ŚLUB
VIOLETTA
W końcu nadszedł ten dzień, kończę właśnie się przygotowywać, kiedy wyszłam z łazienki w salonie czekał już Jack
- Łał pięknie wyglądasz
- Dziękuję, ty też wyglądasz niczego sobie - odpowiedziałam i poszliśmy do auta, po około 30 minutach dotarliśmy na miejsce uroczystości, ja od razu poszłam szukać Fran, kiedy ją zauważyłam i szłam w jej stronę zobaczyłam że jest przy nich już Leon, zatrzymałam się i nie wiedziałam co dalej czy iść do nich czy uciekać. Leon wyglądał cudownie, miał na sobie ciemno szary garnitur w cienką kratkę, włosy miał dłuższe niż kiedyś postawione do góry na żelu, kiedy mnie zobaczyli nie było odwrotu, podeszłam do nich i przywitałam się z każdym, po chwili urzędnik zaczął nam wszystko tłumaczyć co i jak będzie wyglądać. - Pięknie wyglądasz - usłyszałam kiedy zostałam sam na sam z Leonem
- Dziękuję, ty też wyglądasz bardzo ładnie
- Dziękuję - uśmiechnął się lekko - słyszałem że jesteś zaręczona z Jackiem
- Tak, ty też jesteś zaręczony
- Ta- odparł mało entuzjastycznie - widzę że miłość przetrwała
- Tak, czuje się z nim bardzo dobrze, a ty?
- Ważne że ty jesteś szczęśliwa - odpowiedział ale nie zdążyłam się go o nic więcej dopytać bo zawołali nas i ceremonia się zaczęła.
Cały czas zastanawiałam się o co chodziło Leonowi z tym co mi powiedział, muszę się dowiedzieć o co chodzi.
NOC
Zabawa jest cudowna dawno się tak dobrze nie bawiłam nawet nie obchodziło mnie że Jack co jakiś czas gdzieś wychodził. Zauważyłam że Leon wychodzi postanowiłam że pójdę za nim, kierował się w stronę huśtawki, była bardzo schowana w zaroślach, jedyne spokojne miejsce na całej posesji i jedyne na uboczu
- Leon co ty robisz?! - zapytałam zdziwiona kiedy zobaczyłam że siedzi sam z butelką alkoholu i pije prosto z butelki
- Violetta? Jak mnie znalazłaś?
- Szłam za Tobą, mogę wiedzieć co robisz?
- A nie widzisz? Pije, chcesz trochę?
- Daj - powiedziałam i wzięłam łyka, po chwili zobaczyłam że jest tam więcej butelek jedne są puste a inne jeszcze pełne
- Co tak patrzysz? Jest impreza chyba można
- Okej nic nie mówię, ale chciała bym porozmawiać
- O czym ty jeszcze chcesz ze mną rozmawiać?
- Chcę Cię przeprosić za to wszystko
- O łał po tylu latach?
- Wiem że to głupie ale zrozum mnie jak odzyskałam pamięć bałam się że to się może powtórzyć jak do siebie wrócimy, że i tak będziemy nieszczęśliwi razem
- Czyli z jakiejś głupiej obawy sama podjęłaś decyzję że tak będzie lepiej?
- Tak
- Wiesz co nie mam ochoty z Tobą rozmawiać - rzucił byle jak i odszedł ode mnie, czyli już nie jestem w stanie tego naprawić w żaden sposób, on nigdy mi nie wybaczy...
Kiedy wróciłam na sale nigdzie nie mogłam go znaleźć..
- Diego widziałeś gdzieś Leona?
- Wyszedł już - odpowiedział
- Co? Ale jak to?
- Przeprosił i pożegnał się
- A niech to
- Violetta co zrobiłaś?
- Chciałam z nim porozmawiać...
- Violetta co ty narobiłaś, wiedziałem że coś jest nie tak...
- Diego o co Ci chodzi?
- Nie mówiłem tego nikomu ale Leon jak tylko wyjechał popadł w lekką depresję jeśli mogę tak to nazwać, zaczął uciekać po problemach w alkohol i skakał z kwiatka na kwiatek
- Co? Jak mogłeś mi wcześniej nie powiedzieć?
- Przecież nie chciałaś o nim słyszeć, Violetta on na prawdę ma duży problem i teraz pewnie pojechał do mieszkania i będzie pił i pewnie sprowadzi sobie jakąś panienkę
- Gdzie jest jego mieszkanie? - zapytałam, muszę tam jechać i z nim porozmawiać
- Violetta nie wiem czy to dobry pomysł
- Diego proszę - na szczęście podał mi jego adres, poprosiłam go żeby nie mówił nic nikomu a przed Jackiem udawał że gdzieś mnie widział, mam nadzieję że szybko wrócę i nikt nie zobaczy. Wychodząc zobaczyłam że Vanessa dobrze się bawi, czyli coś tutaj jest nie tak pomiędzy nimi...
Po kilkunastu minutach byłam już pod mieszkaniem Leona, zapukałam ale nikt nie otwierał więc nacisnęłam za klamkę i o dziwo drzwi nie były zamknięte, weszłam do środka, wszędzie było ciemno ale idąc dalej zobaczyłam lekkie światło. Kiedy doszłam do salonu zobaczyłam że świeci się lampa przy oknie i okno balkonowe jest otwarte, poszłam więc tam i zobaczyłam Leona opartego o ścianę i patrzącego w dal przed siebie przez szklaną balustradę, obok niego stała butelka, Diego miał rację..
- Leon co ty robisz?
- Violetta? Co ty tu robisz? - pytał zdziwiony- skąd w ogóle masz mój adres?
- Diego mi dał
- No tak wielki pan ratunek, czego chcesz?
- Diego mi wszystko powiedział, o twoim problemie z alkoholem i nie tylko
- Świetnie, miał nikomu nie mówić - powiedział i chciał wziąć łyka z butelki ale mu ją wyrwałam i rzuciłam w drugi kąt balkonu, butelka roztrzaskała się i wszystko się rozlało
- Przestań - powiedziałam stanowczo
- Bo co? Nie ta to będzie następna
- Leon proszę popatrz na mnie - z wielką niechęcią zrobił to, widziałam w jego oczach dużo emocji, wiem że jest mu ciężko na mnie patrzeć po tylu latach i po tym co mu zrobiłam ale muszę to naprawić muszę jego naprawić - wiem jakie to jest dla Ciebie wszystko trudne, powiem Ci coś dlaczego wyjechałam później
- No to będzie ciekawie
- Jakbym została tutaj nigdy nie pogodziła bym się z tym że Ciebie tutaj nie ma, wolałam zacząć wszystko w innym kraju od zera, wiem jak bardzo Cię zraniłam ale uważałam że nie będę Ci się już narzucać bo na pewno nie chcesz mnie znać
- To nie tak... Violeta ja nie umiem przestać Cię kochać, minęło tyle lat a ja nie umiem - powiedział i zaczął płakać, nie myśląc za długo przytuliłam się do niego, brakowało mi tego uczucia, nikt nie wie o tym ale ja też nigdy nie przestałam go kochać ale nie mogę się cofać... nie teraz...
Po chwili odsunęłam się od niego, nasz wzrok spotkał się i wpatrywaliśmy się sobie głęboko w oczy przez dłuższą chwilę, w pewnej chwili pocałowałam go on oddawał każdy pocałunek.
Po kulki minutach oderwaliśmy się od siebie, Leon oparł swoje czoło na moim i chyba zaczął się uśmiechać
- Przepraszam... - powiedział nagle
- Leon mogę Cię o coś prosić?
- Możesz
- Przestań pić, zrób to dla mnie
- Dobrze ale czy jeśli nie mogę być z Tobą możemy spróbować być przyjaciółmi? Tak jak kiedyś? Może to mi pomoże zostawić to wszystko za sobą
- Jasne, zrobię dla Ciebie wszystko żebyś tylko przestał pić i wykorzystywać te wszystkie panienki - Leon zgodził się i mam nadzieję że teraz już będzie lepiej, ten pocałunek symbolizował zakończenie tego co było. Leon postanowił wrócić na wesele. Diego był bardzo zdziwiony kiedy go zobaczył a jeszcze bardziej jak Leon nie wziął już ani kropli alkoholu do buzi. Faktycznie on mnie dalej kocha...
LUDMIŁA
Podsłuchałam rozmowę Violetty i Diego i wywnioskowałam że ona dalej musi coś do niego czuć, nie możliwe żeby traktowała go tylko jak przyjaciela. W tym czasie kiedy jej nie było poprosiłam Fede żeby zajął czymś Jacka żeby czasem nie zauważył jej nieobecności
- Violetta! - krzyknęłam do niej kiedy tylko ją zobaczyłam
- Co się stało?
- Co ty mu powiedziałaś?
- Nie rozumiem
- Violetta wiem że byłaś u Leona
- Co? Ale skąd?
- Słyszałam twoją rozmowę z Diego
- Nic się przed Tobą nie ukryję widzę - powiedziała i się zaśmiała
- No to teraz mów co ty mu powiedziałaś?
- Nie mogę Ci powiedzieć
- Violetta
- Nie wyciągniesz tego ze mnie, zobaczymy czy to coś dało to wtedy może Ci powiem - odpowiedziała mi i odeszła ode mnie, nie wiem jak ona to robi ale jest cudowna szkoda że nie jest z Leonem byli by cudowną parą.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Minął tydzień od ślubu spotykam się możliwie często z Leonem, Jacka i tak nie ma więc nawet nie zauważył mojej nieobecności. Teraz właśnie idę na spotkanie z Leonem, dziś umówiliśmy się na obiad w naszej niegdyś ulubionej restauracji.
- Cieszę się że wtedy przyszłaś
- Ja też, nie wyobrażam sobie jak by się to mogło skończyć
- I lepiej sobie nie wyobrażaj- powiedział trochę tracąc humor
- Dobrze może nie mówmy już o tym, powiedz lepiej czy przemyślałeś moją propozycję?
- A tak i zgadzam się z chęcią nagram z Tobą kilka piosenek - ucieszyłam się kiedy to powiedział wiem że to będą świetne piosenki. kiedy tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy na temat nagrywania piosenek Leon nagle się wyprostował i od razu zmieniła mu się jego mina i wbił wzrok w jakiś punkt, postanowiłam się odwrócić i to co zobaczyłam zbiło mnie z nóg, do restauracji wszedł Jack z jakąś kobietą i nie wyglądało to jakby było to spotkanie biznesowe...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz