Dziś dzień koncertu, nie mogę się doczekać, ale brakuje mi tutaj taty, próbuję się do niego dodzwonić ale to nic nie daje... zaraz wychodzimy z Leonem na scenę, ale ja nie wiem czy dam radę zaśpiewać..
- Co tam Violetta?- przyszedł do mnie Leon
- Sama nie wiem..
- Ale ja chyba wiem, chciała byś żeby twój tata tutaj był i żeby Cię przytulił prawda?
- Nie wiarygodne jak mnie znasz, ale nie przypuszczałam że mogę się tak od niego oddalić...
- Wiesz jeszcze możesz to naprawić - kiedy to powiedział usłyszałam znaną mi melodię, Leon podprowadził mnie bliżej sceny - ta piosenka to dzieło twoje twojej mamy i twojego taty, więc to wasze dzieło wspólne, leć - uśmiechnęłam się i pobiegłam na scenę. Czułam że na nowo zbliżam się do taty. Na koniec Leon wszedł z gitarą i cała reszta zaśpiewała ze mną, to było coś wspaniałego, Leon nie mógł nic lepszego wymyślić.
- Dziękuję Ci, jesteś najlepszy - powiedziałam do Leona i przytuliłam go
- Wiesz że dla Ciebie zrobiłbym wszystko
- Nikt nie zrobił jeszcze dla mnie czegoś takiego
- Będę Cię zawsze uszczęśliwiał nie ważne co się stanie.- Leon chciał mnie właśnie pocałować ale przerwał nam Diego
- Hej, słuchacie chcę z wami porozmawiać
- Nie widzisz że przeszkadzasz? - powiedział wściekły Leon
- Leon przestań - złapałam go za rękę i czekałam co Diego ma do powiedzenia
- Chciałem przeprosić, wiem że zrobiłem głupstwo, ale chciałem za wszelką cenę znaleźć ojca..
- To Cie nie usprawiedliwia - wtrącił dalej zły Leon
- Wiem Leon, ale teraz kiedy go odnalazłem i rozmawiam z nim to wiem że zrobiłem głupstwo i chcę to naprawić
- Mogłeś myśleć o tym wcześniej, ale dziękuję że przyszedłeś i przepraszasz, jak dla mnie jest okej - posłałam mu uśmiech i podaliśmy sonie ręce. Po tym Diego zostawił nas samych
- To na czym my to?
- Wiesz co muszę iść poprawić włosy, ale zaraz wracam - rzucił Leon i pobiegł do garderoby.
LEON
Nie wierzę że Violetta tak łatwo mu wybaczyła, przecież zrobił jej takie świństwo. Postanowiłem że sobie z nim pogadam
- Słuchaj, to że Violetta Cie wybaczyła nie znaczy że ja Ci wybaczę to co jej zrobiłeś
- Leon przecież CI mówiłem że wiem co zrobiłem
- Nie interesuje mnie to, nigdy Ci nie zapomnę jak ją skrzywdziłeś. - powiedziałem i odszedłem zły, poprawiłem sobie włosy i pora było żeby wyjść na scenę z zespołem, jak sobie myślę że mam śpiewać z Diego to mnie chce szlak trafić.
Po koncercie poszedłem do garderoby i siadłem na stołku. Po chwili ktoś wszedł do środka, odwróciłem się to nikt inny jak moja Viola
- Coś się stało? - zapytała zmartwiona
- Nie dlaczego?
- Bo widzę że jesteś zły i nawet chyba wiem przez co...
- Violetta po prostu nie będę w stanie mu zaufać po tym wszystkim.
- Leon, dajmy mu szanse, może się zmieni co? - uśmiechnęła się do mnie
- No dobrze, ale robię to dla Ciebie - uśmiechnąłem się do niej a ona do mnie i podeszła do mnie i przytuliła mnie, a ja stwierdziłem że skoro jesteśmy sami, pocałowałem ją namiętnie, ale oczywiście ktoś musiał nam przeszkodzić.
- O sory gołąbeczki - nikt inny jak Diego- następnym razem zapukam - zaśmiał się i wszedł do środka
- ja może już pójdę - powiedziała Violetta cmoknęła mnie jeszcze w policzek i poszła
- Dbaj o nią, ja bylem głupi - powiedział Diego co mnie zszokowało
- Może nie dawaj mi rad co?
- Może imasz rację, ale wiem że ją bardzo skrzywdziłem i chcę żebyś mi zaczął ufać że tamten Diego już nie wróci
- Dam Ci szansę tylko dlatego że Violetta mnie prosiła, ale jeden zły ruch i koniec
- Jasne - podaliśmy sobie ręce i zobaczymy jak to będzie, w końcu mamy ze sobą spędzić całe wakacje na koncertach.
HERMAN
Czekam na Violettę w samochodzie, nie wiem jak mam jej powiedzieć że wyjeżdżam na jakiś czas.. może to być dla niej trudne ale jest już dorosła, w końcu ma prawie 19 lat. Czekałem jeszcze chwilkę i zobaczyłem że zbliża się do samochodu razem z Leonem, może i nawet lepiej powiem żeby o nią dbał. Wsiedli razem do tyłu i zapewne czekali aż ruszę i pojedziemy
- Tato, coś się dzieję?
- W zasadzie to tak, tylko nie wiem jak mam to powiedzieć
- Najlepiej prosto z mostu
- To może ja wyjdę - powiedział Leon i chwytał już za klamkę
- Nie Leonie zostań to w będzie się ciebie tyczyć, no dobrze więc Violu muszę wyjechać na jakiś czas
- To znaczy na ile?
- Nie wiem, na razie na rok - widziałem że Violetta się załamuje - i chciałbym prosić Leona żeby się Tobą zajmował jak najlepiej
- Kiecy wyjeżdżasz? - zapytała moja córka już ze łzami w oczach
- Za 3 dni i chcę spędzić z Tobą każdy dzień bo wiem że ty też zaraz wyjeżdżasz - posłałem jej uśmiech-i mam nadzieję że będziesz tam najlepsza
3 DNI PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Dziś tata wyjechał, ja siedzę w pokoju i piszę kolejną piosenkę, ale że mi nie szło postanowiłam że wyjdę się przejść po parku. Chodziłam bez celu i popatrzyłam na zegarek, była 16.30 Leon ma trening na torze więc może go odwiedzę, ciekawe czy Lara dalej tam pracuje.
Doszłam na miejsce koło 17, zauważyłam Larę, czyli dalej jednak tutaj pracuję, Leon nic nie mówił. Podeszłam do Lary i chciałam się przywitać
- Lara? - odwróciła się do mnie i była bardzo zdziwiona na mój widok
- Violetta? A co ty tu robisz?
- Przyszłam do Leona
- A, Leon jest tam- pokazała palcem na szatnie, podeszłam tam i byłam świadkiem jak Leon wychodzi zły z niej i wpada w jakąś dziewczynę, widziałam też że się pokłócili i Leon odszedł, postanowiłam podejść do tej dziewczyny
- Hej, wszystko w porządku?
- Tak, dzięki
- Wiesz przepraszam Cię za niego, to mój chłopak i nie wiem o co chodzi że jest taki zły
- Spoko, rozumiem. Jestem Gery
- A ja Violetta, a teraz przepraszam idę uspokoić mojego chłopaka
GERY
Całkiem słodki ten chłopak, szkoda że ma dziewczynę... Zawsze mam pecha do facetów ale może teraz będzie inaczej? Może teraz go jakoś zdobędę? Zobaczymy co czas przyniesie, muszę się o nim bardzo dużo dowiedzieć.
- Hej, ty jesteś Lara?
- Tak, to ja
- Słuchaj znasz może takiego chłopaka, jest przystojny ma ciemne włosy i chyba tutaj jeździ
- Pewnie chodzi o Verdasa - dziewczyna podeszła do mnie i pokazała jego zdjęcie
- Tak to on
- To Leon Verdas nasz najlepszy zawodnik, ale radzę odpuścić ma dziewczynę i nie wtrącaj się
- A skąd ty wiesz że coś się nie zmieni?
- Bo ja też byłam naiwna, on ją kocha i zawsze będzie ją kochał - trochę się wkurzyłam na tą laskę, to że jej się nie udało nie znaczy że mi się nie uda.
VIOLETTA
Biegłam za Leonem dość długo, w końcu się zatrzymał ale ja nie zdążyłam zareagować i wpadłam na niego i przewróciliśmy się.
- Violetta?
- No nareszcie, wołam Cię i wołam
- Wybacz zamyśliłem się
- Wiem, byłam na torze i widziałam co się stało, mogę wiedzieć czemu taki jesteś?
-Diego nie chce być już w zespole
- Jak to?
- Nie wiem, powiedział że po trasie nie będzie już z nami grał
- Coś ty mu powiedział?
- Nic, słowo. Sam tak zdecydował..
- Leon spokojnie, przecież jest Federico
- Masz rację, jesteś genialna - powiedział cmoknął mnie w usta i załapał za rękę i pociągnął gdzieś za sobą. Wariat.
Wróciłam do domu dość późno, pora się zacząć pakować bo za 2 dni wyjeżdżamy, nie mogę się doczekać jak będzie pięknie, ciekawe czy przyjdzie dużo ludzi. Poszłam na poddasze i zabrałam walizkę do której włożyłam parę ubrań i kilka par butów, muszę wziąć parę rzeczy, w końcu będziemy tam prawie 2 miesiące.