wtorek, 6 kwietnia 2021

Rozdział 9

Dziś dzień koncertu, nie mogę się doczekać, ale brakuje mi tutaj taty, próbuję się do niego dodzwonić ale to nic nie daje... zaraz wychodzimy z Leonem na scenę, ale ja nie wiem czy dam radę zaśpiewać.. 
- Co tam Violetta?- przyszedł do mnie Leon
- Sama nie wiem..
- Ale ja chyba wiem, chciała byś żeby twój tata tutaj był i żeby Cię przytulił prawda? 
- Nie wiarygodne jak mnie znasz, ale nie przypuszczałam że mogę się tak od niego oddalić... 
- Wiesz jeszcze możesz to naprawić - kiedy to powiedział usłyszałam znaną mi melodię, Leon podprowadził mnie bliżej sceny - ta piosenka to dzieło twoje twojej mamy i twojego taty, więc to wasze dzieło wspólne, leć - uśmiechnęłam się i pobiegłam na scenę. Czułam że na nowo zbliżam się do taty. Na koniec Leon wszedł z gitarą i cała reszta zaśpiewała ze mną, to było coś wspaniałego, Leon nie mógł nic lepszego wymyślić. 
- Dziękuję Ci, jesteś najlepszy - powiedziałam do Leona i przytuliłam go
- Wiesz że dla Ciebie zrobiłbym wszystko 
- Nikt nie zrobił jeszcze dla mnie czegoś takiego 
- Będę Cię zawsze uszczęśliwiał nie ważne co się stanie.- Leon chciał mnie właśnie pocałować ale przerwał nam Diego 
- Hej, słuchacie chcę z wami porozmawiać 
- Nie widzisz że przeszkadzasz? - powiedział wściekły Leon 
- Leon przestań - złapałam go za rękę i czekałam co Diego ma do powiedzenia 
- Chciałem przeprosić, wiem że zrobiłem głupstwo, ale chciałem za wszelką cenę znaleźć ojca..
- To Cie nie usprawiedliwia - wtrącił dalej zły Leon 
- Wiem Leon, ale teraz kiedy go odnalazłem i rozmawiam z nim to wiem że zrobiłem głupstwo i chcę to naprawić 
- Mogłeś myśleć o tym wcześniej, ale dziękuję że przyszedłeś i przepraszasz, jak dla mnie jest okej - posłałam mu uśmiech i podaliśmy sonie ręce. Po tym Diego zostawił nas samych 
- To na czym my to? 
- Wiesz co muszę iść poprawić włosy, ale zaraz wracam - rzucił Leon i pobiegł do garderoby. 
 
LEON 
Nie wierzę że Violetta tak łatwo mu wybaczyła, przecież zrobił jej takie świństwo. Postanowiłem że sobie z nim pogadam 
- Słuchaj, to że Violetta Cie wybaczyła nie znaczy że ja Ci wybaczę to co jej zrobiłeś 
- Leon przecież CI mówiłem że wiem co zrobiłem 
- Nie interesuje mnie to, nigdy Ci nie zapomnę jak ją skrzywdziłeś. - powiedziałem i odszedłem zły, poprawiłem sobie włosy i pora było żeby wyjść na scenę z zespołem, jak sobie myślę że mam śpiewać z Diego to mnie chce szlak trafić. 

Po koncercie poszedłem do garderoby i siadłem na stołku. Po chwili ktoś wszedł do środka, odwróciłem się to nikt inny jak moja Viola 
- Coś się stało? - zapytała zmartwiona
- Nie dlaczego? 
- Bo widzę że jesteś zły i nawet chyba wiem przez co...
- Violetta po prostu nie będę w stanie mu zaufać po tym wszystkim.
- Leon, dajmy mu szanse, może się zmieni co? - uśmiechnęła się do mnie 
- No dobrze, ale robię to dla Ciebie - uśmiechnąłem się do niej a ona do mnie i podeszła do mnie i przytuliła mnie, a ja stwierdziłem że skoro jesteśmy sami, pocałowałem ją namiętnie, ale oczywiście ktoś musiał nam przeszkodzić. 
- O sory gołąbeczki - nikt inny jak Diego- następnym razem zapukam - zaśmiał się i wszedł do środka
- ja może już pójdę - powiedziała Violetta cmoknęła mnie jeszcze w policzek i poszła 
- Dbaj o nią, ja bylem głupi - powiedział Diego co mnie zszokowało 
- Może nie dawaj mi rad co?
- Może imasz rację, ale wiem że ją bardzo skrzywdziłem i chcę żebyś mi zaczął ufać że tamten Diego już nie wróci 
- Dam Ci szansę tylko dlatego że Violetta mnie prosiła, ale jeden zły ruch i koniec 
- Jasne - podaliśmy sobie ręce i zobaczymy jak to będzie, w końcu mamy ze sobą spędzić całe wakacje na koncertach. 

HERMAN
Czekam na Violettę w samochodzie, nie wiem jak mam jej powiedzieć że wyjeżdżam na jakiś czas.. może to być dla niej trudne ale jest już dorosła, w końcu ma prawie 19 lat. Czekałem jeszcze chwilkę i zobaczyłem że zbliża się do samochodu razem z Leonem, może i nawet lepiej powiem żeby o nią dbał. Wsiedli razem do tyłu i zapewne czekali aż ruszę i pojedziemy 
- Tato, coś się dzieję? 
- W zasadzie to tak, tylko nie wiem jak mam to powiedzieć 
- Najlepiej prosto z mostu 
- To może ja wyjdę - powiedział Leon i chwytał już za klamkę 
- Nie Leonie zostań to w będzie się ciebie tyczyć, no dobrze więc Violu muszę wyjechać na jakiś czas
- To znaczy na ile? 
- Nie wiem, na razie na rok - widziałem że Violetta się załamuje - i chciałbym prosić Leona żeby się Tobą zajmował jak najlepiej 
- Kiecy wyjeżdżasz? - zapytała moja córka już ze łzami w oczach 
- Za 3 dni i chcę spędzić z Tobą każdy dzień bo wiem że ty też zaraz wyjeżdżasz - posłałem jej uśmiech-i mam nadzieję że będziesz tam najlepsza  

3 DNI PÓŹNIEJ 
VIOLETTA 
Dziś tata wyjechał, ja siedzę w pokoju i piszę kolejną piosenkę, ale że mi nie szło postanowiłam że wyjdę się przejść po parku. Chodziłam bez celu i popatrzyłam na zegarek, była 16.30 Leon ma trening na torze więc może go odwiedzę, ciekawe czy Lara dalej tam pracuje. 
Doszłam na miejsce koło 17, zauważyłam Larę, czyli dalej jednak tutaj pracuję, Leon nic nie mówił. Podeszłam do Lary i chciałam się przywitać 
- Lara? - odwróciła się do mnie i była bardzo zdziwiona na mój widok
- Violetta? A co ty tu robisz? 
- Przyszłam do Leona
- A, Leon jest tam- pokazała palcem na szatnie, podeszłam tam i byłam świadkiem jak Leon wychodzi zły z niej i wpada w jakąś dziewczynę, widziałam też że się pokłócili i Leon odszedł, postanowiłam podejść do tej dziewczyny 
- Hej, wszystko w porządku?
- Tak, dzięki 
- Wiesz przepraszam Cię za niego, to mój chłopak i nie wiem o co chodzi że jest taki zły 
- Spoko, rozumiem. Jestem Gery 
- A ja Violetta, a teraz przepraszam idę uspokoić mojego chłopaka 
 
GERY 
Całkiem słodki ten chłopak, szkoda że ma dziewczynę... Zawsze mam pecha do facetów ale może teraz będzie inaczej? Może teraz go jakoś zdobędę? Zobaczymy co czas przyniesie, muszę się o nim bardzo dużo dowiedzieć. 
- Hej, ty jesteś Lara?
- Tak, to ja 
- Słuchaj znasz może takiego chłopaka, jest przystojny ma ciemne włosy i chyba tutaj jeździ 
- Pewnie chodzi o Verdasa - dziewczyna podeszła do mnie i pokazała jego zdjęcie 
- Tak to on 
- To Leon Verdas nasz najlepszy zawodnik, ale radzę odpuścić ma dziewczynę i nie wtrącaj się 
- A skąd ty wiesz że coś się nie zmieni?
- Bo ja też byłam naiwna, on ją kocha i zawsze będzie ją kochał - trochę się wkurzyłam na tą laskę, to że jej się nie udało nie znaczy że mi się nie uda.

VIOLETTA 
Biegłam za Leonem dość długo, w końcu się zatrzymał ale ja nie zdążyłam zareagować i wpadłam na niego i przewróciliśmy się. 
- Violetta? 
- No nareszcie, wołam Cię i wołam 
- Wybacz zamyśliłem się 
- Wiem, byłam na torze i widziałam co się stało, mogę wiedzieć czemu taki jesteś?
-Diego nie chce być już w zespole 
- Jak to?
- Nie wiem, powiedział że po trasie nie będzie już z nami grał 
- Coś ty mu powiedział? 
- Nic, słowo. Sam tak zdecydował..
- Leon spokojnie, przecież jest Federico 
- Masz rację, jesteś genialna - powiedział cmoknął mnie w usta i załapał za rękę i pociągnął gdzieś za sobą. Wariat. 

Wróciłam do domu dość późno, pora się zacząć pakować bo za 2 dni wyjeżdżamy, nie mogę się doczekać jak będzie pięknie, ciekawe czy przyjdzie dużo ludzi. Poszłam na poddasze i zabrałam walizkę do której włożyłam parę ubrań i kilka par butów, muszę wziąć parę rzeczy, w końcu będziemy tam prawie 2 miesiące.

piątek, 2 kwietnia 2021

Rozadział 8

 Wstałam w bardzo dobrym humorze, wiem że jestem szczęśliwa i że będę szczęśliwa. Dziś wracamy już do domu, pora się zjawić w studio, w końcu zaraz przedstawienie i trwają próby. Patrząc jednak na to wszystko nie wiem czy będę w stanie zaśpiewać i być w studio... Jeszcze do tego pokłóciłam się z tatą i nie mam na nic siły, dobrze że chociaż mam Leona. 
- Violetta! Chodź na śniadanie 
- Już idę! - zbiegłam szybko do niego i usiadłam do stołu 
- Zrobiłem naleśniki 
- Ale super, kocha je 
- Jesteś gotowa żeby wrócić?
- Nigdy nie będę gotowa żeby tam wrócić, nie rozumiem dlaczego Ludmiła tak bardzo mnie nie lubi i wymyśliła coś takiego.
- Nie przejmuj się typ proszę
- Leon łatwo Ci mówić Ciebie nie upokorzyli 
- W studio mówią o mnie że jestem podrywaczem i psuję związki ludzi 
- Może jednak tu zostaniemy na zawsze? - zapytałam z nadzieją że może jednak się zgodzi żeby zostać, on tylko się zaśmiał
- Tak Ci się tutaj podoba? 
- Jest tu cudownie, wiesz chciała bym kiedyś mieć taki dom i mieszkać z daleka od miasta 
- Więc postaram się spełnić to marzenie 
- Jesteś kochany. A ty masz jakieś marzenia?
- Mam 
- Jakie? 
- Chciałbym mieć 2 dzieci piękny dom i piękną żonę i oczywiście chcę być znanym piosenkarzem 
- Urocze, mało który facet chce mieć rodzinę 
- Ale ja chcę ja tylko z Tobą, jeśli Ciebie nie będzie zostaje mi kariera 
- Oj ty romantyku - zaśmiałam się i dokończyliśmy śniadanie już w ciszy. Następnie poszłam się pakować. Po około godzinie zapakowaliśmy walizki do bagażnika i ruszyliśmy, dziś w studio zaczynamy 0 12 więc zdążymy dojechać. 

Jesteśmy właśnie pod studio boję się wysiąść z samochodu.. 
- Violetta chodź - powiedział Leon który otworzył drzwi 
- Nie poczekaj jeszcze 
- Violetta 
- No dobrze - powiedziałam i wysiadłam powoli z samochodu, wszystko kiedy nas zobaczyli zaczęli coś szeptać, wiedziałam że tak będzie 
- Ej, może ja też posłucham co?! - krzyknął Leon a wszyscy jakby się go przestraszyli- no co tak patrzycie? Jeszcze raz coś usłyszę to nie ręczę za siebie. - wszyscy jakby się go przestraszyli i rozeszli się, nie wierzę że Leon jest tak władczy. 
Weszliśmy do sali ze sceną gdzie byli nasi przyjaciele 
- Viola! Leon! - zawołała Cami i przytuliła się do nas, reszta zrobiła to samo, cieszyłam się że chociaż oni są ze mną 
- A gdzie Fran? - zapytałam 
- Widziałam ją w sali Angie 
- To ja do niej pójdę - muszę z nią porozmawiać i wyjaśnić co nieco, zobaczyłam że siedzi i coś pisze weszłam niepewnie do środka 
- A co ty tu robisz?! 
- Chcę porozmawiać 
- Nie wiem czy ja chcę. - była zła 
- Fran proszę nie chcę się z Tobą kłócić.. ja nie wiedziałam że poczułaś coś do Diego przecież.. 
- Violetta daruj sobie, zdradzałaś Diego z Leonem, a ja chciałam być lojalna...
- Fran przepraszam... 
- Nie wybaczę Ci tego, nie powiedziałaś mi najważniejszej rzeczy która się dzieję w twoim życiu 
- Ale ty też mi nie powiedziałaś ważnej rzeczy w swoim życiu 
- Violetta ja sobie muszę wszystko przemyśleć 
- Fran ty tak serio? Violetta Cię przeprasza a ty zachowujesz się jak jakaś paniusia, Ciebie tylko ona skrzywdziła a ją skrzywdziło wiele osób. - nagle wtrącił się Leon 
- O proszę adwokat przyszedł 
- Leon po co się strącasz? 
- Bo nie mogę patrzeć jak dwie największe przyjaciółki się kłócą i to przez jakiegoś chłopaka 
- Leon, masz rację - powiedziała nagle Fran - Viola przepraszam też, jestem głupia ale po prostu byłam zła że nic mi nie powiedziałaś... - na koniec tylko ją przytuliłam, wychodząc z sali spotkałam Diego, złapałam Leona za rękę i chciałam szybko odejść
- O proszę zakochańce idą - powiedział Diego 
- Daruj sobie co? - wyskoczył Leon
- Bo co? Pobijesz mnie? 
- Nie, bo nie będę się zniżał do twojego poziomu 
- Jaki ty cwany jesteś, zabierasz mi laskę pukasz ją na boku 
- Nie mów tak o Violettcie! 
- Bo co? - powiedział ze cwanym uśmieszkiem, a Leon nie czekał tylko mu przywalił, Diego się przewrócił 
- Nigdy więcej nie zbliżaj się do Violetty i nie mów o niej takich rzeczy - dodał Leon i zabrał mnie i Fran z tamtego miejsca, nie poznaje Leona, nie wiedziałam że on taki potrafi być, kiedy doszliśmy do sali wtuliłam się w Leona. 
 
Po lekcji Federico chciał nam coś powiedzieć więc zostaliśmy w sali.
- Kochani chcę wam powiedzieć że po przedstawieniu wyjeżdżam i nie wiem kiedy wrócę i czy w ogóle wrócę...
- Fede ale dlaczego?
- Po prostu muszę zapomnieć o kimś kto był dla mnie ważny a tutaj nie dam rady - popatrzyłam na niego a potem w stronę w którą patrzył, okazuję się że patrzył na Ludmiłę, kiedy wpatrzyłam się w nią bardziej zobaczyłam że zaczyna płakać i wybiegła z sali. Nie wiem czemu ale poszłam za nią. Zobaczyłam że siada na ławce przed studio i płacze 
- Ludmiła? 
- To wszystko moja wina.. to przeze mnie wyjeżdża... 
- Widzę że go kochasz 
- Tak i wszyscy mają rację z tym że zostanę sama.. właśnie się czuję samotna.. Violetta przepraszam Cię... 
- Już dobrze Ludmiła, skoro go kochasz walcz o niego 
- Nie mogę po tym co Ci zrobiłam on nas przekreślił..
- Porozmawiam z nim co? 
- Mogła byś? 
- Jasne - nagle Ludmiła przytuliła się do mnie, co bardzo mnie zdziwiło przecież ona nigdy taka nie była, czyżby miłość zaczęła ją zmieniać? 
 
FEDERICO 
Jestem już w domu i zaczynam się powoli pakować, nie wiem czy dobrze robię ale to jedyne wyjście.. 
Po chwili ktoś zapukał do mojego pokoju 
- Proszę - do pokoju weszła Violetta 
- Możemy porozmawiać? 
- Jasne chodź 
- Fede po tym co powiedziałeś Ludmiła wybiegła płakała 
- NO i co?
- Fede ona Cię kocha, ja rozmawiałam z nią i wiem że jeśli będzie chciała to się zmieni 
- Violetta co ty mówisz? 
- Ludmiła mnie przeprosiła, Fede daj jej szanse nie wyjeżdżaj, proszę 
- Pomyślę nad tym.. 
- Fede Ludmiła zrobiła co zrobiła ale jeśli masz być szczęśliwy to bądź ja nie mam nic do gadania.
- Dziękuję za tą rozmowę wiesz? Możesz mieć rację, chcę pomóc Ludmile się zmienić 
- Więc na co czekasz? Leć do niej - powiedziała a ja po prostu wstałem i pobiegłem do jej domu, otworzyła mi drwi na szczęście ona, była w dresie i widać było że płakała
- A co ty tu robisz? - zapytała w końcu, a ja nic nie odpowiedziałem tylko zacząłem ja całować, widać że była zdziwiona, ale po chwili oddawała każdy pocałunek, weszliśmy do środka, Ludmiła zamknęła drzwi i zaprowadziła mnie do swojego pokoju gdzie przeżyliśmy ze sobą bardzo namiętne chwilę. 

- Fede co teraz? 
- Jak to co? Chcę być z Tobą, chcę Ci pomóc się zmienić na lepsze 
- Dziękuję Fede - powiedziała w tuliła się w moje nagie ciało. 
Po około godzinie stwierdziłem że nie ma co wracać i zostałem u Ludmiły.

czwartek, 1 kwietnia 2021

Rozdział 7

LEON
Wybiegłem za Violettą, słyszałem jeszcze jej rozmowę z Fran, to niewiarygodne że jej przyjaciółka powiedziała coś takiego zamiast być przy niej po protu ją olała i jeszcze się obraziła. Wiem że nie mogę zostawić Violetty samej, szedłem za nią aż pod sam park i zobaczyłem że podeszła na most wiedziałem że to może znaczyć tylko jedno, a kiedy weszła na barierkę szybko do niej podbiegłam i szybko ściągnąłem ją z barierki
- Oszalałaś dziewczyno?!!
- Może i tak - mówiła płacząc - ale po co mam tutaj być skoro oni mnie tak upokorzyli.. Leon przepraszam że Ci nie wierzyłam..
- Uspokój się proszę, nie myśl więcej o tym o chciałaś zrobić proszę... - też zacząłem płakać i jeszcze mocnej ją w siebie wtuliłem
- Przepraszam - wyszeptała i zaczęła mocniej płakać, po chwili odsunęła się ode mnie ale dalej trzymałem ją w tali
- Chodź pójdziemy do mnie, zrobię Ci kakao
- Dobrze - lekki uśmiech zawitał na jej pięknej buźce, szliśmy w ciszy ale ja cały czas obejmowałem ją  ramieniem. Do mojego domu doszliśmy w 10 minut, na szczęście rodzice są w delegaci i mam pusty dom.
Zrobiłem Violi kakao i dodałem pianki i śmietanę, wiem że takie lubi najbardziej, zaniosłem jej to do salonu, podziękowała mi lekkim uśmiechem, ja natomiast siadłem obok niej i przytuliłem ją do siebie.
- Dlaczego to chciałaś zrobić?
- Nie widziałam sensu dalszego życia... wszyscy w studio się ze mnie śmieją, przyjaciółka się obraziła
- Ale jestem ja i nie zniósł bym tego jakbyś sobie coś zrobiła
- Przepraszam.. - pocałowałem ją w czółko i usłyszałem swój telefon, popatrzyłem na wyświetlacz, Federico
~Tak Fede?
~Leon Violetty nie ma w domu
~Wiem, jest ze mną nie martw się wszystko jest dobrze
~Całe szczęście tak się martwiłem
~Nie będzie nas parę dni, także nie musisz się martwić na zapas
~Dobrze, pilnuj jej jak oka w głowie
~Tak jest - rozłączyłem się i zobaczyłem pytający wzrok Violetty na sobie
- Co?
- Nie będzie nas kilka dni?
- No tak, zabieram Cię gdzieś, żebyś przestała się martwić
- Ale
- Nie ma żadnej odmowy, zaraz jedziemy po parę twoich rzeczy i znikamy na parę dni
- No dobrze. 

VIOLETTA 
Jesteśmy w drodze w jakieś miejsce w które Leon mnie zabiera, cieszę się że od tego odpocznę.. Ciekawi mnie jak Diego się dowiedział o tym i skąd miał ten filmik i dlaczego to wszystko zrobił... Myśląc o tym zaczęłam znowu płakać. 
- Violetta co się dziej? - zapytał zatroskany Leon 
- Jakbyś nie wiedział, najpierw Diego, potem Fran.. Leon dlaczego Ci nie uwierzyłam... Chciałeś mnie chronić żeby się coś takiego nie wydarzyło i jakbym Cię posłuchała nigdy by do tego nie doszło i nie czuła bym się tak jak teraz, a co ważniejsze nie straciła bym przyjaciółki 
- Violuś, wszystko się ułoży pomiędzy Tobą a Fran zobaczysz. 
- Oby... - dalej już jechaliśmy w ciszy. W zasadzie nie wiem na czym stoję, Leon to tylko mój przyjaciel nie było powiedziane że on chce być moim chłopakiem... Może niedługo się dowiem kim on chce dla mnie być. 
 
Po 2 godzinach jazdy w końcu gdzieś dojechaliśmy, był to całkiem spory domek praktycznie w lesie, totalna głusza.
- Jak tu pięknie 
- Prawda? 
- Gdzie jesteśmy? 
- W domu wakacyjnym moich rodziców - popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się i dalej podziwiałam ten piękny dom. Wysiadłam z samochodu i poszłam przed siebie, widziałam całą panoramę jakiegoś miasta, był już wieczór więc wszystko było pięknie oświetlone, poszłam dalej i zobaczyłam przepiękny taras z basenem. 
- Leon tutaj jest cudownie 
- Wiem, dlatego Cię tutaj zabrałem. Wiem że tutaj możemy być sobą 
- To znaczy?
- Violetta nie chcę się ukrywać, chcę być z Tobą szczęśliwy i nie bać się o nic.
- Czy ty prosisz mnie żebym została twoją dziewczyną?
- A jeśli tak to się zgodzisz? - popatrzyłam na niego i nie zastanawiając się zbyt długo rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam całować 
- Taka odpowiedź może być? - uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech i podniósł mnie i okręcił wokół własnej osi, kocham go i teraz wiem że będę szczęśliwa choćby nie wiem co. 
 
2 DNI PÓŹNIEJ
FRANCESCA 
Nie wierzę w to co zrobiła Violetta i jeszcze perfidnie nie przychodzi do studia i co najlepsze Leona też nie ma. 
- Fran nie uważasz że przesadziłaś? - zapytała mnie nagle Cami 
- Nie, ja chciałam być uczciwa, a co ona robiła?
- Ale przecież całowałaś się z Diego 
- No i co? ona robiła coś gorszego
- Francesca - o nie jak ona do mnie tak mówi to będzie przemowa - Czy ty na prawdę jesteś ślepa? Diego ją zranił i miał taki plan od dawna, chciał się czegoś dowiedzieć i wykorzystał Violetę żeby zdobyć to co chce. 
- Skąd wiesz? 
- Federico mi powiedział i wiem też co Violetta chciała zrobić
- Niby co? 
- Leon ściągał ją z mostu bo chciała skoczyć 
- Teraz chce zrobić z siebie ofiarę
- Fran jak możesz?! Zastanów się co jest ważniejsze - powiedziała już zła i odeszła, może i ma rację co nie znaczy że Violetta dobrze zrobiła, ale może jednak przesadziłam... 

MAXI 
- Naty, możesz mi powiedzieć co się dzieję? Martwię się 
- No dobrze w końcu i tak się dowiesz, ale proszę nie mów nikomu że wiesz to ode mnie 
- No dobrze, ale powiedz o co chodzi 
- Diego nie wymyślił tego sam... to był plan Ludmiły.. 
- Słucham?
- Ja wiem że mnie znienawidzisz ale próbowałam to odkręcić ale nie chcieli mnie słuchać..
- Naty, co ty mówisz? 
- Rozumiem jak nie będziesz chciał mnie już znać... - nie mogłem dalej tego słuchać tylko pocałowałem ją, nic nie zmieni mojego uczucia do niej, przecież to nie jej wina że Ludmiła taka jest 
- Naty nie mów takich głupot, ja wiem że Ludmiła to twoja przyjaciółka ale mogłaś powiedzieć wcześniej prawdę 
- Wiem przepraszam 
- Chodź się przytul. - wtuliła się we mnie, a ja postanowiłem powiedzieć wszystkim czego się dowiedziałem. Zadzwoniłem zaraz do Leona. 
~Tak Maxi?
~Nie uwierzysz czego się dowiedziałem 
~Więc zamieniam się w słuch 
~Diego i Ludmiła zaplanowali to razem ale głownie Ludmiła, to ona chciała pozbyć się Violetty
~Pięknie, mogłem się tego domyślić... Dzięki za telefon - rozłączył się a ja powiedziałem reszcie o wszystkim, widziałem jak Fede się załamuje i wychodzi.

FEDERICO
Nie mogłem w to uwierzyć że wszystkim kierowała Ludmiła... przysięgała że nic nie robi złego...Zobaczyłem ją w parku na ławce i postanowiłem podejść 
- Jak mogłaś?
- Ale co?
- Wiem wszystko, wiem o Diego i o tym co wymyśliłaś 
- Ale 
- Nie nic nie mów, to co mogło być pomiędzy nam jest skończone, jesteś podła i zaraz zostaniesz sama i nie będziesz miała nikogo. Mnie już straciłaś. - rzuciłem ozięble i odszedłem od niej, widziałem że ma łzy w oczach ale to już nic nie zmieni, nie mogę być z kimś kto tak krzywdzi ludzi. Postanowiłem więc że po zakończeniu roku wrócę do Madrytu i spróbuję o niej zapomnieć...

Rozdział 6

 Przebudziłam się chyba w nocy bo było ciemno, poczułam tylko że ktoś na mnie leży, pomyślałam od razu że to Diego
- Diego cieszę się że jesteś - wyszeptałam do niego i wtedy podniósł się i zobaczyłam Leona, miałam lekkie zdziwienie 
- Jeśli chcesz żeby był tutaj Diego zaraz po niego zadzwonię - wiem że był trochę zły - Violetta mam nadzieję że teraz mi wierzysz że to przez Diego straciłaś ten głos 
- Wyjdź. - powiedziałam i odwróciłam się od niego
- Ty może powiesz mi że mnie zwodzisz co? I że tak naprawdę kochasz tego swojego Diega bo tak bardzo go bronisz 
- Bo go niesłusznie oskarżasz 
- Dobra nie mam ochoty się z Tobą kłócić więc przemilczę to ale żebyś nie żałowała później swoich decyzji.

*2 TYGODNIE PÓŹNIEJ*
Na szczęście już wszystko jest dobrze i mogę normalnie śpiewać, ale widzę że z Leonem jest coś nie tak od pewnego czasu, muszę z nim porozmawiać
na szczęście był w sali Angie więc nikt nas nie zobaczy i nie będzie przeszkadzał.
- Tutaj jesteś
- A no tutaj, co chciałaś? - mówił jakby był obojętny
- Leon co się dzieję? - podeszłam do niego i złapałam go za ręce, a on je szybko wyrwał
- Violetta ja tak dłużej nie mogę
- Nie rozumiem
- Nie mogę patrzeć na Ciebie i na niego, to mnie przerasta
- Ale
- Nie przerywaj mi, Nie chcesz mi wierzyć ze Diego nie jest tym za kogo się podaje i nie wierzysz mi że to on miał coś wspólnego z twoją utratą głosu, tonie jest chłopak dla Ciebie
- Leon, to co mówisz jest śmieszne, Diego to dobry chłopak i mnie kocha, to ja go ranię
- Ale on o tym nie wie
- No i co?
- Jeśli Cię zrani to nie mów że Cię nie ostrzegałem
- Leon
- Violetta przejrzyj na oczy,
- Przejrzałam i widzę że jesteś po prostu zazdrosny
- Tak masz rację jestem zazdrosny i wiesz co? Powiem Ci coś, pomogłaś mi zdecydować dzięki tej kłótni
- Niby co?
- Kończę ze studiem
- Słucham?
- Nie będę dalej na to patrzył i nie mogę dalej na to patrzeć. Mam dosyć
- Leon proszę nie rób tego
- Już postanowiłem - wyszedł wściekły z sali, a ja momentalnie się rozpłakałam... Upadłam na ziemię bo uświadomiłam sobie że to prze zemnie przekreśla całe swoje życie i marzenia... Jestem okropna, nie powinnam się była wdawać z nim w romans...
- Violetta co się stało? - podszedł do mnie Fede
- Chciała bym Ci powiedzieć ale nie mogę..
- Viola mi możesz wszystko powiedzieć wiesz o tym
- Ale obiecaj że nikomu nie powiesz
- Przysięgam
- Od kilku tygodni spotykam się z Leonem
- Co?! Oszalałaś?
- Fede proszę...
- Przepraszam mów dalej
- Chodzi o to że przez to wszystko Leon chce odejść ze studia, bo mu nie wierzę że Diego coś kombinuje z Ludmiłą, a przecież on mnie kocha a to ja go ranię
- Violetta nie wiem co mam Ci powiedzieć, nie powinnaś w to iść, ale nie będę Cię karcił za to co zrobiłaś bo wiem że kochasz Leona
- Fede...
- Viola musisz skończyć spotykać się z którymś z nich
- To straszne że historia musi się powtarzać... - popłakałam się jeszcze bardziej i przytuliłam się do Fede.
 
LUDMIŁA
Po lekcjach umówiłam się z Diego w parku. Czekam na niego właśnie na jednej z ławek, wybrałam miejsce gdzie nikt nigdy nie przychodzi więc mamy spokój i nikt na s nie zobaczy.
- Co tam Ludmiła?
- O Diego jesteś wreszcie, siadaj mam ostatnie zadanie
- Więc zamieniam się w słuch
- Wiesz że niedługo występ i Violetta ma śpiewać solówkę więc musisz jej złamać serce
- No dobra ale jak mam to zrobić?
- Idziecie dziś na randkę prawda?
- No tak
- Więc słuchaj, idź z nią do łóżka, a potem przestań się do niej odzywać i powiedz że jest cienka w łóżku i nie chcesz mieć z nią nic wspólnego, możesz też rozpowiedzieć to w studio, wtedy dowiesz się kim jest twój ojciec
- Ty to masz łeb, no dobra, więc za tydzień kończę akcję - ucieszyłam się i mam nadzieję że wszytko pójdzie zgodnie z planem.  Na szczęście w parku zobaczyłam coś co pomoże zniszczyć Violettę.

VIOLETTA
Chciałam porozmawiać z Leonem i na szczęście był w parku, podeszłam do niego i usiadłam obok
- Przejdziemy się ?
- Violetta?
- Tak, ja przejdziemy się?
- No dobrze czego chcesz? - wstaliśmy i ruszyliśmy alejkami
- Leon nie możesz odejść ze studia przeze mnie, wiem że tam jest twoje życie i tam są twoje marzenia
- Violetta
- Nie Leon, proszę kocham Cię i chcę żebyś zawsze był przy mnie, proszę jeśli nie możemy być razem to zostańmy przyjaciółmi
- Dobrze, ale mogę Cię pocałować ostatni raz?
- Możesz - Leon zbliżył się do mnie i pocałował mnie bardzo namiętnie, czułam że przelewa całą swoja miłość do mnie, nie chciałam tego kończyć ale wiem że trzeba iść dalej
- Kocham Cię i zawszę będę
- Dziękuję Ci ja Ciebie też kocham i nigdy nie przestanę - przytuliłam się jeszcze do niego i wiem że teraz pora zacząć nowy rozdział w swoim życiu.

RANDKA
Jestem właśnie na randce z Diego ale jednak cały czas myślę o Leonie i o tym naszym pocałunku. Idziemy właśnie do mieszkania Diego, chyba wiem co on planuje i wiem że jestem na to gotowa, muszę zacząć nowy rozdział w życiu.
 - Violetta czy chcesz może
- Iść z Tobą do łóżka? Tak - powiedziałam i rzuciłam się na niego i nie powiem było całkiem dobrze, żałuję że wcześniej się na to nie zdecydowałam. Ten dzień należał do udanych, może w końcu zapomnę o tym co łączyło mnie z Leonem.
Diego odprowadził mnie do domu, a ja dość szczęśliwa poszłam spać.

NASTĘPNY DZIEŃ
Diego nie odezwał się do mnie dziś, nie odbiera ode mnie telefonu nie wiem o co może chodzić.
Zobaczyłam go pod szafkami ale kiedy tylko mnie zobaczył odszedł nie rozumiałam o co może chodzić przecież wczoraj było tak dobrze..Poszłam więc do sali Angie gdzie zaczęłam grać coś na pianinie.
- A co ty tu robisz sama? - zapytał mnie nagle wchodzący Leon
- Coś tam sobie gram
- Czemu jesteś sama?
- Cóż nie wiem, Diego mnie unika cały dzień, rano nie odebrał telefonu..
- Violetta nie chcę nic mówić, ani być chamski ale czy ty z nim spałaś?
- Tak...
- Violetta..
- Leon przestań
- Po co to zrobiłaś?! Zobaczysz że tutaj jest coś na rzeczy
- Leon ty znowu swoje?!
- Tak, bo się o Ciebie martwię i boje się że będziesz przez niego cierpieć
- Nie mogę tego słuchać! - krzyknęłam i wyszłam z sali, kiedy szłam korytarzem ludzie coś szeptali a niektórzy się śmiali, nie wiem o co może chodzić, nagle podbiegła do mnie Cami
- Violetta, tutaj jesteś, słyszałaś co mówią w studio?
- Nie, o co chodzi
- Śmieją się z Ciebie, ktoś powiedział że jesteś łatwa i słaba no wiesz w łóżku
- Że co? Ale kto to zrobił?
- Viola tylko nie denerwuj się... ale to był Diego
- Co? - nagle moje serce pękło na tysiąc kawałków... Leon miał rację...
- Boże co ja teraz zrobię?
- Spokojnie może to się jakoś wyjaśni, chodź na razie na lekcje - poszłyśmy do sali ze sceną gdzie niedługo ma odbyć się lekcja. Nagle pojawił się Diego, wziął mikrofon i wszedł na scenę 
- Słuchajcie kochani, trochę śmieszna sytuacja ale muszę wam coś powiedzieć. Wczorajszy dzień miał być dla mnie pięknym dniem a okazało się że moja dziewczyna Violetta Castillo jest słaba w łóżku i zdradza mnie od paru tygodni ze swoim byłym. - nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam, jak on może mi to robić, popatrzyłam na Leona który był wściekły. 
- A żebyście uwierzyli mam nagranie z wczorajszego dnia jak niby kończyli ze sobą - Diego puścił nagranie jak j i Leon się całujemy w parku i było dobrze słychać o czym rozmawiamy. 
- Violetta jak mogłaś!? - wrzasnęła na mnie nagle Fran - To ja mam wyrzuty sumienia że zakochałam się w chłopaku mojej przyjaciółki i teraz dowiaduję się że nie potrzebnie bo miałaś kogoś innego! Nienawidzę Cię i brzydzę się Tobą - powiedziała mi to prosto w twarz, a ja po tym się rozpłakałam i wybiegłam ze studia, to koniec mam już dosyć tego wszystkiego...

FEDERICO
Nie wierzę w to co zrobił Diego Violettcie.. Bałem się o Violettę widziałem w jakim była stanie i jeszcze do tego Fran.. Wiem że Leon z nią wybiegł, postanowiłem że pójdę do domu i tam pogadam z Violettą. Wychodząc ze studia spotkałem Diego
- Diego dlaczego to zrobiłeś?
- Chciałem poznać prawdę o ojcu a to była dobra okazja żeby się dowiedzieć
- Okazja? Tak traktujesz Violettę?
- Oj tam zaraz ludzie zapomną, a ja dowiem się czego chciałem.
- Czyli Leon od początku miał rację co do Ciebie, jesteś okropny - rzuciłem i wyszedłem ze studia. 

Rozdział 5

Wstałam rano tak jak zawsze, wzięłam prysznic i ubrałam się oraz spakowałam wszystko co potrzebowałam i zeszłam do kuchni, gdzie przywitała mnie Olga
- Witaj cudna moja, jak się spało 
- Dobrze - powiedziałam ledwo 
- Jejku co się stało kochana? 
- Nie wiem - powiedziałam już resztkami sił 
- Panie Hermanie Violetta straciła głos - krzyknęła Olga 
- Violu co się dzieję - zapytał tata a ja tylko wzruszyłam ramionami - dobrze posłuchaj idź do studia a po szkole pojedziemy do lekarza - kiwnęłam głową na tak i wyszłam z domu, po drodze spotkałam Leona 
- Cześć Violu- pomachałam mu i uśmiechnęłam się - Violetta wszystko okej? - kiwnęłam głową na nie 
- Nie mogę mówić - wydarłam z siebie resztkami sił te słowa 
- Ale jak to? Zaraz byłaś wczoraj z Diego prawda? - kiwnęłam na tak - Widzisz mówiłem Ci że to tak się skończy ! - no nie, jak on może tak go oskarżać, przecież byliśmy na polu mogło mnie zawiać. Zła odeszłam od niego nie wiem jak on może oskarżać Diego o coś takiego. 
 
Lekcje minęły na szczęście spokojnie, teraz lekcje z Pablo 
- Violetta pamiętasz że masz zaśpiewać przez przedstawicielami - uświadomiła mnie Ludmiła, zrobiłam wielkie oczy i uciekłam od niej, co ja teraz zrobię? Musze się spiąć i zaśpiewać, nie mogę zawieść Pabla... Zaczęłam się rozśpiewywać i czułam że to może nie wyjść ale wiem że muszę się spiąć i dam radę 
- Violetta i co ty robisz? 
- Nie widzisz? 
- Violetta nie możesz zaśpiewać, ledwo mówisz a co dopiero! 
-Nie krzycz na mnie! Dam radę! 
- Violetta zespól już jest gotowy, wskakuj na scenę - krzyknął Pablo a ja go posłuchałam i dałam z siebie wszystko co mogłam i mam nadzieję że nikt nic nie zauważył. Najbardziej ciekawiła mnie Ludmiła jak się patrzyła z niedowierzaniem. Trochę mnie to zastanowiło ale przecież Leon nie może mieć racji... 
 
U LEKARZA
Czekam już na swoją kolej po tym co zaśpiewałam nie mogłam się już odezwać, Diego siedzi ze mną,  w końcu wyszedł lekarz i zaprosił mnie do środka. 
- Dobrze Violetto tata mi powiedział co Ci dolega więc pozwolisz że zrobię Ci badania - zgodziłam się i poszłam na te badania, nie były one zbytnio przyjemne. - Dobrze Violetto wyniki będą jutro najpóźniej po jutrze, więc zadzwonię do twojego taty jak się dowiem co się dzieje - uśmiechnęłam się do niego i wyszłam, oczywiście zabronił mi się odzywać a tym bardziej śpiewać, postanowiłam więc że nie będę chodziła do studia. 

Już jestem w domu, zaraz 15 czyli Leon przyjedzie, na szczęście Diego już wyszedł i mogę na spokojnie się przygotować, popatrzyłam na zegarek punkt 15, zobaczyłam przez okno samochód Leona. Zadowolona zbiegłam ze schodów i wyszłam zostawiając kartkę na stole. 
- Witaj piękna, nawet się nie odzywaj dziś będę tylko ja mówił - cmoknął mnie u w uta a ja się tylko uśmiechnęłam i patrzyłam na niego żeby powiedział mi w końcu gdzie jedziemy. 
- Zastanawiasz się pewnie gdzie jedziemy, a więc zaraz Ci powiem. Jedziemy w miejsce gdzie marzyłaś zawsze żebym Cię zabrał ale nie było okazji -  no nie, nie wierzę że jedziemy do wesołego miasteczka. Ucieszyłam się i zadowolona siedziałam i nie mogłam się doczekać aż w końcu dojedziemy na miejsce. 

DIEGO 
Trochę było mi głupio że dałem Violi to coś do soku, ale przecież jej przejdzie, muszę się zastanowić co mam zrobić żeby żyć normalnie.. Postanowiłem że będę udawał zmartwionego chłopaka i pojadę do Violetty i trochę z nią posiedzę. Jest już 17 więc jeszcze zdążę do niej iść i powiedzieć. 
 
Po 15 minutach byłem na miejscu, zadzwoniłem do drzwi i czekałem aż ktoś mi otworzy. 
- O Diego witaj, a co ty tutaj robisz? 
- Przyszedłem do Violetty, mogę?
- Ale Violetty nie ma 
- Jak to? 
- Zostawiła kartkę że wychodzi, ale nie wiem gdzie 
- No dobrze dziękuję i przepraszam za najście - ciekawe gdzie poszła i dlaczego ja nic o tym nie wiem, zadzwoniłem chyba do każdego czy jest u niego Violetta, został tylko Leon 
~Halo? 
~Leon, wybacz że dzwonię, ale czy przypadkiem Violetty nie ma z Tobą? 
~A co miałaby ze mną robić? 
~No w sumie głupie pytanie, po prostu nie mogę jej znaleźć u nikogo 
~Jak wróci to na pewno się odezwie
~A jeszcze zapytam, nie wiesz gdzie mogła by pójść? Wiesz jednak dłużej z nią byłeś 
~Może poszła do parku Diego sory ale nie mam czasu i ochoty z tobą gadać - rozłączył się, eh ten facet dalej ma do mnie problem o nią. Widocznie nie jest taki cudowny za jakiego się uważa. Zaśmiałem się i poszedłem do domu, przecież nie będę latał za Violettą do parku. 
 
VIOLETTA 
Leon odebrał jakiś telefon i widziałam że nie jest zadowolony, kiedy skończył spojrzałam na niego pytającym wzrokiem
- To Diego - przeraziłam się jak to powiedział - szuka Cię - tym bardziej się zdziwiłam - powiedziałem że może poszłaś do parku - uśmiechnęłam się i poszliśmy dalej się bawić, byliśmy już chyba na wszystkich atrakcjach został teraz tylko diabelski młyn, ciekawe czemu to się tak nazywa przecież to takie romantyczne. 
Gdy wjechaliśmy na samą górę koło się zatrzymało, nieco się przestraszyłam i złapałam Leona za rękę 
- Nie bój się, podziwiaj widoki - faktycznie jest co podziwiać, jest tutaj cudownie. Popatrzyłam znów na Leona i nie zastanawiając się długo złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek. 
Po takich fajnych chwilach Leon odwiózł mnie do domu i jak to zawsze poszłam spać.
 
NASTĘPNY DZIEŃ
Zostaje w domu może będą dziś wyniki i w końcu dowiem się co mi dolega i czemu tak nagle straciłam głos. Zeszłam ogarnięta do gabinetu taty i siadłam naprzeciwko niego i czekałam aż skończy robić to co robił. 
- No i jak Violetto?- znów wzruszyłam ramionami - Czekam na telefon bo doktor już raz zadzwonił i powiedział że coś jeszcze musi sprawdzić żeby się upewnić - zdziwiłam się i jakby tata wypowiedział zadzwonił lekarz, tata miał dziwną minę jak z nim rozmawiał. 
- Violetta musimy jechać do szpitala 
- CO? 
- Nie mów nic już Ci tłumaczę, chodzi o to że muszą Ci zrobić zabieg ponieważ musiałaś wypić coś co jakby zepsuło twoje struny i jeśli zaraz nie będziemy w szpitalu to nigdy nie będziesz mówić. - przestraszyłam się kiedy to usłyszałam prawie się rozpłakałam... nie rozumiem dlaczego mnie to spotyka... zapakowałam parę rzeczy i pojechaliśmy do szpitala. I kiedy tylko dotarłam do niego od razu zabrali mnie na zabieg nie zdążyłam nawet nikomu nic napisać. 

LEON
Wiem że dziś Violetta zostaje w domu, ma mi dać znać jeśli tylko będzie coś wiadomo na temat jej zdrowia. Cały dzień nie byłem sobą nawet inni to chyba zauważyli.
- Leon? - odezwał się Maxi 
- Tak?
- Co z Tobą? Jesteś jakiś dziwny dziś
- Nic takiego 
- No mów 
- No dobra sprawy sercowe 
- O czyżby Leon znalazł swoją wybrankę? 
- Maxi to skomplikowane 
- Co jest skomplikowane? - usłyszałem głos Camilli i zobaczyłem że wszyscy wchodzą do sali. 
- Leon się zakochał - wrzasnął Maxi, myślałem że mu coś zaraz zrobię za to 
- O proszę Leon gratulację, kiedy ją poznamy? 
- Nie wiem, tak jak mówiłem to skomplikowane 
- A czemu? 
- Camila daj spokój co? - powiedziałem juz trochę poirytowany całą sytuacją 
- No dobra już sory - uniosła ręce na znak poddania się i już zaraz zaczęła się lekcja. 

Violetta nie odezwała się przez cały dzień, postanowiłem że do niej pójdę i zapytam co i jak. Podjechałem pod jej dom i wyszedłem z samochodu, zapukałem i czekałem aż ktoś mi otworzy 
- O Leon, a co ty tutaj robisz? 
- Przyszedłem do Violetty, nie odezwała się cały dzień
- No tak, Violetta jest w szpitalu 
- Co? 
- JA za dużo nie wiem ale to chyba coś poważnego było- Olga powiedziała mi też w jakim szpitalu jest Violetta, szybko wskoczyłem do samochodu i pojechałem do szpitala.
Na korytarzu zobaczyłem pana Castillo, podszedłem do niego i się przywitałem, a on powiedział mi wszystko co odkryli lekarze, więc mam nadzieję że teraz Violetta mi uwierzy. 
- Mogę do niej wejść?
- Jasne, ja pojadę już do domu i jeszcze miałbym prośbę 
- Słucham 
- Posiedzisz z nią? Ja muszę wyjechać a nie mogę tego przełożyć i nie chcę jej zostawiać samej 
- A Diego?
- Leon proszę Cię wiem że była wczoraj z Tobą 
- Ale skąd?
- Tylko przy Tobie jest taka szczęśliwa, więc jak zostaniesz? 
- Jasne - podziękował mi i wyszedł, ja natomiast wszedłem do sali Violetty, jeszcze spała, siadłem na krześle obok i złapałem ją za rękę i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. 
 
LUDMIŁA 
Kolejny dzień, kolejny piękny dzień bo nie widzę Violetty, chyba mój plan się powiódł jednak. Został ostatni punkt programu czyli zranienie jej biednego serduszka. 
- Diego! 
- Co? 
- Już wiem co musisz zrobić 
- Słucham więc 
- A więc tak musisz złamać serce naszej Violettcie 
- Niby jak ja mam to zrobić? 
- Jeszcze nie wiem masz czas żeby coś wymyślić 
- A ty?
- Ja też będę myśleć nie bój się - pomachałam mu i odeszłam  zadowolona. Weszłam do sali ze sceną i zobaczyłam tam Fede, nie mogę uwierzyć jaki on jest przystojny i NIE LUDMIŁĄ STOP ty się nie zakochujesz jesteś gwiazdą i nie masz na to czasu 
- Ludmiła! 
- Fede? Co chcesz? 
- Możesz mi coś powiedzieć, ale tak szczerze?
- Jasne że tak - powiedziałam mu a on zaczął się do mnie przybliżać, poczułam się jak księżniczka w pewnym momencie 
- Czy ty coś kombinujesz z Diego? 
- Fede oczywiście że - i w tym momencie się otrząsnęłam - NIE nawet go nie lubię, mogę przysiądź na co chcesz 
- No dobrze wierzę Ci, ale jeśli mnie oszukasz to nigdy nie będziemy mieli dla siebie szansy rozumiesz? Bo wiem że Ci się podobam mała - powiedział cmoknął mnie w policzek i odszedł a ja stałam i nie wiedziałam co się dzieję ze mną poczułam się jakoś źle że go okłamałam...