sobota, 10 października 2015

Rozdział 56

Po rozmowie z Alexem poszłam do domu Leona. Otworzyła mi jego mama.
V: Dzień dobry, jest może Leon?
P.V: Nie, myślałam że jest z tobą.
V: Ale jak to?
P.V: No rano odebrał telefon i szybko wybiegł z domu, myślałam że idzie do ciebie bo zwykle jak ty dzwonisz to tak szybko wybiega z domu.
V: No cóż tym razem to nie ja dzwoniłam.. Dziękuje spróbuję go znaleźć. Do widzenie.
P.V: Do wiedzenia Violu.
Zrobiło mi się trochę smutno... Poszłam do parku, usiadłam na ławeczce i patrzyłam na piękne jeziorko. Po chwili zobaczyłam Leona z jakaś dziewczyną. On trzymał w ręku kwiaty i o czymś rozmawiali. Nagle zobaczyłam jak Leon daje jej kwiaty a ona rzuca mu się na szyje. Nie wiedziałam co mam robić... Poszłam więc do domu i zamknęłam się w pokoju, położyłam się na łóżku i przykryłam. Ze łzami w oczach zasnęłam...
OCZAMI LEONA:
Wczoraj na torze spotkałem swoją daleką kuzynkę, dawno się nie widzieliśmy chciała żebym pokazał jej trochę miasta bo dawno tu nie była. Zgodziłem się ale pod jednym warunkiem. Dziś są urodziny Violi i chciałem żeby były wspaniałe. Poprosiłem Sylwię żeby mi pomogła wybrać kwiatki i przygotować imprezę niespodziankę. Zgodziła się mi pomóc. Rano zadzwoniła do mnie żebym szybko przyszedł do kwiaciarni bo znalazła super kwiatki. Więc tak zrobiłem. Po półtorej godzinie wszystko było załatwione. Szliśmy parkiem do mojego domu
S: Leon wiesz co powiesz Violi jak będziesz dawał jej te kwiatki?
L: O choinka nie myślałem jeszcze nad tym, chociaż mam pewien pomysł..
S: To może przećwicz to. Ja będę udawać Violę. Zaczynaj.
L: Violu, moje skarby, jesteś dla mnie najważniejszą osobą, jeszcze nikogo tak nie kochałem. Chciałbym żebyś tę chwilę pamiętała jak najdłużej i wszystko chwile spędzone razem ze mną. Kocham cię i nigdy ale to nigdy nie przestanę.
S: Oj Leon jakie to słodkie..
I wtedy Sylwia przytuliła i zaczęła płakać
L: Ej co się stało?
S: Nic po prostu się wzruszyłam, nie znam nikogo bardziej romantyczniejszego od mojego kuzyna.
L: Ma się ten talent
I zaczęliśmy się śmiać. Poszliśmy do domu Fran bo tam miała być impreza niespodzianka. Wszystko już prawie było gotowe brakowało tylko Violi. Postanowiłem że po nią zadzwonię, ale kiedy odebrała usłyszałem że płakała... Zapytałem co sie stało ale nie chciała mi nic powiedzieć tylko się rozłączyła. Poprosiłem więc Fran żeby ją tu ściągnęła, zdziwiłem się kiedy Fran powiedziała że Viola zaraz tu będzie...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz