sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 24

Ludmiła
Minęły już 3 tygodnie od zerwania Leona z Violą. Martwię się o Viole siedzi tylko w pokoju i cały czas jest załamana. Postanowiłam pójść do niej z Fede. Weszłam bez pukania. 
Lu: Violu jak się czujesz?
V: Już lepiej dziękuje.
Fe: Może możemy ci w czymś pomóc?
V: Nie nie trzeba, już wszystko jest w porządku. Jutro idę do Studia i zaczynam wszystko od nowa.
Lu: No i dobrze Violu. Nareszcie, bardzo się cieszę. Leon na ciebie nie zasługuje.
Fe: Właśnie Ludni ma rację.
V: Dziękuje że tu jesteście.
Przytuliła się do nas a my wyszliśmy, skierowaliśmy się do pokoju Fede. Siedliśmy na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać.
Fe: Ludmi kotku wiesz że jak ona zobaczy Leona to się z powrotem załamie. 
Lu: Fede przecież wiem ale trzeba e w nią wierzyć. A my musimy ją wspierać.

Violetta
Dopiero jutro idę do studia. Już jest mi trochę lepiej po zerwaniu. Już nie myślę o nim, Leon to już zamknięty temat. Ogarnęłam się trochę i poszłam na spacer do parku. Chodziłam i rozmyślałam. Usiadłam na ławce i wyjęłam swój pamiętnik. Wypadło mi z niego jedno zdjęcie. Podniosłam je i zaczęłam się na nie patrzeć.

Robiliśmy go sobie tacy szczęśliwi. A teraz co? Zaczęłam mówić sama do siebie:
- Dlaczego ja jestem taka naiwna? Nie nienawidzę cię rozumiesz?!
Nie wiem co się ze mną działo mówiłam do zdjęcia. Po chwili wściekła pogniotłam je i rzuciłam gdzieś i poszłam do domu.





 

Leon 
Byłem w parku wtedy kiedy Viola. Wszystko co powiedziała słyszałem, zrobiło mi się przykro że ja tak po prostu zostawiłem ale musiałem. Nie mogłem jej zranić później. Zobaczyłem tylko jak coś wyrzuca. Podszedłem i zobaczyłem nasze zdjęcie. Wtedy wiedziałem że ona już mnie nie kocha. Szkoda że nie mogłem jej powiedzieć prawdy. Ale nie byłaby jeszcze gotowa, pewnie nigdy nie będzie. Lepiej jak dowie się jak nie będziemy razem. Może to zrozumie, a jeśli nie będę się starał ją przekonać do prawdy.

Rozdział 23

Ludmiła
Weszłam do pokoju Violi bo usłyszałam jak ktoś krzyczy i płaczek. Nie myliłam się to była Viola. Weszłam i zapytałam co się stało?
V: Ludmi Le....lee....Leon, on, on mnie zostawił. Wysłał mi tylko esemesa. Spójrz.
Pokazała mi wiadomość a ja bez wahania przytuliłam ja bardzo mocno do siebie. Nie wiem czemu to zrobiłam ale pomyślałam że jej to potrzebne. Po chwili poczułam że moje ramię jest mokre. Odsunęłam ją od siebie i z podniesionym głosem zaczęłam mówić:
Lu: Viola co to ma być?! To moja nowa bluzka!!!
V: Przepraszam Ludmi, ale Leon jest dla mnie całym życiem... Odkupie ci ją.
Lu: Viola no co ty to ja przepraszam, nie powinnam się teraz przejmować bluzką tylko tobą siostro...
Co dlaczego to powiedziałam?... Od pewnego czasu się nie poznaje... Może to przez to że jestem z najpiękniejszym i najukochańszym chłopakiem na Ziemi? 

Violetta
Nie poznawałam Ludmi. Czyżby uderzyła się mocno w główkę? No ale przynajmniej stara się mnie pocieszyć i chyba jej się to udaje. Cieszę się że wreszcie się lepiej dogadujemy. Przytuliłam ją jeszcze i wyszeptałam jej do ucha dziękuję. Po tym blondynka wyszła a ja zostałam sama, całkiem sama bez kochanego chłopaka. Tylko o co mu mogło chodzić? Czy to ja zrobiłam coś źle? Chyba że Leon znalazł sobie nową? Przez moją głowę krąży dużo myśli. Po chwili zasnęłam śnił mi się piękny sen szkoda że to tylko sen. Całe życie mażę o tym, a teraz kiedy ze mną zerwał co ja mam zrobić? Powiedzieć mu o tym śnie? Nie Viola NIE on cię skrzywdził i nawet nie próbuj z nim rozmawiać. I po tym zasnęłam.

Leon
Musiałem to zrobić. Nie wiem dokładnie czemu, ale chyba jednak tak będzie lepiej. Aj Leon stchórzyłeś to czemu napisałeś jej to a nie poszedłeś do niej z nią pogadać aaaa GŁUPEK. Myślałem co będzie jutro w studio jak się z nią zobaczę. Może powiem prawdziwy powód naszego zerwania? Nie nie koniec myślenia czas spać. Kiedy zasnąłem śnił mi się dziwny sen. Obudziłem się. Nie chciałem żeby to był sen ale niestety tak było. Ach Verdas schrzaniłeś wszystko co było dla ciebie ważne. Po tym już nie mogłem zasnąć więc poszedłem do mojego domowego studia i zacząłem śpiewać. Po skończeniu uświadomiłem sobie jeszcze bardziej że straciłem kogoś kto był mi potrzebny i którego tak kochałem. Ale musiałem to zrobić żeby potem nie cierpiała.

Rozdział 22

Minął już prawie rok od tamtego czasu. Wszystko się w tym czasie zmieniło. Pogodziłam się z Ludmiła z resztą nie miałam innego wyjścia bo mój tata związał się z mamą Ludmiły, Diego też przeprosił i teraz jest szczęśliwy z Fran, A co do Ludmiły ona jest szczęśliwa z Federico i mam nadzieję że tak jak jest teraz będzie zawsze, jestem bardzo szczęśliwa z Leonem już nikt nie próbował nas rozdzielić. Dziś żyjemy normalnie tak jak kiedyś, bo Angie już wróciła i jest znowu po staremu.
Po długich męczących zakupach wróciłyśmy do domu. Mój tata nas przywitał i pomógł nam wnieść zakupy do naszych pokoi.
G: Violu i powiedz gdzie są wasi chłopacy kiedy mają wnosić wam zakupy?
Mój tata zaczął dyszeć i śmiać. Po tym incydencie zadzwoniłam do Leona.
L:Halo?
V: Leon gdzie jesteście z Fede? Musisz mi pomóc.
L: W czym mam ci pomóc? Mam ci wieźć zakupy czy coś kupić bo znowu zapomniałaś?
Skąd on wie że coś od niego chcę? On zna mnie lepiej niż wszyscy.
V: Skąd wiesz że akurat coś zapomniałam? Już nie mogę zadzwonić do ciebie z inną prośbą?
L: Viola przecież cię znam. Zaraz tam będziemy.
Rozłączyłam się i powiedziałam Ludmi że chłopaki już wracają. Po tym poszłam do siebie i rozpakowywałam swoje ubrania. Było ich dużo. Zrobiłam totalny bałagan, w pokoju. Wstyd było kogokolwiek tam wpuszczać. I w tym momencie wszedł Diego z Fran.
F: Matko Viola co tu się stało? Jakieś tornado?
V:Ale śmieszne Fran.
Powiedziałam i przytuliłam się do niej a Diego pocałowałam w policzek na powitanie.
D:Violetta wiesz gdzie jest Leon może?
V:Właściwie to nie ale mówił że zaraz będą, usiądź i poczekaj tutaj.
Uśmiechnęłam się i dalej sprzątałam. Kiedy wieszałam trzy sukienki usłyszałam jak ktoś się potyka o jakąś moją rzecz i przewraca się. Szybko wychyliłam się  zza szafy. A na podłodze zobaczyłam Fede.
V: Fede nic ci się nie stało?
Zaczęłam się śmiać i nie mogłam się powstrzymać. Diego pomógł mu wstać. Usiadł na krześle i zaczął:
Fe: Mogłaś robić te porządki w nocy! Ale spokojnie nic mi nie jest nie martw się nie będziesz mnie miała na sumieniu. A i właśnie Leon nie może przyjść.
V: Co! Dlaczego?
Fe: Znowu jakaś spina z ojcem i pewnie Aleksem. - Aleks to syn nowej partnerki ojca Leona czyli Marty. Od kiedy poznaliśmy Aleksa były pewne problemy  a kiedy okazało się że Marta to matka właśnie jego Leon miał coraz gorzej w domu, kłócił się z tatą. Nie opowiadał mi o tym za bardzo, jeśli chodzi o to to zamknął się w sobie...
V: No cóż szkoda.
Powiedziałam i wyszłam z pokoju z telefonem i zadzwoniłam do Leona. Przynajmniej próbowałam bo ciągle włączała się sekretarka. Nagrałam mu się: Leon co się stało? Jak będziesz mógł/to proszę zadzwoń do mnie, a i jeszcze jedno. Kocham cię. Weszłam z powrotem do pokoju. Diego i Fran siedzieli jeszcze z godzinkę i poszli. Po ich wyjściu dostałam esemesa i to od Leona. Ucieszona otwieram go a tu widzę słowa w które nie mogę uwierzyć. " Violu kotku wiesz że cię kocham ale nie możemy być już razem. Przepraszam cię, ale to nie ma sensu. Jeszcze raz przepraszam."
Zaczęłam płakać. Nie mogę uwierzyć w to co się stało. I jeszcze nie ma odwagi powiedzieć mi tego w oczy tylko zrywa prze esemesa? Nie rozumiałam i jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Do mojego pokoju wpadła Ludmi.
Lu: Viola co się stało?

czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 21

Dziś występujemy przez publicznością i przed całym światem, wszyscy będą nas oglądać. Cieszę się że to już dziś trochę tęsknię za tatą, jak z nim rozmawiałam to powiedział mi że jest zakochany i że niedługo poznam jego wybrankę. Zaraz wychodzę śpiewać, mam niezłego stresa, Fran poprosiła mnie żebym poszła jej po wodę kiedy wracałam podsłuchałam jej rozmowę z Leonem
L: Mam wszystko nagrane, wiem wszystko w końcu
F: Więc mów 
L: Diego i Ludmiła to przyjaciele, Diego nie kocha Violetty chce się tylko dowiedzieć kto jest jego ojcem a Ludmiła to wszystko wie 
F: No i co planują?
L: Diego ma skrzywdzić Violettę, przed wyjazdem spędziłem z nią cały dzień bo usłyszałem jak Ludmiła chce żeby Diego zepchnął Violę ze schodów żeby nie poleciała na występ...
F: Co za debil... - nie mogłam już więcej tego słuchać
V: O czym wy mówicie?! - wrzasnęłam zapłakana - Leon pokaż mi to nagranie 
L: Violetta...
V: Nie Violetta tylko pokaż - Leon puścił mi to nagranie, nie mogłam uwierzyć... przez cały czas Leon mnie bronił chciał dla mnie jak najlepiej...
L: Viola wszystko okej?
V: Tak, chyba tak... Leon przepraszam byłam głupia że Ci nie wierzyłam... a ty chciałeś dobrze 
L: Już uspokój się dobrze? Teraz się skup na śpiewaniu 
V: Dobrze ale załatwię tylko jedną rzecz.- zaczęłam szukać Diega, znalazłam go na korytarzu jak kupował wodę, - Diego mam Ci coś do powiedzenia 
D: Tak kochanie?
V: Z nami koniec
D: Co takiego? Ale dlaczego? 
V: Ty dobrze wiesz dlaczego, wracaj do Ludmiły! Nienawidzę Cię, myślałam że jesteś moim przyjacielem, że mnie kochasz a ty wszystko udawałeś...
D: No i co? Zrobiłbym wszystko żeby znaleźć ojca, a ty tylko mi to ułatwiłaś, dzięki lala - nie mogłam uwierzyć że można być tak podłym człowiekiem. Wróciłam do garderoby i zaczęłam płakać, nagle wszedł Leon
L: Viola dlaczego płaczesz? 
V: Jestem za głupia... nie dam rady wystąpić..
L: Chcesz żeby Ludmiła dopięła swego? Musisz tam iść i zaśpiewać i pokazać wszystkim że jesteś silna 
V: Leon..
L: Ciii nic nie mów tylko słuchaj, jesteś silną kobietą i dasz sobie radę, Wiem to bo w takiej Tobie się zakochałem i taką Cię kocham dalej więc teraz wybacz ale muszę to zrobić - Leon po prostu wbił się w moje usta. Brakowało mi tego, w duchu już wiedziałam że mogę wszystko i pokaże Ludmile że dam radę. 
V: Dziękuję Leon, ja również Cię kocham, pójdę i zaśpiewam
Leon był ze mnie dumny, poszłam i zaśpiewałam najlepiej jak umiałam i wygrałam!  Poszliśmy później opić moje zwycięstwo. Zabawa była cudowna.

niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 20

Dziś spędziłam mega super dzień z Leonem, nie pamiętam kiedy tak dobrze się bawiłam, parę razy dzwonił do mnie Diego, ale nie odbierałam, teraz muszę się spakować bo już jutro lecimy, Leon powiedział że po mnie przyjedzie więc się zgodziłam. 
Kiedy skończyłam się pakować odpłynęłam do krainy Morfeusza zapominając że nie oddzwoniłam do Diego. 
Rano obudził mnie Leon który nie wiem czemu był w moim pokoju.
L: Viola wstawaj za 10 minut musimy być w studio 
V: CO?! 
L: Czekam na Ciebie już pół godziny wstawaj - wyskoczyłam jak poparzona z łóżka i zaczęłam się ubierać nie zwracając uwagi że Leon przecież siedzi cały czas na łóżku 
 V: O matko nie patrz się na mnie 
L: Ale ja lubię się na Ciebie patrzeć, a poza tym i tak znam Cię calutką 
V: No tak, ale jednak to dziwne nie sądzisz?
L: Daj spokój już ubieraj się i lecimy. - szybko wskoczyłam w nowe ubrania i pojechaliśmy do studia
Wysiadłam z auta a Leon pomógł mi z bagażem i weszliśmy do środka 
D: Violetta? Dlaczego wczoraj nie odbierałaś?
V: Aaa booo padł mi telefon i później zapomniałam zadzwonić, przepraszam 
D: A czemu przyszłaś z Leonem?
L: Spotkałem ją przy wejściu, tyle 
D: A okej. - Uf jak dobrze że Diego w to uwierzył nie chciałam mu wszystkiego mówić mógłby to źle odebrać. 
Po chwili przyjechał autokar i pojechaliśmy na lotnisko. W samolocie siedziałam oczywiście z Diego a Leon z Fran, cały czas coś szeptali pomiędzy sobą, czyżbym o czymś nie wiedziała? Może mi się tylko wydaje, resztę lotu przespałam. Obudziłam się już na miejscu. 
Kiedy już byliśmy w hotelu Diego zaprosił mnie na zwiedzanie okolicy więc z chęcią poszłam. Było naprawdę cudownie, chyba dam radę zapomnieć o Leonie i możemy być tylko przyjaciółmi. W pewnym momencie w jednej z alejek parku zobaczyłam Leona z Fran znowu o czymś rozmawiali. Ciekawe co takiego jest taką tajemnicą, może moje urodziny? Mam je za miesiąc, nie przejęłam sie tym i poszłam dalej za Diego.