środa, 26 maja 2021

Rozdział 11

*MIESIĄC PÓŹNIEJ*

Alex dostał się do studia, dzięki stypendium które mu załatwiłam, że mu się to należało ma duży talent, do studia doszła też Gery, chyba mnie nie lubi nie wiem dlaczego, z Leonem jest coraz gorzej, łatwo się denerwuje i nie wiem o co mu chodzi, próbuję z nim porozmawiać ale nie możemy normalnie ze sobą porozmawiać, zawsze kończy się kłótnią. Właśnie w tym momencie wracam od niego cała wściekła, pokłóciliśmy się oczywiście o Alexa, Leon uważa że za dużo czasu spędzam z Alexem a ja za to uważam że za dużo jeździ na motorze, opuszcza coraz więcej zajęć w studio... Kiedy tak szłam wpadam przez przypadek na jakiegoś chłopaka który szedł z większą grupą.
- Przepraszam nie zauważyłam Cię 
- Czyżby? Ja myślę że specjalnie to zrobiłaś - chłopak zaczął się dziwnie zachowywać 
- Muszę już iść 
- O nie nie moja droga panienko nigdzie nie pójdziesz - powiedział to z dziwnym uśmiechem na twarzy, a reszta jego kolegów okrążyła nas, bałam się już bo nie wiedziałam co się zaraz wydarzy.
- Taka ładna dziewczynka idzie sama, na 100% szuka jakiejś okazji na poznanie dla siebie idealnego faceta 
- Nie, muszę iść dajcie mi spokój- powiedziałam i próbowałam odejść ale jakiś typ złapał mnie mocno za rękę i trzymał cały czas 
- Nigdzie nie pójdziesz, najpierw ja Cię zaliczę a później reszta i powiesz który był najlepszy - zaczęłam krzyczeć żeby ktoś mi pomógł, zaczęłam płakać i nie wiedziałam co mam jeszcze robić. Po chwili usłyszałam że ktoś krzyczy
- Ej co tu się dzieję?! Puście ją w tech chwili albo dzwonię na policję 
- Dobra gościu już - powiedzieli i odeszli a ja upadłam na kolana i zaczęłam płakać 
- Violetta? Nic Ci nie jest?
- Fran to wy, jak dobrze, dziękuję - przytuliłam się do Fran i płakałam jej w ramię - nie wiedziałam co się stanie zaraz, bałam się on mówił takie okropne rzeczy... 
- Już, uspokój się wszystko jest dobrze, gdzie jest Leon? - zapytał się Diego 
- Pokłóciliśmy się...
- Tak myślałem.. ale i tak się dziwię że puścił Cię samą 
- Nie puścił... sama się o to prosiłam to ja wybiegłam z jego domu... 
Fran i Diego odprowadzili mnie do domu, poprosiłam żeby nic nie mówili Leonowi. Po co on ma wiedzieć... Kiedy leżałam już w łóżku ktoś wpadł do mnie do pokoju.
 
FRANCESCA 
Nie mogłam się powstrzymać i zadzwoniłam do Leona i powiedziałam co się przed chwilą wydarzyło, wiem że to go ruszy bo nie pozwoli skrzywdzić Violetty. 
- Myślisz że dobrze zrobiłaś? 
- Tak Diego, on musi wiedzieć
- Może i tak, myślisz że do niej pójdzie?
- Pokłócili się więc raczej wątpię, może jutro z nią porozmawia. 
- No dobrze, chodź już do domu, widzę że Ci zimno 
- Tak to prawda, coś proponujesz? 
- Sprawię tylko że będzie Ci cieplutko - pocałował mnie i weszliśmy do środka jego domu i zaczęliśmy od razu na wejściu się rozbierać. 

VIOLETTA 
Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam w drzwiach Leona, byłam w szoku i to bardzo dużym.
- Leon? Co ty tu robisz? 
- Francesca do mnie zadzwoniła i powiedziała co się stało
- A prosiłam żeby tego nie robiła..
- Bo? Nie chciałaś żebym wiedział takich rzeczy?
- Nie chciałam po prostu dzwonić o tej porze i Ci przeszkadzać
- Violetta ty możesz dzwonić o każdej porze, przecież jakby Ci się coś stało nie wybaczył bym tego sobie- podszedł bliżej mnie a ja po prostu się rozpłakałam i w tuliłam w niego 
- Przepraszam.... 
- Już nie płacz, zostać z Tobą? 
- A możesz? 
- Jasne że mogę, nawet zabrałem rzeczy na jutro - uśmiechnęłam się do niego i zrobiłam mu miejsce na łóżku, on rozebrał się i wskoczył pod pierzynę, ja wtuliłam się w niego i zasnęłam jak małe dziecko. 
 
Rano wstałam i zobaczyłam że Leona nie ma obok mnie, zdziwiłam się trochę, podniosłam się i siadłam na łóżku i nagle ktoś wszedł do pokoju, nikt inny jak Leon z tacką jedzenia. 
- Ooo jakie pyszności
- Specjalnie dla Ciebie wstałem wcześniej i zrobiłem naleśniki 
- Olga Ci pozwoliła robić coś w jej kuchni? - zaśmiałam się, tak jak i on 
- Było ciężko ją uprosić żeby mi pozwoliła ale w końcu udało mi się ją przekonać 
- Jesteś wspaniały - wzięłam tackę z jedzeniem i zaczęłam jeść te pyszności. Po około godzinie byliśmy już gotowi do wyjścia, wsiedliśmy do samochodu Leona i ruszyliśmy. 
 
GERY
Nie mogę już patrzeć na Leona i Violettę, muszę coś wymyślić żeby się rozstali i wiem nawet kto mi w tym pomoże. 
-Alex! Hej, słuchaj przemyślałeś moją propozycję?
- Tą, żeby rozdzielić Leona i Violettę?
- Tak, dokładnie 
- Okej pomogę Ci z chęcią 
- Cudownie, więc posłuchaj mam pomysł. Dziś chłopaki mają przesłuchanie przed ważnym sponsorem, zadzwonię tam, przedstawię się jako Violetta i odwołam występ 
- Nie uważasz że to trochę zbyt dalekie posunięcie?
- Nie przesadzaj - powiedziałam i wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do sponsora 
~Tak słucham?
~Dzień dobry tutaj Violetta Castillo, chciała bym odwołać dzisiejsze spotkanie z zespołem chłopaków ze studia 
~Ale dlaczego? Coś się stało?
~Po prostu nie są w stanie dziś zagrać 
~Rozumiem dziękuję za telefon - rozłączyłam się i z uśmiechem schowałam telefon do torebki i z uśmiechem poszłam z Alexem do studia, nie mogę się doczekać aż akcja się rozegra.  

LEON 
Robimy właśnie ostatnią próbę przed występem przed ważnym sponsorem, jeśli to wyjdzie to w końcu zaczniemy grać koncerty na wielkich scenach. 
- Ej chłopaki nie chce nic mówić, ale oni już powinni tu być pół godziny temu 
- Jak to? - zapytałem zdziwiony 
- No zobacz sam, pół godziny temu powinni być
- Czekaj zadzwonię tam 
~Tak?
~Dzień dobry tutaj Leon Verdas, dzwonię w sprawie naszego występu mieli państwo być u nas pół godziny temu 
~Chłopaki ze studia tak?
~Dokładnie 
~Dostaliśmy telefon że dziś nie dacie rady  występować 
~Ale jak to? Kto zadzwonił 
~Z tego co wiem niejaka Violetta Castillo, odwołała wasz występ - kiedy to usłyszałem wściekłem się, jak ona mogła mi to zrobić... rozłączyłem się i rzuciłem telefonem
- Leon stary co jest- zapytał Maxi 
- Violetta odwołała nasz występ
- Co? Przecież to niemożliwe 
- To skąd wiedzą jak się nazywa co?! Nie rozumiem jak ona mogła. - wściekły wyszedłem z sali, chłopaki mnie wołali ale nie słuchałem, wpadłem w jakiś szał, zobaczyłem Violettę z dziewczynami, podszedłem szybko i szarpnąłem ją na bok 
- Ała, Leon co ty robisz?! 
- Jak mogłaś co?! 
-  Ale o co Ci chodzi? 
- Nie udawaj głupiej, zadzwoniłaś do sponsora i odwołałaś nasz występ 
- Co?! Ty słyszysz co ty mówisz? Po co miała bym to robić?
- No nie wiem ty mi powiedz 
- Ja nic nie zrobiłam i nigdzie nie dzwoniłam 
- Ciekawe że powiedzieli twoje imię i nazwisko 
- Leon, nie miałam powodu żeby to robić, dlaczego mi nie wierzysz?! 
- Zniszczyłaś moje marzenia! Z nami koniec - powiedziałem to i zobaczyłem że Violetta całkiem się popłakała i wybiegła ze studia, nie żałowałem żadnych słów nie wybaczę jej tego nigdy. 

ALEX/CLEMENT 
Widziałem z Gery całą sytuację, zrobiło mi się szkoda Violetty... Wiedziałem że nic dobrego to nie przyniesie, Violetta wybiegła ze studia płacząc
- Co ty zrobiłaś?
- No co udało się, już do siebie nie wrócą
- Gery nie rozumiem jak możesz być taka podła 
- Słuchaj uważaj sobie bo zaraz każdy będzie znał twój sekrecik - no i tu mnie ma, widziała mnie kiedyś z ojcem i wie że nie nazywam się Alex tylko Clement, ale muszę udawać kogoś innego żeby móc spełniać marzenia... Nie odezwałem się już nic tylko poszedłem na lekcje.

VIOLETTA 
Nie mogę uwierzyć że Leon oskarżyła mnie o coś takiego... Wybiegając ze studia słyszałam że dziewczyny mnie wołały ale nie chciałam z nimi rozmawiać, siedzę teraz na ławce i płacze... kto mógł zrobić coś takiego.... 
- Violetta tutaj jesteś- usłyszałam głos Cami 
- No tutaj...
- Słyszałyśmy wszystko, nie mogę uwierzyć że on uważa że to ty...
- Ja też..
- Musisz z nim porozmawiać jak ochłonie
- Fran to nic nie da... on mnie nienawidzi... wszystko jest skończone 
- Nie mów tak
- Cami to nie ma sensu, idę do domu chce zostać sama.. - wstałam i poszłam do domu zamknęłam się w pokoju i nie wyszłam z niego do wieczora

poniedziałek, 17 maja 2021

Rozdział 10

WYJAZD
Dziś wylatujemy, jadę właśnie z Leonem na lotnisko, nie wyspałam się bo sprawdzałam czy na pewno wszystko zabrałam 
- Kochanie jesteśmy 
- Już wychodzę - wywlokłam się z samochodu i chciałam wziąć walizkę, ale Leon mnie uprzedził 
- Lepiej ja to wezmę 
- Przecież sobie poradzę, nie jestem aż taka zmęczona 
- No dobrze - dał mi walizkę i ruszyliśmy w miejsce  zbiórki, byli już tam wszyscy nasi przyjaciele. Przywitaliśmy się i czekaliśmy na Marottiego i Pablo. 
Po około 20 minutach przyjechali i zaczęliśmy odprawę. Po dość długim czasie w końcu siedzę w samolocie i mogę się przytulić do Leona i iść spać. Pora zacząć nową przygodę! 

7 TYGODNI PÓŹNIEJ
Ostatni koncert już za parę godzin, cały czas towarzyszą mi wielkie emocje mimo że już tyle razy wychodziłam na scenę. Siedzę w garderobie i szykuję się na próbę 
- Violetta! Twoja kolej - usłyszałam głos Marottiego i ruszyłam na scenę.Próba minęła dosyć szybko, więc teraz szykujemy się na występ przed publiką. Jestem zestresowana jakby to był mój pierwszy występ. 
- Widzę że się stresujesz, mogę Cię jakoś rozluźnić? - zapytał Leon i zaczął całować mnie po szyi 
- Przestań nie tutaj, a poza tym jestem pięknie umalowana i uczesana 
- No dobrze tym razem Ci odpuszczę - zaśmiał się i cmoknął w policzek i wyszedł. 

Do koncertu zostało już parę minut, a nikt nigdzie nie może znaleźć Ludmiły... 
- Violetta! - zawołał mnie Marotti 
- Tak?
- Wchodzisz za Ludmiłę 
- Co? Ale ja nie dam rady przecież ona lata na uprzęży
- Nic się nie martw to bezpieczne nic Ci nie będzie - trochę przerażona zaczęłam się ubierać w kostium Ludmi, jestem przerażona... 

Wychodzę właśnie na scenę, Leon cały czas patrzy na mnie zza kurtyny, reszta chłopaków jest ze mną na scenie, wzięłam głęboki wdech i zaczęłam śpiewać. Wczułam się i zaczęłam się tym wszystkim bawić, w końcu poleciałam ku górze i czułam się jakbym latała. Kiedy skończyła się piosenka poczułam że spadam, całe życie przeleciało mi przed oczami, byłam gotowa na spotkanie z twardą sceną, ale poczułam że wpadam w czyjeś ramiona, otworzyłam oczy i zobaczyłam że to Leon, uśmiechnęłam się do niego i wtuliłam jak w misia. 

LEON
Kiedy zobaczyłem że Violetta spada rzuciłem się jej na ratunek, nie darował bym sobie jakby coś jej się stało. Obiecałem jej tacie że będę o nią dbał. Na szczęście udało mi się ją złapać, publika klaskała, a Violetta wtuliła się we mnie, postawiłem ją na scenie ukłoniła się i jeszcze raz się do mnie przytuliła. 
Zeszliśmy ze sceny i podbiegła do nas Ludmiła 
- Violetta przepraszam, ja nie chciałam, postawiłam butelkę wody na stole ten stół się złamał, drabina się przewróciła no i 
- Już spokojnie Ludmiła - uspokoiła ją Violetta- Leon na szczęście mnie złapał i żyję 
- Bardzo Cię przepraszam - Ludmiła przytuliła się do Violetty, a ja byłem w szoku że Ludmiła się aż tak zmieniła. 

VIOLETTA 
- Nic Ci nie jest młoda? - podleciał Fede 
- Wszystko okej - uśmiechnęłam się do niego i poszliśmy wszyscy do garderoby, gdzie przygotowałam się do następnego występu,a zarazem ostatniej piosenki. powiedziałam sobie że już nigdy nie zgodzę się na uprząż i nie będę latać nad sceną. 

Już po koncercie, to ostatni koncert, jutro mamy jakiś wywiad w telewizji i wracamy do domu. Nie mogę się doczekać aż przytulę się do taty i do Olgi. Wiem że tata ma mi coś do powiedzenia i nie mogę się doczekać co ma mi do powiedzenia. 
Wychodzimy właśnie ze stadionu gdzie odbył się koncert, na ulicy było pełno naszych fanów, machali nam śpiewali nasze piosenki, nie spodziewałam się czegoś takiego , nigdy o czymś takim nie marzyłam.Wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy do hotelu. Wpadłam do pokoju i od razu pobiegłam do łazienki trochę się odświeżyć, ponieważ Leon zaprosił mnie na randkę, mamy dziś miesięcznicę i mam dl niego z tej okazji mały prezent, jest to coś w stylu obrączki z wygrawerowanym moim imieniem, mam nadzieję że mu się spodoba. 

LEON
Szykuję się właśnie na randkę z Violettą, kupiłem jej bransoletkę  której już dawno mi mówiła i mam nadzieję że jej się spodoba, popatrzyłem na zegarek i zobaczyłem że już pora iść po Violettę. Zapukałem do drzwi jej pokoju, po chwili mi otworzyła, wyglądała cudownie aż zaparło mi dech w piersi 
- Wyglądasz pięknie 
- Dziękuję - odpowiedziała z uśmiechem i złapałem ją za rękę i poszliśmy do restauracji. 
- Jest tutaj pięknie 
- Tylko dlatego że ty tu jesteś - powiedziałem do niej a ona się zarumieniła 
- Mam coś dla Ciebie - zdziwiłem się kiedy to powiedziała, Violetta wyciągnęła z torebki niewielkie pudełeczko i dała mi je do ręki, otworzyłem je i zobaczyłem obrączkę 
- Podoba Ci się?- podniosłem ja nią wzrok i wziąłem do ręki obrączkę i zobaczyłem że w środku jest wygrawerowane jej imię 
- Jest cudowna, skąd wiedziałaś że chcę taką?
- Kiedyś mi wspominałeś i stwierdziłam że to będzie idealna okazja - uśmiechnąłem się do niej i założyłem obrączkę na palec wskazujący. Następnie ja wręczyłem jej prezent, kazałem jej zamknąć oczy i wyciągnąć rękę. Zapiąłem jej bransoletkę na ręce i kiedy Viola otworzyła oczy to aż łzy jej poleciały
- Dziękuję ona jest piękna 
- Nie piękniejsza od Ciebie- Violetta zarumieniła się, a później zajęliśmy się kolacją i resztę wieczoru spędziliśmy bardzo miło.

WYLOT DO DOMU 
FRAN
Dziś wracamy do domu, cały wyjazd spędziłam w zasadzie z Diego, nie jesteśmy razem jak na razie jesteśmy przyjaciółmi, jakoś dziwnie mi przed Violettą, wiem że nie powinnam po tym wszystkim... Ale jakoś ciężko mi być z byłym mojej przyjaciółki. 
- O czym tak myślisz piękna? 
- Diego proszę przestań, my nie powinniśmy 
- Fran ale dlaczego? Przecież wszystko jest wyjaśnione 
- Wiem ale jakoś się nie mogę przemóc.. przecież byłeś z moją przyjaciółką 
- Tak ale nie z miłości i dobrze o tym wiesz 
- Tak ale ona Ciebie kochała 
- Fran nie oszukujmy się ona zawsze kochała Leona- Diego ma rację... może pora przestać się oszukiwać i być szczęśliwą? 
- Diego daj mi trochę czasu dobrze?
- Dobrze, czekam z niecierpliwością - cmoknął mnie w policzek i poszedł, stałam i czekałam nie wiem na co... 
- Fran? - usłyszałam głos Cami - Wszystko okej? 
- Tak, chyba... 
- Chodzi o Diego? 
- Tak, nie wiem co mam zrobić, chyba się w nim zakochałam
- No to co Ci szkodzi? 
- Violetta... 
- Fran, daj spokój ona jest twoją przyjaciółką i zrozumie że chcesz być szczęśliwa
- Myślisz? 
- No jasne że tak, a teraz leć do Diego i powiedz mu że go kochasz - przytuliłam ją i pobiegłam za Diego, złapałam go za ramię on szybko się odwrócił a ja nie myśląc długo pocałowałam go. 
Po chwili usłyszałam oklaski naszych przyjaciół. Popatrzyłam w stronę Violetty, była wesoła więc Cami miała rację. Teraz będę szczęśliwa, nie mogę uwierzyć że wracam z trasy z chłopakiem którego chyba już kocham.

5 DNI PÓŹNIEJ
BUENOS AIRES 
VIOLETTA 
Już dziś zaczynamy nowy i ostatni rok w studio, nie mogę się doczekać. Jestem właśnie w parku i nucę sobie jakąś piosenkę i wspominam miłe chwile z koncertów. Po chwili na kogoś wpadłam
- Przepraszam nie zauważyłam Cię
- Nic się nie stało, a tak swoją drogą jestem Cle... Alex! 
- Witaj Alex, jestem Violetta
- Ta Violetta? 
- No tak
- Czyli pewnie idziesz do studia? 
- Tak, ty też się tam wybierasz? 
- Oczywiście że tak, chciałbym się zapisać bo strasznie lubię tańczyć i śpiewać 
- Więc chodź ze mną - uśmiechnęłam się i poszliśmy razem do studia, dowiedziałam się że Alex będzie się starał o stypendium ponieważ nie stać go na to żeby płacić za studio, mam nadzieję że mu się uda.  
Wchodząc do studia zobaczyłam Leona i od razu wiedziałam że coś mu nie pasuje że idę z jakimś chłopakiem. Pożegnałam się z Alexem i podeszłam do Leona 
- A co to za chłoptaś? 
- To Alex, chce się zapisać do studia 
- Aha, fajnie 
- Czy ty jesteś zazdrosny? - popatrzyłam na niego zaciekawionym wzrokiem i zaczęłam go szturchać 
- Coś ty, Leom Verdas nigdy nie jest zazdrosny - zaśmiał się a ja razem z nim, wiem w co zaczyna grać 
- Chyba pan, panie Verdas coś kręci 
- Czyżby panna Castillo nie dowierzała co mówię?
- Ani trochę panie Verdas, oszukuje pan, wszystko widziałam - uśmiechnęłam się do niego zalotnie a on przybliżył mnie do siebie i pocałował, czułam się jakbyśmy byli sami na tym korytarzu. Trwała by ta chwila dłużej jakby nie Gregorio który nam przerwał i przy okazji krzyczał na nas za to co robimy. 
- Chodźmy lepiej do auli, Pablo już czeka 
- Tak, wydaje mi się że to dobry pomysł - popatrzyliśmy jeszcze na Gregorio i pobiegliśmy na aulę. Byli już tam wszyscy. 
- Witajcie kochani - zaczął Pablo - mam coś wam do pokazania tak na dobry początek, popatrzcie - podniósł coś i zobaczyliśmy płytę. - Tutaj mam dla każdego płytkę ze wszystkimi występami, proszę weźcie po jednej na pamiątkę. Zabraliśmy płytki i dalej słuchaliśmy co Pablo ma nam do powiedzenia, czuję że ten rok będzie równie cudowny jak poprzedni.