wtorek, 29 października 2024

Rozdział 7

Przyszłam właśnie pod dom Leona i czekałam aż mi otworzy, zrobił to całkiem szybko, ja nie mogłam na niego patrzeć było mi niedobrze i cały czas kiedy przypomniałam sobie o słowach Gery kręciło mi się w głowie. 
- Violetta wszystko w porządku?
- Tak, jak najbardziej, a u Ciebie?
- Okej? Ale czemu pytasz?
- Nie chcesz się czymś no nie wiem pochwalić?
- Nie? Niby czym? - kiedy chciałam u powiedzieć zrobiło mi się jeszcze bardziej niedobrze i prawie zwymiotowałam 
- Wybacz kiedy o tym mówię i myślę jest mi niedobrze 
- Violeta chcesz herbaty? Nie wyglądasz za dobrze 
- Tak? obchodzi Cię to? A fajnie było się wczoraj bzykać z Gery?!
- O czym ty mówisz? Skąd w ogóle taki pomysł? 
- Sama to powiedziała - kiedy mu odpowiedziałam poczułam się okropnie,poczułam nagle ogromny ból w podbrzuszu i chyba odpłynęłam
 
LEON
Kiedy Violetta przyszła zachowywała się bardzo dziwnie i jeszcze to co powiedziała jej Gery byłem w szoku że można coś takiego wymyślić, kiedy chciałem powiedzieć Violi że to ie prawda nagle zaczęła lecieć więc złapałem ją i położyłem delikatnie na kanapie i zadzwoniłem po pogotowie, szybko przyjechali i zabrali ją, a ja wsiadłem na motor i pojechałem za nimi do szpitala. 
Czekałem chyba z 2 godziny zanim ktoś do mnie wyjdzie, kiedy tylko ją przywieźli zrobił się straszny szum w szpitalu, zaczynam się o nią martwić
- Pan Leon?
- Tak to ja 
- Pan jest?
- Chłopakiem Violetty, co z nią? Skąd była ta krew?
- A więc tak z Violettą już wszystko dobrze 
-Ale co jej się stało?
- Pękła jej torbiel w podbrzuszu ale już wszystko jest dobrze możesz do niej wejść 
- Dziękuję - odpowiedziałem i wszedłem do jej sali, leżała na łóżku i jeszcze spała, usiadłem więc na fotelu obok łóżka i czekałem aż się obudzi. 

VIOLETTA 
Ocknęłam się chyba w szpitalu, kiedy już wróciła mi świadomość poczułam że ktoś trzyma mnie za rękę i chyba leży mi na nodze, podniosłam głowę i zobaczyłam Leona, uśmiechnęłam się na jego widok był tu cały czas przy mnie,ale po chwili otrząsnęłam się i obudziłam go 
- Leon, co ty tu robisz?
- A przepraszam, jak się czujesz?
- Jest okej ale co się stało?
- Pękła Ci torbiel ale już jest okej 
- Dziękuję że tu byłeś a teraz możesz już iść 
- Na pewno? Nie potrzebujesz czegoś?
- Nie, idź już do tej swojej kochanicy 
- Violetta nie zaczynaj, nie wiem dlaczego ona tak powiedziała ale to nie była prawda 
- Leon wyjdź - pokiwał tylko głową i wyszedł, nie wierze mu w to co mówi o takich rzeczach się nie kłamie.

MIESIĄC PÓŹNIEJ
Na szczęście nie musiałam robić układu z Leonem po tym jak Gregorio dowiedział się co mi się przytrafiło, ja i Leon dalej się kłócimy o wszystko, Gery oczywiście jest zadowolona, nie raz widziałam ją pod jego domem więc to wszystko było prawdą, teraz trwa próba i nic mi nie wychodzi bo muszę być w parze z Leonem 
- Violetta Leon co z wami? 
- A co ma być Fran
- Nie można z wami współpracować, co chwile się o coś kłócicie 
- Wydaje Ci się 
- Właśnie nie, zapytajcie się kogo chcecie, jesteście okropni 
- No niestety ale to prawda - odezwała się Cami a cała reszta jej przytaknęła 
- No dobra już nie będziemy, ale to wszystko jego wina 
- Słucham? To ty co chwile się mnie czepiasz że coś źle robię 
- Bo jakbyś robił dobrze to bym nic nie mówiła, a nie ty komuś innemu robisz dobrze zapomniałam 
- Przesadziłaś teraz, to ty zaczęłaś to wszystko a resztę sobie dopowiadasz!
- To ty sobie dopowiedziałeś pierwszy 
- Dobra koniec! - krzyknęła Ludmiła - obydwoje wynocha i nie wracać dopóki nie ochłoniecie, jeśli nie chcecie zepsuć występu to musicie to potraktować jako pracę. - kiedy to powiedziała przeprosiłam z resztą tak jak i Leon i wróciliśmy do próby, teraz poszło zupełnie inaczej, bardziej skupiłam się na tym co robię Leon z resztą też.  

PO PRÓBIE 
- Violetta czy ty możesz w końcu z nim szczerze pogadać?
- Niby po co?
- Bo nie da się z wami żyć 
- To z nim się nie da żyć 
- No nie mam tego dosyć, masz iść dziś do niego i z nim szczerze porozmawiać bo nie ręczę za siebie 
- Ale skąd wiesz że on będzie chciał ze mną rozmawiać 
- Federico właśnie z nim rozmawia więc nie ma cie wyjścia, albo to wyjaśnicie albo nie będziecie z nami brać udziału w konkursie 
- No żartujesz chyba 
- Nie, zrób z nim co chcesz możesz nawet się z nim bzyknąć ale dogadajcie się 
- On bzyka kogoś innego 
- Violetta 
- No dobra już, dobra pójdę do niego - powiedziałam i odeszłam, nie mam wyjścia muszę tam iść zależy mi na tym konkursie.  

Kiedy zajęcia się skończyły tak jak obiecałam poszłam do Leona, on skończył godzinę wcześniej więc już był w domu, dochodząc na miejsce zobaczyłam Gery pod jego drzwiami, ale nikt jej nie otworzył i poszła, dziwne. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam a po chwili drzwi otworzyły się 
- A co to swojej dziewczyny nie wpuścisz a mnie już tak?
- Błagam Cię przestań, ona tu przychodzi dzień w dzień i stoi pod tymi drzwiami mam tego dosyć 
- Ciekawe, teraz tak mówisz 
- Violetta proszę Cię daj spokój, chodź do mnie bo nie wie o której rodzice wrócą a nie chcę żeby usłyszeli nie wiadomo co 
- Okej - powiedziałam i poszliśmy do niego do pokoju, Leon zamknął drzwi i usiadł na krześle a ja na łóżku 
- Dlaczego tak bardzo mi nie wierzysz że Gery kłamie?
- O takich rzeczach się raczej nie kłamie, a poza tym opowiada jaki to jesteś boski 
- No i co to ma wspólnego?
- No chyba jakby nie wiedziała to by nie mówiła czegoś takiego - Leon popatrzył się na mnie i zaczął się śmiać - z czego się tak śmiejesz?
- Jesteś zazdrosna, ale uwierz mi mnie nic z nią nie łączy i nie łączyło to ty i Clement zaczęliście 
- Nie to nie tak, on mnie wtedy przepraszał 
- No widzisz jak to jest ty nie wierzysz mi a ja nie wierzę Tobie 
- Tak? To ciekawe po co tu w ogóle przychodziłam skoro już widzę że zaraz będzie awantura 
- No to na pewno jak zaczniesz się zaraz czepiać i wymyślać nie wiadomo co
- Ja?! No nie mam tego dosyć! Tylko ja zaczynam i tylko ja widzę problemy 
- Nie to że widzisz ty robisz problemy! 
- Że co?!
- To co słyszysz, słuchasz innych bo najbliższych masz gdzieś 
- To ty pierwszy zacząłeś kiedy mnie zostawiłeś przez jakiś filmik - i wtedy się zaczęło, krzyczeliśmy na siebie i wyciągaliśmy rzeczy które wydarzyły się już bardzo dawno temu, kłótnia wydawała się nie mieć końca, kiedy staliśmy już bardzo blisko siebie zaczęłam okładać jego tors pięściami, nie miałam już siły i się rozpłakałam w międzyczasie, Leon złapał mnie mocno za nadgarstki i kiedy podniosłam głowę skorzystał z okazji i zaczął mnie całować, potem ja zaczęłam rozpinać jego koszulę, on natomiast pozbył się ze mnie sukienki i rzucił mnie na łóżko i położył się na mnie cały czas mnie całując, nie pozostałam długo dłużna i zaczęłam rozpinać mu spodnie, po kilku minutach byliśmy całkiem nadzy i przeszliśmy do całkiem przyjemnych rzeczy. 

LUDMIŁA
Jest już całkiem późno a Violetty dalej nie ma, mam tylko nadzieję że się nie pozabijali 
- No i co nie ma jej jeszcze? - wszedł do mojego pokoju Fede
- Nie ma, zaczynam się martwić 
- A dzwoniłaś?
- Tak, żadne z nich nie odbiera 
- No to Ludmi kochanie jak myślisz co się tam teraz dzieje 
- No właśnie nie wiem
- Ludmiła 
- Fede ja wiem są dwie opcje i liczę na tą lepszą ale wole dmuchać na zimne 
- Spokojnie na pewno jest dobrze, a teraz chodź zrobię Ci masaż trochę się rozluźnisz 
- Dobrze, dziękuję Ci - Kiedy Fede robił mi masaż odpłynęłam i przestałam się przejmować Violettą w końcu są dorośli wiedzą co robią, całe szczęście że nie ma Hermana ani Angie bo jakby wiedzieli że Violetta nie wróciła do domu na noc była by akcja.

Rozdział 6

PRZED WYSTĘPEM 
- Violetta co się z Tobą dzieje? - zapytała mnie Ludmiła 
- Nic, chcę mieć to już za sobą i wrócić do domu 
- Violetta - nie lubię jak mówi tak stanowczo, więc nie miałam wyjścia jak powiedzieć jej co się stało, przez ostatnie 3 dni nic minie wychodziło i każdy to zauważył, nawet Pablo który wziął mnie na rozmowę i powiedział że jak to się nie zmieni to nie wystąpię dlatego spięłam się w sobie i zaczęłam obić to co do mnie należy. Oczywiście Ludmiła powiedziała że może mi pomóc odzyskać Leona, ale nie chcę tego podjął decyzję i może tak będzie lepiej dla nas, nigdy nam nie wychodzi wiec nie jest nam najwidoczniej pisane być razem... 
- Violetta, Leon na scenę! - krzyknął Pablo, wzięłam głęboki wdech i pobiegłam na scenę, czułam się chociaż przez chwilkę dobrze kiesy śpiewaliśmy naszą piosenkę. Czułam się wtedy cudownie, czułam jakby nasze uczucia wracały, ale trwało to tylko przez piosenkę kiedy zeszliśmy ze sceny Leon już się nie odezwał... 
- Violetta - usłyszałam głos Pablo - gratuluję byłaś świetna 
- Dziękuję 
- Chcesz pogadać?
- Nie, to prywatne sprawy które muszę sama rozwiązać 
- Okej rozumiem, ale popatrz mimo czegoś złego dałaś radę wystąpić zapamiętaj że muzyka zawsze będzie dla Ciebie ratunkiem. 
- Dziękuję Pablo - i wtedy mnie olśniło on ma rację 
 
Po skończonym koncercie pojechaliśmy do hotelu oczywiście Leon zamknął się od razu w łazience i słyszałam że bierze prysznic więc miałam chwilkę żeby się przygotować i kiedy tylko wyszedł miałam na sobie zwiewną sukienkę i gitarę w ręku i zaczęłam śpiewać piosenkę którą kiedyś mi napisał ale kiedy śpiewałam Leon zebrał swoje kilka rzeczy i wyszedł z pokoju, zrozumiałam po tym że to na prawdę koniec... 
 
FEDERICO 
Czekałem przed hotelem na Leona, chciałem z nim pogadać o tym co się stało między nim a Violettą. 
- Jestem, o czym chciałeś pogadać ?
- O Violettcie 
- O nie nie dam się w to wciągnąć 
- Leon proszę Cię, powiedz mi co się stało?
- Ona woli Clementa 
- A skąd ta pewność?
- Widziałem ich, nie będę stał jej na drodze do szczęścia, a nam nie jest pisane widocznie bycie razem
- Ale jak tak możesz mówić stary 
- Fede proszę nie drąż tego tematu - powiedział i odszedł nie dziwię się że tak reaguje nie chce o tym gadać, nigdy nie lubił gadać o uczuciach, postanowiłem iść do Violetty i trochę jej pomóc w tym wszystkim. Kiedy wszedłem do ich pokoju Violetta siedziała na podłodze i płakała 
- Viola, matko co się stało?
- To koniec Fede, on odszedł - mówiła płacząc 
- Viola 
- Zobacz ubrałam jego ulubioną sukienkę wzięłam gitarę i zaczęłam śpiewać piosenkę którą mi napisał a on po prostu wyszedł.... .- kiedy to powiedziała miałem ochotę biec a nim i obić mu twarz, zadzwoniłem po Ludmiłę i siedzieliśmy z Violettą do samej nocy, wyszliśmy dopiero jak zasnęła, Leona nie było jeszcze jak wychodziliśmy. 
 
LEON 
Wróciłem do hotelu po 2 w nocy, byłem w jednym z klubów i trochę wypiłem, kiedy wszedłem do pokoju zobaczyłem że Violetta śpi siadłem na kanapie obok łóżka i patrzyłem na nią, miałem ochotę się do niej przytulić ale nie mogę nie po tym wszystkim.. po chwili zasnąłem na kanapie.  
 
Obudziłem się koło 6 i zobaczyłem że jestem przykryty, Violetta musiała się obudzić i mnie przykryć bo przecież nie miałem koca w pobliżu, kiedy miałem wstawać usłyszałem że Violetta wychodzi z łazienki więc przymknąłem jeszcze oczy, wyszła w samym ręczniku popatrzyła w moją stronę czy na pewno śpię i zrzuciła z siebie ręcznik, wyglądała cudownie, dopiero po chwili zaczęła się ubierać i kiedy wyszła z pokoju wstałem i poszedłem się ogarnąć i spakować, zrezygnowałem ze śniadania
- O nie śpisz już - usłyszałem Violettę która wróciła ze śniadania - nie idziesz na śniadanie?
- Nie jestem głodny - kiwnęła głową i poszła spakować resztę swoich rzeczy 
- Pablo nam już kazał schodzić jak ktoś jest gotowy - powiedziała i zaczęła ciągnąć swoja walizkę 
- Poczekaj pomogę Ci 
- Nie trzeba poradzę sobie 
- Violetta daj spokój pomogę Ci - popatrzyła na mnie ale oddała mi swoją walizkę i poszła pierwsza.  
Cały lot już nie zamieniliśmy słowa ze sobą, proponowałem też że ją odwiozę z lotniska ale nic nie odpowiedziała tylko wyszła z lotniska... 

- Leon - usłyszałem głos Gery 
- Słucham 
- Mam pytanie, trochę mi głupio, ale nie mam z kim wrócić do domu 
- To chodź odwiozę Cię 
- Dziękuję, oczywiście dam Ci na paliwo 
- Nie no daj spokój to nic takiego - powiedziałem i posłałem jej uśmiech, nie cieszyła mnie jazda z nią ale co miałem odmówić? 
Przez całą drogę buzia Gery się nie zamykała miałem ochotę ją wysadzić, jeszcze trafiły się korki jak nigdy... W domu byłem koło 22, byłem padnięty a jutro trzeba pojawić się w studio. 

VIOLETTA 
Kiedy kładłam się spać dostałam jakiś filmik, był on od Gery włączyłam go i zobaczyłam że jeździ gdzieś z Leonem i chyba dobrze się bawią, a więc to o to chodziło nie chciał ze mną być bo zaczął spotykać się z Gery, znowu się rozpłakałam i nie mogłam zasnąć, wzięłam do ręki mój pamiętnik i zaczęłam coś rysować. 

Wstałam średnio wyspana i jakby nie to że musimy być dziś w studio to nikt by mnie tak dziś nie zobaczył. Poszłam się ogarnąć i ruszyłam do studia. Na wejściu przywitałam się z dziewczynami i poszłam się przebrać na zajęcia z tańca, na sali był już Leon 
- O przepraszam nie chciałam Ci przeszkadzać 
- Nie przeszkadzasz przecież i tak zaraz mamy lekcje - odpowiedział z uśmiechem 
- Wiesz co teraz już wszystko rozumiem 
- To znaczy?
- Dlaczego ze mną zerwałeś, teraz możesz być szczęśliwy z Gery 
- Co? O czym ty do cholery mówisz?
- Jak o czym gdzie ją wczoraj zabrałeś?! Może do domku rodziców za miastem co?
- Violetta przestań odwoziłem ją z lotniska, sama mnie o to poprosiła 
- Tak na pewno - i w tym momencie zaczęliśmy się kłócić i to już nie tak cicho jak wcześniej 
- Ej co tu się wyprawia? - krzyknął Gregorio, popatrzyliśmy na niego a za nim stali nasi przyjaciele i patrzyli się dziwnie nas, nie dziwię się dawno nas nie widzieli w takiej relacji 
- Przepraszamy - powiedział nagle Leon 
- O nie tutaj zwykłe przepraszam nie wystarczy, co się z wami dzieje? 
- Nic Gregorio to się już nie powtórzy 
- O to na pewno, dlatego że na następny tydzień na zajęcia przygotujecie razem układ 
- Co? Nie Gregorio 
- Violetta nie dyskutuj - popatrzyłam na niego i oczywiście zgodziłam się ale popatrzyłam na Leona wściekłym wzrokiem z resztą tak jak i on na mnie i poszliśmy do dwóch różnych kątów sali i tak minęła lekcja. 
- Violetta co to było? - podbiegła do mnie Cami i Fran
- Nic 
- Jak to nic? Przecież całe studio was słyszało, co się z wami dzieje?
- Proszę nie chcę o tym rozmawiać - powiedziałam i odeszłam od nich i poszłam do szatni, oczywiście wpadłam tam na kogoś 
- No jakby inaczej, zawszę muszę Cię ratować - no tak Leon, kto by inny 
- Daj spokój pewnie zrobiłeś to specjalnie 
- No chyba ty - kiedy miałam już coś odpowiedzieć zakrył mi usta dłonią - po lekcjach u mnie w garażu. - po tym odsunął się i odszedł, miałam ochotę coś mu odpowiedzieć ale przyszła Ludmiła 
- Żartujesz sobie?
- O co Ci chodzi Ludmiła?
- Jak o co? CO to było przed lekcją 
- No co? Powiedziałam co o nim myślę 
- Ale dlaczego? Co takiego się stało przez noc?
- Otóż dostałam filmik od Gery że super się bawią razem jeżdżąc po mieście 
- Violetta 
- Nie nic nie mów, on po to ze mną zerwał żeby być z nią 
- No teraz to już wymyślasz 
- Uwierz mi dobrze się bawili na tym filmiku i zapewne zabrał ją w miejsce które nie powinien 
- Ta? To zapytaj jej, właśnie tu idzie - powiedziała Ludmiła i popchnęła mnie w stronę Gery 
- Cześć dziewczyny - powiedziała miło Gery 
- Hej, a co ty taka zadowolona? - zaczęła Ludmiła 
- A wiesz spędziłam wczoraj super wieczór i noc 
- Co to znaczy?
- No nie wiem czy powinnam wam mówić, ale Leon jest boski - kiedy to usłyszałam nogi mi się ugięły, co to ma znaczyć? Leon i ona? a więc to prawda zerwał ze mną żeby być z nią 
- Violetta? Wszystko dobrze?
- Tak ale chyba muszę się przewietrzyć - powiedziałam a Ludmiła wyprowadziła mnie na zewnątrz 
- Wszystko okej?
- Tak, już lepiej ale nie mogę w to uwierzyć - powiedziałam i rozpłakałam się - jak ja mam do niego dziś iść?
- Jak to jak? Musicie zrobić układ, zrób to szybko i będzie z głowy 
- Tak wiem... - powiedziałyśmy jeszcze chwilkę i wróciłyśmy na lekcję ale ja nie mogłam przestać myśleć o tym co powiedziała Gery, jak Leon mógł to zrobić... 

Rozdział 5

Dziś wielki dzień, zaraz wylatujemy do Sewilli na nasz wytęp i nie mogę się doczekać, każdy już wybrał sobie pokoje, były dwuosobowe więc logiczne było że każdy będzie ze swoim partnerem
- Okej czyli tak ja i Diego, Cami i Brouduey, Nati i Maxi, Ludmiła i Federico i wtedy zostaje Violetta i Leon - powiedziała zadowolona Fran, coś czułam że zostało to zrobione specjalnie, oczywiście pod pewnym względem nie przeszkadzało mi to 
- Zgadzacie się? - zapytała Cami 
- A mamy inne wyjście? - zapytał Leon 
- No nie bardzo, musielibyśmy kogoś rozdzielić 
- Jak coś to ja mogę być z Violettą - odezwała się Ludmiła, tylko ona zawsze była po mojej stronie, nawet Fran którą uważałam za najlepszą przyjaciółkę robiła dużo rzeczy na złość mnie.
- Dziękuję Ludmiła ale nie robi mi różnicy z kim będę w pokoju 
- Okej to super - odezwała się zadowolona Fran - a teraz idziemy na odprawę, w samolocie siedzimy tak jak śpimy w hotelu - mówiła z wielkim uśmiechem na twarzy, kiedy już mieliśmy się ruszyć podbiegli do nas jeszcze Clement i Gery 
- A wy co tutaj robicie? - zapytała Camilla 
- Jak to? Lecimy z wami macie jakieś wolne pokoje? Pablo mówił że mamy z wami pogadać 
- To w takim razie został jeden pokój dla waszej dwójki 
- Jak dla naszej dwójki? Nie rozumiem - powiedziała Gery, Fran wytłumaczyła jej jak śpimy w pokojach 
- Mam nadzieję że nie będzie wam to przeszkadzać
- No nie wiem, przecież teraz Clement może być z Leonem albo ja mogę być z Leonem - zaczęła mówić i przybliżała się do Leona, wewnętrznie trafiał mnie szlak 
- Nie już nic nie będziemy zmieniać - wtrąciła się Ludmiła, już nikt się nie odezwał i poszliśmy do samolotu. 
Ja oczywiście bardzo szybko po stracie zasnęłam.
 
SEWILLA  
Jestem właśnie z Leonem na spacerze, jest już dosyć późny wieczór ale czekaliśmy żeby na pewno nikt nas nie widział z naszych znajomych 
- Leon 
- Tak?
- Mam pomysł całkiem fany.
- Jaki?
- Na koniec naszej piosenki pocałujemy się, co ty na to?
- No całkiem mi się to podoba - powiedział całując mnie - tak będzie dobrze? 
- Myślę że idealnie - powiedziałam oddając każdy pocałunek, po chwili postanowiliśmy iść dalej i usiedliśmy na jednej z ławek a Leon poszedł po coś do picia, niestety w między czasie ktoś się do mnie dosiadł 
- Cześć piękna 
- Clement? Co ty tu robisz?
- A chodziłem sobie i zobaczyłem że tak sama siedzisz więc postanowiłem że się dosiądę
- Okej ale czekam na kogoś 
- Oj Viola daj spokój, ja tu jestem możesz być ze mną 
- Clement - powiedziałam dosyć stanowczo a on zaczął się do mnie przysuwać, chciałam uciec ale on złapał mnie dość mocno że nie mogłam się ruszyć.  
- Nie wyrywaj się wiem że tego chcesz 
- Nie! - krzyknęłam ale on szybko zatkał mi usta, czułam się okropnie nie wiedziałam co będzie dalej i co w ogóle wpadło do głowy Clementowi że tak się zachowuje. 
- Ej zostaw ją! - usłyszałam ten zbawczy głos i odetchnęłam z ulgą, otworzyłam oczy i zobaczyłam Leona jak odciąga ode mnie Clementa 
- Ej już spokojnie to były tylko żarty 
- Dobre mi żarty - powiedziałam, idź i nie zbliżaj się do mnie nigdy więcej 
- No dobra sorry nie chciałem Cię aż tak wystraszyć, to był zakład okej nie gniewaj się Violu - odwróciłam wzrok a on odszedł, nie mam pojęcia co się z nim dzieje kiedyś wydawał się być inny a od kiedy trzyma się z Gery jest okropny.  Po tej sytuacji nie miałam już na nic ochoty więc wróciliśmy do pokoju i poszłam spać po swojej stronie łózka nie odzywając się już do Leona, mam nadzieję że zrozumie... 

PRÓBA 
Porozmawiałam rano z Leonem i na szczęście nie miał mi tego za złe że się nie odzywałam, właśnie zeszłam ze sceny do swojej garderoby, ale pech chciał że nie byłam tam sama 
- Violetta 
- Clement odejdź 
- Nie posłuchaj Viola ja przepraszam za wczoraj, nie chciałem żeby tak wyszło - widziałam że jest mu szkoda i zachowuje się zupełnie inaczej niż wczoraj 
- Mówiłeś że to był zakład 
- Tak, założyłem się z Gery, ona twierdziła że nie będę w stanie Cię pocałować 
- I chciałeś to zrobić za wszelką cenę?
- Chyba tak,chciałem w końcu wygrań jakiś zakład 
- To może następnym razem złóż się o coś innego a nie czy kogoś pocałujesz 
- Dobrze, przepraszam jeszcze raz - po tym stwierdziłam że dam mu jeszcze jedną szansę i wybaczę mu, może popełnił błąd i już go nie powtórzy, przytuliłam się do niego a on z lekkim uśmiechem wyszedł z mojej garderoby, a ja napiłam się wody i wróciłam na próbę. 

Przez resztę próby Leon zachowywał się całkiem dziwnie, jakby odsuwał się ode mnie i nie chciał ze mną rozmawiać. W końcu jesteśmy w pokoju i mogę z nim pogadać 
- Leon możemy w końcu porozmawiać? 
- O czym ty chcesz rozmawiać?- zapytał oschle 
- Jak to o czym? Czemu się tak zachowujesz? 
- Ja? A ty? Chyba coś jest na rzeczy 
- Ale o co Co chodzi? 
- Kogo chcesz oszukać co? Mnie czy Clementa?
- Co?
- Widziałem filmik 
- Jaki filmik? - zapytałam a on w tym momencie puścił mi nagranie jak rozmawiam z Clementem ale nic nie było słychać i przytulamy się 
- Co wczoraj niby uciekałaś od niego a dziś się z nim tulisz? Violetta mam tego dosyć 
- O co Ci chodzi? Clement przyszedł mnie przeprosić i tyle 
- Jakoś Ci nie wierzę 
- Co teraz chcesz mi powiedzieć?
- Wiesz dobrze że nikt o nas nie wiedział nikt nie będzie zawiedziony że się rozstaliśmy 
- Co? Ale 
- Nie Violetta koniec, nie mam zamiaru tego ciągnąć -powiedział i wyszedł a ja upadłam na kolana i zaczęłam płakać nie wierzę że dobre chęci Clementa były udawane on był taki przekonujący, a zniszczył mi życie...