam jak tylko drzwi się zamknęły - o Leon, cześć co tutaj robisz?
- Cześć - odpowiedział Leon, ja dalej się nie odzywałam 
- Czemu nic nie mówisz? - zapytał w końcu 
- Gdzie dziś byłeś? - zapytałam go prosto w oczy 
- Cały dzień byłem w firmie 
- I nie wychodziłeś na obiad?
- Coś ty nie miałem na to czasu, mamy mały kryzys w firmie
- Czyli cały dzień byłeś w gabinecie?
- No tak 
- Dlaczego kłamiesz?
- Co? - zapytał zmieszany 
- Widziałam Cię z inną kobietą w restauracji 
- Nie no niemożliwe - chciał coś jeszcze powiedzieć ale mu przerwałam 
- Byłeś z jakąś kobietą dałeś jej pierścionek. O co chodzi?! 
- Cholera... Violetta przepraszam to nie tak miało wyglądać?
- Co tak nie miało wyglądać?! Nie tak się miałam dowiedzieć że mnie zdradzasz?
- Przepraszam... ale zakochałem się w niej, a dziś się jej oświadczyłem.... 
- Jack jak mogłeś mi to zrobić?! 
- Violetta przepraszam ale to że my zaczęliśmy się spotykać to był błąd
- Jesteś najgorszym co mnie w życiu spotkało, pakuj się i wyjdź - powiedziałam, on zrobił jak powiedziałam. Kiedy tylko wyszedł zamknęłam za nim drzwi odeszłam od nich kawałek i upadłam na kolana i zaczęłam płakać, Leon momentalnie podbiegł o mnie i przytulił mnie, czułam się jak małe dziecko które zrobiło sobie krzywdę i dorosły mnie pociesza... 

LUDMIŁA
Byłam umówiona dziś na 20 z Violettą ale jak to ja spóźniłam się, zdziwiłam się kiedy naciskając na klamkę drzwi były otwarte, niepewnie weszłam do środka i zobaczyłam ją i Leona, Violetta płakała jak małe dziecko a Leon ją do siebie wtulał
- Matko kochana co tu się stało? - zapytałam w końcu 
- Jacki zdradzał Violettę - powiedział Leon 
- Co? - byłam w szoku jak to usłyszałam, po chwili Leon wstał i podniósł Violettę i posadził ją na kanapie, ja od razu usiadłam obok niej 
- Ludmiła jestem naiwna, taka naiwna 
- Nie mów tak, to on jest idiotą skoro tak zrobił
- Może ja was zostawię? - zapytał Leon 
- Nie zostań - powiedziała Violetta i złapała go za rękę - chce żebyś tu został. - Zgodził się, ja nie siedziałam z nimi długo bo wiem że Leon jest wystarczającym pocieszycielem dla niej. 

LEON 
Kiedy Ludmiła poszła napisałem tylko wiadomość do Vanessy że nie wrócę na noc i zostałem z Violetą, nie mogę jej zostawić w takim stanie. Postanowiłem że zrobię jej ulubione kakao z piankami i bitą śmietaną i oczywiście do tego naleśniki. Kiedy Violetta wróciła z łazienki na stole już wszystko było gotowe, widziałem lekki uśmiech na jej twarzy 
- Naleśniki i kakao, pamiętałeś
- Jak bym mógł zapomnieć? 
- Dziękuję, że tutaj jesteś 
- Nie dziękuj tylko zajadaj - powiedziałem i usiedliśmy do stołu, Violetta miała na sobie szlafrok i trochę wyobraziłem sobie że mam tak codziennie. Po kolacji poznosiliśmy naczynia do kuchni i zacząłem je myć. Violetta usiadła na blacie obok mnie i cały czas na mnie patrzyła 
- Co tak patrzysz? Robię coś źle?
- Nie, tak się trochę rozmarzyłam 
- Nad czym? Jeśli mogę wiedzieć 
- Że nie popełniłam wtedy największej głupoty w swoim życiu i jesteś tutaj codziennie - powiedziała i spuściła głowę, ja wytarłem ręce i podszedłem do niej od przodu podniosłem jej głowę i patrzyłem jej w oczy, znowu czułem się jak kilka lat temu kiedy patrzyłem jej w oczy, nie myślałem za długo wbiłem się w jej usta i namiętnie ją całowałem, oddawała mi każdy pocałunek w końcu podniosłem ją i zaniosłem do salonu i położyłem na kanapie, ona zaczęła ściągać ze mnie podkoszulek 
- Chcesz tego? - zapytałem 
- Pragnę tego jak nigdy - odpowiedziała więc nie czekałem długo i przeszedłem do działania, było cudownie, dawno się tak nie czułem. 

VIOLETTA 
Przebudziłam się około 7 wtulona w Leona, nie żałuję niczego nawet się cieszę, odwróciłam się w stronę Leona i patrzyłam na niego, po chwili Leon też zaczął się budzić 
- Dzień dobry - powiedziałam kiedy tylko otworzył oczy 
- Ale się ciesze 
- Z czego?- zapytałam 
- Że to nie sen, zawsze kiedy się budziłem nie było Cię już 
- Fajne masz sny w takim razie - powiedziałam, Leon uśmiechnął się i przytulił mnie do siebie. Chciała bym żeby tak było częściej 
- Leon, co będzie dalej? Co z Vanessą?
- Jak to co? 
- No przecież jesteś z nią 
- Powiedz tylko słowo a zostanę z Tobą na zawsze 
- A mogą być dwa słowa?
- Mogą być 
- Kocham Cię - powiedziałam, on się uśmiechną i wtulił mnie w siebie jeszcze bardziej, chciała bym żeby było tak zawsze. Po kilku minutach wstaliśmy i ubraliśmy się i razem zjedliśmy śniadanie, tak jakbyśmy byli małżeństwem, ale kurcze coś mi się nie podobało. To było za proste... 
 
I tak jak mi się wydawało... to był sen, właśnie się obudziłam. Czyli Jack mnie nie zdradza, trochę odetchnęłam z ulgą ale z drugiej strony wizja życia z Leonem była piękna.
- Cześć kochanie - usłyszałam Jacka
- O cześć już jesteś?
- A tak udało mi się dziś wszystko wcześniej załatwić i jestem - powiedział i resztę dnia spędziliśmy bardzo miło.
 
LEON 
Od kiedy porozmawiałem z Violettą moje życie się całkiem zmieniło, chcę jej pokazać że jeśli tylko ona mi coś powie to tak będzie, chce żeby mi ufała i miała we mnie przyjaciela. Umówiłem się dziś z chłopakami na wyjście do klubów, wiem że dziś jest dzień w którym pokaże im że się zmieniam. 
- Leon! - usłyszałem krzyk Vanessy, niech to  zapomniałem o niej 
- Co chcesz? 
- Jak ty się do mnie odzywasz?
- Tak jak ty do mnie 
- Leon 
- Vanessa nie dosyć, pora to zakończyć 
- Ale co ty chcesz mi powiedzieć?
- To że zostaje tutaj, a ty wracasz do Nowego Yorku 
- Ale dlaczego?
- Nie kocham Cię i nigdy nie kochałem 
- Jak możesz?
- Vanessa proszę Cię nie udawaj wielkiej miłości do mnie, wiem że chodzi o popularność 
- Jeszce za mną zatęsknisz jak nikt nie będzie chciał z Tobą iść do łóżka 
- Daj mi już spokój już taki nie jestem. - powiedziałem i dałem jej czas do juta na spakowanie się i zostawienie mnie w spokoju, a ja wyszedłem na umówione spotkanie z chłopakami.
 
DIEGO 
Siedzimy w klubie, ja, Fede i Leon i jestem w szoku co się stało z Leonem, od kiedy tu jesteśmy nie wypił ani jednego drinka czy piwa. Nie wiem jak i co Violetta zrobiła ale jest genialna 
- Leon czemu nic nie pijesz?
- Nie mam ochoty 
 Ale jak to? Nawet jedno piwo?
- Nawet i jedno piwo, coś komuś obiecałem i nie mogę zawieść tej osoby 
- Yhy Chyba wiemy co to za osoba - powiedział Fede i zaśmiał się 
- Dajcie już spokój 
- Dobra, dobra lepiej powiedz co planujesz dalej 
- Zostaje tutaj 
- Co?
- Dziś rozstałem się z Vanessą i już nie wracam do Nowego Yorku chcę się skupić na pracy tutaj 
- Stary super - powiedzieliśmy i bawiliśmy się już później w najlepsze, oczywiście Leon nie wziął ani kropli alkoholu na do ust, niesamowite jak ta dziewczyna na niego działa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz