piątek, 30 października 2020

Rozdział 104

 *5 MIESIĘCY PÓŹNIEJ*
Wszystko układa się cudownie, dziś zaczynam znowu koncertować ale tym razem z Leonem chcę z nim śpiewać i jeździć wszędzie więc oficjalnie zostaliśmy duetem. Nie mogę się doczekać stęskniłam się za tym koncertowaniem. 
L: Pięknie wyglądasz, gotowa? Możemy jechać?
V: Dziękuję, możemy. Nie mogę się doczekać, brakowało mi tego - Leon się zaśmiał, dął mi buziaka i ruszyliśmy w drogę na koncert, jechaliśmy dość długo, ale kiedy byliśmy na miejscu byłam pod wrażeniem, tyle ludzi czkało na mój powrót, wzruszyłam się. 

Występ się w końcu zaczął wyszłam na scenę podekscytowana, tak jakbym miała wyjście pierwszy raz jakby nikt m nie jeszcze nie znał, w momencie przypomniałam sobie wszystkie moje spotkania ze sceną i zaczęłam śpiewać, do następnej piosenki wyszedł już Leon i zaczęliśmy dopiero dawać czadu, razem możemy więcej! Po skończonym koncercie staliśmy na scenie i dziękowaliśmy wszystkim za przybycie.

Nagle wszystkie światła zgasły i dopiero po chwili zaświeciły się tylko dwa światełka i skierowały się tylko na nas, odwróciłam się w stronę Leona i zobaczyłam że Leon zaczyna klękać 
L: Violetto nie chcę już dłużej czekać, uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
V: O matko, Leon oczywiście że tak! - Leon wstał i założył mi pierścionek a ja rzuciłam się na jego szyję i go pocałowałam, nie mogłam uwierzyć że mi się akurat teraz oświadczył, nie mógł wybrać lepszego dnia. 
L: Kocham Cię 
V: A ja Ciebie, jesteś cudowny
L; Ty bardziej - po tym pojechaliśmy jeszcze do restauracji a później wróciliśmy do domu, oczywiście uczciliśmy dzisiejszy dzień najlepiej jak się dało i padliśmy zmęczeni na łóżko. 
Rano obudziłam się koło 10 kiedy Leon wszedł z tacką pełną naleśników i sokiem pomarańczowym 
V: O jesteś kochany 
L: Wiem, a teraz zjadaj
V: Dziękuję, Leon może ustalimy już termin ślubu? Ja wiem że to za szybko może, ale ja nie chce już czekać 
L: Dobrze, czekam w kuchni na Ciebie - pocałował mnie w czółko i poszedł, ja szybko zjadłam i się ubrałam. Poszłam z Leonem do samochodu i pojechaliśmy do urzędu. 

Po całym dniu ustaliliśmy już w zasadzie wszystko, za pół roku bierzemy ślub, mamy piękną salę, pora zamówić jakieś zaproszenia i zacząć wszystkich zapraszać, jestem mega szczęśliwa. Wracając do domu stanęliśmy jeszcze w sklepie, kupiliśmy potrzebne rzeczy i wzięłam gazetę na której na okładce byliśmy my, stwierdziłam że przeczytam co o nas piszą. Po powrocie do domu wypakowałam wszystkie zakupy zabrałam się za czytanie gazety 
 
V: Leon chodź przeczytam Ci co o nas piszą!
L: Okej
V: Zaręczyny których nikt by się nie spodziewał, ponad rok temu Violetta Castillo i Leon Verdas rozeszli się. Czyżby wrócili do siebie? Na to wygląda ponieważ na dzisiejszym koncercie Leon oświadczył się Violetcie! Gratulujemy im z całego serca i życzymy powodzenia. 
Większość fanów nie mogła uwierzyć w wydarzenia po koncercie, wszyscy myśleli że są oni tylko przyjaciółmi, jednak z pewnych źródeł wiemy że ta para jest ze sobą znów od 6 miesięcy !
L: Dobra, dobra skończ skąd oni to wiedzą aż tak dużo?
V: Obstawiam Ludmiłę ona lubi mówić za dużo 
L: Ah ta Ludmiła, a właśnie dzwonił do mnie Fede i zaprosił nas na wieczór do nich
V: O to super w takim razie ja zrobię szybko jakiś obiadek
L: A po co będziesz robiła obiad? Ja proponuje coś innego zamiast obiadu
V: A co takiego? - wiedziałam dobrze czego on ode mnie chce, ale postanowiłam poudawać że nie wiem o co mu chodzi
L: No przecież dobrze wiesz co mam na myśli 
V: Nie mam pojęcia o co Ci może chodzić- widziałam że Leon zaczyna się denerwować, ja nic nie mówiłam, a Leon po prostu rzucił się na mnie no i zrobiliśmy to, było cudownie. 
Zobaczyłam że jest już 17, więc musimy się zbierać
V: Leon puścisz mnie? Musimy się zbierać już
L: Ale że już? Która godzina?
V: Już 17, więc musimy już jechać żeby zdążyć na 20, dobrze wiesz że oni daleko mieszkają 
L: No dobrze, chodź. - wstaliśmy z kanapy i poszliśmy się ubrać, po 20 minutach schodziliśmy już do garażu i wsiedliśmy do auta, ruszyliśmy w stronę domu naszych przyjaciół. Dobrze się składa bo muszę porozmawiać z Ludmiłą nad niespodzianką dla Leona, w końcu za tydzień ma 24 urodziny, prezent już prawie załatwiony więc mam nadzieję że wszystko pójdzie zgodnie z planem. 

Po półtorej godzinie podjechaliśmy pod dom naszych przyjaciół
Lu: O witajcie kochani
L: Dalej się nie dało mieszkać?
Lu: Wy się możecie przeprowadzić bliżej
V: Bardzo śmieszne Ludmiła
Lu: No co? Pasuje Ci małe mieszkanko?
V: Tak pasuje, Ludmiła możemy porozmawiać?
L: Masz jakieś tajemnice?
V: Tak mam, a bo co? 
L: Nie no nic fajnie, to ja idę do Fede- Leon poszedł a ja zaczęłam rozmowę z Ludmiłą
V: Słuchaj za tydzień są urodziny Leona i chcę mu zrobić niespodzinkę 
Lu: Uuuu to cudownie, a co mu kupujesz?
V: Motor 
Lu: Co? Jak to?
V: Od dawna mi mówił że ma ochotę sobie pojeździć na motorze, jechać czasem na tor, ale że nie ma swojego to nie będzie mu się chciało specjalnie jechać i wynajmować motor 
Lu: Jesteś cudowna Violu nie ma co, Leon ma wielkie szczęście 
V: Ludmiła coś się stało? 
Lu: Nic strasznego... chyba 
V: Mów mi szybko o co chodzi
Lu: Jestem w ciąży... 
V: Naprawdę?! Ale super, Fede wie? 
Lu: Nie, chciałam żebyście wy przyjechali, powiem zaraz 
V: Ale cudownie, Ludmiła tak się cieszę
Lu: A wy kiedy będziecie mieć jakiegoś bobaska? - kiedy Ludmiła mnie o to zapytała coś we mnie pękło, popatrzyłam na nią i zaczęłam po prostu płakać, nikt nie wie całej prawdy, nikomu o niczym nie mówiła. Upadłam na kolana i płakałam jak małe dziecko
Lu: Viola! Hej co się stało?! - po chwili zjawili się przy nas chłopacy 
L: Violetta co się stało?
Fe: Ludmi czemu Viola płacze? 
Lu: Bo.. powiedziałam jej że jestem w ciąży i zapytałam kiedy oni będą mieć dziecko i o proszę co się dzieje 
Fe: Jesteś w ciąży? 
Lu: Tak ale nie teraz, Viola powiedz proszę co się dzieję...
V: Nie mówiłam o tym nikomu... ale po tym jak byłam w szpitalu, lekarz powiedział mi że już raczej nie będę miała dzieci... 
L: Dlaczego mi nic nie powiedziałaś?
V: Bałam się że mnie zostawisz
L: Violuś zwariowałaś? Kocham Cię i obiecuję że jeszcze będziesz mamą dobrze? A teraz już nie płacz, opijmy to że Ludmiła jest w ciąży tak? - wstałam z podłogi i przytuliłam Ludmiłę i wznieśliśmy toast za nich. Kocham ich wszystkich i mam nadzieję że to co mówił Leon się spełni. 

Rozdział 103

Byliśmy już w Paryżu, po tym jak zameldowaliśmy się w hotelu poszliśmy do Disney Landu! Jest tutaj naprawdę genialnie, nigdy się lepiej nie bawiłam.

Jakoś koło 16 byliśmy w hotelu, Ludmiła i Fede wyszli na spacer, Leon też gdzieś pobiegł, a ja siedzę sama i oglądam zdjęcia z dzisiejszego dnia i szukam kolejnych ciekawych atrakcji do zobaczenia. W pewnej chwili zadzwonił do mnie telefon 
...
V: Tak? 
Ant: Dzień dobry Violetto tutaj Antonio  
V:  Witaj, co się stało że dzwonisz? 
Ant: Musisz wrócić jak najszybciej 
V: ALe dlaczego?
Ant: Musisz wrócić bo odezwał się organizator twoich koncertów i chce żebyś zaśpiewała 
V: Ale przecież mam przerwę 
Ant: Jego to nie obchodzi masz tutaj być jak najszybciej
V: Dobrze będę, cześć 
...
L: Kto dzwonił?
V: Jejku wystraszyłeś mnie, Antonio 
L: Co chciał? 
V: Muszę wracać, niektórzy nie rozumieją że ktoś odpoczywa
L: To wracam z Tobą
V: Dziękuję, Ludmiła i Fede wrócili? Musimy im powiedzieć
L: Chyba już są, pójdę sprawdzić i ich zawołam jak już będą - po chwili wrócił i oznajmił że jeszcze ich nie ma więc wysłałam im wiadomość że jak wrócą to mają do nas przyjść a my zaczęliśmy się pakować. Trochę mi przykro że muszę wracać tak wcześnie myślałam że to będzie najlepszy wyjazd.
 
*3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ*
Jestem już na kolejnym koncercie, nie wiem dlaczego ja się zgodziłam znowu na coś takiego, ale no cóż trzeba. Jeszcze od miesiąca źle się czuję, nie mam czasu iść do lekarza, często miewam gorączkę i bóle brzucha. 
L: Viola powinnaś odpocząć, wyglądasz okropnie 
V: Leon ja nie mam na to czasu wiesz o tym
L: Viola martwię się o Ciebie 
V: Spokojnie jak wrócę z tego koncertu to pójdę do lekarza dobrze? 
L: Pojadę z Tobą na koncert i żadnych sprzeciwów - zgodziłam się no bo co innego mogłam zrobić, kiedy byłam już gotowa pojechaliśmy na miejsce koncertu, od razu zabrali mnie do garderoby, Leon oczywiście poszedł ze mną. 
Ant: Violetta musisz dać z siebie jeszcze więcej niż wcześniej i nie zwalniamy tępa 
V: Ale ja już nie mam siły, miałam mieć wolne
Ant: Po tym występie od razu jedziesz na drugi - miałam już dość, ale co ja mogę.. skończyłam grać i szybko pojechaliśmy w następne miejsce i później w jeszcze jedno i kiedy dotarłam na ostatnią miejscówkę pokłóciłam się z Antoniem. Kiedy miałam wychodzić na scenę strasznie rozbolał mnie brzuch, nigdy wcześniej nie czułam takiego bólu, nie chwila... raz czułam, ale to jeszcze w studio. O mój boże tylko nie to.... Przecież nie mogę być teraz w ciąży. Później już nic nie pamiętałam... Obudziłam się dopiero w szpitalu. Obok mnie siedział Leon, był załamany i chyba płakał 
V: Leon? Co się stało?
L: Już wszystko dobrze, ale mówiłem Ci żebyś przestała takie życie i poszła do lekarza
V: Wiem, przepraszam... ale co się stało - chciałam się podnieść ale Leon mi zabronił 
L: Nie możesz wstawać jeszcze, jesteś po operacji 
V: Co?! Jakiej operacji?
L: Viola, szybko Cię zbadali i okazało się że pękł Ci jakiś tętniak w podbrzuszu
V: To dlatego mnie tak bolał brzuch... Leon przepraszam..
L: Już spokojnie, teraz już będzie wszystko dobrze, ale nie pozwolę Ci koncertować przez jakiś czas
V: A Antonio? 
L: Nim się nie martw kazał Cię przeprosić i daje Ci wolne dopóki sama nie będziesz chciała wrócić 
Ucieszyłam się że odpuścił, mogłam w końcu odpocząć. Po chwili do sali wpadła Ludmiła 
Lu: Viola nic Ci nie jest? Przyjechałam najszybciej jak mogłam
V: Już w porządku dziękuję, że jesteś. 
 
W szpitalu byłam jeszcze tydzień, miałam już dość tego wszystkiego. Na szczęście jestem już w domku, Leon  strasznie się o mnie troszczy już aż za bardzo. 
V: Leon już jest wszystko w porządku, nie musisz tak wszystkiego robić 
L: Dobrze już nie będę, po prostu się martwię
V: Już nie masz czym wszystko jest okej - pocałowałam go i postanowiłam oglądnąć jakiś film. Wybraliśmy komedię uśmialiśmy się z Leonem bardzo. Na koniec filmu przytuliłam się do Leona i chyba zasnęłam bo nie pamiętam niczego później.

czwartek, 29 października 2020

Rozdział 102

 LEON
Postanowiłem, że pójdę poszukać Violi, po tym co mi powiedziała Ludmiła zrozumiałem parę rzeczy ja też kocham Violę, ale myślałem że ona mnie nie więc chciałem znaleźć sobie kogoś innego. Szukałem Violi już prawie wszędzie. Kiedy dotarłem do parku zobaczyłem ją na jednej z ławek, widziałem że płacze. Szybko do niej podbiegłem i usiadłem obok
V: Co ty tu robisz? 
L: Szukam Cię, dlaczego płaczesz?
V: Gorszy dzień, jak randka?
L: Viola, powiedz mi prawdę
V: W sensie o co chodzi?
L: Ludmiła mi wszystko powiedziała, dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej co czujesz?
V: nie miałam odwagi i bałam się że mnie wyśmiejesz , a poza tym wyskoczyłeś tak z tą randką i po prostu się załamałam, bo ja nie umiałam sobie nikogo znaleźć bo dalej Cię kocham.. - podniosłem jej brodę i popatrzyłem w te jej mokre oczka, zbliżyłem się do niej i delikatnie pocałowałem. 
V: Co to ma znaczyć?
L: To że ja Ciebie też kocham i chcę być z Tobą 
V: Na prawdę? 
L: Tak naprawdę i chcę Cię zapytać czy wrócisz do mnie?
V: Tak! - wstaliśmy a Viola rzuciła mi się na szyję i mocno wtuliła, czułem w końcu szczęście, miałem cały świat w swoich rękach
L: Chodź wracamy, Ludmiła się martwi o Ciebie 
Lu: Już się nie martwię, słyszałam i widziałam wszystko, gratuluje gołąbeczki. - przytulił nas i ruszyliśmy wszyscy do hotelu. Złapałem Violę za rękę, widziałem że się uśmiechnęła. W hotelu siedzieliśmy jeszcze chwilę z Ludmiłą i Fede i śmialiśmy się ze wszystkiego
Fe: Dobra będziemy już lecieć, mamy coś do zrobienia 
V: Tylko jak coś ja poproszę bycie chrzestną 
Lu: Bardzo śmieszne, jak będziemy chcieć dziecko to wam o tym powiemy wcześniej. - pośmialiśmy się i oni wyszli. A ja zacząłem patrzeć się na Violę która zaczęła się przebierać w swoją piżamę, brakowało mi jej jako dziewczyny. Teraz muszę coś wymyślić żeby w końcu być z nią do końca życia. 
V: Co ty się tak patrzysz? 
L: Podziwiam Cię 
V: Nie przesadzaj, Iza była ładniejsza 
L: Violetta nie zaczynaj o tej kobiecie. Powiedz mi lepiej jak my mogliśmy wpaść na ten jeden głupi pomysł 
V: Chodzi Ci o ten przyjacielski sex?
L: Tak, mogłem od razu Ci wszystko powiedzieć od razu a nie czekać...
V: Dobra już się nie smućmy teraz może coś przyjemniejszego?
L: A co takiego? 
V: Może by tak się zabawić? - uśmiechnęła się do mnie tym swoim chytrym uśmieszkiem więc zacząłem działać, po prosu się na nią rzuciłem. Było cudownie, brakowało mi tego a najbardziej Violi i tego jej pięknego ciała. Po upojnych chwilach opadliśmy obok siebie na łóżko
V: Brakowało mi tego, byłeś cudowny 
L: I ty również. Violetta, kocham Cię i chcę spędzić z Tobą resztę życia 
V: Ja też Leon, nie chcę już bez Ciebie być i płakać po kątach 
L: Chodź się do mnie przytul i idziemy spać - Zrobiła tak jak jej mówiłem i zasnęliśmy w swoich objęciach.

LUDMIŁA
Jak ja się cieszę, że oni znowu są razem! Nic lepszego nie mogło się wydarzyć na tym wyjeździe, juto wyjeżdżamy do Disney Landu! Nie mogę się doczekać. 
Fe: O czym tak myślisz kochanie? 
Lu: A nie mogę się doczekać aż będziemy w Paryżu i cieszę się, że Viola jest znowu z Leonem 
Fe: Tak jak też się cieszę, ale byłbym bardziej szczęśliwy jakbyś zgodziła się mieć ze mną dziecko, może zaczniemy o tym rozmawiać?
Lu: Okej, w takim razie dajmy sobie jeszcze przynajmniej rok, ja mam jeszcze koncerty, chcę je chociaż skończyć 
Fe: Dobrze, może tak być, a mogę jeździć z Tobą?
Lu: Będę zaszczycona i mało tego chciała bym żebyś ze mną śpiewał 
Fe: Jasna sprawa
Lu: Dobra to teraz chodź wykorzystamy to że jest już noc - Fede i ja wskoczyliśmy do łóżka i wiadomo co się w nim wydarzyło, było mega. 

VIOLETTA
Obudziłam się koło 8.20, Leon jeszcze spał ale zauważyłam że zaczyna się przebudzać więc wskoczyłam na niego i zaczęłam całować
L: Tak możesz mnie budzić codziennie 
V: Skoro Ci się to podoba to z chęcią, a teraz wstawaj idziemy na śniadanie 
L: O nie, nie zamówimy sobie śniadanko tutaj 
V: No dobrze, to ty zamów jedzenie a ja lecę się zacząć pakować 
L: Dobrze - Leon zamówił jedzenie a ja zaczęłam pakowanie, po 15 minutach jedzenie już było,a ja kończyłam się pakować. Zjedliśmy ze smakiem i tym razem to Leon poszedł się spakować. Ja kończyłam malowanie się i zabraliśmy walizki i poszliśmy do holu, oddaliśmy klucz i czekaliśmy jeszcze na Ludmiłę i Fede, kiedy przyszli wsiedliśmy do taxi i pojechaliśmy na lotnisko.

środa, 28 października 2020

Rozdział 101

Po zwiedzaniu miasta poszliśmy do hotelu.
Rec: Dzień dobry państwo w jakiej sprawie?
Lu: Mamy rezerwację w tym hotelu 
Rec: W takim razie proszę o dokumenty i już się tym zajmujemy - daliśmy recepcjonistce nasz dowody, ona coś wklepała w komputer i po chwili oddała nam dokumenty i dała klucze do pokojów. 
V: A gdzie klucz dla mnie?
Lu: Ale są tylko dwa, przepraszam panią ale dostaliśmy tylko 2 klucze 
Rec: A, tak najmocniej przepraszam ale skończyły nam się pokoje i niestety muszą państwo się jakoś podzielić 
V: Dobra nie ma problemu damy radę.
Lu: Będziecie w jednym pokoju?
L: No przecież nie zostawimy Violi na korytarzu - zaśmialiśmy się i poszliśmy do pokojów. Na szczęście w naszym pokoju były dwa łóżka. 
V: Pora się rozpakować, którą szafę zajmujesz?
L: Obojętne mi to - zaśmiał się a ja zaczęłam rozpakowywać swoje ubrania, kiedy już skończyłam postanowiłam iść do łazienki, weszłam pewnie do łazienki a tam Leon się kąpał 
V: Przepraszam, nie wiedziałam że tu jesteś
L: Jak chcesz dołączyć to się nie krępuj 
V: Leon, rozmawialiśmy o tym, a następnym razem zamykaj drzwi. - ehh co za pech... jeszcze te jego teksty, co on sobie myśli, że rzucę wszystko i do niego dołączę? Tak to ma rację, ale muszę być twarda. 

Po kolacji mieliśmy iść wszyscy jeszcze na jakiś spacer, ale niestety się rozpadało i musieliśmy iść do swoich pokoi. Poszłam pierwsze co do łazienki i przebrałam w piżamę i położyłam się do łóżka. Wzięłam telefon i zaczęłam coś oglądać, nagle usłyszałam grzmot, no pięknie ja się tak boję burzy, odruchowo skoczyłam Leonowi do łózka i się przytuliłam 
L: Viola dalej boisz się burzy?
V: Tak, co w tym dziwnego? 
L: Masz 22 lata pora przestać się bać
V: Dobrze więc idę do swojego łóżka - wstałam i poszłam na swoje łóżko, przykryłam się i odwróciłam do niego plecami, z każdym grzmotem kuliłam się coraz bardziej, ale udawałam że wszystko jest okej mimo że tak nie było... Po chwili poczułam że Leon wchodzi na moje łóżko i się do mnie przytula 
L: Przepraszam, już twój obrońca przyszedł - zaśmiałam się i przytuliłam się do niego i zasnęłam w jego objęciach.  

Rano obudziłam się wtulona dalej w Leona uśmiechnęłam się do siebie i jeszcze na chwilkę zamknęłam oczy, po chwili poczułam jak Leon całuje mnie w czoło, zdziwiło mnie to otworzyłam oczy i popatrzyłam na niego z uśmiechem 
L: To ty nie śpisz? 
V: Już nie
L: Przepraszam, nie powinienem ale jakoś nie mogłem się oprzeć 
V: Nic się nie stało - wstaliśmy i ja poszłam do łazienki się ogarnąć, później Leon. Gdy już byliśmy gotowi zeszliśmy na śniadanie. 
Lu: Jak pierwsza noc?
L: Dobrze
Fe: śpicie na jednym łóżku?
V: Nie mamy osobne więc jest dobrze 
Lu: No to dobrze, mam plan żeby dziś iść do jakiegoś aquaparku? 
L: Świetny plan 
V: Mi też się podoba 
Fe: No to ja też jestem za, po śniadaniu lecimy w takim razie, spotkajmy się pod recepcją. 
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do pokojów przygotować się, wzięłam z szafy mój kostium i poszłam się przebrać, ale zapomniałam wziąć ze sobą ubrań więc musiałam wyjść w samym stroju 
L: Wyglądasz pięknie 
V: Dziękuję, gotowy? Możemy iść?
L: Jak tylko się ubierzesz to możemy - ubrałam szybko jakąś sukienkę i wzięłam torbę i wyszliśmy. Czekaliśmy na Ludmiłę i Fede kiedy już ich zobaczyliśmy wyszliśmy i złapaliśmy taksówkę. 
W parku byliśmy po jakiś 40 minutach, nie było kolejki więc weszliśmy szybko. Zostawiliśmy swoje rzeczy w szafce i poszliśmy na leżaki. Chłopaki polecieli na zjeżdżalnie i inne atrakcje.
Lu: Viola powiedz mi, jak miedzy Tobą i Leonem? 
V: A jak ma być? Jesteśmy przyjaciółmi 
Lu: Słyszałam, że się do Ciebie wprowadził 
V: Tak bo nie miał gdzie pójść a wiesz że mam wolny pokój
Lu: Violetta kiedy przestaniesz się oszukiwać i będziecie razem?
V: Ludmiła zerwaliśmy prawie rok temu
Lu: To wystarczająco długo żeby zacząć od nowa, przecież wy się kochacie 
V: Ludmiła proszę przestań 
Lu: Przyznaj się że go kochasz i nigdy nie przestałaś 
V: No dobrze przyznaję, ale co to zmieni?
Lu: Może dużo zmienić tylko mu to powiedz, proszę nie mogę patrzeć jak jesteś smutna 
V: Dobrze - później poszłyśmy trochę popływać, wybawiliśmy się wszyscy za wszystkie czasy, wróciliśmy do hotelu kolo 18 chciałam zaprosić Leona na spacer i powiedzieć mu wszystko, może nam się uda w końcu być razem, albo znienawidzi mnie do końca życia. No cóż raz się żyję. Leon bardzo długo siedział w łazience kiedy wyszedł to był wystrojony jak nigdy 
V: Wybierasz się gdzieś?
L: Tak, poznałem taką fajną laskę dziś na basenie i idziemy na randkę
V: O to super, cieszę się 
L: Mogę nie wrócić na noc także czasem się nie martw. Do jutra papa 
V: Pa... - jak tylko wyszedł rozpłakałam się... myślałam że jeszcze mamy szansę ale jednak to już koniec... Siedziałam chwilę tak jeszcze sama aż w końcu ktoś zapukał, poszłam otworzyć to Ludmiła
Lu: Co się stało?
V: Leon poszedł na randkę z jakąś dziewczyną którą dziś poznał 
Lu: Biedactwo moje, co teraz?
V: Nic... niech będzie szczęśliwy, a teraz przepraszam idę się przejść - wyszłam z hotelu i błąkałam się po mieście. Doszłam do jakiegoś parku, było w nim pięknie siadłam na jednej z ławek i myślałam o mnie i Leonie. Nie wiem ile czasu mi to zajęło, ale nie odbierałam telefonu od nikogo, chciałam być sama.
 
LUDMIŁA
Była już 23.40 a Violetty dalej nie ma, nie odbiera telefonu zaczynam się o nią martwić
Lu: Fede martwię się o nią 
Fe: Może pójdziemy jej poszukać co? Zadzwonię do Leona 
Lu: Nie, to wszystko przez Leona, Viola chciała mu dziś powiedzieć wszystko, że dalej go kocha ale on jej oznajmił że idzie na randkę i nie wróci pewnie na noc 
Fe: No to ładnie, dobra kotek chodź idziemy jej poszukać - wyszliśmy przed hotel i zobaczyłam Leona. nie wiem dlaczego ale podbiegłam do niego i dałam mu w twarz  
L: Ała! Za co to?
Lu: Ty już dobrze wiesz co, Violetta zniknęła i to przez Ciebie!
L: Jak to zniknęła? I niby dlaczego to moja wina?
Lu: Chciała Ci dziś wszystko powiedzieć, że dalej Cię kocha, a ty poszedłeś na randkę
L: Nie wiedziałem.. 
Lu: Nie pamiętam kiedy ostatnio tak płakała, powiedziała że idzie się przejść ale nie ma z nią kontaktu więc idę z Fede jej szukać, a ty rób co chcesz - wykrzyczałam to, złapałam Fede za rękę i poszliśmy szukać Violetty, bałam się że jej nie znajdziemy że coś się stało.