Fran zadzwoniła żebym do niej przyszła, na początku nie miałam ochoty ale zgodziłam się. Po 20 minutach byłam już pod jej domem. Zadzwoniłam dzwonkiem, zaraz mi otwarł i zaprosiła do środka. Weszłam do salonu i nagle wszyscy krzyknęli "NIESPODZIANKA!" Zaskoczyło mnie to i to bardzo, myślałam że już nikt nie pamięta.
V: O matko to wszystko dla mnie?
F: Tak, wszystkiego najlepszego kochana.
V: Dziękuje Fran.
Potem każdy składał mi życzenia i dawał prezenty. Był tam też Leon...
V: Naty co Leon tu robi?
N: Jak to co? Przecież on to wszystko wymyślił.
V: Ale jak to?
C: No tak, nie dzwonił do ciebie żebyś się z nim spotkała?
V: No dzwonił, ale nie chciałam go słuchać...
C: Ale Viola dlaczego?
V: Widziałam go w parku z inną dziewczyną... Dawał jej kwiaty i przytulali się do siebie.. Cami on mnie zdradza...
C: Viola co ty mówisz? Przecież Leon cię kocha i nigdy by cię nie zdradził.
N: Właśnie Camilla ma racje, może ci się przewidziało?
V: Naty widziałam wszystko na własne oczy...
N: No skoro tak mówisz, ale musi być jakieś wyjaśnienie tej sytuacji.
F: Viola chodź Leon cię woła, stoi w salonie, no chodź!
V: Dobrze Fran zaraz przyjdę.
F: Okej przekaże mu.
LEON
Stałem w salonie i czekałem na Violettę, nie rozumiałem co się stało... Słyszałem przez telefon jej głos, płakała. Tylko nie mam pojecia z jakiego powodu. O nareszcie idzie. i w tym momęcie podeszła do mnie też Sylwia
S: Hej Leoś może mnie poznasz ze swoją dziewczyna co?
L: Ależ oczywiście. Poczekaj ze mną już idzie.
S: O to świetnie, nie mogę się doczekać aż poznam wybrankę mojego kochanego kuzyna.
VIOLETTA
No nie wieże... Idę w stonę Leona i co widzę? Jego z tą dziewczyną... Jak on ma czelność ją tu przyprowadzać?! Miałam dość, wróciłam więc do kuchni i dalej rozmawiałam z Cami i Naty...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz