Minął już prawie rok od tamtego czasu. Wszystko się w tym czasie zmieniło. Pogodziłam się z Ludmiła z resztą nie miałam innego wyjścia bo mój tata związał się z mamą Ludmiły, Diego też przeprosił i teraz jest szczęśliwy z Fran, A co do Ludmiły ona jest szczęśliwa z Federico i mam nadzieję że tak jak jest teraz będzie zawsze, jestem bardzo szczęśliwa z Leonem już nikt nie próbował nas rozdzielić. Dziś żyjemy normalnie tak jak kiedyś, bo Angie już wróciła i jest znowu po staremu.
Po długich męczących zakupach wróciłyśmy do domu. Mój tata nas przywitał i pomógł nam wnieść zakupy do naszych pokoi.
G: Violu i powiedz gdzie są wasi chłopacy kiedy mają wnosić wam zakupy?
Mój tata zaczął dyszeć i śmiać. Po tym incydencie zadzwoniłam do Leona.
L:Halo?
V: Leon gdzie jesteście z Fede? Musisz mi pomóc.
L: W czym mam ci pomóc? Mam ci wieźć zakupy czy coś kupić bo znowu zapomniałaś?
Skąd on wie że coś od niego chcę? On zna mnie lepiej niż wszyscy.
V: Skąd wiesz że akurat coś zapomniałam? Już nie mogę zadzwonić do ciebie z inną prośbą?
L: Viola przecież cię znam. Zaraz tam będziemy.
Rozłączyłam się i powiedziałam Ludmi że chłopaki już wracają. Po tym poszłam do siebie i rozpakowywałam swoje ubrania. Było ich dużo. Zrobiłam totalny bałagan, w pokoju. Wstyd było kogokolwiek tam wpuszczać. I w tym momencie wszedł Diego z Fran.
F: Matko Viola co tu się stało? Jakieś tornado?
V:Ale śmieszne Fran.
Powiedziałam i przytuliłam się do niej a Diego pocałowałam w policzek na powitanie.
D:Violetta wiesz gdzie jest Leon może?
V:Właściwie to nie ale mówił że zaraz będą, usiądź i poczekaj tutaj.
Uśmiechnęłam się i dalej sprzątałam. Kiedy wieszałam trzy sukienki usłyszałam jak ktoś się potyka o jakąś moją rzecz i przewraca się. Szybko wychyliłam się zza szafy. A na podłodze zobaczyłam Fede.
V: Fede nic ci się nie stało?
Zaczęłam się śmiać i nie mogłam się powstrzymać. Diego pomógł mu wstać. Usiadł na krześle i zaczął:
Fe: Mogłaś robić te porządki w nocy! Ale spokojnie nic mi nie jest nie martw się nie będziesz mnie miała na sumieniu. A i właśnie Leon nie może przyjść.
V: Co! Dlaczego?
Fe: Znowu jakaś spina z ojcem i pewnie Aleksem. - Aleks to syn nowej partnerki ojca Leona czyli Marty. Od kiedy poznaliśmy Aleksa były pewne problemy a kiedy okazało się że Marta to matka właśnie jego Leon miał coraz gorzej w domu, kłócił się z tatą. Nie opowiadał mi o tym za bardzo, jeśli chodzi o to to zamknął się w sobie...
V: No cóż szkoda.
Powiedziałam i wyszłam z pokoju z telefonem i zadzwoniłam do Leona. Przynajmniej próbowałam bo ciągle włączała się sekretarka. Nagrałam mu się: Leon co się stało? Jak będziesz mógł/to proszę zadzwoń do mnie, a i jeszcze jedno. Kocham cię. Weszłam z powrotem do pokoju. Diego i Fran siedzieli jeszcze z godzinkę i poszli. Po ich wyjściu dostałam esemesa i to od Leona. Ucieszona otwieram go a tu widzę słowa w które nie mogę uwierzyć. " Violu kotku wiesz że cię kocham ale nie możemy być już razem. Przepraszam cię, ale to nie ma sensu. Jeszcze raz przepraszam."
Zaczęłam płakać. Nie mogę uwierzyć w to co się stało. I jeszcze nie ma odwagi powiedzieć mi tego w oczy tylko zrywa prze esemesa? Nie rozumiałam i jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Do mojego pokoju wpadła Ludmi.
Lu: Viola co się stało?
L:Halo?
V: Leon gdzie jesteście z Fede? Musisz mi pomóc.
L: W czym mam ci pomóc? Mam ci wieźć zakupy czy coś kupić bo znowu zapomniałaś?
Skąd on wie że coś od niego chcę? On zna mnie lepiej niż wszyscy.
V: Skąd wiesz że akurat coś zapomniałam? Już nie mogę zadzwonić do ciebie z inną prośbą?
L: Viola przecież cię znam. Zaraz tam będziemy.
Rozłączyłam się i powiedziałam Ludmi że chłopaki już wracają. Po tym poszłam do siebie i rozpakowywałam swoje ubrania. Było ich dużo. Zrobiłam totalny bałagan, w pokoju. Wstyd było kogokolwiek tam wpuszczać. I w tym momencie wszedł Diego z Fran.
F: Matko Viola co tu się stało? Jakieś tornado?
V:Ale śmieszne Fran.
Powiedziałam i przytuliłam się do niej a Diego pocałowałam w policzek na powitanie.
D:Violetta wiesz gdzie jest Leon może?
V:Właściwie to nie ale mówił że zaraz będą, usiądź i poczekaj tutaj.
Uśmiechnęłam się i dalej sprzątałam. Kiedy wieszałam trzy sukienki usłyszałam jak ktoś się potyka o jakąś moją rzecz i przewraca się. Szybko wychyliłam się zza szafy. A na podłodze zobaczyłam Fede.
V: Fede nic ci się nie stało?
Zaczęłam się śmiać i nie mogłam się powstrzymać. Diego pomógł mu wstać. Usiadł na krześle i zaczął:
Fe: Mogłaś robić te porządki w nocy! Ale spokojnie nic mi nie jest nie martw się nie będziesz mnie miała na sumieniu. A i właśnie Leon nie może przyjść.
V: Co! Dlaczego?
Fe: Znowu jakaś spina z ojcem i pewnie Aleksem. - Aleks to syn nowej partnerki ojca Leona czyli Marty. Od kiedy poznaliśmy Aleksa były pewne problemy a kiedy okazało się że Marta to matka właśnie jego Leon miał coraz gorzej w domu, kłócił się z tatą. Nie opowiadał mi o tym za bardzo, jeśli chodzi o to to zamknął się w sobie...
V: No cóż szkoda.
Powiedziałam i wyszłam z pokoju z telefonem i zadzwoniłam do Leona. Przynajmniej próbowałam bo ciągle włączała się sekretarka. Nagrałam mu się: Leon co się stało? Jak będziesz mógł/to proszę zadzwoń do mnie, a i jeszcze jedno. Kocham cię. Weszłam z powrotem do pokoju. Diego i Fran siedzieli jeszcze z godzinkę i poszli. Po ich wyjściu dostałam esemesa i to od Leona. Ucieszona otwieram go a tu widzę słowa w które nie mogę uwierzyć. " Violu kotku wiesz że cię kocham ale nie możemy być już razem. Przepraszam cię, ale to nie ma sensu. Jeszcze raz przepraszam."
Zaczęłam płakać. Nie mogę uwierzyć w to co się stało. I jeszcze nie ma odwagi powiedzieć mi tego w oczy tylko zrywa prze esemesa? Nie rozumiałam i jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Do mojego pokoju wpadła Ludmi.
Lu: Viola co się stało?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz