środa, 14 października 2015

Rozdział 57

Fran zadzwoniła żebym do niej przyszła, na początku nie miałam ochoty ale zgodziłam się. Po 20 minutach byłam już pod jej domem. Zadzwoniłam dzwonkiem, zaraz mi otwarł i zaprosiła do środka. Weszłam do salonu i nagle wszyscy krzyknęli "NIESPODZIANKA!" Zaskoczyło mnie to i to bardzo, myślałam że już nikt nie pamięta.
V: O matko to wszystko dla mnie?
F: Tak, wszystkiego najlepszego kochana.
V: Dziękuje Fran.
Potem każdy składał mi życzenia i dawał prezenty. Był tam też Leon...
V: Naty co Leon tu robi?
N: Jak to co? Przecież on to wszystko wymyślił.
V: Ale jak to?
C: No tak, nie dzwonił do ciebie żebyś się z nim spotkała?
V: No dzwonił, ale nie chciałam go słuchać...
C: Ale Viola dlaczego?
V: Widziałam go w parku z inną dziewczyną... Dawał jej kwiaty i przytulali się do siebie.. Cami on mnie zdradza...
C: Viola co ty mówisz? Przecież Leon cię kocha i nigdy by cię nie zdradził.
N: Właśnie Camilla ma racje, może ci się przewidziało?
V: Naty widziałam wszystko na własne oczy...
N: No skoro tak mówisz, ale musi być jakieś wyjaśnienie tej sytuacji.
F: Viola chodź Leon cię woła, stoi w salonie, no chodź!
V: Dobrze Fran zaraz przyjdę.
F: Okej przekaże mu.

LEON
Stałem w salonie i czekałem na Violettę, nie rozumiałem co się stało... Słyszałem przez telefon jej głos, płakała. Tylko nie mam pojecia z jakiego powodu. O nareszcie idzie. i w tym momęcie podeszła do mnie też Sylwia
S: Hej Leoś może mnie poznasz ze swoją dziewczyna co?
L: Ależ oczywiście. Poczekaj ze mną już idzie.
S: O to świetnie, nie mogę się doczekać aż poznam wybrankę mojego kochanego kuzyna.

VIOLETTA
No nie wieże... Idę w stonę Leona i co widzę? Jego z tą dziewczyną... Jak on ma czelność ją tu przyprowadzać?! Miałam dość, wróciłam więc do kuchni i dalej rozmawiałam z Cami i Naty...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz