czwartek, 10 lipca 2025

Rozdział 14

Z samego rana obudził mnie Leon i kazał się ubierać, półprzytomna ubrałam się i wsiadłam do samochodu, ciekawe dokąd jedziemy 
- Leon, możesz mi już powiedzieć gdzie jedziemy?
- Pamiętasz już jakiś czas temu mówiłaś mi o pewnej atrakcji o której marzysz 
- Nie, żartujesz sobie - powiedziałam szczęśliwa, jeśli to jest to o czym marzę to on jest niesamowity 
- Chciałaś skoczyć ze spadochronem więc Ci to załatwiłem 
- Jajku Leon jak się cieszę, ale jak to Ci się udało w ogóle 
- Powiedzmy że mam pewne znajomości i pomyślałem że to będzie idealny prezent na urodziny 
- Leon nie musiałeś 
- Ale chciałem, bo Cię kocham - powiedział i złapał mnie za rękę, resztę drogi jechałam podekscytowana, jestem mu wdzięczna że spełnia moje marzenia. 
Po kilku godzinach dojechaliśmy na miejsce, było tutaj przepięknie, wszystko zostało nam wytłumaczone i wsiedliśmy do samolotu, oczywiście nie skakaliśmy sami byliśmy podpięci do zawodowych spadochroniarzy, kiedy przyszedł moment wyskoku nieco się bałam ale jak już to się stało czułam się cudownie jakbym latała. 

LUDMIŁA
Dziś są urodziny Fede i mam nadzieję że prezent który dla niego mam mu się spodoba, a mianowicie na wakacje zabieram go na safari do Afryki 
- Fede, kochanie wszystkiego najlepszego! - podbiegłam do niego i przytuliłam się 
- Dziękuję kochanie - powiedział cmokając mnie w usta 
- Mam coś dla Ciebie 
- Nie musiałaś 
- Wiem ale chciałam - powiedziałam i dałam mu kopertę 
- A co to takiego? - zapytał i zaczął otwierać kopertę - zwariowałaś? 
- Dlaczego? 
- Przecież to kosztowało tyle pieniędzy 
- Dla Ciebie wszystko, a poza tym nie wiesz co dostała twoja siostra - powiedziałam i zaśmiałam się 
- A co takiego?
- Leon zabrał ją na skok ze spadochronu 
- Co?! Ale super ona tak o tym marzyła - powiedział Fede - to zupełnie tak jak ja żeby polecieć do Afryki na safari, to jest takie ekscytujące - mówił mega szczęśliwy, dawno go takiego nie widziałam, lubię mu sprawiać przyjemność. 
 
VIOLETTA 
Po skoku czułam się szczęśliwa, spełniło się moje marzenie i to dzięki osobie którą kocham ponad życie
- Zadowolona?
- Tak, dziękuję Ci jesteś cudowny 
- Dla Ciebie wszystko, a teraz chodź wracamy do domu - zgodziłam się i po kilku godzinach drogi byliśmy już w domu gdzie czekała mnie niezwykła niespodzianka
 
