Dziś spędziłam mega super dzień z Leonem, nie pamiętam kiedy tak dobrze się bawiłam, parę razy dzwonił do mnie Diego, ale nie odbierałam, teraz muszę się spakować bo już jutro lecimy, Leon powiedział że po mnie przyjedzie więc się zgodziłam.
Kiedy skończyłam się pakować odpłynęłam do krainy Morfeusza zapominając że nie oddzwoniłam do Diego.
Rano obudził mnie Leon który nie wiem czemu był w moim pokoju.
L: Viola wstawaj za 10 minut musimy być w studio
V: CO?!
L: Czekam na Ciebie już pół godziny wstawaj - wyskoczyłam jak poparzona z łóżka i zaczęłam się ubierać nie zwracając uwagi że Leon przecież siedzi cały czas na łóżku
V: O matko nie patrz się na mnie
L: Ale ja lubię się na Ciebie patrzeć, a poza tym i tak znam Cię calutką
V: No tak, ale jednak to dziwne nie sądzisz?
L: Daj spokój już ubieraj się i lecimy. - szybko wskoczyłam w nowe ubrania i pojechaliśmy do studia
Wysiadłam z auta a Leon pomógł mi z bagażem i weszliśmy do środka
D: Violetta? Dlaczego wczoraj nie odbierałaś?
V: Aaa booo padł mi telefon i później zapomniałam zadzwonić, przepraszam
D: A czemu przyszłaś z Leonem?
L: Spotkałem ją przy wejściu, tyle
D: A okej. - Uf jak dobrze że Diego w to uwierzył nie chciałam mu wszystkiego mówić mógłby to źle odebrać.
Po chwili przyjechał autokar i pojechaliśmy na lotnisko. W samolocie siedziałam oczywiście z Diego a Leon z Fran, cały czas coś szeptali pomiędzy sobą, czyżbym o czymś nie wiedziała? Może mi się tylko wydaje, resztę lotu przespałam. Obudziłam się już na miejscu.
Kiedy już byliśmy w hotelu Diego zaprosił mnie na zwiedzanie okolicy więc z chęcią poszłam. Było naprawdę cudownie, chyba dam radę zapomnieć o Leonie i możemy być tylko przyjaciółmi. W pewnym momencie w jednej z alejek parku zobaczyłam Leona z Fran znowu o czymś rozmawiali. Ciekawe co takiego jest taką tajemnicą, może moje urodziny? Mam je za miesiąc, nie przejęłam sie tym i poszłam dalej za Diego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz