poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 12

Dziś zaczynamy studio nie mogę się doczekać aż tam wrócę. Idę już przez park w stronę studia, Leon będzie dopiero później. 
D: Witaj piękna
V: Diego zostaw mnie 
D: Nie mogę jesteś cudowną kobietą
V: Daj spokój mam nadzieję że widzimy się tylko tutaj i już więcej Cię nie zobaczę
D: Otóż księżniczko mylisz się, chodzę razem z wami do studia, to będzie najlepszy rok w twoim życiu - osłupiałam, no nie jeszcze tego brakowało przecież jak Leon się dowie to się zdenerwuje.. 
Kiedy dotarłam już do studia zobaczyłam Fran i Cami od razu opowiedziałam im wszystko 
F: Jezu Vila i co teraz bezie? 
V: Nie wiem ale mam już dość, nie wiem kto to jest nie wiem skąd on wie kim jestem... 
 C: Kurde słabo, zamierzasz powiedzieć Leonowi?
V: No przecież muszę..
L: Co musisz mi powiedzieć? - wystraszyłam się kiedy się odezwał, odwróciłam się do niego 
V: Dziś w parku znowu zaczepił mnie Diego i okazuję się że chodzi z nami do studia... 
L: Że co? Żartujesz sobie tak? 
D: Nie ona nie żartuje. Witajcie wszyscy jestem Diego i mam zaszczyt z wami chodzić do szkoły. - już czuję że to będzie ciężki rok... Widzę że Leon jest wściekły, złapał mnie za rękę i poszliśmy do sali ze sceną. Przybiegły za nami dziewczyny, a zaraz zjawiła się cała reszta. 
P: Witajcie dzieciaki, witam starych jak i nowych uczniów, chciałbym wam przedstawić nowych uczniów i nauczycieli, a więc tak to jest nowa nauczycielka tańca Jackie oraz nowy wykładowca Milton, a teraz nowi uczniowie, Diego i Federico - no nie mogłam uwierzyć w to co słyszę i widzę. Kiedy Federico wyszedł zza pleców Pabla uśmiechnęłam się bardzo szeroko i od razu pobiegłam do niego i mocno go przytuliłam 
V: Fede! Jak się cieszę że tutaj jesteś!
Fe: Nie wierzę że chodzisz tu do szkoły, ale czad
L: Eee Viola? Może powiesz kto to?
V: A tak, to jest syn przyjaciółki taty, można powiedzieć że to taki mój kuzyn
Fe: Miło was wszystkich poznać 
V: Gdzie będziesz mieszkał?
Fe: U was, twój tata już o wszystkim wie - ucieszyłam się że Fede będzie ze mną mieszkał, dawno go nie widziałam, po pełnym dniu wrażeń poszłam spać jak zabita 

niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 11

*2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ*

Nasze wakacje minęły cudownie, już jutro wracamy do studia, nie mogę się doczekać aż tam wrócę. Z Leonem miałam kontakt codziennie, odkrył też swoją nową pasję i jeździ na motorze. Chodziłam na tor razem z nim i patrzyłam jak mu idzie. Poznałam tam też strasznie miłą dziewczynę o imieniu Lara, rozmawiałam z nią przez cały czas jak Leon jeździł. Dziś też poszłam z Leonem na tor.
Lar: O Hej kochani już jesteście?
L: Dziś trochę wcześniej muszę wyjść więc przyszedłem wcześniej
Lar: Leon musisz iść do dyrektora, chce Cię wystawić na wyścig w przyszłym miesiącu.
V: O cudownie, leć Leon a ja porozmawiam z Larą - Leon uśmiechnął się i pobiegł do dyrektora, a ja zajęłam się rozmową z Larą.
Lar: Zazdroszczę Ci wiesz? 
V: Ale czego?
Lar: Tego że masz chłopaka i że chodzisz do studio.. Kiedyś też próbowałam się tam dostać ale nie przyjęli mnie...
V: Dlaczego? 
Lar: Stwierdzili że się nie nadaję i że nie będzie mnie stać, a może tego nie widać ale moi rodzice są w stanie mi coś takiego zapewnić. 
V: Jeśli chcesz mogę porozmawiać z Antonio żeby Cię przyjął 
Lar: Nie dziękuje, teraz nawet nie miała bym czasu na studio, mam nowe zajęcie i tym się teraz tylko zajmuję. - później zobaczyłyśmy że Leon już jeździ więc patrzyłyśmy na  niego. Po skończonej jeździe razem z Leonem poszliśmy do parku na spacer. Chodziliśmy tak bez celu śmiejąc się i rozmawiając o wszystkim. W pewnym momencie wpadł na mnie jakiś chłopak. 
D: Przepraszam śliczną panią, jestem Diego twój nowy chłopak
L: Nie pozwalaj sobie 
D: A ty niby kim jesteś?
L: Jej chłopakiem
V: Ej przestańcie, Leon chodźmy a ty mnie zostaw w spokoju 
D: Jeszcze będziesz mówiła inaczej. - co to w ogóle za typek? Co on sobie myśli... eh miejmy nadzieję że już go więcej nie spotkamy.

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 10

*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*

Już minął tydzień wakacji, razem z tatą i Jade wyjeżdżam na wakacje na miesiąc. Niestety Leon nie może z nami jechać, szkoda będę za nim bardzo tęsknić. 
H: Violu, może chcesz wyjechać dopiero po swoich urodzinach? Mogła byś zaprosić wtedy znajomych tutaj.
V: Nie wiem tato
J: Kochaniutka, tatuś ma racje, ja nawet mogę Ci pomóc z organizacją tych urodzin 
V: Jesteście kochani ale nie musimy zmieniać planów więc spędzimy moje urodziny razem jak rodzina- nie wiem w sumie czemu to powiedziałam ale zaczynam się coraz lepiej dogadywać z Jade, nie wiem o co tutaj chodzi. Coś od pewnego czasu mi nie pasuje, Matias coraz częściej przesiaduje u nas praktycznie nie wychodzi, jak wrócimy muszę się temu bardziej przyjrzeć. 
H: No to leć się pakować jutro w południe lecimy. - pobiegłam na górę i zadzwoniłam jeszczedo Leona i zaprosiłam go do siebie. Po 20 minutach był już u mnie w pokoju. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy a w między czasie się pakowałam 
L: Violu widziałem że twój tata z Jade wychodzili z domu. 
V:  I co w związku z tym?
L: No bo wiesz jesteśmy już ze sobą trochę i może by tak - zaczął się do mnie przysuwać i w końcu pocałował i zaczął się do mnie dobierać. Chyba tego chcę, może nie powinniśmy ale raz się żyje, oddałam się Leonowi, było cudownie, Leon najpierw był bardzo delikatny a później stawał się coraz bardziej brutalniejszy. Kiedy skończyliśmy zaczęliśmy się ubierać jakby czasem ktoś miał wejść i położyliśmy się obok siebie 
V: Było cudownie wiesz
L: To ty jesteś cudowna, cieszę się że się zgodziłaś. - potem jeszcze go pocałowałam i wróciłam do pakowania walizki. Kiedy skończyłam akurat tata z Jade wrócili i tata pierwsze co przyszedł do mnie.
H: O dobry wieczór Leonie
L: Dobry wieczór i dobranoc ponieważ już muszę uciekać
H: Nie chcesz zostać na kolacji?
L: nie dziękuję rodzice na mnie już czekają z kolacją, życzę udanych wakacji 
H: Dziękuje Leonie - Leon wyszedł a tata popatrzy na mnie ja tylko się do niego przytuliłam i podziękowałam że jest taki dla Leona a nie inny. Po kolacji poszłam od razu spać ponieważ już jutro lecimy i muszę się wyspać.

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 9

Ranek, zaraz wyjeżdżamy. Pod domem byli już wszyscy moi znajomi przyszli się pożegnać. Rozpłakałam się i wsiadłam do samochodu i czekałam na tatę, który zaraz wsiadł do samochodu. Ruszyliśmy w stronę lotniska. Zachciało mi się pić więc Ramallo zatrzymał się na stacji, poszłam kupić coś do picia i zobaczyłam że tata coś ogląda na laptopie. Nie wiedziałam co to takiego, w pewnej chwili tata wyszedł z auta i podszedł do mnie.
H: Córeczko kiedy masz ten występ?
V: Słucham?
H: Kiedy masz występ na koniec roku 
V: Dziś, za jakieś 2 godziny 
H: Więc jedziemy 
V: Co? Jak to?
H: Posłuchaj dostałem płytę od Leona i obejrzałem ją teraz i jesteś cudowna. - uśmiechnęłam się i przytuliłam sie do taty. Cieszyłam się że zrozumiał co nieco. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy prosto do teatru w którym miał się odbyć występ. Kiedy już tam byliśmy przed drzwiami zobaczyłam Angie 
V: Angie! 
A: Violetta?! Co ty tu robisz?
V: Wróciłam!
H: Tak wróciliśmy, Angie bardzo się zmieniłaś wiesz?
A: Wiem, cieszę się że wróciliście, chodźcie. - weszliśmy do środka, a pobiegłam za kulisy, akurat śpiewała Fran i Cami, kiedy tylko mnie zobaczyły Fran podbiegła po mnie i wzięła mnie na scenę, bawiłam się cudownie. Kiedy skończyłyśmy śpiewać pobiegłam znów za kulisy.
L: Violetta! Wróciłaś?
V: Tak, dzięki tobie
L: Jak to?
V: Tata oglądnął płytę którą dostał od Ciebie, dziękuję kocham cię - przytuliłam się mocno do Leona i pocałowałam go.
T: O proszę Violetta, wróciłaś
V: Tak, Thomas dlaczego aż tak się zmianiłeś?
T: Ludmiła na mnie bardzo wpłynęła ale teraz chcę was przeprosić i powiedzieć że wyjeżdżam, już się nie spotkamy 
L: Ale jak to?
T: Dostałem list z jednej ze szkół muzycznych w Hiszpanii. 
V: Cudownie, życzę Ci powodzenia - pożegnaliśmy się z nim i wyszliśmy z teatru i poszliśmy świętować do resto zakończenie szkoly.

piątek, 12 lipca 2013

Rodział 8

Dziewczyny wróciły do domów koło 21, ja postanowiłam iść do łazienki i do spania, żeby wyspać się przed jutrzejszym dniem. 

*2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ*
W studio idzie mi bardzo dobrze, dowiedziałam się przez przypadek kim tak naprawdę jest Angie, to siostra mojej mamy, dzięki niej wiem wszystko o mamie, tata nigdy nie opowiadał mi o niej. Tata na szczęście nie dowiedział się że chodzę do studio, wiem że wtedy by mnie zapakował do auta i wywiózł na koniec świata z daleka od przyjaciół i Leona, już w zasadzie wszyscy wiedzą że jestem z Leonem i każdy się cieszy. Ludmiła się nie zmieniła, ale puki co nie daje o sobie znać. Dziś miałam zdawać piosenkę na ocenę przed Pablo dyrektorem studia. Kiedy byłam już na scenie do sali wpadł mój tata 
H: A więc jednak to prawda! Violetta oszukałaś mnie, natychmiast do domu - Antonio i Pablo próbowali go jakoś uspokoić ale nic z tego, tata złapał mnie za rękę i wyprowadził ze studia.
V: Co ty robisz?!
H: Co ja robię? a ty? Okłamałaś mnie
V: Ty zacząłeś pierwszy! Powiedziałeś że nie mamy żadnej rodziny, że mama nie miała nikogo!
H: Bo nie miała 
V: Nie kłam! Wiem że miała siostrę i mało tego bardzo dobrze ją poznałam i ty również 
H: Nie rozumiem
V: Angie to siostra mamy i dzięki niej wiem wszystko
H: To już nie ma znaczenia, pakujemy się i wyjeżdżamy i tym razem już nie wracamy do BA i nie dyskutuj nie masz nic do gadania. - wiedziałam... to koniec straciłam wszystko.. Nienawidzę go, ale nie mam innego wyjścia muszę zostawić tu wszystko... 
Wieczorem byłam już spakowana. Tata zaniósł walizki do samochodu, w między czasie przyszedł Leon żeby się ze mną pożegnać. 

LEON
Nie mogę uwierzyć że nie zobaczę Violetty.. muszę coś zrobić, kiedy się z nią pożegnałem poszedłem jeszcze do gabinetu jej taty.
L: Panie Hermanie przepraszam że przeszkadzam, ale chcę panu coś dać
H: Słucham,co takiego? 
L: To jest płyta z występami Violetty, niech pan zobaczy co stracił przez te miesiące i zdecyduje czy to co pan robi jest właściwe.
H: Ja dobrze wiem co jest dla niej właściwe! - po tym pan Herman wyrzucił mnie z domu. Mam nadzieję że jednak zmieni zdanie i zobaczy nagrania..