- Tata? A co ty tu robisz? - zapytałam przytulając się do niego, nie zdążył dobrze wejść a ja i brat rzuciliśmy się na niego 
- Nie przegapił bym waszych urodzin 
- Cieszymy się że jesteś 
- To chyba pora powiedzieć prawdę co?- usłyszeliśmy Angie 
- Tak 
- To może my pójdziemy - odezwał się Leon i wskazał siebie i Ludmiłę
- Nie, zostańcie proszę - powiedział tata - a więc tak myślę że to dobry moment powiedzieć wam co się dzieję 
- Tato, martwimy się mów szybko - odezwał się Fede 
- Nie wyjechałem w sprawie interesów, okazało się że jestem chory 
- Co? 
- Okazało się że jedna z moich nerek nie funkcjonuje jak powinna, dlatego wyjechałem żeby się leczyć i czekać na przeszczep 
- Ale to co teraz?
- Okazało się jak dojechałem na miejsce mają dla mnie nerkę i teraz jestem już po przeszczepie i jestem całkiem zdrowy - powiedział to i kamień spadł mi z serca ucieszyłam się i przytuliłam się do taty, z resztą tak jak mój brat, tata też obiecał że już nas więcej nie okłamie i będzie z nami szczery. Cieszę się że wszystko skończyło się dobrze dla niego i w sumie też dla nas
- A teraz zapraszam was wszystkich na kolację do restauracji - dodał, Leon pojechał do siebie żeby się przebrać w coś elegantszego, ale wrócił dość szybko i wyglądał cudownie, czarne jeansowe spodnie niebieska koszula o do tego czarna marynarka, ja miałam na sobie czarną dopasowaną sukienkę która sięgała mi prawie do kolan 
- Wyglądasz cudownie - powiedział Leon jak mnie tylko zobaczył 
- No ty też niczego sobie - odpowiedziałam i cmoknęłam go w usta i zeszliśmy do salonu gdzie mieliśmy się spotkać i kiedy zobaczyłam Fede zaczęłam się śmiać, wyglądali z Leonem identycznie 
- Fede ja chyba nie jestem twoją siostrą bliźniaczką 
- Patrząc na to jak wyglądamy z Leonem też tak uważam - powiedział i zaśmiał się tak jak cala reszta, po chwili przyszedł też tata i Angie i ruszyliśmy na kolację, było cudownie najlepsze urodziny.  
 
FRANCESCA 
Cały dzień nie mogłam dodzwonić się do Violetty więc napisałam jej wiadomość z życzeniami, nie wiem co z nią się dzieje, chyba że faktycznie wróciła do Leona i spędza z nim czas. 
Postanowiliśmy iść z Diego na spacer w końcu nie mamy nic innego do robienia i kiedy przechodziliśmy obok jednej z restauracji zobaczyłam rodzinę Castillo i Ludmiłę przy jednym stole, ale Leona nigdzie nie było czyli może mi się wydawało że oni się całowali 
- Nie ma Leona - odezwał się mój chłopak 
- No nie ma 
- Czyli nie są razem, jakby byli razem to Leon byłby z nimi 
- Masz rację, szkoda ale i tak się jej jutro zapytam 
- Dobrze, a teraz chodźmy bo robi się już chłodno i jeszcze mi zachorujesz 
- Jak ty się o mnie troszczysz 
- Bo Cię kocham - powiedział i pocałował mnie, cieszę się że moje życie potoczyło się w taki sposób, że Diego stanął na mojej drodze mogę być teraz pewna że to jest ten jedyny. W mieszkaniu zrobiliśmy sobie coś do jedzenia i postanowiliśmy obejrzeć jakiś film, oczywiście Diego wybrał horror a ja strasznie nie lubię tego gatunku filmów więc cały seans przesiedziałam wtulona w niego
- Zrobiłeś to specjalnie
- Może troszkę, ale ja tak lubię jak się do mnie przytulasz 
- Głuptasie nie musisz do tego włączać horrorów, mogę Cię przytulać cały czas bo Cię kocham - powiedziałam i jeszcze raz się w niego wtuliłam. 

wtorek, 8 lipca 2025

Rozdział 13

- No widzę że Leon nas tylko nastraszył - zaśmiała się jego mama 
- Lekarz prosił że jak państwo przyjedziecie żeby iść do niego do gabinetu 
- Dobrze a gdzie ten gabinet?
- Na końcu korytarza 
- Dobrze więc zaraz wrócimy - powiedział jego tata i wyszli, a my zaczęliśmy się śmiać, złapałam Leona za rękę i tak siedziałam obok rozmyślając co dalej 
- Leon, dlaczego podałeś mnie jako numer kontaktowy?
- Tylko twój numer mi wtedy się przypomniał, pamiętam jak upadłem chyba straciłem przytomność ocknąłem się w karetce ale tak nie do końca, mam przebłysk że chcieli ode mnie numer do bliskiej osoby i z automatu podałem twój 
- Mam nadzieję że już taki wypadek nie będzie miał miejsca 
- Jeśli będziesz ze mną obiecuję że już nic sobie nie zrobię - powiedział i uśmiechnął się, widziałam że czego na odpowiedź więc pochyliłam się nad nim i cmoknęłam jego usta 
- Obiecuję że nigdy Cię nie zostawię - wyszeptałam w jego usta on się tylko uśmiechnął i ścisnął jeszcze bardziej moją dłoń.  
 
3 DNI PÓŹNIEJ 
W studio nikt nie wiedział co się stało Leonowi, oczywiście oprócz Ludmiły i Fede dziś Leon już wraca, na szczęście nic poważnego mu się nie stało i może wrócić do tańca i śpiewu normalnie. Jesteśmy razem ale znowu jak na razie w tajemnicy przed innymi, powiemy im kiedy przyjdzie na to dobry moment. 
- Kochani widzę że jesteście wszyscy więc zaczynajmy - powiedział Pablo - zacznijmy może od sceny Violetty i Leona kiedy zrozumieli że coś do siebie poczuli - więc nie czekając długo weszliśmy na scenę i zaczęliśmy grać 
- Super dzieciaki, jesteście naprawdę wiarygodni jeśli tak to zagracie na scenie przed publicznością uwierzą wam że ta historia to prawda - powiedział Pablo - a teraz zapraszam całą resztę na scenę i grajcie
 
Po próbie jak się okazało było już strasznie późno 
- Rany już 18 - powiedziała Cami patrząc na zegarek 
- No dziś się przedłużyło - dodała Naty - ale widzę że miedzy wami chyba jest okej - dodała patrząc na mnie i Leona 
- Tak, porozmawialiśmy i jest okej i obiecujemy że to się już nie powtórzy 
- No mamy taką nadzieję - powiedział Diego i wszyscy się przytuliliśmy
- Chodź podwiozę Cię do domu - powiedział Leon 
- Nie trzeba przejdę się 
- Chyba żartujesz nie będziesz chodzić sama 
- Verdas nie rozkazuj mi - powiedziałam, chyba zrozumiał 
- Okej tak chcesz się bawić - powiedział ze swoim uśmieszkiem na twarzy podszedł do mnie podniósł mnie i przerzucił przez ramię i zaczął iść w stronę auta, wszyscy się na nas patrzyli bałam się że moja spódnica za bardzo się podniosła ale Leon zadbał o to żeby nikt za dużo nie zobaczył, kiedy podeszliśmy do jego auta wrzucił mnie na tylne siedzenia i sam wsiadł do przodu i jechał gdzieś przed siebie, po chwili zrozumiałam gdzie jedziemy
- Leon ja tylko żartowałam 
- Ciii słowo padło - zaśmiał się i stanął nagle, dojechaliśmy na totalne pustkowie, a dokładnie na teraz który jest własnością rodziców Leona nic tutaj nie ma tylko polna droga, Leon wysiadł z auta i wszedł do niego znów tylko ty razem do tyłu nie zastanawiając się długo zaczął mnie całować 
- Dobrze że masz spódniczkę - wyszeptał między pocałunkami 
- A to czemu?
- Bo mogę zrobić tak - powiedział i ściągnął mi majtki swoje spodnie też trochę opuścił, założył co trzeba i zrobiliśmy to pierwszy raz w samochodzie, nie powiem nawet było dobrze Leon ma dużo miejsca z tyłu więc nie musieliśmy się cisnąć. Po skończonej zabawie Leon wyciągnął koc i rozłożył na polanie położyliśmy się na nim i obserwowaliśmy gwiazdy.  
 
FRANCESCA 
Po próbie postanowiliśmy że ja, Diego Cami i Broduey pójdziemy na jakiegoś drinka, kiedy wychodziliśmy ze studia usłyszeliśmy krzyk i śmiech, a nagle zobaczyliśmy Leona który niósł Violettę przerzuconą przez ramię, zdziwiło nas to bo jeszcze kilka dni temu skakali sobie do gardeł 
- Niesamowite jacy oni są zmienni 
- To prawda, a wystarczy jakaś błahostka i będą się kłócić 
- Oby tak nie było bo przedstawienie nam nie wypali - powiedział Diego - a teraz chodźmy się zabawić jutro mamy wolne a potem znowu treningi 
- Tak masz rację Diego idziemy się bawić - dodał Broduey, dołączyli się do nas jeszcze Naty, Maxi, Ludmiła i Fede, a do Violetty i Leona nie szło się w ogóle dodzwonić, jestem ciekawa dlaczego. 
 
Koło 2.30 postanowiliśmy że idziemy już do domu, postanowiłam z Diego że spacer dobrze nam zrobi, niedaleko naszego mieszkania dostrzegłam znajome auto 
- Diego jakieś takie to auto znajome nie sądzisz?  
- Przecież to samochód Leona, ale co on tutaj robi o tej porze - powiedział Diego i nagle usłyszeliśmy jakiś śpiew po czym od strony parku szli Violetta i Leon zadowoleni i śpiewali piosenkę na występ 
- Dziwna pora jak na próbę 
- Zgadzam się z Tobą - mieliśmy już do nich podejść ale nagle skończyli śpiewać i tańczyć i stanęli blisko siebie i pocałowali się, a po chwili wsiedli do auta i odjechali  
- Diego no nie wierzę, oni musieli do siebie wrócić 
- Na to wygląda - powiedział o dziwo szczęśliwy Diego 
- No to juto im musimy pogratulować - dodałam i poszliśmy już do naszego mieszkania. 
 
VIOLETTA 
Wieczór i połowa nocy była cudowna, spędziłam ją razem z Leonem, na koniec pojechaliśmy do parku i spacerowaliśmy alejkami, śpiewaliśmy, tańczyliśmy było po prostu cudownie 
- Kocham Cię - wyszeptał mi Leon kiedy byliśmy już przy samochodzie i skończyliśmy śpiewać 
- Ja Ciebie też - odpowiedziałam i pocałowaliśmy się, po czym wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do domu Leona, ja oczywiście napisałam Angie wcześniej wiadomość że mnie nie będzie w domu, żeby się nie martwiła widzę że ma jakiś gorszy czas ostatnio pewnie też dlatego że nie ma z nami taty i rzadko z nim rozmawiamy 
- Viola co jest posmutniałaś - zobaczył to Leon
- Myślę o tacie, czemu tak mało się odzywa, jest jakiś inny 
- Może coś się stało tam na miejscu, może coś się wysypało wiesz jak jest na budowach 
- Tak wiem ale to nie jest jego zachowanie w ogóle, nigdy taki nie był, nie pozwalał nam wychodzić z domu 
- Violu mamy 23 lata twój tata też jest już starszy i będzie inny niż kilka lat temu, on też dorósł i zrozumiał że nie jesteście już dziećmi 
- Federico mi mówił to samo 
- No właśnie więc coś w tym jest, a teraz nie przejmuj się wszystko będzie dobrze 
- Dziękuję Ci, przy tobie zawsze jestem spokojniejsza 
- Taki mój urok - powiedział - a teraz chodź już się przytul i idziemy spać, gdzieś Cię jutro zabiorę 
- A gdzie?
- Niech to będzie niespodzianka - powiedział, przytulił się mocniej do mnie i poszliśmy spać.  
 

Rozdział 12

Szłam do studio dziś trochę wcześniej bo chciałam przećwiczyć piosenkę 
- O cześć - usłyszałam za sobą, odwróciłam się i zobaczyłam Annę 
- Cześć, co chcesz?
- Chcę porozmawiać o Leonie możemy?
- Nie wiem czy chcę 
- Proszę 
- No dobrze, czego chcesz?
- Chciała bym do niego wrócić i wiem że on też chce do mnie wrócić w końcu spotykamy się od pewnego czasu wieczorami jeśli wiesz o czym mówię 
- Taaak domyślam się- kiedy to powiedziała łzy napłynęły mi do oczu.. czyli jednak byłam zabawką 
- No a skoro on się tak dla mnie zmienił to chcę go odzyskać pomożesz mi?
- Wiesz przepraszam ale nie - powiedziałam i odeszłam od niej już bez słowa... Czyli to prawda Leon i ona na pewno będą znowu razem... 
 
Kiedy weszłam do studia od razu poszłam się przebrać na próbę 
- Violetta możemy pogadać? - usłyszałam jego głos 
- Nie mamy o czym 
- Jak nie mamy? 
- Idź do tej swojej Anny 
- Jakiej mojej co ty znowu wymyślasz?! - Leon podniósł głos 
- nie będziemy tak rozmawiać - chciałam odejść ale złapał mnie za przedramię i to całkiem mocno i pociągnął do siebie 
- Możesz mi powiedzieć o co Ci chodzi?
- Co już wiem wszystko, byłam dla Ciebie tylko zabawką! - krzyknęłam już 
- Słucham?
- Spotkałam się z tą twoją Anną i powiedziała mi jak to ostatnimi czasy spędzaliście wieczory 
- Chyba jej nie uwierzyłaś
- A czemu miała bym nie wierzyć?! Jesteś taki sam jak inni faceci, okropny i chodzi Ci tylko o jedno! - znowu krzyknęłam i wywiązała się pomiędzy nami spora kłótnia, słychać nas było chyba wszędzie bo zlecieli się nasi przyjaciele i zaczęli nas rozdzielać. 
- Co tu się dzieje? - zapytał Maxi - odbiło wam? 
- Chyba jemu - powiedziałam 
- Mi? Spójrz na siebie to ty coś wymyślasz
- O nie 
- Dobra już spokój, albo się ogarniecie albo idziemy do Pablo 
- Dobrze już dobrze ale niech on się do mnie nie zbliża kiedy to nie jest konieczne 
- Jak sobie życzysz - powiedział Leon i odszedł, ja zrobiłam to samo, ale niestety zaraz zaczęła się próba i musieliśmy udawać że wszystko jest w porządku. 
 
LEON 
Anna przegięła kłamiąc Violettcie, nigdy w życiu do niej nie wrócę po tym co mi zrobiła, jest najgorszą osobą jaką kiedykolwiek poznałem, muszę się z nią rozmówić więc po zajęciach postanowiłem się z nią spotkać
- Co ty robisz co?
- Ja nic, o co Ci chodzi?
- Dlaczego okłamałaś Violettę?
- Żeby nam czasem nie przeszkadzała
- W czym?
- Jak w czym, Leon skarbie ja wiem że mnie dalej kochasz 
- Nie! Jesteś najgorszą osobą jaką znałem 
- Dlaczego tak mówisz?
- Po tym co mi zrobiłaś 
- Oj Leon powinieneś mi dziękować zobacz jak teraz wyglądasz, jesteś seksi 
- Daj mi spokój dziewczyna nigdy do Ciebie nie wrócę 
- Leon 
- Nie Anna zniknij z mojego życia i nigdy nie wracaj, zniszczyłaś mi życie po raz drugi ty zawsze będziesz sama nikogo sobie nie znajdziesz jak będziesz tak postępować i wiesz co chyba muszę Ci podziękować za jedno że jestem teraz jaki jestem, bo mam wspaniałych przyjaciół a ty? ty nie masz nikogo i zawsze tak będzie ! - powiedziałem wściekły i odszedłem od niej, wybrałem się na tor motokrosowy żeby się wyluzować, co się okazało nie najlepszym pomysłem będąc w takich nerwach... 
 
ANNA 
Po słowach Leona zrozumiałam kilka rzeczy... ma rację nie mam nikogo i byłam okropna... postanowiłam iść porozmawiać z Violettą wiedziałam gdzie mieszka bo raz przez przypadek zobaczyłam więc poszłam do niej, była bardzo zdziwiona widząc mnie u siebie w pokoju 
- Czego chcesz? I skąd wiesz gdzie mieszkam?
- Violetta przyszłam Cię przeprosić - widziałam że była w szoku - to z Leonem, kłamałam 
- Co dlaczego?
- Chciałam go mieć dla siebie... a teraz wiem że to był błąd powiedział mi kilka rzeczy które niestety są prawdą uświadomiłam to sobie 
- Anno nie rozumiem 
- Wiesz jestem okropna i zawsze byłam... upokorzyłam go kiedyś z resztą nie tylko jego, ale chcę to naprawić dlatego tutaj jestem 
- Wiesz nie spodziewałam się tego po tobie ale przyjmuję przeprosiny 
- Wiesz zasługujesz żeby być z Leonem szczęśliwa on Cię kocha - kiedy to powiedziałam Violetta uśmiechnęła się i podziękowała i kiedy miała coś powiedzieć zadzwonił jej telefon 
~Halo? Co? Ale jak gdzie? Dobrze zaraz będę 
- Coś się stało? - zapytałam bo widziałam że nie za dobrze z nią 
- Leon miał wypadek jest w szpitalu 
- Matko... to moja wina... 
- Nie mów tak ale teraz wybacz muszę do niego jechać 
- Zawiozę Cię mam auto - niechętnie się zgodziła, przynajmniej tak mogę się przydać. Podwiozłam ją pod szpital i odjechałam zacząć zupełnie inne życie z dala od Buenos Aires. 
 
VIOLETTA 
Kiedy odebrałam telefon i dowiedziałam się że Leon miał wypadek wystraszyłam się, przecież on zawsze był taki ostrożny... Anna podwiozła mnie pod szpital i szybko pobiegłam do recepcji 
- Dzień dobry nazywam się Violetta Castillo dostałam telefon że przywieziono tutaj Leona Verdasa gdzie go znajdę? 
- A pani to?
- Jego dziewczyna 
- Dobrze już sprawdzam, tak jest na 3 piętrze na oddziale powypadkowym pokój numer 45 
- Dziękuję - odpowiedziałam i szybko pobiegłam na wskazane przez recepcjonistkę miejsce oczywiście w międzyczasie zadzwoniłam do mamy Leona, nic nie wiedziała o wypadku co dziwne dlaczego dzwonili tylko do mnie? 
 
Po chwili znalazłam się pod odpowiednim pokojem i weszłam do niego, był tam akurat lekarz 
- Dobrze panie Leonie jak na razie wszystkie badania wyszły dobrze, ale musi pan u nas zostać bo nigdy nie wiadomo co przyniesie los 
- Rozumiem 
- Dzień dobry a pani to pewnie Violetta?
- Tak to ja 
- Dobrze że pani jest, pacjent podał panią jako numer kontaktowy, czy powiadomiła pani już rodziców Leona?
- Tak są w drodze 
- Super więc jak się zjawią to niech przyjdą do mojego gabinetu na końcu korytarza 
- Jasne - powiedziałam i lekarz wyszedł, podeszłam do łózka Leona i zobaczyłam go trochę poobijanego 
- Violetta 
- Matko święta Leon co się stało? 
- To nic, byłem trochę zły poszedłem na tor 
- Leon przecież Cię prosiłam żebyś nie jeździł jak jesteś wściekły 
- Tak wiem przepraszam... 
- Rozmawiałam z Anną - kiedy to powiedziałam Leon spoważniał 
- Czego jeszcze od Ciebie chciała?
- Przeprosiła mnie - był w szoku kiedy to powiedziałam- ona mnie tu przywiozła i kazała Ci przekazać że nie już więcej jej nie zobaczysz 
- Jedyny plus tej sytuacji 
- Wiesz może być więcej plusów 
- Słucham? - zapytał jeszcze bardziej w szoku 
- Wiesz Anna przyznała się że kłamała, strasznie Cię przepraszam że jej uwierzyłam..
- Już nic nie mów chodź tu do mnie - powiedział i powoli rozłożył ręce, więc przytuliłam się do niego czuję się bezpiecznie w jego ramionach i mam nadzieję że nic mu nie będzie, podniosłam się delikatnie i patrzyłam w jego oczy on uśmiechnął się lekko przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował, oderwaliśmy się od siebie kiedy do sali weszli jego rodzice.