Parę dni później....
Wstałam dziś dość wcześnie, postanowiłam sie wykąpać. Wyszłam po jakiś 15 minutach i poszłąm do kuchni na śniadanie. Weszłam do niej i zobaczyłam duży bukiet kwiatów, zobaczyłam liścik i przeczytałam go "Dla mojej kochanej Violi." Wiedziałam od kogo ten bukiet, oczywiście że od Leona. I wtedy ktoś zadzwonił do drzwi, poszłam otworzyć. Za nimi stał Leon. Przytuliłam się do niego i pocałowałam w policzek.
L: Hej za co to?
V: Jak to za co? Za te piękne kwiatki.
L: Jakie kwiatki o czym ty mówisz?
V: No o bukiecie który mi przysłałeś...
L: Ja ci nic nie przysyłałem!
V: Jak to nie? To skąd ten bukiet?
L: To może mi to wyjaśnisz?
V: Ale ja nie mam nic do wyjaśnienia.
L: No jestem tego bardzo ciekawy.. Ktoś wysyła ci kwiaty to chyba wiesz czemu/
V: No właśnie nie wiem czemu! NIe rozumiesz tego?!
L: No jakoś nie.. To bardzo dziwne.. A może to Alex ci je przysłał? W końcu prawie się pocałowaliscie..
V: Leon co ty gadasz?! Słyszysz siebie w ogóle?
L: Tak i to nawet bardzo dobrze.. Idź sobie to tego swojego chłoptasia, wyprzytulajcie sie i nie wiem co jeszcze zróbcie... mam już to gdzieś..
V: Leon nie odchodź...
L: Za późno... Cześć..
Nie rozumiałam o co mu chodzi.. Zamknełam drzwi i siadłam na podłodze i zaczęłam płakać... Podszedł do mnie mój tata.
H: Viola co się stało? Czemu płaczesz?
V: NIc sie nie stało.. Nie ważne zaraz mi przejdzie..
H: Leon tu był prawda?
V: Tak...
H: pokłóciliście sie?
V: Tak..
H: Współczuje ci.. Nie martw się będzie dobrze..
V: Mam nadzieje...
H: A podobają ci się kwiaty?
V: CO? Skąd wiesz o kwiatkach?
H: No stąd że ci je kupiłem... Nie pamiętasz? Zawsze o tej porze roku kupuje ci kwiaty...
V: O matko zapomniałam... Super nie mogłeś mi przypomniec? Myślałam że te kwiatki sa od Leona..
H: I o to się pokłóciliście?
V: Tak...
Kompletnie zapomniałam o tym że tata mi kupuje co roku kwiatki... Muszę jak najszybciej znaleźć Leona i mu to powiedzieć. Tylko jak? On nie chce ze mną gadać... Dlaczego muszę tak o wszystkim zapominać?...